Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 05:26
Reklama
Reklama

Mariusz Stachowski: Życie uczy pokory także na szczeblu samorządowym

O tym, czy wystartuje w nadchodzących wyborach samorządowych, czy kadencje włodarzy powinny być ograniczone czasowo, jak pogodzić sferę zawodową z prywatną, a także jak podnieść się po porażce, rozmawiamy z Mariuszem Stachowskim burmistrzem Zawadzkiego.
Mariusz Stachowski: Życie uczy pokory także na szczeblu samorządowym
Mariusz Stachowski burmistrz Zawadzkiego

Mariusz Stachowski: Życie uczy pokory także na szczeblu samorządowym

- Wybory samorządowe w przyszłym roku. Czy podjął pan już decyzję o starcie?

- Każdy z wójtów i burmistrzów, kandydując na to stanowisko, planuje zrealizować swoje założenia wyborcze, dlatego pytany przez Panią, czy podjąłem decyzję o starcie, odpowiem tak - chciałbym dokończyć to, co zacząłem. Długo się wahałem, jednak stwierdziłem, że jestem jeszcze na tyle młody i na tyle energiczny, że mogę jeszcze wiele zdziałać. Decyzję podjąłem i wystartuję w przyszłorocznych wyborach samorządowych. Spróbuję ponownie przekonać do siebie mieszkańców i zrealizować to, co obiecałem, lecz nie udało się zrealizować w przeciągu tej kadencji.

- Czy uważa pan, że dla radnych i włodarzy powinny być ograniczenia w pełnionych funkcjach, na przykład dwie, trzy kadencje lub więcej, czy nie?

- Uważam, że po to samorządność została stworzona, by mieszkańcy sami decydowali, kogo chcą mieć za włodarza, a nie przepis czy prawo. Oczywiście, można się tu doszukiwać różnych powodów, dlaczego podjęto taką decyzję. Jednak sądzę, że od decydowania o tym, kto będzie burmistrzem, radnym lub sołtysem i na jak długo, są mieszkańcy.

- A jak się lepiej rządzi, ze słabą czy silną opozycją?

- Demokracja polega na tym, że każdy z nas ma prawo mieć swoje zdanie i wyrażać swoje opinie. To wiele wnosi do dyskusji i wpływa na podejmowane decyzje. Opozycja jest ważna i istotna, ale najważniejszy jest dialog, bez względu na to, czy się lubimy, czy nie. Jeśli siadamy do stołu i rozmawiamy ze sobą, to już połowa sukcesu, a efektem tych rozmów zawsze jest wypracowany kompromis. Krytyki się nie boję, lecz boję się krytykanctwa, gdyż wiem, że druga strona robi to albo na przekór, albo z innych pobudek. Wielokrotnie zgadzam się z moimi adwersarzami z tzw. opozycji, którzy w trosce o dobro naszej gminy przedstawiają swój punkt widzenia. Gdyby nie było opozycji, to byłoby prościej, nie trzeba byłoby się tłumaczyć z podejmowanych decyzji, ale nie tędy droga.

- Nie jest to pana pierwsza kadencja. Miał pan przerwę w sprawowaniu funkcji burmistrza. Czy była to gorzka pigułka do przełknięcia i czy łatwo było podjąć decyzję, że mimo przegranej wystartował pan ponownie w wyborach?

- Życie uczy pokory na każdym etapie życia i każdego z nas. Jeżeli człowiek potrafi z porażki wyciągnąć wnioski, to już połowa sukcesu. Przegrałem wybory, ale to pozwoliło mi spojrzeć na sprawy społeczne zupełnie z innej strony. Dzisiaj jestem innym, trochę starszym i doświadczonym samorządowcem, szukającym aprobaty społecznej dla swoich działań. Po przegranych wyborach obiecałem sobie, że nie będę już kandydował na stanowisko burmistrza, jednakże za namową wielu mieszkańców zmieniłem zdanie. Oczywiście, nie byłoby mnie tutaj, gdyby nie ogromny kredyt zaufania ze strony mieszkańców naszej gminy oraz wsparcie mojej całej rodziny. To rodzina w gruncie rzeczy ponosi ciężar takich wyborów, dlatego dziękuję żonie oraz dzieciom za akceptację mojej decyzji oraz wspieranie mnie w trudnych chwilach. Myślę, że jak każdy z nas, mam lepsze czy gorsze dni, jednakże siły do działania dodaje mi świadomość, że wspólnie z urzędnikami Urzędu Miejskiego zmieniamy rzeczywistość, a tym samym standard życia naszych mieszkańców.

- Czy zdarzyło się panu zrobić coś wbrew powszechnej opinii i woli wyborców, bo pana zdaniem tego wymagał interes gminy?

- Przed przerwą spowodowaną przegranymi wyborami wydawało mi się, że każda moja idea, wizja jest słuszna i najlepsza, jednakże wielokrotnie uświadamiałem sobie, że to za mało, aby przekonać radnych czy mieszkańców. Zdarzyło mi się podjąć decyzję, której celem miało być połączenie szkół i stworzenie jednej szkoły gimnazjalnej w Zawadzkiem. Rozpoczęliśmy rozmowy z dyrektorami szkół, księgowymi poszczególnych placówek, nauczycielami, radnymi i wtedy okazało się, że dla mieszkańców Kielczy i Żędowic najważniejsze jest bezpieczeństwo ich dzieci i pewność, że placówka oświatowa w danej miejscowości nie zostanie zamknięta. Dla mnie istotny był czynnik ekonomiczny, a dla mieszkańców – społeczny. W samorządzie, aby decyzja była akceptowalna, musimy szukać sojuszników. Teraz, zanim podejmę decyzję, to najpierw wszystko sprawdzam i kalkuluję, mając jednak na uwadze względy społeczne.

- Czy pełnienie funkcji publicznej zostawia miejsce na życie prywatne, realizację pasji lub zainteresowań? Co zrobić, żeby oddzielić sferę prywatną od publicznej?

- Burmistrz pracuje 24 godziny na dobę. Od bycia osobą publiczną się nie ucieknie, niezależnie, czy pójdzie się do sklepu, kościoła, czy piekarni. Czy da się to pogodzić? Myślę, że tak, ale pod warunkiem, że rodzina to akceptuje. Jeżeli wiem, że mam wsparcie bliskich, to mogę poświęcić trochę więcej czasu na moje działania. W początkowych latach sprawowania funkcji żyłem w przeświadczeniu, że jeżeli nie ja, to wszystko się rozpadnie. Dzisiaj wiem, że rolą burmistrza jest odpowiednie zarządzanie i kreowanie polityki rozwoju gminy. Żeby mieć energię i siły do działania, musiałem znaleźć balans pomiędzy pracą zawodową, a życiem prywatnym. Aby odreagować, wsiadam na rower, idę pobiegać lub zamykam się w moim małym studiu muzycznym, które jest dla mnie źródłem energii. Mimo trudności, stresu, a także ogromnej odpowiedzialności bardzo lubię swoją pracę, bo daje mi satysfakcję i pewność, że wszystko, co robię, robię dla naszych mieszkańców. Ta praca to służba, a u jej podstaw leży bycie społecznikiem.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama