Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 00:27
Reklama
Reklama

Koniec walcowni w Zawadzkiem. "Szok i niedowierzanie"

Wieść o tym, że spółka Alchemia zdecydowała się zlikwidować Walcownię Rur Andrzej w Zawadzkiem, była dla jej załogi jak grom z jasnego nieba. Firma planuje zwolnienia grupowe. Cała licząca około 450 osób straci pracę. Związkowcy winą za upadek zakładu obarczają właściciela, zarzucając brak inwestycji. Ta sytuacja to cios nie tylko dla załogi i jej rodzin, ale też dla mieszkańców Zawadzkiego oraz dla tamtejszego samorządu. Brak wpływów podatkowych z Walcowni to cios dla finansów tej gminy.
Koniec walcowni w Zawadzkiem. "Szok i niedowierzanie"

Zarząd Alchemii S.A. pojawił się Walcowni Rur Andrzej w Zawadzkiem w poniedziałek 20 maja. Wtedy też kierownictwo firmy poinformowało o likwidacji zakładu.

- Nikt nie miał świadomości, że zanosi się na coś takiego. Sądzę, że nawet dyrektor, który złożył rezygnację z funkcji w dniu otrzymania decyzji - zaznacza Dariusz Brzęczek, przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” Śląska Opolskiego oraz lider zakładowej komisji związku w walcowni. - Idąc na to spotkanie nie mieliśmy żadnej wiedzy, że dojdzie do takiej drastycznej decyzji. Myślałem i poniekąd się spodziewałem elementu restrukturyzacji, zmiany systemu, częściowych zwolnień ale nie do całkowitej likwidacji.

- Nie dostawaliśmy takich sygnałów - dodaje Robert Kafarski, pracownik WRA, działacz "Solidarności" w zakładzie. - Wiedzieliśmy, że wynik finansowy nie jest rewelacyjny. Ale żeby takie gwałtowne ruchy poczynić, tego nikt się nie spodziewał. Tym bardziej załoga, pracownicy zarówno umysłowi, jak i fizyczni. 

- Mamy pretensje o to, że nie poinformowano nas o tym, że z dnia na dzień nastąpi likwidacja zakładu pracy. Jesteśmy w krajowej sekcji hutnictwa, ostatnio rozmawialiśmy z minister przemysłu. Gdybyśmy wiedzieli, że są zamiary, by zamknąć zakład, to byśmy działali, próbowali to zatrzymać. Nie mając tej wiedzy niewiele mogliśmy zrobić - dodaje pan Robert.

Przypomnijmy, że właściciel walcowni uznał, że ekonomicznie bardziej opłaca mu się ją zlikwidować i sprzedać jej majątek, niż prowadzić dalszą działalność. W wystosowanym przez nich komunikacie, jako jednym z powodów jest przewidywana utrata zdolności zakładu do konkurowania na rynku. Wynikać to ma z przestarzałej technologii produkcji, wysokich kosztów utrzymywania działalności produkcyjnej oraz dalszego wzrostu jej kosztów. Do tego dochodzi „nieuzasadnione technologicznie i ekonomicznie zwiększanie nakładów na remonty i unowocześnianie technologii produkcji”.

Za sytuację winią Alchemię

Związki zawodowe mają inne zdanie i spojrzenie na podane przyczyny przez likwidatora.

- Spółka powiadomiła o zwolnieniu wszystkich pracowników, w liczbie 435 osób - mówi Dariusz Brzęczek. - Główną przyczynę podano przestarzały park maszynowy, na którym niestety nie można osiągnąć rentowności naszego wyrobu. Natomiast my uważamy, że jest to całkowita wina zarządu Alchemii i podmiotu, który przejął nas w 2011 roku. Ponieważ przez cały ten okres nie było inwestycji, które pozwoliłyby na utrzymanie rentowności. Brak remontów doprowadził do jej zniszczenia. Jest to jeden z czynników i elementów tej sytuacji.

Podobnego zdania są pracownicy WRA. Oni także uważają, że gdyby spółka inwestowała w zakład, to mogło być inaczej. A tak nie zostawiają na pracodawcy suchej nitki. 

-  Wszyscy są wkurzeni, tyle czasu ciągnęli kasę, a teraz się na nas wypieli - mówili idący na zmianę pracownicy.

Drugi dodaje: -  Powiem dosadnie: byliśmy kurami, które złote jaja niosą. Naprawdę jest szkoda. Jakby ten główny człowiek, który ma to pod sobą, coś inwestował w ten zakład, a nie wyciągał ino z niego pieniądze, to byłoby coś zupełnie  innego. 

Jak zwraca uwagę Robert Kafarski, Alchemia nigdy nie była dobrym pracodawcą. 

- Zawsze bardzo źle traktowała załogę. Aby dostać jakieś podwyżki, trzeba było robić duże korowody. To nie był dobry pracodawca - uważa. - Nie zainwestował a teraz jest zdziwiony, że wynik finansowy jest słaby.

Czas upływa...

We wtorek, 21 maja odbyło się również spotkanie z dyrekcją. Na nim wręczono związkowi pismo o zamiarze zwolnień grupowych. Jak przyznaje Dariusz Brzęczek, to przekreśliło nadzieje na to, że pojawi się jeszcze ktoś, kto uruchomi tu jakąś produkcję. 

- Mamy 21 dni na podpisanie porozumienia dotyczącego lepszych warunków odejść pracowniczych. Ale to znów jest fikcja ze strony Alchemii. Choć przestrzegają ustawy, czyli mamy te 21 dni na negocjacje, to w piśmie informują nas, że nie dadzą nic więcej, niż prawo przewiduje. W czerwcu przewidujemy wręczenie wszystkim pracownikom wymówień - mówi szef opolskiej "Solidarności".

- To pokazuje, że Alchemia w żaden sposób nie zamierza pomóc ludziom - uważa Rafał Kafarski. - Zasugerowaliśmy podwójne odprawy, nie stricte kodeksowe, tylko by ludzie mieli z tego coś więcej, gdyż ich dziadowie i pradziadowie stawiali ten zakład. Już wiemy na pewno, że Alchemia nie zgodzi się na to. My jako związek zawodowy dalej będziemy zabiegać, by ci ludzie mogli z honorem odejść z tego zakładu. 

Cios dla pracowników, mieszkańców i gminy

Decyzja o likwidacji Walcowni Rur Andrzej w Zawadzkiem to cios nie tylko dla pracowników. To również zmartwienie dla mieszkańców samej gminy Zawadzkie. Zakład zapewniał spore wpływy do budżetu samorządu. Ponadto, to piąty co do wielkości liczby pracowników zakład w powiecie strzeleckim. Jeszcze w grudniu 2023 roku firma zatrudniała około 450 pracowników.

- To tragedia tak dla pracowników, jak i dla ich rodzin - wskazuje Roman Kus, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Strzelcach Opolskich. - Będziemy również w kontakcie z panem burmistrzem, innymi zakładami czy z Wojewódzkim Urzędem Pracy, aby nikogo nie zostawić bez pomocy. Muszę też porozmawiać z dyrekcją zakładu, by móc ustalić pewne ramy działania, bo nie wiemy jeszcze jak przebiegać będzie proces likwidacji.

Michał Rytel, który od niedawna jest burmistrzem Zawadzkiego, zauważa, że w walcowni pracują całe rodziny. - Ciężko się pogodzić z tą sytuacją. Ucierpi na tym również gmina, bo setki tysięcy zł miesięcznie wpływu do budżetu nam ubędzie. Firma zapewniła mnie, że ma zabezpieczone środki, iż do czasu znalezienia inwestora na te tereny, będzie spłacać zobowiązania. Czas pokaże.

Walcownia to ostatni bastion dawnej huty, która niegdyś była żywicielką gminy i okolicznych terenów. Miasto wiąże z nią swoją historię.

- Ja tu pracuje 30 lat, więc to kawał czasu - mówi pan Marcin. - Sytuacja nie jest wesoła i łatwa. Wiem, że do końca czerwca będą jeszcze walcować a potem koniec. Nastroje są jakie są, a do pracy" idziemy bo idziemy". Choć po pierwszym dniu już trochę emocji opadło, to w człowieku i tak wszystko buzuje.

- Dziwi nas to, że "kapitan statku" jako pierwszy podał się do dymisji zostawiając załogę - dodaje pan Józef - Tym bardziej, że osoby, które nie mają umów na stałe to nawet odpraw nie zobaczą. Dodatkowo gmina miała z zakładu duże wpływy do budżetu, pomimo że jest biedna. Teraz będzie jeszcze bardziej biedna.

- Ciężko będzie się pożegnać z tą pracą, z ludźmi, bo człowiek przez tyle lat się przyzwyczaił. Jest blisko, nie trzeba nigdzie dojeżdżać - mówi kolejny pracownik. - Teraz pracy szukać trzeba będzie na nowo. To dodatkowy stres, ciężko jest na rynku i nie wiadomo czy człowiek się utrzyma. A każdy ma rodzinę, więc nie zapowiada się kolorowo. Ponad 400 osób traci robotę i ciężko będzie znaleźć coś w okolicy. Człowiek będzie musiał dojeżdżać 50 lub więcej kilometrów.

Inny człowiek przyznaje, że ta sytuacja jest jak "uderzenie w twarz". - Przepracowałem tu ponad 30 lat. I tak z dnia na dzień mówią do widzenia. Mi niewiele zostało do emerytury. A kto przyjmie człowieka po 60. roku życia? - pyta.

Nie zostawią ich samych

Jak zapewniają związki nie zostawią pracowników, opracowują wspólny plan.

- Jako związkowcy mamy plan działania, by pomagać ludziom jak tylko potrafimy. Jesteśmy w stałym kontakcie z przewodniczącym Regionu Śląska Opolskiego, z prawnikami i burmistrzem Zawadzkiego - mówi Robert Kafarski - Chcemy stworzyć pomoc zarówno prawną, jak i merytoryczną. Biuro związku jest otwarte. Wiemy, jakie ludziom będą przysługiwać świadczenia. Nie zostawimy ich samym sobie, tylko żeby odnaleźli się w tej nowej rzeczywistości.

Działania podejmie również burmistrz Zawadzkiego, by sprawa przeszła jak najłagodniej dla wszystkich. Także powiatowy urząd pracy będzie chciał wspomóc pracowników. 

- Jestem w stałym kontakcie z różnymi organizacjami, urzędami, firmami, a także Alchemią. Chcemy, by w naszym urzędzie dyżurował pracownik z PUP, gdyż pracownicy muszą być tutaj obsługiwani. Będzie także udostępniona sala kinoteatru do uzgodnień z pracownikami a spółką. Sprawdzać będziemy także jakie są możliwości otrzymania środków na otworzenie własnej firmy - wskazuje burmistrz Zawadzkiego. - Nie zostawię pracowników samych, dołożę wszelkich starań, by przeszło to jak najłagodniej.  

- Teraz będą toczyć się rozmowy, po uzgodnieniach, będziemy dopiero mogli uruchomić środki czy to w sposób zmiany miejsca pracy, przekwalifikowania się, podniesienia swoich dodatkowych umiejętności przez szkolenia czy inne - tłumaczy dyrektor Roman Kus - Jednak muszę poznać strukturę , jakie są tam zawody, jakie osoby, i na bieżąco będziemy dla tych osób przedstawiać propozycje, tak żeby nikt nie został bez pomocy i bez środków do życia.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

S
Mieszkaniec. 23.05.2024 18:36
Przezbroic walcownie uzbrojenie wojenne, tak jak to w czasie wojny kiedys było, amunicje. Z krupy proch, na/w Ukrainie pozyskać kontrachetow i produkcja ruszy z kopyta. Ps. Teraz by sie przydalo polaczenie kolejowe z TG. Oj tak bardzo.
S
Smok 22.05.2024 14:48
Walcownia upada, a w tym samym czasie świeżo upieczeni radni przegłosowali dla nowego burmistrza podwyżkę o prawie 25% i o tym cicho sza. Mało tego, przyznali mu dodatek za "wysługę lat" mimo, że burmistrz jeszcze dobrze na fotelu nie usiadł, a na urzędzie dopiero debiutuje. Za byli wszyscy radni. Pan Robert też.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 18 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama