Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 02:13
Reklama
Reklama

Białaczka przerwała dzieciństwo Wiktorii z Kadłuba. Teraz mała wraca do zdrowia

Jednego dnia wesołe i szczęśliwe dzieciństwo Wiktorii Skrzypczyk z Kadłuba zostało zamknięte w szpitalnych murach z dala od rodziny, przyjaciół, ulubionych zabawek. Diagnoza - białaczka limfoblastyczna - brzmiała jak wyrok. Rozpoczęła się walka o życie dziecka. Dziś dziewczynka wraca do zdrowia.
Białaczka przerwała dzieciństwo Wiktorii z Kadłuba. Teraz mała wraca do zdrowia
Wiktoria Skrzypczyk wraca do zdrowia

Autor: archiwum prywatne

Wszyscy walczyli o zdrowie i życie Wiktorii Skrzypczyk z Kadłuba

Wiktoria Skrzypczyk z Kadłuba, u której w maju 2021 roku wykryto śmiertelną chorobę, jest już w domu po przeszczepie szpiku i dochodzi do pełni sił. Decyzja o wykonaniu przeszczepu zapadła we wrześniu 2021 roku po intensywnym leczeniu. W poszukiwania szpiku dla chorej dziewczynki włączyło się wielu mieszkańców sołectwa, a także okolicznych miejscowości. Wysiłek się opłacił, bo już w listopadzie była odpowiedź, że jest zgodny dawca. Potencjalnych dawców było bardzo dużo, ponad 2500. Wiktoria miała dużo szczęścia, bo wiele osób nie ma nawet jednego dawcy.

Przeszczep odbył się 4 lutego tego roku. Chociaż od tamtej pory sporo czasu upłynęło, dopiero teraz Wiktoria dochodzi do pełni zdrowia.

- Wiele osób dopytywało o stan zdrowia naszego dziecka po przeszczepie, jednak dopiero teraz wyniki są na tyle stabilne, żeby cokolwiek mówić. 9 września byliśmy na kontroli we Wrocławiu i wyniki są zadowalające, ale do idealnych jeszcze im sporo brakuje. My już chyba zawsze będziemy przewrażliwieni. Każda wysypka, gorączka, katar, siniak czy ból kolanka wzbudza w nas strach - mówią rodzice.

- Dawca znalazł się bardzo szybko, wiadomo o nim niewiele, tylko tyle, że jest to osoba z Polski i nic więcej. Naprodukował bardzo dużo komórek, bo aż 5 woreczków, zazwyczaj są tylko 2 lub 3. Wiktorii podczas przeszczepu podano tylko jeden worek, reszta została zamrożona w banku komórek macierzystych w klinice we Wrocławiu - mówi pani Joanna, mama dziewczynki.

Przed podaniem szpik musiał być przystosowywany się do innych warunków pod ścisłym reżimem sanitarnym. Po szeregu badań zaczęło się kondycjonowanie, czyli podawanie chemii, która miała na celu trwałe zniszczenie komórek szpiku biorcy. Są to bardzo silne chemie.

- W drugim dniu po podłączeniu chemii, spadła Wiktorii saturacja poniżej 80%, trzeba było na kilka godzin odłożyć podanie chemii. Później bardzo skakało ciśnienie, trzeba było włączyć leki obniżające ciśnienie. Kondycjonowanie trwało 7 dni, było kilka rodzajów chemii, po jednej z nich Wiktoria musiała być spłukiwana wodą 4 razy dziennie, w tym czasie zmieniane były też prześcieradło i poszewki, i ja też musiałam za każdym razem zmieniać ubranie jednorazowe (na oddziale trzeba chodzić w specjalnych mundurkach jednorazowych). Dwa dni przed przeszczepem miało miejsce zamknięcie sali, każdy, kto wchodził do sali, musiał ubierać dodatkowy gruby fartuch, czepek, no i oczywiście maseczkę. Rodzic może spać w sali dziecka, ale w nocy trzeba mieć na sobie dodatkowy fartuch, czepek i maseczkę - wyjaśnia mama Wiktorii.

