Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 07:35
ReklamaFilplast

Mariusz Stachowski: Życie uczy pokory także na szczeblu samorządowym

O tym, czy wystartuje w nadchodzących wyborach samorządowych, czy kadencje włodarzy powinny być ograniczone czasowo, jak pogodzić sferę zawodową z prywatną, a także jak podnieść się po porażce, rozmawiamy z Mariuszem Stachowskim burmistrzem Zawadzkiego.
Mariusz Stachowski: Życie uczy pokory także na szczeblu samorządowym
Mariusz Stachowski burmistrz Zawadzkiego

Mariusz Stachowski: Życie uczy pokory także na szczeblu samorządowym

- Wybory samorządowe w przyszłym roku. Czy podjął pan już decyzję o starcie?

- Każdy z wójtów i burmistrzów, kandydując na to stanowisko, planuje zrealizować swoje założenia wyborcze, dlatego pytany przez Panią, czy podjąłem decyzję o starcie, odpowiem tak - chciałbym dokończyć to, co zacząłem. Długo się wahałem, jednak stwierdziłem, że jestem jeszcze na tyle młody i na tyle energiczny, że mogę jeszcze wiele zdziałać. Decyzję podjąłem i wystartuję w przyszłorocznych wyborach samorządowych. Spróbuję ponownie przekonać do siebie mieszkańców i zrealizować to, co obiecałem, lecz nie udało się zrealizować w przeciągu tej kadencji.

- Czy uważa pan, że dla radnych i włodarzy powinny być ograniczenia w pełnionych funkcjach, na przykład dwie, trzy kadencje lub więcej, czy nie?

- Uważam, że po to samorządność została stworzona, by mieszkańcy sami decydowali, kogo chcą mieć za włodarza, a nie przepis czy prawo. Oczywiście, można się tu doszukiwać różnych powodów, dlaczego podjęto taką decyzję. Jednak sądzę, że od decydowania o tym, kto będzie burmistrzem, radnym lub sołtysem i na jak długo, są mieszkańcy.

- A jak się lepiej rządzi, ze słabą czy silną opozycją?

- Demokracja polega na tym, że każdy z nas ma prawo mieć swoje zdanie i wyrażać swoje opinie. To wiele wnosi do dyskusji i wpływa na podejmowane decyzje. Opozycja jest ważna i istotna, ale najważniejszy jest dialog, bez względu na to, czy się lubimy, czy nie. Jeśli siadamy do stołu i rozmawiamy ze sobą, to już połowa sukcesu, a efektem tych rozmów zawsze jest wypracowany kompromis. Krytyki się nie boję, lecz boję się krytykanctwa, gdyż wiem, że druga strona robi to albo na przekór, albo z innych pobudek. Wielokrotnie zgadzam się z moimi adwersarzami z tzw. opozycji, którzy w trosce o dobro naszej gminy przedstawiają swój punkt widzenia. Gdyby nie było opozycji, to byłoby prościej, nie trzeba byłoby się tłumaczyć z podejmowanych decyzji, ale nie tędy droga.

- Nie jest to pana pierwsza kadencja. Miał pan przerwę w sprawowaniu funkcji burmistrza. Czy była to gorzka pigułka do przełknięcia i czy łatwo było podjąć decyzję, że mimo przegranej wystartował pan ponownie w wyborach?

- Życie uczy pokory na każdym etapie życia i każdego z nas. Jeżeli człowiek potrafi z porażki wyciągnąć wnioski, to już połowa sukcesu. Przegrałem wybory, ale to pozwoliło mi spojrzeć na sprawy społeczne zupełnie z innej strony. Dzisiaj jestem innym, trochę starszym i doświadczonym samorządowcem, szukającym aprobaty społecznej dla swoich działań. Po przegranych wyborach obiecałem sobie, że nie będę już kandydował na stanowisko burmistrza, jednakże za namową wielu mieszkańców zmieniłem zdanie. Oczywiście, nie byłoby mnie tutaj, gdyby nie ogromny kredyt zaufania ze strony mieszkańców naszej gminy oraz wsparcie mojej całej rodziny. To rodzina w gruncie rzeczy ponosi ciężar takich wyborów, dlatego dziękuję żonie oraz dzieciom za akceptację mojej decyzji oraz wspieranie mnie w trudnych chwilach. Myślę, że jak każdy z nas, mam lepsze czy gorsze dni, jednakże siły do działania dodaje mi świadomość, że wspólnie z urzędnikami Urzędu Miejskiego zmieniamy rzeczywistość, a tym samym standard życia naszych mieszkańców.

- Czy zdarzyło się panu zrobić coś wbrew powszechnej opinii i woli wyborców, bo pana zdaniem tego wymagał interes gminy?

- Przed przerwą spowodowaną przegranymi wyborami wydawało mi się, że każda moja idea, wizja jest słuszna i najlepsza, jednakże wielokrotnie uświadamiałem sobie, że to za mało, aby przekonać radnych czy mieszkańców. Zdarzyło mi się podjąć decyzję, której celem miało być połączenie szkół i stworzenie jednej szkoły gimnazjalnej w Zawadzkiem. Rozpoczęliśmy rozmowy z dyrektorami szkół, księgowymi poszczególnych placówek, nauczycielami, radnymi i wtedy okazało się, że dla mieszkańców Kielczy i Żędowic najważniejsze jest bezpieczeństwo ich dzieci i pewność, że placówka oświatowa w danej miejscowości nie zostanie zamknięta. Dla mnie istotny był czynnik ekonomiczny, a dla mieszkańców – społeczny. W samorządzie, aby decyzja była akceptowalna, musimy szukać sojuszników. Teraz, zanim podejmę decyzję, to najpierw wszystko sprawdzam i kalkuluję, mając jednak na uwadze względy społeczne.

- Czy pełnienie funkcji publicznej zostawia miejsce na życie prywatne, realizację pasji lub zainteresowań? Co zrobić, żeby oddzielić sferę prywatną od publicznej?

- Burmistrz pracuje 24 godziny na dobę. Od bycia osobą publiczną się nie ucieknie, niezależnie, czy pójdzie się do sklepu, kościoła, czy piekarni. Czy da się to pogodzić? Myślę, że tak, ale pod warunkiem, że rodzina to akceptuje. Jeżeli wiem, że mam wsparcie bliskich, to mogę poświęcić trochę więcej czasu na moje działania. W początkowych latach sprawowania funkcji żyłem w przeświadczeniu, że jeżeli nie ja, to wszystko się rozpadnie. Dzisiaj wiem, że rolą burmistrza jest odpowiednie zarządzanie i kreowanie polityki rozwoju gminy. Żeby mieć energię i siły do działania, musiałem znaleźć balans pomiędzy pracą zawodową, a życiem prywatnym. Aby odreagować, wsiadam na rower, idę pobiegać lub zamykam się w moim małym studiu muzycznym, które jest dla mnie źródłem energii. Mimo trudności, stresu, a także ogromnej odpowiedzialności bardzo lubię swoją pracę, bo daje mi satysfakcję i pewność, że wszystko, co robię, robię dla naszych mieszkańców. Ta praca to służba, a u jej podstaw leży bycie społecznikiem.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
L Autor komentarza: Łoza do woza i won! Treść komentarza: To coś dla łozy, będzie tatusiów wyrywać! Trzeci "kolega" nie odwróci uwagi łoza, on już widzi 🤥 Pajacuj dalej, zabawna jesteś w tej swojej cwanej głupocie 🤪 Data dodania komentarza: 4.11.2026, 21:48 Źródło komentarza: Ujazd wybuduje nowe przedszkole. Gmina pozyskała ponad 5 mln zł dofinansowania J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama