Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 08:33
Reklama

Ta służba jest wyjątkowa. Strzelecki policjant opowiada o pracy przewodnika psa

- Bycie przewodnikiem psa jest pracą specyficzną, bo ze zwierzęciem, ale dającą dużo satysfakcji, szczególnie, że jego pomoc jest niezastąpiona - mówi mł. asp. Grzegorz Pietruszka z Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach Opolskich, który pełni służbę z czworonożnym pomocnikiem o imieniu Black.
Ta służba jest wyjątkowa. Strzelecki policjant opowiada o pracy przewodnika psa
Mł. asp. Grzegorz Pietruszka i jego czworonożny partner Black tworzą bardzo zgrany zespół, a więź, która ich łączy, jest wyjątkowa

Autor: PL

W tej służbie najwierniejszy partner ma cztery nogi

Komenda Powiatowa Policji w Strzelcach Opolskich ma trzech wyjątkowych, bo czworonożnych funkcjonariuszy. Jednym z nich, obok Baryla, owczarka niemieckiego, będącego psem patrolowo-tropiącym, i Uzzy, suczki owczarka belgijskiego, służącej do wyszukiwania środków odurzających, jest patrolowo-tropiący owczarek niemiecki Black, którego przewodnikiem od 2021 roku jest mł. asp. Grzegorz Pietruszka.

- To właśnie owczarki niemieckie i belgijskie, ale również holenderskie, najczęściej służą w policji - mówi Grzegorz Pietruszka. - Oczywiście, nie jest to regułą, bo zdarzają się inne rasy, ale te ze względu na swoje uwarunkowania, jak wytrzymałość, odporność na różne warunki atmosferyczne, a przede wszystkim chęć do pracy, sprawdzają się do tego najlepiej.

Psy patrolowo-tropiące, takie jak Black, muszą posiadać kilka cech.

- Najważniejszy jest silnie rozwinięty zmysł węchu, chęć do tropienia, to, żeby nie bał się huku, ludzi, a przy tym był skory do nauki, jak i zabawy - wymienia przewodnik.

Pomoc psa jest niezastąpiona

Policjant, u którego boku podąża czworonożny partner, patroluje różne miejsca, zwłaszcza te, do których trudno jest dotrzeć patrolowi zmotoryzowanemu.

- Wchodzimy w różnego rodzaju bramy, sprawdzamy opuszczone budynki, spacerujemy po parku, czy terenach leśnych, ale i uczestniczymy w zdarzeniach, tych, do których Black jest dostosowany - wylicza pan Grzegorz. - Jego zadaniem jest tropienie ludzi wtedy, gdy ktoś zaginie, zgubi się, co na terenie naszego powiatu najczęściej zdarza się w sezonie grzybobrania. Oprócz tego tropi sprawców przestępstw, szczególnie po włamaniach do domów jednorodzinnych, sklepów, itp., wykorzystywany jest podczas zabezpieczania imprez masowych jak mecze, strajki, czy protesty, a także, gdy zajdzie taka potrzeba, do obrony swojego przewodnika.

- Mamy też centralne koordynacje, co oznacza, że pełnimy dyżury w obrębie całego województwa opolskiego - dodaje. - Jeśli jest gdzieś jakieś zdarzenie, przy którym jest potrzebny pies, a mamy wtedy dyżur, jedziemy tam, żeby pomóc.

Mówi się, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka i okazuje się, że tak samo doskonałym partnerem może być w służbie.

- Jego pomoc, a z pewnością zmysł węchu, jaki posiada, jest niezastąpiony, bo nie wymyślono jeszcze takiej maszyny, która mogłaby w jakimś stopniu, przynajmniej w połowie zastąpić psi nos - podkreśla policjant. - My, ludzie, zapachu nie widzimy, a pies "widzi" go za pomocą nosa. Każdy z nas, nawet jeśli nie pozostawia odbitych śladów na podłożu, zostawia pyłki zapachowe, które on bez problemu wyczuwa.

Szkolenie czworonogów to podstawa

Komenda kupuje czworonogi do służby w policji z prywatnych hodowli. Zanim jednak tam trafią i rozpoczną pracę, muszą przejść pewną drogę. Ta rozpoczyna się od wstępnych testów w Zakładzie Kynologii Policyjnej w Sułkowicach pod Warszawą.

- Jeżeli chodzi o psa, takiego jak Black, czyli patrolowo-tropiącego, sprawdza się jego zapał, chęć do tropienia, poddawany jest próbie obrony przewodnika przed inscenizowanym atakiem, np. z pałką, a także próbom w ciasnych, ciemnych pomieszczeniach, często z wywołaniem hałasu i różnych dźwięków - wymienia przewodnik.

Zwierzak musi być też w pełni zdrowy, co oceniane jest przez weterynarzy policyjnych.

- Dopiero potem pies razem z przewodnikiem zaczyna szkolenie, również w Sułkowicach - mówi policjant. - Zazwyczaj trwa ono kilka miesięcy, choć nie ma reguły. My, razem z Blackiem, z uwagi na trwającą wtedy pandemię, przeszliśmy czteromiesięczne szkolenie.

- Najpierw jest poznawanie siebie, przyswajanie, nawiązywanie więzi, a później nabywanie umiejętności, co często nie jest łatwe - dodaje. - Warto zauważyć, że pies na ogół trafia do policji, mając około roku, dlatego oprócz zbudowania relacji, trzeba pokazać mu, kto rządzi w stadzie, nauczyć posłuszeństwa.

Przewodnik, oprócz służby, musi zapewnić psu dobrostan.

- To nie jest narzędzie, które odstawia się w kąt - podkreśla mł. asp. Grzegorz Pietruszka. - Przewodnik musi go nakarmić, zadbać o pomieszczenia, w których przebywa, wyczesać, sprawdzić stan uzębienia, czy nie złapał kleszcza, a przede wszystkim zadbać o to, żeby się wybiegał, był w jak najlepszej kondycji. Pies cały czas musi być też szkolony, bo to, że ukończył kurs w Sułkowicach, nie oznacza, że potrafi i będzie umieć wszystko.

Zgodnie z rozporządzeniem komendanta głównego, policjanci pracujący z partnerami na czterech łapach mają wyznaczone cztery dni w miesiącu, czyli jeden w tygodniu, które muszą przeznaczyć na ich szkolenie.

- Zarówno ja, jak i większość moich kolegów, przewodników, często poświęcamy na to również czas po pracy, po to, żeby jak najlepiej przygotować się do wspólnej służby, a także, żeby było jak najmniej zaskoczeń - dodaje pan Grzegorz.

Przewodnik musi kochać zwierzęta

A kto może być przewodnikiem?

- Na pewno nie może być to człowiek, który nie czuje tej pracy, musi być to ktoś, kto faktycznie chce zostać przewodnikiem, a przede wszystkim kocha zwierzęta i pracę z nimi - stwierdza policjant. - Gdy przyszedłem do policji, chciałem być dzielnicowym, ale pełniłem parę służb z kolegami, przewodnikami i spodobała mi się ta praca. Dawałem sygnały przełożonym, że jeśli będzie taka możliwość, chciałbym spróbować, aż się udało. Oczywiście, jest to praca specyficzna, bo ze zwierzęciem, ale dająca dużo satysfakcji.

Black na co dzień mieszka przy strzeleckiej komendzie. Tam ma swój kojec, wybieg, prysznic, pomieszczenie techniczne, w którym trzymany jest cały sprzęt, a nawet kuchnię. Służyć będzie tak długo, jak tylko zdrowie mu pozwoli.

- Najczęściej jest to około dziewięciu, dziesięciu lat, ale wszystko zależy od kondycji - wskazuje przewodnik. - Trzeba pamiętać, że psy służące w policji są bardziej eksploatowane, niż te, które żyją w domu z właścicielem. Dlatego też mają robioną atestację, czyli sprawdzian, przegląd umiejętności. Jeśli pies jest młody, robi się ją na okres dwóch lat, później co roku, a im jest starszy, czas ten może się skrócić do pół roku, a nawet trzech miesięcy.

- Po zakończeniu służby, na "psiej emeryturze", czworonoga zazwyczaj zabiera przewodnik - dodaje. - Tak długo się razem pracuje, buduje więź, rodzi wzajemna przyjaźń, że trudno wyobrazić sobie życie bez niego.

Mł. asp. Grzegorz Pietruszka i jego pomocnik Black mają na swoim koncie wiele akcji, także tych zakończonych pełnym sukcesem. Niedawno, biorąc udział w Zawodach Kynologicznych o Puchar Komendanta Wojewódzkiego Policji w Opolu, dopisali do wspólnej listy kolejne osiągnięcie. Pan Grzegorz został drugim, tuż za funkcjonariuszem z komendy w Głubczycach, najlepszym przewodnikiem psa służbowego na Opolszczyźnie.

- Podeszliśmy do takich konkurencji jak ogólne posłuszeństwo, praca węchowa z tropienia w terenie otwartym, czy ćwiczenia obronne przewodnika psa - mówi. - Rywalizacja była zacięta, bo mierzyliśmy się z bardzo doświadczonymi przewodnikami, a o wyniku zadecydowały minimalne różnice.

Teraz strzelecki policjant, jego czworonożny partner, a także przewodnik psa, który zajął pierwsze miejsce w zawodach, będą reprezentować opolski garnizon policji i Opolszczyznę na XX Kynologicznych Mistrzostwach Policji w Sułkowicach, które odbędą się jesienią.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiegoKup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 9°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1009 hPa
Wiatr: 11 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama