Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 21:27
Reklama
Reklama

Historia zamku myśliwskiego w gminie Kolonowskie, którego nigdy nie zbudowano

Wszystko było już gotowe, żeby powstał Jagdschloss Mrossowa-Gora: wszelkie zgody, plany, materiały budowlane, nawet ruszyły pierwsze wykopy. Niestety, wszystko pokrzyżowała śmierć hrabiego Johannesa Renarda.
Historia zamku myśliwskiego w gminie Kolonowskie, którego nigdy nie zbudowano
Projekt zamku myśliwskiego Oliwiera Pavelta na Mrozowej Górze

Autor: archiwum prywatne

Historia zamku myśliwskiego, którego nigdy nie zbudowano

Mrozowa Góra to urokliwy obszar dawnej miejscowości i zakładu hutniczego powstałego w tym rejonie w 1783 roku. Czternaście lat później miejscowość i zakład hutniczy otrzymują nazwę Kowollowska od nazwiska zarządcy dóbr strzeleckich Jana Kowollika. Jednak już 100 lat wcześniej u podnóża Mrozowej Góry został założony folwark o nazwie Podecka vorwerk (Potyka folwark). Dobra Staniskie i folwark przynależały do zamku strzeleckiego, którego właścicielem od 1651 roku był ród Colonnów

W 1807 roku umiera bezpotomnie ostatni przedstawiciel tej rodziny, hrabia Filip Colonna. Wielki majątek dziedziczy dalszy jego krewny, hrabia Andreas Renard. On to w lasach staniszczańskich zakłada około 1824 roku nad rzeką Mała Panew rezerwat dzikiej zwierzyny tzw. Tier Garten, a w 1856 roku w pobliżu sioła leśnego Cunten (Kąty) na terenie rezerwatu buduje mały zamek myśliwski.

Wcześniej, w 1855 roku hrabia sprzedaje swoje zakłady hutnicze, młyny, tartaki oraz kompleks leśny Malepartus nowo powstałej spółce leśno-hutniczo-kolejowej Minerwa S.A ., ale w 1862 roku tereny leśne obszaru Malepartus wycofuje ze spółki Minerwa i przekazuje je synowi, hrabiemu Johannesowi Renard.

W tym okresie Johannes Renard był znanym politykiem i hodowcą koni, przede wszystkim wyścigowych w stadninie w Olszowej. W okresie lat 1862 do 1874 był członkiem parlamentu pruskiego, a w latach od 1867 do 1874 był przewodniczącym niemieckiego Reichstagu. Właściciele dóbr ziemskich, magnaci przemysłowi oraz liczna szlachta śląska i znakomici obywatele pozostałych terenów Prus chętnie brali udział w prestiżowych i udanych polowaniach, a sprzyjały temu okoliczne lasy obfitujące w liczną zwierzynę leśną. Mały i słabo wyposażony zamek myśliwski w Kątach nie spełniał wymagań znakomitych gości przybywających tu na polowania.

Dlatego hrabia Johannes Renard postanawia wybudować okazałą rezydencję letnią oraz zamek myśliwski. Dokonano wyboru lokalizacji, wybrano teren na Mrozowej Górze w zakolu rzeki Mała Panew, na płaskowyżu o wysokości około 30 metrów, wznoszącym się stromo nad brzegiem Małej Panwi, przed którym rzeka tworzyła małe jezioro, brzegi którego porastały okazałe drzewa liściaste. Z tego miejsca z zamku byłby wspaniały i daleki widok na rozległą dolinę, gdzie rozpościerała się wioska Staniszcze Wielkie, a w bliskim sąsiedztwie u podnóża góry na Hutę Fryszerską, tartak i zabudowania osady Kowollowskiej.

Na Mrozowej Górze były trzy zabudowania mieszkalne tutejszych kolonistów, użytkujących małe parcele ziemi oraz, co było bardzo istotne, przebiegały tu drogi transportowe, które łączyły się z drogami Renarda, a przede wszystkim z drogą do Strzelec Opolskich gdzie na zamku rezydowała rodzina Renardów.

Hrabia zlecił zaprojektowanie zamku spółce wydawniczo-architektoniczno-technicznej GmbH & Co. KG „Wilhelm Ernst & Sohn” w Berlinie. Powstają dwa projekty, pierwszy - wymyślony i narysowany przez Kayser & v. Grofsheim oraz drugi - wymyślony i namalowany przez projektanta Oliviera Pavelta. Z zachowanych szkiców, które znajdują się w Muzeum Architektury w Berlinie - Architekturmuseum -Technische Universität Berlin, możemy podziwiać, z jakim rozmachem zostały zaprojektowane. Plany były wspaniałe. Duży budynek zamku w stylu gotyckim oraz stajnia. Projekt wykonany przez Oliwiera Pavelta był bardzo podobny do zamku w Mosznej. Koszty jego budowy oszacowano wtedy na kwotę 480 tys. marek. Hrabia i biuro projektowe pomyśleli o wszystkim i zadbali, aby zamek spełniał wszelkie wymogi i był dostosowany do potrzeb gości, jak i gospodarzy. Z zachowanej dokumentacji rzutów pomieszczeń podpiwniczenia, parteru i piętra oraz podanych opisach zamku w gazetach i magazynach z branży budowlanej możemy opisać jego wygląd i przeznaczenie poszczególnych pomieszczeń.

W podpiwniczeniu zaplanowano wszystko, co było niezbędne do jego prawidłowego funkcjonowania. Pomieszczania dla służby i kucharza, jadalnie dla służby, spiżarnię z kuchnią, w której umieszczono windę dla transportu posiłków i naczyń na wyższe pietra, oraz wiele innych pomieszczeń, jak zmywalnia naczyń, prasowalnia, pomieszczenia na opał i wino, czy pomieszczenia dla pokojówki i tzw. kasztelana, czyli urzędnika sprawującego nadzór nad zamkiem. 

Na parterze z głównym wejściem miało się wchodzić do holu, z którego można było wejść do wszystkich pomieszczeń, tak na piętro, jak i do piwnicy. Z niego wchodziło się do dużej sali myśliwskiej, która miała służyć jako jadalnia, sala spotkań, a również, w razie potrzeby, za salę balową. W sali miał być widoczny drewniany strop wsparty na ozdobnych bandażach, a otwory okienne na empory miały być ozdobione witrażami nawiązującymi do szlachetnej pracy myśliwego. Wszystkie dolne okna zaprojektowano z przeszkleniami ołowianymi z przeznaczeniem do oszklenia i umieszczania tam herbów w sentencji Waidmanna. Pomyślano również o salonie, palarni dla gości i sali bilardowej. Oddzielne wejście prowadziło też do pomieszczeń mieszkalnych właścicieli, to jest do garderoby, pomieszczeń sypialni oraz buduaru (francuski boudoir) - wytwornie umeblowanego i wykwintnie ozdobionego, niewielkiego pokoju dla pani domu.

Na piętro z holu w dwóch okrągłych wieżach prowadziły piękne kręte dębowe schody. Zaplanowano tu pokoje gościnne - oddzielne sypialnie, oddzielne pokoje dzienne, które miały wyjcie na balkony, Pomyślano równie o oddzielnych pokojach dla dzieci i córek znakomitych gości oraz dużą salę myśliwską.

Planowano wykonanie portalu wejścia głównego i portalów holi, wszystkich otworów stolarki drzwiowej i okiennej oraz gzymsów z piaskowca pochodzącego z kamieniołomów śląskich. Płaskie ściany miały być otynkowane szarą zaprawą wapienną, a dolne powierzchnie ścian zakryte wysoko płycinami z drewna dębowego, bejcowane i woskowane. Duży komin miał być z czerwonego piaskowca, a dach pokryty łupkiem

Pomyślano również o stajni dla koni, w którym na parterze zaplanowano boksy dla 15 koni oraz trzy dla źrebiąt, magazyn oraz pomieszczenie dla uprzęży koni. Podłoga wyłożona z bruku lub cegły z klinkieru. Na piętrze zaplanowano pomieszczenia mieszkalne dla woźnicy - Kutschera (stangreta) oraz magazyn siana, słomy i owsa. W dodatkowym pomieszczeniu miała być wozownia.

Po uzyskaniu pozwolenia, w miejscu gdzie miał być wybudowany zamek, zgromadzono pokaźne zapasy materiału: kamień wapienny, cegłę oraz drewno budowlane. W 1873 r. rozpoczęto jego budowę. Niestety, zleceniodawca hrabia Johannes Renard zmarł 7 marca 1874 roku w szpitalu w Wiedniu. Natomiast jego ojciec Hrabia Andreas Renard zmarł krótko po nim, 21 listopada 1874 roku. Majątek odziedziczyła druga żona Johannesa Renarda, hrabina Luise Wilhelmine Christiane Ebel, Gräfin von Schwerin, która po ponownym zamążpójściu sprzedała w 1880 roku kompleks leśny Malepartus hrabiemu Ottonowi Stolberg-Wernigerode z Harcu. Wiadomo też, że kiedy spalił się drewniany kościół w Staniszczach Wielkich w 1881 roku, hrabia Otto Stolberg-Wernigerode w ramach zobowiązań właścicielskich do pokrycia kosztów budowy kościoła w wysokości 2/3 przekazał cały zgromadzony tam materiał dla nowo budowanej świątyni w Staniszczach Wielkich.

Zasłyszane informacje, nie wiadomo, czy do końca prawdziwe, podają, iż po rozpoczęciu budowy zamku, kiedy wykonano podpiwniczenie i rozpoczęto stawianie parteru, z powodu niestabilnego gruntu fundamenty zapadały się w ziemię i dlatego zaprzestano dalszej budowy. Czy to był prawdziwy powód? To już dzisiaj tajemnica.

Pisał też o budowie zamku Urzędowy Dziennik Budowlany z 1876 roku. Natomiast projektant zamku Pavelt w gazecie wydawanej przez Bawarski Związek Architektów i Inżynierów z 1877 roku podał krótką informację, że przyczyną przerwania budowy była śmierć jego właściciela, hrabiego Johannesa Renarda. Tak więc przynajmniej trzy informacje potwierdzają fakt, że budowę zamku rozpoczęto.

Innym do dzisiaj namacalnym dokumentem, że były tam pozostałości po budowie zamku, są historyczne mapy tych terenów. Potwierdzają to mapy z 1883 i 1890 oraz 1924 roku terenów Staniszcz Wielkich i i terenów leśnych Malepartus, gdzie na obszarze Mrozowej Góry kartografowie zaznaczali miejsce, gdzie miał być zamek jako Schlosruine (ruiny zamku) lub dużą litera R jako ruiny.

Jeżeli faktycznie tak było, że budowa się rozpoczęła, to bardzo dziwnym jest fakt, że w miejscu jego prawdopodobnej budowy, w ziemi, na poziomie zerowym, nie pozostały żadne widoczne fragmenty ścian czy fundamentów. Jedynie widoczne w tym miejscu jest dość duże zagłębienie w ziemi, co może wskazywać, że jest to pozostałość po wykonanych wykopach podpiwniczenia.

Czy kiedyś ktoś zdecyduje się podjąć prace archeologiczne na Mrozowej Górze, celem potwierdzenia jego budowy? Gdyby udało się znaleźć i odsłonić jakieś fragmenty z budowy, to miejsce te stałoby się ciekawą lokalną atrakcją turystyczną, a być może i ponadlokalną.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 1°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 15 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama