Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 05:27
Reklama
Reklama

Pani Dominika z Żędowic stworzyła własną markę odzieżową. "To moja miłość"

- Od dziecka byłam nazywana małą artystką, kocham tworzyć ubrania. Mimo, że pochodzę z małej wioski, nie przeszkadza mi to w realizacji marzeń - mówi Dominika Wacławek z Żędowic, która tworzy i posiada własną markę ubrań.
Pani Dominika z Żędowic stworzyła własną markę odzieżową. "To moja miłość"
Dominika Wacławek z Żędowic stworzyła własną markę ubrań

Autor: archiwum prywatne

Dominika Wacławek z Żędowic stworzyła własną markę odzieżową

- Czym dla Ciebie jest moda?

- Sposobem na wyrażenie swojej osobowości. Poprzez ubiór możemy opowiadać własną historię, a nawet określać aktualne samopoczucie. Pewnie słyszałaś kiedyś o definicji „znaczenia kolorów w ubiorze jako komunikacji niewerbalnej”. Intuicyjnie lub świadomie wybieramy konkretny kolor, który w danym dniu będzie nam towarzyszył, a nawet pomagał. Na przykład kolor czerwony wpływa pobudzająco, określa osobę jako wytrwale dążącą do celu, przyciąga wzrok innych, bardzo lubiany przez kobiety. Różowy kojarzony jest z niewinnością, osobą, która potrzebuje ciągłego wsparcia i pomocy. Pomarańczowy to pomysłowość, dynamizm i zapał do pracy. Żółty wyraża potrzebę kontaktów z innymi ludźmi. Zielony to relaks i równowaga, jest kolorem uspokajającym. Niebieski to kreatywność, twórczość, łatwość w nawiązywaniu kontaktów, kolor medialny. Spójrz na mnie, teraz jakie kolory widzisz?

- Jedynie biel i czerń...

- Prywatnie to moje ulubione połączenie. Wybrałam biel, abyś odebrała moje pozytywne nastawienie do dzisiejszego spotkania, choć nie ukrywam, że przed nim pojawił się delikatny stres. Czerń natomiast, bo jestem pewna siebie, zorganizowana i skupiona na swoim celu. Dzisiaj przed tobą siedzi kobieta przedsiębiorcza i opowiada na temat firmy, którą stworzyła od podstaw. Muszę w tym miejscu zaznaczyć, że nie zawsze tak było. Kiedyś nadmiar kilogramów, zakompleksienie i niespełnione miłości mocno odcisnęły się na moim poczuciu własnej wartości. Pochodzę z niewielkiej miejscowości, jakim sposobem mogłabym zdobywać świat? Mogłam wtedy, mogę teraz i w przyszłości również będę to czyniła. Jedyne nasze ograniczenia są w głowie. Jeśli je przepracujesz, nawet przy zamkniętych drzwiach zauważasz uchylone okno.

- Czy marzyłaś o tym już jako mała dziewczynka, czy przyszło to z czasem?

- Moja mama często opowiadała mi, że jako 3-letnia dziewczynka wzięłam do ręki swoje nowe adidasy i pomalowałam je całe mazakami. Stwierdziłam, że takie są super i będę w nich chodziła. Choć nie było to rewelacyjne dzieło - ale moje i nikt więcej takich modeli nie miał. Dziś tworzę dla innych, nie tylko dla siebie. Fakt, już jako dziecko byłam bardzo ambitna. Ciągle śpiewałam, coś malowałam, udawałam, że potrafię czytać...

- Jak to udawałaś, że potrafisz czytać?

- Co wieczór obserwowałam mamę, gdy czytała nam książkę na dobranoc. Ja wtedy nie potrafiłam czytać, a bardzo chciałam, więc po paru dniach nauczyłam się całej książki na pamięć. Uwzględniając wszystkie znaki interpunkcyjne oraz lokalizację konkretnego tekstu na faktycznej stronie. Wtenczas nawet mój mały brat był w szoku, gdy role pewnego wieczoru się zmieniły. Mówiono na mnie mała artystka. Ten niepoprawny optymizm towarzyszy mi od lat. Moi znajomi często śmieją się z powiedzenia pod moim adresem, że „rzeczy niemożliwe załatwiam od ręki, na cuda czeka się do trzech dni”.

- Realizujesz swoje projekty pod wpływem jakiegoś bodźca?

- Myślę, że tak to właśnie u mnie funkcjonuje, jestem wrażliwa na piękno. Jednocześnie jestem bardzo zawzięta w realizacji danego projektu. Jako młoda dziewczyna nie wydawałam kieszonkowego w szkolnym sklepiku na soczki i smakołyki, a w lumpeksie. Kupowałam tam rzeczy oryginalne, przerabiałam i nosiłam. Miałam też epizod z szydełkowaniem. Tak powstał mój pierwszy własnoręcznie zrobiony gorset i torba w typie worka.

- Czy moda to Twoja pasja?

- Oczywiście, pasja i miłość. Wiesz, myślę, że artysta to stan umysłu. W szkole podstawowej chodziłam do Domu Kultury na ognisko muzyczne, następnie w gimnazjum postanowiłam malować obrazy i zapisałam się na kółko plastyczne. Gdy poszłam do liceum, pisałam „do szuflady”, po pierwszym wypracowaniu na temat „Biblii” które oddałam (miało prawie 20 stron czystego tekstu) o rozmowę poprosiła mnie wtedy pani profesor. Jeśli człowiek reaguje na pewien impuls, potrafi go upiększać wyrażając w tej pracy siebie, to czego chcieć więcej? W dzisiejszych czasach jest tak wiele możliwości, wystarczy często tylko chcieć. Ulgi, dotacje ułatwiają wejście w ten świat marzeń. Można również zasiąść wygodnie w fotelu przed TV, co kto woli. Cieszę się niesamowicie, że możemy na ten temat porozmawiać. Młodzi ludzi potrzebują inspiracji, takiego wewnętrznego głosu, który będzie powtarzał: działaj, twórz, następnym razem będzie lepiej, nie poddawaj się. Przeżyliśmy ciężkie lata w pandemii, zamknięci w domach. Wiele osób do dzisiaj walczy z depresją. Ale nawet w najgorszych chwilach należy odnaleźć to małe ziarenko, które daje nam szczęście i w przyszłości może zakiełkować. Świat się zmienił, najpierw covid, teraz wojna. Całe nasze życie przeniosło się do internetu. To właśnie w tym czasie stworzyłam markę LIZAQ.

- Podczas pandemii, jak to wyglądało?

- LIZAQ nie jest moim jedynym „dzieckiem”. Od 2015 roku zajmuję się mobilną obsługą klientów pod kątem kosmetycznym i fryzjerskim, biorę udział w sesjach zdjęciowych. Czas pandemii sprawił, że współpracę z klientami musiałam zawiesić, ale dysponowałam wolnym czasem. Samo założenie czy prowadzenie firmy dla mnie nie było nowością. Natomiast wyciągając wnioski z dotychczasowej działalności pragnęłam jeszcze lepiej się do tego przygotować. Wykorzystałam czas izolacji na przeglądanie stron i wyszukiwanie wszelkich informacji branżowych, brałam udział w szkoleniach online, wyciągałam jednocześnie wnioski. Niewiele w tym czasie wiedziałam na temat tworzenia marki odzieżowej, strony www i prowadzenia social mediów. Była to praca nie tylko nad firmą, wiele w tym czasie dowiedziałam się o sobie.

- Skąd pomysł na swoją markę?

- Jako konsument zwracam szczególną uwagę na jakość produktów które nabywam. Mając ciągły kontakt z dziećmi w takich placówkach jak żłobek, przedszkole czy szkoła zaobserwowałam problemy z odzieżą ogólnodostępną. Postanowiłam zebrać te wszystkie informacje do jednego wora i stworzyć coś lepszego. Moi bliscy dowiedzieli się, że pracuję nad nowym projektem w momencie, gdy do domu zaczęły przychodzić paczki z próbkami materiałów, dodatkami odzieżowymi itd.

- Jak rozpoczęła się twoja przygoda z projektowaniem?

- Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam, była lista. Wypisałam wszystkie informacje dwóch rubrykach. Pierwszą nazwałam „chcę”, a drugą „muszę”. Przeanalizowałam informacje po obu stronach, ponumerowałam chronologicznie, podciągnęłam rękawy i zaczęłam działać! Ponieważ wszystko dzisiaj toczy się w internecie, rozpoczęłam poszukiwania domeny. Zależało mi, aby nazwa była krótka, ostatecznie wybrałam www.lizaq.pl. Kolejnym krokiem było logo firmy (tutaj nie należy liczyć na oszczędności), ta inwestycja jest jednorazowa i kluczowa. Logo to pierwsza rzecz, którą widzą konsumenci. Pewnie chcesz zapytać, skąd wzięła się nazwa LIZAQ? Pierwotnie uznałam, że odzież dziecięca będzie jedyną kolekcją, którą udostępnię. Dzieciaki i lizaki to idealne połączenie. Jednak podczas sesji zdjęciowych pojawiło się zainteresowanie również ze strony dorosłych i tym oto sposobem otrzymałam kolejny... bodziec! Rozpoczęłam pracę nad kolekcją damską, uznając, że lizaki uwielbiają wszyscy. Dalej będzie kolekcja męska, ubrania dla psów i kotów oraz akcesoria. Pomyślałam, że fajnie byłoby ubrać całą rodzinkę, łącznie z pupilami. Taką chcę stworzyć możliwość.  

- Skąd bierzesz/czerpiesz inspiracje do nowych projektów?

- Z własnej wizji piękna i życia: praktyki rodziców, z którymi mam stały kontakt, opinii małych modeli biorących udział w sesjach zdjęciowych, jak również pozytywnej dawki szalonych pomysłów i realizatora zdjęć - fotograf Karoliny, mądrości krawcowej Ewy, której cierpliwość i skrupulatność wpierała proces tworzenia marki, czy wspaniałymi detalami odzieżowymi Sosenco. Moim zadaniem jest również dbanie o trwałość produktów, każdą paczkę pakuję osobiście. Wiele godzin poświęciłam na dobór certyfikowanych materiałów, konstrukcji każdego modelu z Ewą, aby był on zarówno piękny, ponadczasowy, wygodny i przyjemny dla dzieci (i nie tylko), nigdy więcej podrapanej skóry przez sztuczne i twarde metki odzieżowe. Modele LIZAQ-owe przechodzą odpowiednią kontrolę zanim trafią na stronę. Kluczowy jest stały kontakt z osobą, która testuje nasze produkty, dopiero po usunięciu wszystkich wad, które wychodzą w trakcie użytkowania, produkowany jest model końcowy. W kolekcji damskiej testy wykonuję osobiście. A na efekty tej pracy nie trzeba będzie długo czekać, wkrótce pojawi się na stronie www.lizaq.pl. Ważnym aspektem całej kolekcji jest możliwość zamówienia pojedynczej sztuki lub dowolnie skomponowanego kompletu w konkretnym materiale oraz kolorze. Jeśli dany model występuje na stronie w materiale dzianina pętelkowa w kolorze żółtym, a ty chcesz go posiadać w materiale singel jersey lub bawełnie 100% oraz kolorze niebieskim, stworzymy go dla Ciebie. Nie sprzedaję tylko gotowych wzorów. Na tym polega piękno tej pracy, że ciągle mogę tworzyć coś nowego.

- Zajmujesz się nie tylko modą, czy nie myślałaś by iść tylko w tym kierunku?

- Spełniam się podczas pracy z dziećmi, zabiegów, sesji, projektowania, promocji, pakowania, wysyłki... Wszystkiego musiałam się nauczyć. Dzisiaj nie jestem w stanie określić, czy z któreś pracy mogłabym zrezygnować. Kocham to, co robię. Mam wspaniałych ludzi wokół siebie. Choć na początku było naprawdę ciężko. Pytano mnie: „Po co ci to? Wszystkie oszczędności inwestujesz bez żadnej gwarancji, że się powiedzie”. Była taka adrenalina, nigdy nie zapomnę jak pakowałam swoje pierwsze zamówienie. Zapakowane zamówienie położyłam sobie na kolanach i powiedziałam „Ty to zrobiłaś”. Byłam dumna i przerażona jednocześnie. Każdy wpadający grosz inwestowałam dalej. Bywały naprawdę nieciekawe miesiące i nie wszystko odbywało się tak, jakbym sobie życzyła. Pewne drzwi, do których pukałam, pozostawały zamknięte, ale czasem otwierano mi to przysłowiowe okno. Na przełomie kwietnia oraz maja z modelami LIZAQ z kolekcji damskiej wchodzimy do butiku „Rewia Kolorów” w Opolu przy ul. Książąt Opolskich 17, jak również planujemy wspólny pokaz mody jeszcze w tym roku. Ja już się nie mogę doczekać, jak rozwinie się nasza współpraca. Wszystkim, którzy przeczytają ten tekst, pragnę życzyć, aby w życiu robili to, co kochają. Wtedy nie będą nazywać tego pracą.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama