Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 6 sierpnia 2026 01:10
ReklamaFilplast

„The Cowboy Capital” - film o mieszkańcach Bandery już po teksańskiej premierze

„The Cowboy Capital” - film reportera i autora książki „Teksas to stan umysłu” Artura Owczarskiego, który stworzył go wraz z Royem Dugoshem i Dakotą Wortmanem, opowiada o mieszkańcach Bandery, miasteczka w Teksasie, założonego w XIX wieku przez emigrantów z Rozmierzy i Płużnicy Wielkiej. Premiera dokumentu odbyła się 20 lipca w Banderze, a obraz spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem widzów.
„The Cowboy Capital” - film o mieszkańcach Bandery już po teksańskiej premierze
Twórcy filmu „The Cowboy Capital” - Roy Dugosh, Dakota Wortman i Artur Owczarski

„The Cowboy Capital” - film o mieszkańcach światowej stolicy kowbojów już po teksańskiej premierze

Film „The Cowboy Capital” był kręcony w Banderze, miasteczku będącym oficjalną, światową stolicą kowbojów. Osadę w Teksasie w XIX w. założyli emigranci z podstrzeleckich wsi, którzy w poszukiwaniu lepszego życia udali się za ocean.

– Płynęli na zaproszenie księdza Moczygemby – opowiada Artur Owczarski, reżyser i producent filmu. – Po przybyciu do Ameryki założyli tam pierwszą polską osadę w USA - Pannę Marię. Wśród nich byli pionierzy z Płużnicy Wielkiej i Rozmierzy. Ci ostatni nie chcieli zostać w Pannie Marii i pojechali dalej, na północny zachód. Osiedli w mormońskiej osadzie i zaczęli pracować w tamtejszym tartaku. Na północ od osady leży przełęcz, która stanowiła granicę ziem Indian, rozciągających się na północ, i ziem osadników, ciągnących się na południe. Granicę wyznaczono w wyniku wielu potyczek i układów z Indianami. Hiszpanie wbili w tym miejscu flagę, czyli po hiszpańsku banderę, stąd nazwa osady.

Dokument „The Cowboy Capital” opowiada o kowbojskiej kulturze, mentalności mieszkańców prowincjonalnego Teksasu, życiu blisko natury, a także o potomkach śląskich osadników. Obraz jest próbą uchwycenia czegoś, co można nazwać duchem miejsca.

Bandera - światowa stolica kowbojów

Współcześnie całe miasteczko wciąż żyje tradycją kowbojską, ludzie ubierają się tam w stylu western. Zabronione jest stawianie budynków, które mają więcej niż dwa piętra, zakazane są billboardy i sklepy wielkopowierzchniowe. Jednak Bandera to nie skansen, tylko żywe miasto, na dodatek zupełnie wyjątkowe.

– To jest niesamowite miejsce i niesamowita historia mieszkańców podstrzeleckich wsi, którzy założyli światową stolicę kowbojów – przekonuje Artur Owczarski. – To jest tak niezwykłe miejsce, że najpierw napisałem książkę o Teksasie, która liczy 500 stron, z czego aż 100 jest o Banderze - tyle miałem do opowiedzenia historii nietuzinkowych ludzi, między innymi potomków śląskich rodzin. A ponieważ tych historii jest znacznie więcej, niż opisanych w książce, nakręciliśmy pełnometrażowy film dokumentalny o Banderze i o jej mieszkańcach. To jest obraz o nostalgii do czasów kowbojskich, do Dzikiego Zachodu, o tym, jak się żyje w światowej stolicy kowbojów, o polskich korzeniach, o Eleonorze Goodley i o tym, jak to się stało, że Strzelce Opolskie zostały miastem siostrzanym z Banderą.

Prace nad dokumentem trwały od października minionego roku

Zdjęcia do filmu rozpoczęły się na przełomie lutego i marca tego roku, a całość była gotowa pod koniec czerwca. Dokument jest efektem wspólnej pracy trzech osób: filmowca Dakoty Wortmana, producenta Roya Dugosha i Artura Owczarskiego, w podwójnej roli reżysera i producenta.

– Roy był odpowiedzialny za casting i scenografię – opowiada Owczarski. – Już pięć lat temu, kiedy pracowałem nad książką „Teksas to stan umysłu”, Roy pomagał mi w nawiązywaniu kontaktów z osobami, które potem w niej sportretowałem. Zaprzyjaźniliśmy się i mogę powiedzieć, że to, że w filmie wystąpiło sporo bohaterów z mojej książki, jak i zupełnie nowi, to zasługa Roya. To on aranżował wszystkie wywiady, najpierw do książki, a teraz do filmu. Dakota z kolei jest filmowcem, montażystą i reżyserem. To on trzymał kamerę, dobrał muzykę, wyedytował film, skleił go. A ja jestem producentem i wspólnie z Dakotą ustaliliśmy, co w tym filmie będzie, a czego nie będzie, jak chcemy tę historię poprowadzić.

Na potrzeby dokumentu nagrano 22 wywiady.

– Niestety, nie wszystkie mogły pojawić się w filmie – przyznaje Artur Owczarski. – Podjęcie decyzji, co usunąć, to było jedno z najtrudniejszych zadań w naszym życiu, ponieważ każdy wywiad trwa od 20 do 30 minut, a my zrobiliśmy z nich wszystkich półtoragodzinny dokument. Usuwanie fantastycznych wypowiedzi to było najcięższe zadanie. Musieliśmy usunąć mnóstwo historii, które są ciekawe i wciągające, żeby zmieścić się w formacie filmu.

W filmie pojawiają się też potomkowie strzelczan.

– Chociażby Kim Schott, której mama miała na nazwisko Moczygemba i opowiada historię emigracji - mówi Owczarski. - Jest Roy Dugosh, którego praprapradziadek przypłynął ze Śląska, a potem został texas ranger i to właśnie on prowadzi narrację. Roy prowadzi też w Banderze grupę rekonstrukcyjną, której członkowie w każdą sobotę, ku uciesze turystów, inscenizują w środku miasta strzelaninę. Można więc spokojnie powiedzieć, że potomek polskich emigrantów jest współautorem filmu.

Teksańską premierę „The Cowboy Capital” zorganizowano w 11th Street Cowboy Bar

To jeden z najpopularniejszych w Teksasie honky-tonk, miejsce, gdzie na co dzień grają największe amerykańskie sławy muzyki country. Na jeden wieczór bar w Banderze zamieniono w salę kinową.

Na premierę przyszło ponad 300 osób, w tym bohaterowie naszego filmu, ich rodziny i znajomi – mówi Artur Owczarski. – 11th Street Cowboy Bar to jest takie miejsce, gdzie na koncerty country przychodzi 2000 osób i nigdy nie wyświetlano tam filmu. A my przywieźliśmy ekran, który był większy od sceny, na której występują muzycy, zasłoniliśmy scenę tym ekranem i zrobiliśmy kino pod gołym niebem.

Seans „The Cowboy Capital” zaczął się późnym wieczorem.

– A dokładnie o godz. 21, dopiero wtedy się ściemniało i zrobiło trochę chłodniej – opowiada. – W Teksasie codziennie było ponad 40 st. C i miałem obawy, czy w ogóle ktoś przyjdzie. Okazało się, że obawy były niepotrzebne, ponieważ pół godziny przed seansem przed wejściem zaczęła ustawiać się kolejka.

Film spotkał się z entuzjastycznymi reakcjami widowni

– Atmosfera podczas seansu była wspaniała – zapewnia Owczarski. – Były oklaski, gwizdy, tupanie, łzy i oklaski. Reakcje mieszkańców były aż niewiarygodne. Na ekranie np. pojawia się jeden z bohaterów i nagle duża część widowni zaczyna wiwatować, ponieważ znają go i lubią. Ktoś w filmie mówi żart i nagle wszyscy głośno się śmieją - to było niesamowite. A kowbojka, która wystąpiła w filmie, przyprowadziła na seans swoich ponad 80-letnich rodziców. To był taki wieczór, który zapamiętuje się do końca życia.

– Do tego poszła fama, że film jest dobry i teraz ludzie ciągle dopytują, gdzie go jeszcze można zobaczyć - dodaje producent. - Tam w hrabstwie jest jeszcze sporo osób, które chcą go zobaczyć, ale nie tylko tam. Niedawno np. dostałem maila z Niemiec od ludzi, którzy kochają Banderę, bywają tam na wakacjach i pytali, gdzie mogą zobaczyć film, bo w internecie jest o nim głośno.

Teraz twórcy zgłaszają obraz do udziału w polskich i amerykańskich festiwalach filmowych

– Już niedługo, bo na początku września, czeka nas coś niewiarygodnego, wciąż aż trudno mi w to uwierzyć – reżyser nie kryje radości. – Zostaliśmy zaproszeni do Chicago na największy festiwal Polonii amerykańskiej w Stanach, czyli Taste of Polonia. Ten festiwal jest realizowany od lat 70. ubiegłego wieku, ma za sobą prawie 50 lat tradycji. Co roku pojawia się na nim około 40 tysięcy ludzi. Filmy są tam wyświetlane w sali kinowej na 1900 miejsc, która mieści się w stuletnim teatrze Copernicus Center.

Festiwal trwa od 2 do 3 września, a „The Cowboy Capital” zostanie na nim pokazany dwukrotnie.

– Dostałem też propozycję, żeby pokazać film na festiwalu „Siła marzeń” w Warszawie - mówi Artur Owczarski. - Łącznie tych festiwali będzie sporo i w Stanach, i w Europie, i w Polsce. A w przyszłym roku będziemy szukać dla filmu dystrybutora. Teraz bardzo nam zależy żeby pójść z tym świat, chciałbym również pokazać film w Strzelcach Opolskich. Dołożymy też małą cegiełkę do Izby Pamięci w Płużnicy Wielkiej, w której również będzie można obejrzeć krótki obraz nawiązujący do śląskiej emigracji.

Gmina Strzelce Opolskie wsparła finansowo produkcję filmu.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!



Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie? A Autor komentarza: Goroll Treść komentarza: Najlepiej pisać komentarze podczas pracy .Czy Smok twój przełożony wie ze wykorzystując czas pracy udzielasz się na forach . Piszesz o marnotrawstwie a sam nie jesteś w porzadku . W Kolonowkiem wiemy kim jesteś . Data dodania komentarza: 8.07.2026, 17:39 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu J Autor komentarza: Jowita Treść komentarza: Panie Starosto Gaida a czy ma Pan tyle odwagi żeby przedstawić opinii publicznej jak w strzeleckim szpitalu wygląda rachunek kosztów a zwłaszcza poziom wynagrodzeń lekarzy (np. na wykresie). Kluczowe się również wydaje pytanie czy po doniesieniach medialnych z całej polski o patologiach w służbie zdrowa, w strzeleckim szpitalu była przeprowadzona rewizja finansowa ze strony starostwa jako właściciela szpitala? Jeśli tak to co z niej wyszło? Jeśli nie to dlaczego? Strzelecki szpital ma 42 mln długu, ten rok zamknie deficytem więc Panie Gajda czas stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na zadane pytanie. Panie Starosto zawsze może sobie Pan wziąć do pomocy Pana Romana Kolka z Jemielnicy (nie gdyś wicemarszałka województwa - na całe szczęście już nim jest) który zawsze uśmiech od ucha do ucha i jasno twierdził że służba zdrowia potrzebuje tylko forsy forsy i forsy a teraz wiemy na co te pieniądze idą. Może Romanie skomentuje to Pan a nie tylko uściski dłonie. Panie Starosto zero złotych na szpital z kasy powiatu!!! Najpierw się doi strzelecki szpital z pieniędzy, tylko podwyżki i podwyżki a potem personel szpitala obawia się konsolidacji. A co wy w tym szpitalu myślicie że podatnicy mają więcej dać żeby wyście mieli? To jest taka patologia że się w głowie nie mieści. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 12:06 Źródło komentarza: 42 mln zł długu. Trwa spór o przyszłość strzeleckiego szpitala
Reklama