Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 20 września 2026 17:29
ReklamaFilplast

Mariusz Stachowski: Życie uczy pokory także na szczeblu samorządowym

O tym, czy wystartuje w nadchodzących wyborach samorządowych, czy kadencje włodarzy powinny być ograniczone czasowo, jak pogodzić sferę zawodową z prywatną, a także jak podnieść się po porażce, rozmawiamy z Mariuszem Stachowskim burmistrzem Zawadzkiego.
Mariusz Stachowski: Życie uczy pokory także na szczeblu samorządowym
Mariusz Stachowski burmistrz Zawadzkiego

Mariusz Stachowski: Życie uczy pokory także na szczeblu samorządowym

- Wybory samorządowe w przyszłym roku. Czy podjął pan już decyzję o starcie?

- Każdy z wójtów i burmistrzów, kandydując na to stanowisko, planuje zrealizować swoje założenia wyborcze, dlatego pytany przez Panią, czy podjąłem decyzję o starcie, odpowiem tak - chciałbym dokończyć to, co zacząłem. Długo się wahałem, jednak stwierdziłem, że jestem jeszcze na tyle młody i na tyle energiczny, że mogę jeszcze wiele zdziałać. Decyzję podjąłem i wystartuję w przyszłorocznych wyborach samorządowych. Spróbuję ponownie przekonać do siebie mieszkańców i zrealizować to, co obiecałem, lecz nie udało się zrealizować w przeciągu tej kadencji.

- Czy uważa pan, że dla radnych i włodarzy powinny być ograniczenia w pełnionych funkcjach, na przykład dwie, trzy kadencje lub więcej, czy nie?

- Uważam, że po to samorządność została stworzona, by mieszkańcy sami decydowali, kogo chcą mieć za włodarza, a nie przepis czy prawo. Oczywiście, można się tu doszukiwać różnych powodów, dlaczego podjęto taką decyzję. Jednak sądzę, że od decydowania o tym, kto będzie burmistrzem, radnym lub sołtysem i na jak długo, są mieszkańcy.

- A jak się lepiej rządzi, ze słabą czy silną opozycją?

- Demokracja polega na tym, że każdy z nas ma prawo mieć swoje zdanie i wyrażać swoje opinie. To wiele wnosi do dyskusji i wpływa na podejmowane decyzje. Opozycja jest ważna i istotna, ale najważniejszy jest dialog, bez względu na to, czy się lubimy, czy nie. Jeśli siadamy do stołu i rozmawiamy ze sobą, to już połowa sukcesu, a efektem tych rozmów zawsze jest wypracowany kompromis. Krytyki się nie boję, lecz boję się krytykanctwa, gdyż wiem, że druga strona robi to albo na przekór, albo z innych pobudek. Wielokrotnie zgadzam się z moimi adwersarzami z tzw. opozycji, którzy w trosce o dobro naszej gminy przedstawiają swój punkt widzenia. Gdyby nie było opozycji, to byłoby prościej, nie trzeba byłoby się tłumaczyć z podejmowanych decyzji, ale nie tędy droga.

- Nie jest to pana pierwsza kadencja. Miał pan przerwę w sprawowaniu funkcji burmistrza. Czy była to gorzka pigułka do przełknięcia i czy łatwo było podjąć decyzję, że mimo przegranej wystartował pan ponownie w wyborach?

- Życie uczy pokory na każdym etapie życia i każdego z nas. Jeżeli człowiek potrafi z porażki wyciągnąć wnioski, to już połowa sukcesu. Przegrałem wybory, ale to pozwoliło mi spojrzeć na sprawy społeczne zupełnie z innej strony. Dzisiaj jestem innym, trochę starszym i doświadczonym samorządowcem, szukającym aprobaty społecznej dla swoich działań. Po przegranych wyborach obiecałem sobie, że nie będę już kandydował na stanowisko burmistrza, jednakże za namową wielu mieszkańców zmieniłem zdanie. Oczywiście, nie byłoby mnie tutaj, gdyby nie ogromny kredyt zaufania ze strony mieszkańców naszej gminy oraz wsparcie mojej całej rodziny. To rodzina w gruncie rzeczy ponosi ciężar takich wyborów, dlatego dziękuję żonie oraz dzieciom za akceptację mojej decyzji oraz wspieranie mnie w trudnych chwilach. Myślę, że jak każdy z nas, mam lepsze czy gorsze dni, jednakże siły do działania dodaje mi świadomość, że wspólnie z urzędnikami Urzędu Miejskiego zmieniamy rzeczywistość, a tym samym standard życia naszych mieszkańców.

- Czy zdarzyło się panu zrobić coś wbrew powszechnej opinii i woli wyborców, bo pana zdaniem tego wymagał interes gminy?

- Przed przerwą spowodowaną przegranymi wyborami wydawało mi się, że każda moja idea, wizja jest słuszna i najlepsza, jednakże wielokrotnie uświadamiałem sobie, że to za mało, aby przekonać radnych czy mieszkańców. Zdarzyło mi się podjąć decyzję, której celem miało być połączenie szkół i stworzenie jednej szkoły gimnazjalnej w Zawadzkiem. Rozpoczęliśmy rozmowy z dyrektorami szkół, księgowymi poszczególnych placówek, nauczycielami, radnymi i wtedy okazało się, że dla mieszkańców Kielczy i Żędowic najważniejsze jest bezpieczeństwo ich dzieci i pewność, że placówka oświatowa w danej miejscowości nie zostanie zamknięta. Dla mnie istotny był czynnik ekonomiczny, a dla mieszkańców – społeczny. W samorządzie, aby decyzja była akceptowalna, musimy szukać sojuszników. Teraz, zanim podejmę decyzję, to najpierw wszystko sprawdzam i kalkuluję, mając jednak na uwadze względy społeczne.

- Czy pełnienie funkcji publicznej zostawia miejsce na życie prywatne, realizację pasji lub zainteresowań? Co zrobić, żeby oddzielić sferę prywatną od publicznej?

- Burmistrz pracuje 24 godziny na dobę. Od bycia osobą publiczną się nie ucieknie, niezależnie, czy pójdzie się do sklepu, kościoła, czy piekarni. Czy da się to pogodzić? Myślę, że tak, ale pod warunkiem, że rodzina to akceptuje. Jeżeli wiem, że mam wsparcie bliskich, to mogę poświęcić trochę więcej czasu na moje działania. W początkowych latach sprawowania funkcji żyłem w przeświadczeniu, że jeżeli nie ja, to wszystko się rozpadnie. Dzisiaj wiem, że rolą burmistrza jest odpowiednie zarządzanie i kreowanie polityki rozwoju gminy. Żeby mieć energię i siły do działania, musiałem znaleźć balans pomiędzy pracą zawodową, a życiem prywatnym. Aby odreagować, wsiadam na rower, idę pobiegać lub zamykam się w moim małym studiu muzycznym, które jest dla mnie źródłem energii. Mimo trudności, stresu, a także ogromnej odpowiedzialności bardzo lubię swoją pracę, bo daje mi satysfakcję i pewność, że wszystko, co robię, robię dla naszych mieszkańców. Ta praca to służba, a u jej podstaw leży bycie społecznikiem.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach
Reklama