Sam przeszczep nie jest zbyt skomplikowany. Worek ze szpikiem leży na łóżku na sterylnej chuście, a lekarz nabiera do strzykawki komórki z worka i podaje dalej przez wkłucie centralne. Cały proces trwa 12-13 minut.

- Co mnie zdziwiło, to to, że później cały oddział śmierdział zupą pomidorową. Środek, w którym mrozi się komórki, tak właśnie pachnie i taki zapach utrzymywał się przez 3 dni na całym oddziale - dodaje mama.

Po przeszczepie szpik musi zacząć produkować limfocyty, erytrocyty i trombocyty, ale od granulocytów zależy, kiedy znowu otworzą salę. W przypadku dziewczynki trwało to dość długo, bo aż 19 dni. Wiktoria w 41. dobie po przeszczepie została wypisana do domu - dokładnie 17 marca.

Po tygodniu przyszedł czas na pierwszą kontrolę, rodzice byli pełni obaw, ale na szczęście wyniki były zadowalające. Niestety zaledwie kilka dni później stan dziewczynki się pogorszył i trafiła do szpitala w Zabrzu. Tam z dnia na dzień było coraz gorzej, lekarze nie wiedzieli, co się dzieje, zrobiono biopsję szpiku, by wykluczyć wznowienie białaczki, na szczęście to zostało wykluczone, a w badaniu wyszły pojedyncze komórki świadczące o infekcji. Po kilku konsultacjach z lekarzami z Wrocławia zdecydowano podać lek MabThera, ponieważ podejrzewano, że aktywował się wirus ebv (bardzo groźny dla osób po przeszczepie). Po podaniu leku nie było żadnej poprawy, więc przewieziono Wiktorię do Wrocławia. Tam trafiła na oddział poprzeszczepowy, gdzie założono jej cewnik, bo podejrzewano już sepsę. Lekarze stwierdzili u pacjentki rozwinięcie się poprzeszczepowej choroby limfoproliferacyjnej związanej z wirusem ebv.

- Historie, które czytaliśmy w internecie o tym zespole, były tragiczne. Szanse na wyjście z tego to około 10%. Pytaliśmy lekarza na oddziale, czy to prawda, powiedział, że Wiki jest w grupie, która ma szansę z tego wyjść. Miała trochę więcej szans - opowiadają rodzice.

Na szczęście lek, który został podany, pomógł. Jednak skutkiem ubocznym był spadek wyników krwi. Kolejna biopsja wykazała komórki białaczkowe, w tym samym dniu na skórze Wiktorii pojawiła się wysypka, pogorszyły się też wyniki wątrobowe. Profesor we Wrocławiu potwierdził graft skórny (to reakcja organizmu, kiedy szpik dawcy rozpoznaje organizm biorcy jako obcy i zaczyna go atakować). Kolejna biopsja wykazała, że w szpiku już nie ma komórek białaczkowych i prawdopodobnie graft, który wystąpił w dniu poprzedniej biopsji, zwrócił się także przeciwko białaczce.

- Wyniki dopiero od sierpnia zaczęły się normować. Miesiąc ten był pierwszym, kiedy Wiktoria nie spędziła ani jednego dnia w szpitalu, nie licząc jednodniowych kontroli. W dalszym ciągu na każdej kontroli musi mieć przetaczane immunoglobuliny, czyli sztuczną odporność. Nadal nie może jeść pewnych rzeczy, ciągle bierze leki, które ją chronią przed wirusami, bakteriami i grzybami. Nie może mieć kontaktu z dziećmi. Z rodziną widujemy się na zewnątrz - mówią rodzice.

Wiktoria ma zleconą rehabilitację. Musi dużo czasu spędzać na zewnątrz, żeby odbudowywać odporność. Rodzice martwią się, że jesienią i zimą jakość powietrza jest dużo gorsza, co może szkodzić ich córce. Oby jednak wszystko ułożyło się po myśli.

Rodzice Wiktorii dziękują wszystkim, którzy ich wspierali i nadal wspierają. Dobro zawsze wraca.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"! 


Wiktoria przed diagnozą

Wiktoria przed diagnozą

W trakcie leczenia

W trakcie leczenia

W trakcie leczenia

Wiktoria wraca do zdrowia

Wiktoria wraca do zdrowia

Wiktoria wraca do zdrowia

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama