Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 października 2026 02:02
ReklamaFilplast

Kroszonkarstwo to coś więcej niż tylko sztuka ludowa. Panie Sylwia i Edyta to udowadniają

Kroszonkarstwo wymaga nie tylko sprawnej ręki, ale i wielkiej cierpliwości. Gdy się to połączy, wychodzą piękne dzieła sztuki. W czasach, kiedy króluje plastik i powszechna dostępność wyrobów produkowanych na masową skalę, prace wykonane własnoręczne są szczególnie pożądane.
Kroszonkarstwo to coś więcej niż tylko sztuka ludowa. Panie Sylwia i Edyta to udowadniają
Siostry - Edyta Czernia i Sylwia Kondziela - mają wspólną pasję i dzielą się nią z innymi

Autor: BB

Kroszonkarstwo to coś więcej niż tylko sztuka ludowa

Sylwia Kondziela jest mieszkanką Grodziska. Razem ze swoją siostrą Edytą Czernią tworzy piękne kroszonki. Obie panie są samoukami. Techniki i wzornictwa uczyły się, podpatrując prace twórczyń ludowych oraz korzystając z ikonografii w literaturze przedmiotu. Panie brały udział w wielu konkursach kroszonkarskich, zarówno na szczeblu gminnym, jak i wojewódzkim, zdobywając główne nagrody. Kroszonkarstwo stało się ich pasją. Jak mówią, czas spędzony przy skrobaniu, głównie wieczorami, to czas na odpoczynek i odstresowanie się.

Okazuje się, że przygoda pań ze sztuką ludową rozpoczęła się dość niewinnie i nikt nie myślał, że będzie im towarzyszyła przez całe życie.

- Pewnego razu mój tato przyniósł do domu kroszonkę wykonaną przez jakąś panią. Pamiętam, że bardzo się ona nam spodobała i wspólnie z siostrą zaczęłyśmy próbować coś tam skrobać - opowiada pani Sylwia. - Na początku te wzory były nierówne, niewyraźne, ale nie poddawałyśmy się i skrupulatnie ćwiczyłyśmy. Prace przy wydmuszce sprawiały nam dużą przyjemność, a efekty końcowe były coraz lepsze.

Kogo miłuję, temu jajuszko daruję

Kiedyś dużo pisanek robiło się ze względu na tradycję, która nakazywała, żeby podczas śmigusa- dyngusa każda oblana dziewczyna dała chłopakowi w darze właśnie pisankę.

- Na początku tylko barwiliśmy jajka. Czarne jajka dawało się komuś zasłużonemu np. księdzu, nauczycielowi. Zielone otrzymywali chłopcy, którzy jeszcze chodzili do szkoły podstawowej. Czerwone, jak na kolor miłości przystało, dawało się osobie zakochanej, a żółte przypadały tym, których dziewczyny nie chciały. Pamiętam, że przygotowywałyśmy ich bardzo dużo, około stu, a i tak nieraz brakowało i trzeba było dogotowywać - opowiada pani Sylwia.

Na początku oblewane były panny, a później już wszyscy...

- Kiedy jeden z chłopaków chciał naszą mamę polać wodą w domu, to mało garnkiem z tymi jajkami nie dostał - opowiada z uśmiechem pani Sylwia. - Ale to były wspaniałe czasy. Wszyscy się odwiedzali, było wesoło, aż miło to wszystko wspominać. Z upływem czasu razem z siostrami starałyśmy się skrobać jajka, tworzyć na nich wzory i przechodzić na coraz większe formy.

Jaja kurze, kacze, gęsie i strusie

Każde jajko jest inne. Te z najtwardszą skorupką są znoszone w okresie od stycznia do marca. Ważny jest również kolor - muszą to być jasne jajka, wtedy się najlepiej barwią.

- Dzisiaj można dostać każde jajko, ale kiedyś był problem szczególnie z tymi największymi. W 2010 roku w Opolu można było dostać tylko 20 strusich jaj - na całe województwo. Teraz działa dużo ferm z hodowlą strusi i wszystko można zamówić przez internet - przyznaje pani Sylwia.

Pani Edyta z kolei ma własne kury. Kupując je, brała pod uwagę gatunek, który znosi jasne jaja - odpowiednie do wykonania kroszonek.

Pisanka idealna na prezent

- Rodzina, znajomi i przyjaciele mają już całe kolekcje naszych kroszonek - przyznaje z uśmiechem pani Edyta. - Wykonywałyśmy już kroszonki na specjalne okazje: 50., 70. urodziny, ze specjalnymi napisami. Kroszonki powstawały na zamówienie instytucji czy firm i zawierały logo. Na jajko można przenieść wszystko. I przekaz reklamowy, i ciekawy ornament. Sama, gdy tylko zobaczę gdzieś oryginalną serwetę ze wzorem albo obrazkiem, to zaraz przenoszę te obrazki na wydmuszkę. Uwielbiam skrobać motywy zwierzęce: zające, baranki, kurczaki itp. - zdradza pani Edyta.

Trzeba kultywować tradycję

Obie siostry starają się przekazywać tradycję zdobienia jaj metodą rytowniczą swoim potomnym. Zdobieniem jaj pani Sylwia zaraziła córkę, która wyspecjalizowała się w dekorowaniu jajek za pomocą sitowia. Ta technika wymaga przygotowań już jesienią, ponieważ sitowie zbiera się na przełomie października i listopada. Z rośliny wyciąga się rdzeń, który następnie przykleja się na jajku. Pomiędzy sitowie układa się włóczkę, zwykle w kolorach czerwieni, zieleni i żółci. Z kolei, pani Edyta swoje cenne rady przekazuje siedmioletniej wnuczce.

- Z wnuczką na razie ćwiczymy podstawy kroszonkarstwa - mówi pani Edyta. - Już teraz świetnie jej to wychodzi i myślę, że jeśli się nie zrazi, to będzie kontynuowała naszą rodzinną tradycję.

Obie panie dzielą się swoją wiedzą i umiejętnościami z uczestnikami warsztatów, które prowadzą głównie dla dzieci.

- Pandemia pozamykała ludzi w domach. Dzieci spędzają czas głównie przed telewizorami lub telefonami. W większości nie znają rodzimych tradycji. Na szczęście, gdy pokazujemy im kroszonkarstwo, to widać zainteresowanie, i to jest bardzo budujące - stwierdzają twórczynie. - Niedawno prowadziliśmy warsztaty w szkole podstawowej, gdzie dzieci wspólnie z rodzicami tworzyły prace świąteczne, pisanki czy zające z siana. Widać było w nich radość, zainteresowanie pracą i chęci. Szczególnie, że dzieci mogły zrobić coś wspólnie z rodzicem. Takie spotkania nas bardzo motywują. Bo widzimy, że jest szansa, żeby tradycja nie zanikła. Cieszy nas też to, że w gminach organizowane są różnego rodzaju warsztaty przybliżające tę sztukę ludową. Za naszych czasów czegoś takiego nie było. Wszystko odbywało się na zasadzie prób i błędów. Teraz są możliwości, trzeba tylko z nich korzystać i poświęcić trochę czasu sobie i innym.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama