Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 31 października 2026 03:27
Reklama

Edith i Herbert Pyka z Gąsiorowic obchodzili 60-lecie pożycia małżeńskiego

Państwo Edith i Herbert Pyka z Gąsiorowic obchodzili niedawno piękny jubileusz 60-lecia pożycia małżeńskiego. Z tej okazji podzielili się z nami wspomnieniami z tego ważnego dla nich dnia, a także zdradzili w czym - ich zdaniem - tkwi recepta na udany, długoletni związek.
Edith i Herbert Pyka z Gąsiorowic obchodzili 60-lecie pożycia małżeńskiego
Gratulacje z okazji Diamentowych Godów złożyli Jubilatom m.in. wójt gminy Jemielnica - Marcin Wycisło oraz prezes Stowarzyszenia Odnowy Wsi Gąsiorowice - Mateusz Stróżyk

Autor: Archiwum prywatne

60 lat razem, na dobre, i na złe

Jak wygląda poranek w dniu ślubu w domu panny młodej? W dzisiejszych czasach przyszła żona zaczyna ten dzień od wizyty kosmetyczki i fryzjerki, później zakłada wymarzoną suknię i pozuje do pamiątkowych zdjęć, by ostatecznie, w kawalkadzie pojazdów, pojechać wraz z narzeczonym do kościoła bądź Urzędu Stanu Cywilnego i tam złożyć uroczystą przysięgę, a następnie w towarzystwie rodziny i przyjaciół świętować do białego rana w wybranym przez siebie lokalu.

Pani Edith Pyka, która wraz z mężem obchodziła niedawno Diamentowe Gody, wspomina ten dzień nieco inaczej.

Dziś mamy już śluby konkordatowe, jednak w 1963 r. zawarcie związku małżeńskiego wymagało złożenia przysięgi zarówno przed urzędnikiem państwowym, jak i w kościele. Ślub Cywilny państwo Pyka zawarli 20 kwietnia, w dzień po 20 urodzinach Edith, zaś przed Bogiem ślubowali sobie dwa dni później - 22 kwietnia.

- Wtedy wesela były naprawdę wesołe, aktywne - wspomina Edith Pyka. - Wynosiło się wszystko z domu i wesela robiło się w izbach.

Państwo Pyka w trzech pokojach pomieścili 60 gości, którzy bawili się z nimi tego dnia. Zespół, który przygrywał im do tańca, nie rozstawił się na specjalnej scenie, a w ogródku przed domem. We wszystkich pomieszczeniach pootwierano okna, żeby muzyka docierała do środka.

- Po obiedzie, pod wieczór szło się na salę potańczyć - opowiada pani Pyka. - Tam przychodzili też inni ludzie z wioski. Starostowie weselni polewali po drodze po kieliszku wszystkim tym, którzy stali przy swoich domach, przy furtkach. Po tańcach, o dziesiątej, wróciliśmy znów do domu na kolację. 

Choć Edith i Herbert ślubowali sobie już sześć dekad temu, to związek tworzą trochę dłużej. Poznali się na zabawie tanecznej, gdy Edith - rodowita Gąsiorowiczanka - miała zaledwie 17 lat. Herbert mieszkał wtedy w oddalonych o około 4 kilometry Łaziskach. Dziś ta odległość nie robi na nikim wrażenia, ale w tamtych czasach, gdy w całej wsi samochody można było niejednokrotnie policzyć na palcach jednej ręki, mężczyzna musiał do swojej dziewczyny przyjeżdżać na rowerze i tak trwało to trzy lata, aż do tego pamiętnego dnia.

- Jak na 22 kwietnia, było bardzo ciepło, na salę szłam w samej sukience - wspomina pani Edith. - Przez to, że nie było wtedy samochodów, do cywilnego i do kościoła wiózł nas pan Lipok z Jemielnicy, a po resztę ludzi przyjechał autobus z kopalni. 

Dziś organizacja wesela polega głównie na wyborze lokalu, fotografa, zespołu i dekoracji, ale tych 60 lat temu realia były zupełnie inne. Zorganizować trzeba było wszystko - począwszy od alkoholu i żywności. 

- Było dużo roboty, bo wszystko trzeba było zrobić samemu - ubić świnie, wypiec kołacze, mieszać wódkę - wylicza Edith Pyka. - . Przy takim weselu ludzie naprawdę się napracowali. Brat przyjechał na wesele z Kędzierzyna i spał w domu, na górze, a wtedy jeszcze nie było tam niczego, tylko siano. I na tym sianie spali tą jedną noc. Ludzie wtedy nie potrzebowali żadnych hoteli ani luksusów, jedynie koca, żeby się przykryć. 

- Ludzie ze sobą trzymali, pomagali sobie nawzajem - dodaje pan Herbert. - Po sąsiedzku nosiło się stoły, krzesła, talerze, duże garnki, bo w domach się wtedy tyle nie miało. 

- To było proste, ale wesołe życie - podsumowują małżonkowie, a słuchając ich opowieści, trudno się z nimi nie zgodzić. 

Zapytani o receptę na udany związek, stwierdzili, że najważniejsze są ufność, uczciwość, okazywanie sobie czułości i wzajemne zrozumienie w dobrych i złych czasach.

- Czasami jest z górki, czasami pod górkę, takie jest życie - podsumowują. - Jednak, jeśli ludzie się kochają, to dążą do tego, żeby się dogadać i te lata ze sobą przeżyć razem, w zdrowiu. 

W ciągu tych 60 lat doczekali się czwórki dzieci - trzech synów i córki, oraz ośmiorga wnucząt. Swój jubileusz świętowali z rodziną i przyjaciółmi. Nie zabrakło też życzeń i upominków od przedstawicieli lokalnych władz. 

Zespół redakcyjny "Strzelca" również pragnie pogratulować małżonkom z okazji ich budzącej podziw rocznicy i złożyć najserdeczniejsze życzenia zdrowia, radości i pomyślności. Niech na dalsze wspólne lata nigdy nie brakuje Wam tej ufności i wzajemnego zrozumienia, o którym mówiliście. 

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama