Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 listopada 2026 19:08
Reklama

Śledztwo w trzy dni?

Śledztwo w trzy dni?
Ze spalonego auta niewiele zostało...

To miał być spokojny świąteczny czas spędzony w gronie najbliższych. Niestety, ktoś postanowił zniszczyć sielankową atmosferę w domu państwa Dudek w Szymiszowie.

26 grudnia byliśmy w kinie w Kędzierzynie-Koźlu. Jechaliśmy na dwa samochody, w jednym ja z dziewczyną, w drugim moi rodzice. Wróciliśmy koło 23.00, z różnicą może 15 minut - mówi Łukasz Dudek, który na co dzień pracuje w Niemczech, ale przyjechał na święta do rodziny. - Poszliśmy spać i około pierwszej usłyszałem jakiś dziwny huk. Najpierw myślałem, że coś się przewróciło, wyszedłem z pokoju. Zszedłem na dół, a tam już sąsiad pukał do drzwi, że wezwał straż... Popatrzyłem przez okno i zobaczyłem łunę ognia. Palił się mój samochód - wspomina.

Obok palącego się samochodu stały jeszcze dwa inne, od rodziców pana Łukasza. Pierwsze co to rodzina próbowała ugasić płonące auto, ale na niewiele się to zdało, więc postanowili szybko odjechać pozostałymi samochodami. Po kilku minutach przyjechała straż ze Strzelec i z Szymiszowa, druhowie ugasili pożar.

- Mój samochód musieliśmy zezłomować, został z niego tylko tył... Najpierw myślałem, że to był samozapłon, ale było widać ślady polania benzyną. Samochód ojca też był polany. Na podszybiu zauważyliśmy zapalniki, obok stał kanister. Zostały one zabrane na odciski palców, ale z tego co wiem, to musimy czekać jeszcze około dwóch lat zanim będzie wiadomo, czy coś wyszło. Policjanci mówili, że to pewnie miało być tak, żeby dowody też się spaliły, ale nie wyszło. A sprawcy, bo podejrzewa się, że było ich dwóch, wybrali najdroższe samochody na podwórku - mówi pan Łukasz.

Ekspresowe śledztwo

Wielkie było zdziwienie rodziny Dudków, kiedy kilka dni po pożarze dostali pismo z policji z informacją o umorzeniu śledztwa.

- Jak można w kilka dni dobrze sprawdzić sprawę? Przecież to niemożliwe. Rozumiem, gdyby minął miesiąc, dwa, ale nie 3 dni! Jak byłem na komisariacie to usłyszałem, że mam się cieszyć, bo szybciej dostanę pieniądze z ubezpieczenia. Nie wierzę w polską policję, jestem tym zdruzgotany - mówi mieszkaniec Szymiszowa. - Mam podejrzenia, kto mógł to zrobić i podzieliłem się nimi. Od razu po pożarze pies policyjny podjął trop, ale za torami go zgubił. Obok aut stał styropian, gdyby się zapalił, poszłoby to na dom, aż strach pomyśleć, co mogłoby się stać - dodaje.

Łukasz Dudek pogodził się już z tym, że spalono mu auto, ale cała sytuacja nie daje mu spokoju.

- Jeśli chodzi o pieniądze to trudno, kupię nowe auto. Ale chodzi o bezpieczeństwo, szczególnie, że ja tutaj nie mieszkam na co dzień, tylko rodzice. Przez miesiąc siedziałem w domu, nie byłem w stanie jechać do pracy, bo byłem wykończony psychicznie. Straciliśmy poczucie bezpieczeństwa na własnym podwórku. Pojawia się pytanie, czy ktoś chciał spalić tylko moje auto, ale jak widzieli samochód ojca to postanowili wykorzystać sytuację. Mam nadzieję, że za jakiś czas ktoś się wygada i czegoś się dowiemy. Nie wiem, czy ktoś znowu nie przyjdzie i czegoś nie podpali, po prostu się boimy - mówi pan Łukasz.

Skarga na policjanta

Młody mieszkaniec Szymiszowa nie daje za wygraną i kilkukrotnie pojawiał się na strzeleckiej komendzie, rozmawiał z różnymi osobami.

- Sprawę umorzono ze względu na niewykrycie sprawcy. Zabezpieczone ślady kryminalistyczne, które zebrano na miejscu zdarzenia, zostały przesłane do laboratorium kryminalistycznego w Katowicach. Na wyniki czeka się ponad rok - mówi Anna Kutynia ze strzeleckiej policji. - Sprawa zostanie podjęta na nowo, jeśli będzie ku temu podstawa na bazie wyników z laboratorium. Poszkodowany został pouczony o możliwości odwołania się w ciągu 7 dni od otrzymania pisma z policji, ale tego nie zrobił - dodaje.

W czerwcu pan Łukasz napisał skargę na policjanta, który prowadził śledztwo. Jej rozpatrzeniem zajmie się Komenda Powiatowa Policji w Strzelcach. Jak dalej potoczy się sprawa? Czy mieszkaniec Szymiszowa dowie się, kto podpalił jego samochód?

 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama