Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 21:27
Reklama
Reklama

Gustav Eisenreich. Profesor, który walczył o ochronę śląskiej przyrody

Profesor Gustav Ignatz Eisenreich (1867-1945) to wybitny niemiecki geolog, przyrodnik, krajoznawca i zwolennik ochrony przyrody na Górnym Śląsku. Był przyjacielem dwóch znakomitych mieszkańców Kolonowskiego - Karola Sczodroka, dyrektora szkoły podstawowej (1923-1930), i Alfreda Nitschke, nauczyciela szkoły ewangelickiej, zakochanych również w kulturze i przyrodzie Górnego Śląska.
Gustav Eisenreich. Profesor, który walczył o ochronę śląskiej przyrody
Gustav Eisenreich na wycieczce w terenie w 1926 roku i przyroda, o którą walczył

Gustav Eisenreich był nauczycielem i miłośnikiem przyrody. Przez wiele lat angażował się w jej ochronę na Śląsku. Urodził się w Wielkopolsce we wsi Siedlimowo. W latach dzieciństwa uczęszczał do szkoły w Strzelinie. Tam prawdopodobnie nauczył się też języka polskiego. Następnie uczęszczał do gimnazjum w Inowrocławiu, a po zdanej maturze rozpoczął studia na Uniwersytecie Wrocławskim. Po ukończeniu studiów w 1895 roku został nauczycielem języka niemieckiego i historii. Przez pierwsze lata po studiach mieszkał na Dolnym Śląsku i w Saksonii, gdzie rozpoczęła się jego pasja do przyrody i geologii. W roku 1900 został zatrudniony w szkole średniej w Katowicach. Zaczął też uczyć historii i geografii. W 1903 roku ożenił się z nauczycielką Johaną Hoffman, z którą miał pięcioro dzieci.

W Katowicach aktywnie angażował się w ochronę przyrody oraz upowszechniał wiedzę na jej temat. Organizował wycieczki dla wszystkich zainteresowanych w okoliczne ciekawe tereny, wykłady dla naukowców, nauczycieli, uczniów czy studentów. Rejestrował i prowadził wykaz pomników przyrody w Prowincji Katowickiej. Angażował się w ochronę ptaków i innych zwierząt zagrożonych wyginięciem. W 1913 roku został tytularnym profesorem, a jego zaangażowanie zauważyły władze regionu Katowice, mianując go w 1915 roku komisarzem do spraw ochrony pomników przyrody. Oficjalnie został więc urzędnikiem państwowym.

Po powstaniach i podziale Śląska Eisenreich przeniósł się do niemieckiej części regionu. W 1924 roku założył Zrzeszenie Geologów Górnego Śląska, którego zadaniem było m.in. zbadanie wczesnej historii regionu. Poza tym działał w Komitecie Ochrony Pomników Przyrody Górnego Śląska, Związku Ochrony Przyrody Ojczystej oraz w Górnośląskim Związku Ochrony Zwierząt. Stowarzyszenia te działały na rzecz edukacji o ochronie przyrody.

W 1926 roku Gustav Eisenreich ponownie został nauczycielem, najpierw w Opolu, a później w Gliwicach, gdzie mieszkał aż do zakończania II wojny światowej. W 1928 zorganizował w Raciborzu pierwszą wystawę, na której prezentował zwierzęta i rośliny Górnego Śląska oraz świadectwa geologiczne. Później odbyły się kolejne ekspozycje, którym towarzyszyły spotkania obrońców przyrody oraz wykłady na temat zagrożonych gatunków zwierząt i roślin, a także wycieczki w teren.

Pierwsze rezerwaty przyrody w regionie

W 1929 roku profesor przeszedł na emeryturę, co pozwoliło mu całkowicie poświęcić się wyłącznie sprawom ochrony przyrody. Założył pierwsze rezerwaty przyrody na Górnym Śląsku: Gipsową Górę koło Kietrza, Staw Nowokuźniecki koło Pruszkowa i torfowiska obok wsi Większyce.

Jednym z najważniejszych obszarów rezerwatowych przed II wojną światową był teren w okolicach kopalni gipsu koło Kietrza. W marcu 1935 roku władze rejencji opolskiej utworzyły Rezerwat Wapienna Góra koło Kietrza (niem. Naturschutzgebiet Kalkberg bei Katscher) o powierzchni 33,65 arów. Informacja o tym została opublikowana w „Amtsblatt der Regierung zu Oppeln”. W zarządzeniu władz wymieniono listę rzadkich roślin występujących na tym terenie. Obszar był bardzo ceniony w świecie akademickim ówczesnych Niemiec, często odwiedzany przez studentów i profesorów głównie z Gdańska i Berlina.

Innym znanym, chronionym do dziś, obszarem rezerwatowym był przed wojną Staw Nowokuźnicki. Rezerwat ten został ustanowiony dla ochrony i obserwacji ptaków środowisk wodno-błotnych.

Dodatkowo jako odrębny obszar chroniony w źródłach niemieckich podawana jest Żydowska Góra (Judenberg) koło Nowej Kuźni. Dzisiaj to zarośnięty pagórek, bez większej wartości przyrodniczej. Kiedyś razem ze Stawem Nowokuźnickim pełnił rolę zaplecza terenowego dla istniejących w Prószkowie wyższych szkół (ogrodniczej, leśnej i rolniczej).

Warto wspomnieć również o pierwszym i jedynym na Opolszczyźnie rezerwacie torfowiskowym, który został utworzony ok. 1933 roku jako Rezerwat Bagien Większyckich. To niewielki bagienny teren w dolinie Odry, na którym wykształciły się torfowiska przejściowe i niskie z udziałem rzadkich 23 gatunków roślin. Wśród nich były: lipiennik Loesela, skrzyp pstry, kruszczyk błotny, zachylnik błotny, rosiczka okrągłolistna, fiołek mokradłowy, lenek stoziarn, sit alpejski. Niestety zmiany właścicieli tych terenów oraz postępujący suchy klimat spowodowały, że poziom wód gruntowych w ciągu zaledwie kilku lat znacznie się obniżył i na obszarze rezerwatu zaczęły się formować małe piaszczyste pagórki. Wskutek tego 12 maja 1937 roku do urzędu w Opolu wpłynęło pismo z Urzędu Leśnictwa i Ochrony Przyrody w Berlinie z żądaniem natychmiastowego wykreślenia z listy rezerwatu większyckiego.

Swoje rezerwaty miał także powiat strzelecki. Były to: rezerwat widokowy utworzony w 1933 roku w okolicach Góry Świętej Anny oraz rezerwat ptasi z 1938 roku.

Gustav Eisenreich i obrońcy przyrody uparcie walczyli o objęcie ochroną zagrożonych gatunków zwierząt i roślin. Czynili starania o wprowadzenie przepisów chroniących przyrodę. Ich wieloletnie zabiegi zostały zwieńczone w 1935 roku wprowadzeniem ustawy o ochronie przyrody (przepisy obowiązywały nawet po wojnie w Niemczech do 1976, a w Austrii do 1997 roku).

Na przełomie stycznia i lutego 1945 roku, kiedy do Gliwic zbliżała się Armia Czerwona, profesor Eisenreich zmuszony był do wyjazdu z miasta. Zginął wraz z synem 13 lutego 1945 roku podczas bombardowania Drezna.

Wycieczka do Kolonowskiego i Strzelec Wielkich

Zrzeszenie Geologów co roku wydawało czasopisma ze sprawozdaniami ze swojej działalności. W jednym z nich znajduje się opis wycieczki przedstawicieli towarzystwa do Kolonowskiego i Strzelec Wielkich, która odbyła się 12 i 13 czerwca 1926 roku. Oto przetłumaczone fragmenty tego opisu:

„W sobotę, 12 czerwca, po raz pierwszy pojechaliśmy do fabryki tektury Colonnowska. Pozwolono nam zwiedzić całość zakładu. Mogliśmy zobaczyć całą operację, od obierania i kruszenia drewna sosnowego aż po gotowe tekturowe podkładki, które sprzedawane są aż do Anglii. Następnie odwiedziliśmy zakład impregnacji, gdzie znacznie zwiększa się trwałość podkładów kolejowych wykonanych z drewna sosnowego. Wieczorem profesor Gustaw Eisenreich wygłosił wykład na temat budowy geologicznej północnego Górnego Śląska. Następnie odbyła się dyskusja na temat wody pitnej Colonnowskiej, której szczegółowe badania przeprowadził nauczyciel Alfred Nitschke z Colonnowskiej. W niedzielę, 13 czerwca, odwiedziliśmy starą hutę żelaza w Colonnowskiej, która jest już przestarzała, ale daje dobry wgląd w pracę wielkiego pieca i obróbkę żelaza.

Następnie udaliśmy się na południe, nad rzekę Malapane, i dotarliśmy do miejsca, gdzie rzeka przepływa przez wspaniały wysoki las w korycie o szerokości 0,25 km, otoczonym wysokimi, stromymi brzegami. Kiedy poziom wody jest niski, w korycie widać piaszczyste łachy i duże, nieregularne bloki ziemi. Tuż nad poziomem wody widzieliśmy połacie gliny, płonące na czerwono i zielono, co niewątpliwie należy do późnego triasu [okres w dziejach Ziemi ok. 250 milionów lat temu - przyp. red.]. [...] Poniżej tej geologicznej odkrywki przeszliśmy pomostem na lewy brzeg i wspięliśmy się na Mrossową Górę, która wznosiła się stromo nad Malapane, skąd mieliśmy piękny widok. W dole rzeki, oprócz łach piasku, które nadal tworzą się tutaj w różnych miejscach, widzieliśmy duże grudy ziemi porośnięte wysokimi drzewami, które zostały wyrwane z brzegu przez siłę płynącej wody. Nad rzeką rozciągał się dziewiczy, wysoki las. Ponieważ słońce świeciło jasno, a przyroda błyszczała świeżą zielenią, mieliśmy przed sobą krajobraz, którego magii nikt nie mógł zignorować. Mrossowa Góra to bez wątpienia jedno z najpiękniejszych miejsc na Górnym Śląsku.

Z Mrossowej Góry udaliśmy się do leśniczówki Jaswin [...]. Niedaleko na południe od leśniczówki rozpościera się cienką warstwą piaszczysto-żwirowe pole, również z późnego triasu. Sosny posadzone wiosną bujnie kwitły. Cechą charakterystyczną całego obszaru jest to, że w piasku znajdują się liczne kawałki krzemionkowych pni araucarii, które pochodzą z okresu późnej kredy cenomańskiej [ok. 100-93 mln lat temu - przyp. red.] i przybyły tam w postaci gruzu. Obecnie na Górnym Śląsku piaskowiec cenomański spotykany jest jedynie w Groschowitz koło Opola oraz śladowo na Annabergu. Po przerwie obiadowej w Gross Stanisch pojechaliśmy prosto do Gr. Strehlitz. Tam państwowy geolog, radca górniczy dr Assmann udał się z nami do dużego kamieniołomu wapienia muszlowego w pobliżu stacji kolejowej i pokazał nam znajdujące się tam kamieniołomy wapienia falowego [...].

Wydarzeniom dwóch dni towarzyszyła najpiękniejsza pogoda [...]. Serdeczne podziękowania kieruję do Pana rektora Karola Sczodroka z Colonnowskiej za umożliwienie wyjazdu oraz składam je Panu nauczycielowi Alfredowi Nitschke za wycieczkę po rejonie rzeki Malapane. [...]” - pisał Eisenreich po powrocie z wycieczki.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!



Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 1°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 15 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama