Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 04:21
Reklama
Reklama

„The Cowboy Capital” - film o mieszkańcach Bandery już po teksańskiej premierze

„The Cowboy Capital” - film reportera i autora książki „Teksas to stan umysłu” Artura Owczarskiego, który stworzył go wraz z Royem Dugoshem i Dakotą Wortmanem, opowiada o mieszkańcach Bandery, miasteczka w Teksasie, założonego w XIX wieku przez emigrantów z Rozmierzy i Płużnicy Wielkiej. Premiera dokumentu odbyła się 20 lipca w Banderze, a obraz spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem widzów.
„The Cowboy Capital” - film o mieszkańcach Bandery już po teksańskiej premierze
Twórcy filmu „The Cowboy Capital” - Roy Dugosh, Dakota Wortman i Artur Owczarski

„The Cowboy Capital” - film o mieszkańcach światowej stolicy kowbojów już po teksańskiej premierze

Film „The Cowboy Capital” był kręcony w Banderze, miasteczku będącym oficjalną, światową stolicą kowbojów. Osadę w Teksasie w XIX w. założyli emigranci z podstrzeleckich wsi, którzy w poszukiwaniu lepszego życia udali się za ocean.

– Płynęli na zaproszenie księdza Moczygemby – opowiada Artur Owczarski, reżyser i producent filmu. – Po przybyciu do Ameryki założyli tam pierwszą polską osadę w USA - Pannę Marię. Wśród nich byli pionierzy z Płużnicy Wielkiej i Rozmierzy. Ci ostatni nie chcieli zostać w Pannie Marii i pojechali dalej, na północny zachód. Osiedli w mormońskiej osadzie i zaczęli pracować w tamtejszym tartaku. Na północ od osady leży przełęcz, która stanowiła granicę ziem Indian, rozciągających się na północ, i ziem osadników, ciągnących się na południe. Granicę wyznaczono w wyniku wielu potyczek i układów z Indianami. Hiszpanie wbili w tym miejscu flagę, czyli po hiszpańsku banderę, stąd nazwa osady.

Dokument „The Cowboy Capital” opowiada o kowbojskiej kulturze, mentalności mieszkańców prowincjonalnego Teksasu, życiu blisko natury, a także o potomkach śląskich osadników. Obraz jest próbą uchwycenia czegoś, co można nazwać duchem miejsca.

Bandera - światowa stolica kowbojów

Współcześnie całe miasteczko wciąż żyje tradycją kowbojską, ludzie ubierają się tam w stylu western. Zabronione jest stawianie budynków, które mają więcej niż dwa piętra, zakazane są billboardy i sklepy wielkopowierzchniowe. Jednak Bandera to nie skansen, tylko żywe miasto, na dodatek zupełnie wyjątkowe.

– To jest niesamowite miejsce i niesamowita historia mieszkańców podstrzeleckich wsi, którzy założyli światową stolicę kowbojów – przekonuje Artur Owczarski. – To jest tak niezwykłe miejsce, że najpierw napisałem książkę o Teksasie, która liczy 500 stron, z czego aż 100 jest o Banderze - tyle miałem do opowiedzenia historii nietuzinkowych ludzi, między innymi potomków śląskich rodzin. A ponieważ tych historii jest znacznie więcej, niż opisanych w książce, nakręciliśmy pełnometrażowy film dokumentalny o Banderze i o jej mieszkańcach. To jest obraz o nostalgii do czasów kowbojskich, do Dzikiego Zachodu, o tym, jak się żyje w światowej stolicy kowbojów, o polskich korzeniach, o Eleonorze Goodley i o tym, jak to się stało, że Strzelce Opolskie zostały miastem siostrzanym z Banderą.

Prace nad dokumentem trwały od października minionego roku

Zdjęcia do filmu rozpoczęły się na przełomie lutego i marca tego roku, a całość była gotowa pod koniec czerwca. Dokument jest efektem wspólnej pracy trzech osób: filmowca Dakoty Wortmana, producenta Roya Dugosha i Artura Owczarskiego, w podwójnej roli reżysera i producenta.

– Roy był odpowiedzialny za casting i scenografię – opowiada Owczarski. – Już pięć lat temu, kiedy pracowałem nad książką „Teksas to stan umysłu”, Roy pomagał mi w nawiązywaniu kontaktów z osobami, które potem w niej sportretowałem. Zaprzyjaźniliśmy się i mogę powiedzieć, że to, że w filmie wystąpiło sporo bohaterów z mojej książki, jak i zupełnie nowi, to zasługa Roya. To on aranżował wszystkie wywiady, najpierw do książki, a teraz do filmu. Dakota z kolei jest filmowcem, montażystą i reżyserem. To on trzymał kamerę, dobrał muzykę, wyedytował film, skleił go. A ja jestem producentem i wspólnie z Dakotą ustaliliśmy, co w tym filmie będzie, a czego nie będzie, jak chcemy tę historię poprowadzić.

Na potrzeby dokumentu nagrano 22 wywiady.

– Niestety, nie wszystkie mogły pojawić się w filmie – przyznaje Artur Owczarski. – Podjęcie decyzji, co usunąć, to było jedno z najtrudniejszych zadań w naszym życiu, ponieważ każdy wywiad trwa od 20 do 30 minut, a my zrobiliśmy z nich wszystkich półtoragodzinny dokument. Usuwanie fantastycznych wypowiedzi to było najcięższe zadanie. Musieliśmy usunąć mnóstwo historii, które są ciekawe i wciągające, żeby zmieścić się w formacie filmu.

W filmie pojawiają się też potomkowie strzelczan.

– Chociażby Kim Schott, której mama miała na nazwisko Moczygemba i opowiada historię emigracji - mówi Owczarski. - Jest Roy Dugosh, którego praprapradziadek przypłynął ze Śląska, a potem został texas ranger i to właśnie on prowadzi narrację. Roy prowadzi też w Banderze grupę rekonstrukcyjną, której członkowie w każdą sobotę, ku uciesze turystów, inscenizują w środku miasta strzelaninę. Można więc spokojnie powiedzieć, że potomek polskich emigrantów jest współautorem filmu.

Teksańską premierę „The Cowboy Capital” zorganizowano w 11th Street Cowboy Bar

To jeden z najpopularniejszych w Teksasie honky-tonk, miejsce, gdzie na co dzień grają największe amerykańskie sławy muzyki country. Na jeden wieczór bar w Banderze zamieniono w salę kinową.

Na premierę przyszło ponad 300 osób, w tym bohaterowie naszego filmu, ich rodziny i znajomi – mówi Artur Owczarski. – 11th Street Cowboy Bar to jest takie miejsce, gdzie na koncerty country przychodzi 2000 osób i nigdy nie wyświetlano tam filmu. A my przywieźliśmy ekran, który był większy od sceny, na której występują muzycy, zasłoniliśmy scenę tym ekranem i zrobiliśmy kino pod gołym niebem.

Seans „The Cowboy Capital” zaczął się późnym wieczorem.

– A dokładnie o godz. 21, dopiero wtedy się ściemniało i zrobiło trochę chłodniej – opowiada. – W Teksasie codziennie było ponad 40 st. C i miałem obawy, czy w ogóle ktoś przyjdzie. Okazało się, że obawy były niepotrzebne, ponieważ pół godziny przed seansem przed wejściem zaczęła ustawiać się kolejka.

Film spotkał się z entuzjastycznymi reakcjami widowni

– Atmosfera podczas seansu była wspaniała – zapewnia Owczarski. – Były oklaski, gwizdy, tupanie, łzy i oklaski. Reakcje mieszkańców były aż niewiarygodne. Na ekranie np. pojawia się jeden z bohaterów i nagle duża część widowni zaczyna wiwatować, ponieważ znają go i lubią. Ktoś w filmie mówi żart i nagle wszyscy głośno się śmieją - to było niesamowite. A kowbojka, która wystąpiła w filmie, przyprowadziła na seans swoich ponad 80-letnich rodziców. To był taki wieczór, który zapamiętuje się do końca życia.

– Do tego poszła fama, że film jest dobry i teraz ludzie ciągle dopytują, gdzie go jeszcze można zobaczyć - dodaje producent. - Tam w hrabstwie jest jeszcze sporo osób, które chcą go zobaczyć, ale nie tylko tam. Niedawno np. dostałem maila z Niemiec od ludzi, którzy kochają Banderę, bywają tam na wakacjach i pytali, gdzie mogą zobaczyć film, bo w internecie jest o nim głośno.

Teraz twórcy zgłaszają obraz do udziału w polskich i amerykańskich festiwalach filmowych

– Już niedługo, bo na początku września, czeka nas coś niewiarygodnego, wciąż aż trudno mi w to uwierzyć – reżyser nie kryje radości. – Zostaliśmy zaproszeni do Chicago na największy festiwal Polonii amerykańskiej w Stanach, czyli Taste of Polonia. Ten festiwal jest realizowany od lat 70. ubiegłego wieku, ma za sobą prawie 50 lat tradycji. Co roku pojawia się na nim około 40 tysięcy ludzi. Filmy są tam wyświetlane w sali kinowej na 1900 miejsc, która mieści się w stuletnim teatrze Copernicus Center.

Festiwal trwa od 2 do 3 września, a „The Cowboy Capital” zostanie na nim pokazany dwukrotnie.

– Dostałem też propozycję, żeby pokazać film na festiwalu „Siła marzeń” w Warszawie - mówi Artur Owczarski. - Łącznie tych festiwali będzie sporo i w Stanach, i w Europie, i w Polsce. A w przyszłym roku będziemy szukać dla filmu dystrybutora. Teraz bardzo nam zależy żeby pójść z tym świat, chciałbym również pokazać film w Strzelcach Opolskich. Dołożymy też małą cegiełkę do Izby Pamięci w Płużnicy Wielkiej, w której również będzie można obejrzeć krótki obraz nawiązujący do śląskiej emigracji.

Gmina Strzelce Opolskie wsparła finansowo produkcję filmu.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!



Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama