Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 6 sierpnia 2026 00:35
ReklamaFilplast

Ostatnia choinka, czyli opowieść wigilijna Norberta Wacławczyka

Śnieg padał jak nigdy w czasie Świąt Bożego Narodzenia. Duże płatki spływały powoli, jakby miały zatrzymać się na chwilę, by później wolno opaść na ziemię. W ten cichy wigilijny wieczór, wąską uliczką strzeleckiej starówki szedł wolno starszy pan. Nazywał się Szymon Sułko.
Ostatnia choinka, czyli opowieść wigilijna Norberta Wacławczyka

Autor: Pixabay

Ostatnia choinka

W ostatnim czasie życie go nie rozpieszczało. Od kilku miesięcy był bez pracy. Został zwolniony ze względu na częstą nieobecność w pracy, spowodowaną chroniczną chorobą. Ubrany był w cienki ciemny płaszcz. Kołnierz postawiony wysoko zasłaniał chudą, bladą, nieogoloną twarz. Jego sylwetka przesuwała się prawie bezszelestnie po śniegowym dywanie. Słyszał jedynie, jak każdy jego krok powodował skrzypienie śniegu pod podeszwami. Patrzył spod opuszczonej głowy na mijane okna kamienic, z których na przemian dolatywały nuty wigilijnych melodii z wesołymi rozmowami dzieci, które z niecierpliwością wypatrywały pierwszej gwiazdki na niebie.

Myślami były przy swojej chorej córce, która również czekała na obiecane świąteczne drzewko. Łzy cisnęły mu się do oczu na samą myśl o rozczarowaniu ze strony Honoraty, jakiego dozna, kiedy powróci do domu. Ostatnie pieniądze, jakie pragnął przeznaczyć na choinkę i prezent dla dziecka, zostały mu skradzione. Szedł tak zamyślony, kiedy nagle stanął przed punktem sprzedaży wigilijnych drzewek. Sprzedawca właśnie zabierał się do zamykania stoiska, gdyż pozostało mu jedynie małe, krzywe, z rzadkimi gałązkami, niepozorne zielone drzewko. Nigdy wcześniej nie widział tego człowieka w mieście.

– Pewnie jest z jednej z okolicznych wsi – pomyślał, spoglądając na samotnie stojące drzewko. Chwilę patrzył na nie, przyrównując je do siebie i swojej sytuacji.

– Wesołych Świont – zagadnął go nieznajomy ze śląskim akcentem. – A drzewko już mołcie panoczku?.

Dopiero teraz ocknął się i spojrzał na nieznajomego. Był to starszy pan z siwą, prawie białą brodą, w czerwonej czapce z białym pomponikiem na głowie. Szeroki, jasny, barani kożuch powodował, że cała sylwetka wyglądała jak z ilustracji do opowieści wigilijnych dla dzieci. Jego twarz, z szerokim uśmiechem, wzbudzała od pierwszego spojrzenia miłe odczucie. Para niebieskich oczu spoglądająca na niego spod okrągłych okularów obudziła w nim przyjemne skojarzenia biegnące w przeszłość - do własnego dzieciństwa.

– Wejście panołczku tyn łostatnie stromik, dom wom za pu cyny.

Dopiero teraz zrozumiał sens słów, jakie do niego dotarły.

– No wie pan, chętnie kupiłbym to drzewko, bo jakoś tak wyszło, że jeszcze nie zrobiłem tego sprawunku – odpowiedział. – Jednak skradziono mi przeznaczone na ten cel pieniądze.

Nastała krótka cisza. Przerwał ją serdeczny śmiech sprzedawcy, który przypominał mu śmiech dziadka Alberta. To na krótką chwilę sprawiło, że jakieś ciepło zagościło w jego sercu.

– Jako, że dzisiej je wigilijoł, dejcie co mołcie, choćby jedyn grosik – powiedział z serdecznym uśmiechem sprzedawca.

Mimowolnie sięgnął do kieszeni płaszcza. Był tam kupon totolotka, jaki zakupił przed godziną za 5 złotych, gdy nagle poczuł zimnymi palcami, mała monetę. Wyjął ją z kieszeni, wielce zaskoczony tym odkryciem. Obejrzał ją pobieżnie, nie zwracając uwagi na nominał. Była to mała, żółta moneta, przypominająca mosiężne 5 groszy, która mieniła się złotymi odblaskami w świetle okolicznych latarni.

Zastanawiał się, skąd wzięła się w jego kieszeni. Wtedy przypomniał sobie, jak kupował na targu ten używany płaszcz od pewnej starszej kobiety. Sprzedała mu go za 40 złotych. Dał jej banknot 50-złotowy. Kobiecina nie miała wydać drobnych, więc postanowił, że może resztę zatrzymać. Pamiętał dokładnie, jak z wielką wdzięcznością za ten gest dziękowała mu serdecznie, składając mu życzenia świąteczne. Jej słowa utkwiły mu głęboko w pamięci.

– Dziynkujam wom panołczku. Życzam wom szczynśćioł i zdrowioł no i wygranyj w totka. Zagrejcie dzisiej, to wom się pewnikym poszczyńści.

Popatrzył krótko na monetę, Pokazał ją mężczyźnie na wyciągniętej ręce, z lekkim wymuszonym uśmiechem

– Tylko tyle mi zostało.

Powiedział tak, jakby chciał usprawiedliwić się, że tak niewiele może zaoferować.

Starszy pan spojrzał spod okularów z daleka i uśmiechając się odpowiedział.

– Jako żech łobiecoł, to tak byndzie, dejcie tego grosika i biercie choinecza do dom.

Podał mu monetę, kładąc ją na jego wyciągniętej ręce. W tym momencie poczuł jakieś ciepło, które emanowało z jego dłoni. Nie mógł stwierdzić, czy to ze względu na to, że jego palce były zmarznięte, czy też od sprzedawcy biło takim przyjemnym ciepłem.

Nieznajomy podniósł monetę ku górze, pod światło, przyglądając jej się uważnie. Cały czas uśmiechał się tajemniczo. Nagle wyciągnął rękę w kierunku swojego rozmówcy z tymi słowami.

– Wjycie panołczku, dzisiej je wigilioł, joł chcam zrobić tyż cojś dobrego. Kuknicie na tyn pjynionżek. Łon je ze złota, ni mogam tego wziońć. Biercie go nazołt. Przedejcie go abo zostołwcie se na pamiontka.

Szymon wziął z powrotem podaną monetę, tym razem przyglądając się jej uważniej. Chcąc dokładnie sprawdzić słowa nieznajomego sprzedawcy, obrócił się pod światło latarni obracając monetę we wszystkie strony. Trwało to małą chwilkę. Odwrócił się ponownie do swojego rozmówcy, by mu podziękować, ale jego już nie było. Przy słupie ogłoszeniowym, gdzie znajdowało się stoisko, pozostała jedynie mała choinka. Rozejrzał się wokoło, nikogo nie mógł jednak zauważyć. Wydawało mu się, że to sen. Jednakże samotnie stojąca obok choinka przeczyła tym myślom. Nie pozostało mu nic innego, jak zabrać drzewko i wracać do domu.

Mieszkał w małym mieszkanku, tuż obok miejskiego ratusza. Od kilku lat żył jako wdowiec z siedmioletnią córka. Gdyby nie pomoc sąsiadów, już dawno odebrano by mu dziecko. Szedł z choinką pod pachą, myśląc o strojeniu drzewka i przygotowaniach wigilijnej wieczerzy. Jakie było jego zdziwienie, kiedy pod drzwiami do mieszkania zobaczył wielką żółtą paczkę, zawiązaną niebieską wstążką.

– To dopiero niespodzianka – pomyślał podnosząc ją spod drzwi.

W tym samym momencie drzwi otworzyły się, a w progu stanęła jego matka z Honoratką na rękach. Przez głowę przeleciało mu tysiące myśli. W jego oczach pojawiły się łzy szczęścia. Bez słowa objął w ramiona ich oboje, wchodząc do mieszkania. To była najszczęśliwsza wigilia w jego życiu.

Ale o tym dowiedział się tydzień później, kiedy sprawdził liczby na kuponie totolotka. Był milionerem. Tak oto dziwne spotkanie w wigilijny wieczór sprawiło, że los uśmiechnął się również do niego.

Karolowi Mutzowi

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie? A Autor komentarza: Goroll Treść komentarza: Najlepiej pisać komentarze podczas pracy .Czy Smok twój przełożony wie ze wykorzystując czas pracy udzielasz się na forach . Piszesz o marnotrawstwie a sam nie jesteś w porzadku . W Kolonowkiem wiemy kim jesteś . Data dodania komentarza: 8.07.2026, 17:39 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu J Autor komentarza: Jowita Treść komentarza: Panie Starosto Gaida a czy ma Pan tyle odwagi żeby przedstawić opinii publicznej jak w strzeleckim szpitalu wygląda rachunek kosztów a zwłaszcza poziom wynagrodzeń lekarzy (np. na wykresie). Kluczowe się również wydaje pytanie czy po doniesieniach medialnych z całej polski o patologiach w służbie zdrowa, w strzeleckim szpitalu była przeprowadzona rewizja finansowa ze strony starostwa jako właściciela szpitala? Jeśli tak to co z niej wyszło? Jeśli nie to dlaczego? Strzelecki szpital ma 42 mln długu, ten rok zamknie deficytem więc Panie Gajda czas stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na zadane pytanie. Panie Starosto zawsze może sobie Pan wziąć do pomocy Pana Romana Kolka z Jemielnicy (nie gdyś wicemarszałka województwa - na całe szczęście już nim jest) który zawsze uśmiech od ucha do ucha i jasno twierdził że służba zdrowia potrzebuje tylko forsy forsy i forsy a teraz wiemy na co te pieniądze idą. Może Romanie skomentuje to Pan a nie tylko uściski dłonie. Panie Starosto zero złotych na szpital z kasy powiatu!!! Najpierw się doi strzelecki szpital z pieniędzy, tylko podwyżki i podwyżki a potem personel szpitala obawia się konsolidacji. A co wy w tym szpitalu myślicie że podatnicy mają więcej dać żeby wyście mieli? To jest taka patologia że się w głowie nie mieści. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 12:06 Źródło komentarza: 42 mln zł długu. Trwa spór o przyszłość strzeleckiego szpitala
Reklama