Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 07:31
Reklama
Reklama

Ładna pogoda? "Nie ma powodów do radości. Będzie więcej gwałtownych zjawisk"

- Za sprawą ocieplenia klimatu zimy w Polsce stają się łagodniejsze, dzięki czemu z czasem możemy zużywać mniej energii na ogrzewanie. Ale to oznacza także coraz bardziej gorącą porę letnią. I większe wydatki na ochładzanie mieszkań - mówi Dawid Biernacik, klimatolog z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej - Państwowego Instytutu Badawczego.
Ładna pogoda? "Nie ma powodów do radości. Będzie więcej gwałtownych zjawisk"
Ocieplenie klimatu w Polsce oznacza większą liczbę ekstremalnych sytuacji pogodowych

Autor: fot. pixabay.com / zdjęcie ilustracyjne

Piotr Guzik: Właśnie minęła 14. rocznica trąby powietrznej, która zdewastowała domy w szeregu miejscowości na południowym zachodzie powiatu strzeleckiego. Wtedy to było coś spektakularnego, bo chyba nikt nie spodziewał się tu zjawiska znanego wcześniej z relacji telewizyjnych ze Stanów Zjednoczonych.

Dawid Biernacik: Wtedy na terenie Polski pojawiło się nie jedno, a kilka tornad. Oprócz województwa opolskiego niszczycielskie trąby powietrzne pojawiły się na terenie województw śląskiego i łódzkiego. Ale wbrew pozorom, takie zjawiska pogodowe występowały w Polsce już wcześniej. Na terenie całej Europy w ciągu roku notowanych jest ich kilkaset. Większość występuje nad morzami, gdzie nie czynią poważniejszych szkód. Ale i te, które pojawiają się nad lądem, w dużej mierze nie są groźne. Niszczycielskie trąby powietrzne, jak te z 2008 roku, rzadko pojawiają się na terenie naszego kontynentu. Ostatnio w czerwcu 2021 roku w Czechach.

Trudno mi jednak nie odnieść wrażenia, że od czasu tornad sprzed 14 lat podobnych ekstremalnych zdarzeń pogodowych mieliśmy więcej.

- Istotną rolę w takim poczuciu odgrywa dostęp do informacji. Obecnie jest on znacznie bardziej powszechny. Praktycznie każdy z nas nosi przy sobie telefon, z pomocą którego jesteśmy na bieżąco z tym, co dzieje się w naszej najbliższej okolicy, w kraju i poza jego granicami. Tym samym urządzeniem możemy rejestrować zjawiska i udostępniać relacje w sieci.

Czyli pogoda nie robi się bardziej ekstremalna, tylko dociera do nas więcej informacji na ten temat?

- Tego nie powiedziałem. Owszem, łatwiej teraz o informacje na temat pojawienia się oraz skutków gwałtownych zdarzeń pogodowych, ale też dochodzi do nich coraz częściej. Powodem jest wzrost ilości energii w systemie klimatycznym Ziemi. Temperatura na naszej planecie rośnie. Ta energia musi znajdować gdzieś ujście. I znajduje je właśnie w takich ekstremalnych zjawiskach.

Co jest powodem globalnego wzrostu temperatury?

- Człowiek. Nie ma cienia wątpliwości, że obecnie obserwowany globalny wzrost temperatury ma źródło antropogeniczne. Współczesna zmiana klimatu została wywołana przez ludzkość, która od wybuchu rewolucji przemysłowej w XVIII w. zaczęła na masową skalę spalać węgiel, ropę i gaz.

Ale przecież nie tylko nasza działalność się do tego przyczynia. Z wulkanów także wydobywają się gazy cieplarniane.

- Około 0,3 miliarda ton dwutlenku węgla w ciągu roku. To przekłada się na niecały procent wszystkich emisji CO2. Emisje związane z działalnością ludzi to łącznie około 36 miliardów ton CO2 w skali roku. Naturalne emisje są nieporównywalnie mniejsze. To, że jest inaczej, to mit powielany przez osoby negujące ocieplenie klimatu. Jako naukowcy staramy się im tłumaczyć, czym właściwie jest globalne ocieplenie. To oczywiście proces skomplikowany, w którym rolę gra szereg powiązanych ze sobą czynników, jednak w największym uproszczeniu jest to wzrost średniej globalnej temperatury powietrza. Nie miejscowy i tymczasowy, ale długotrwały i obejmujący całą planetę.

Mówi pan o wzroście temperatury, a tymczasem zdarza się, że w maju lub w czerwcu ludzie muszą palić węglem w piecu, aby nie marznąć w domu.

- To przykład na mylenie bieżącej pogody z klimatem. Pogoda to warunki meteorologiczne występujące w danym miejscu i czasie. Klimat to natomiast zestaw cech danego obszaru obserwowanych przez okres minimum 30 lat. To, że w miesiącach nominalnie ciepłych mamy chłodniejsze dni, nie oznacza, że nie następuje ocieplenie klimatu. To po prostu proces, którego rozciągłość w czasie jest większa.

Argumentem przytaczanym przez osoby negujące globalne ocieplenie jest to, że w przeszłości też zdarzały się upalne dni i lata.

- Mamy skłonność do wybiórczego zapamiętywania pogody. Ktoś może wspominać, że kiedyś, jak był mały i spędzał czas na kilkutygodniowym wyjeździe u babci, to lato też było pełne gorących dni. Za to dane historyczne niejednokrotnie przeczą takiemu doświadczeniu. W latach 70. średnia temperatura latem w Polsce wynosiła ok. 16 st. Celsjusza. Teraz to 18-19 st. Celsjusza. Dane pokazują również, że średnia temperatura w naszym kraju rośnie o 0,3 st. C na 10 lat. Rok 2019 był pierwszym w historii pomiarów, kiedy średnia roczna temperatura powietrza przekroczyła w Polsce 10 st. Celsjusza. To, że ktoś zapamiętał kilka słonecznych dni z wakacji z okresu dzieciństwa, nie znaczy jeszcze, że wtedy lata były cieplejsze niż obecnie.

A jednak rekord temperatury na terenie obecnych granic Polski - 40,2 st. Celsjusza - zanotowany w 1921 roku pod Prószkowem pozostaje niepobity.

- Ten odczyt uznawany jest za oficjalny, choć jakiś czas temu pojawiły się wobec niego pewne wątpliwości. Tego samego dnia w niedalekim Opolu również zanotowano wysoką temperaturę, ale znacznie niższą: 38 st. Celsjusza. Jest możliwe, że pomiar w Prószkowie wykonano wadliwie. Nie zmienia to jednak faktu, że tego dnia ponad sto lat temu było w tym regionie bardzo gorąco. I nie jest to nic dziwnego, ponieważ upały zdarzały się już w przeszłości. Różnica tkwi w tym, że teraz takich upalnych dni mamy zdecydowanie więcej. Musimy przy tym zdefiniować, czym jest upalny dzień. W naszym kraju to dzień, w którym maksymalna temperatura jest równa lub przekracza 30 st. Celsjusza. W ostatnich 30 latach notowaliśmy średnio od kilku takich dni w roku na północy kraju, do 12-13 na południu. W tym roku upalnych dni nad morzem mieliśmy już 10, a na Dolnym Śląsku 20. Przed nami jeszcze kilka tygodni lata i kolejne fale upałów nie są wykluczone. Jeden niepobity w Polsce rekord nie świadczy jeszcze, że klimat się nie ociepla. Świadczy o tym natomiast fakt, że wzrasta średnia temperatura powietrza, wzrasta też liczba dni upalnych, bite są rekordy miesięczne temperatur na wielu stacjach.

Czyli wkrótce w Polsce będziemy mogli sadzić palmy i pojawią się pustynie?

- Za naszego życia do aż tak katastroficznej sytuacji raczej nie dojdzie, ponieważ zmiana klimatu to długotrwały proces. Będziemy jednak doświadczać dłuższego okresu letniego. Pory przejściowe, wiosna i jesień, będą krótsze. Zima będzie przychodzić później i będzie łagodniejsza. Nie znaczy to oczywiście, że nie zdarzy się naprawdę mroźna zima, pełna opadów śniegu, ani chłodne i deszczowe lato. Pogoda w Polsce jest zmienna. Nie ma jednak wątpliwości, że robi się coraz cieplej. Łagodne zimy, z niższą pokrywą śniegową, to jedna z przyczyn trwającej już od pewnego czasu hydrologicznej suszy. Do tego dochodzą długie okresy bez opadów. Niedobory wody są szczególnie widoczne i dotkliwe wiosną, kiedy rośliny rozpoczynają wegetację. To z kolei przekłada się na niższe plony. Mniej żywności oznacza, że staje się ona droższa. Jak widać, liczba sprzężeń związanych ze zmieniającym się klimatem jest znaczna. Woda wyrasta natomiast na jeden z kluczowych, jeśli nie najważniejszy zasób w XXI wieku.

Będą wojny o wodę?

- Konflikty o dostęp do wody już występują, acz w odległych od nas zakątkach świata. Trzeba się jednak liczyć z tym, że ocieplenie w Azji i Afryce może równać się masowym migracjom ludności do miejsc, w których warunki są mniej ekstremalne. Natomiast już teraz z powodu wspomnianej suszy mamy w szeregu części Polski, głównie na południu kraju, niedobory wody. Samorządy apelują do mieszkańców o zmniejszenie jej zużycia. W przeciwnym razie może zabraknąć wody w kranach. Takie sytuacje już się zresztą zdarzają. I będą się zdarzać w kolejnych latach.

Co możemy zrobić, by temu przeciwdziałać?

- W ciągu roku zdarzają się dni pełne intensywnego deszczu, ale to nie rozwiązuje problemu. Gdy w danym miejscu z nieba spada masa wody, gleba nie jest w stanie jej wchłonąć. Deszcz spływa do rzek i kanalizacji. Dlatego tak istotne jest magazynowanie wód opadowych. Twórzmy zielone przestrzenie gdzie tylko się da. Kluczowe są też działania zaradcze na poziomie krajowym i zagranicznym, zmierzające do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Ale nawet, jakby udało się nagle radykalnie zmniejszyć ilość CO2 trafiającego do atmosfery wskutek działalności człowieka, to w tym optymistycznym scenariuszu ustabilizowanie globalnego ocieplenia potrwa 20-30 lat.

Czyli niezależnie od tego, co zrobimy w kwestii spowolnienia tego procesu, będziemy doświadczać większej liczby ekstremalnych zdarzeń pogodowych?

- To nieuniknione. Musimy liczyć się z kolejnymi falami upałów, szczególnie odczuwalnymi w miastach. Będą długie okresy bez deszczu przeplatane okresami ulew, kiedy jednego dnia na ziemię spadać może miesięczna norma opadowa. Wskutek tych opadów będą występować miejscowe, krótkotrwałe powodzie. Burze mogą być bardziej gwałtowne, wiatr bardziej porywisty. Na morzu będziemy mieli bardziej intensywne sztormy. Systematycznie wzrasta też poziom morza. Nie pozostaje nam nic innego, jak się do tego adaptować.

Ale może jest jakiś plus z tego, że robi się cieplej i mamy więcej słońca?

- Z tego mogą się cieszyć tylko osoby, które wypoczywają na plaży. Reszta z nas nie ma powodów do radości. Cóż z tego, że zimą zużyjemy mniej energii, aby się ogrzać, skoro latem wydamy na nią więcej, aby się schłodzić?

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"! 


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

zły 21.10.2022 12:17
Same nieprawdziwe dane.
Strzelczanin 21.10.2022 23:27
SAME .. a co to znaczy .. ANALFABETO
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama