Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 08:28
Reklama

Hubert Ibrom, burmistrz Ujazdu: Im mniej polityki w samorządach, tym lepiej

O tym, czy wystartuje w nadchodzących wyborach samorządowych, jak rządzi się w małej gminie, czy kadencje włodarzy powinny być ograniczone czasowo, a także, czy wiek ma wpływ na zarządzanie, rozmawiamy z Hubertem Ibromem, burmistrzem Ujazdu.
Hubert Ibrom, burmistrz Ujazdu: Im mniej polityki w samorządach, tym lepiej
Hubert Ibrom, burmistrz Ujazdu

Autor: archiwum prywatne

Rozmowy o władzy - Hubert Ibrom, burmistrz Ujazdu

- Wybory samorządowe w przyszłym roku. Czy podjął pan już decyzję o starcie?

- Tak, zamierzam kandydować. Chcę być burmistrzem Ujazdu przez kolejną kadencję z kilku powodów, ale najważniejszym jest to, że mamy jeszcze wiele do zrobienia. Gdy w 2019 roku objąłem stanowisko burmistrza, powiedziałem i obiecałem mieszkańcom, że gmina moich marzeń kosztuje 100 milionów złotych. Myślę, że teraz, patrząc na inflację, kosztuje już 150 milionów złotych. Jesteśmy dopiero w połowie drogi, żeby taką gminę stworzyć. Oczywiście, gmina już się zmieniła, zmienia się codziennie, staje się coraz lepszym miejscem do życia, ale zdaję sobie sprawę, że przed nami jeszcze wiele pracy, której nie zdążylibyśmy wykonać do przyszłorocznych wyborów.

- Czy uważa pan, że dla radnych i włodarzy powinny być ograniczenia w pełnionych funkcjach, na przykład dwie, trzy kadencje lub więcej, czy nie?

- Samorząd lokalny, wójtowie, burmistrzowie, prezydenci w mniejszych gminach, takich jak gmina Ujazd, oceniani są na co dzień przez wszystkich, bo wszyscy się znają, nie jest się anonimowym. Wydaje mi się, że o tym, kto i jak długo będzie rządził, powinni decydować mieszkańcy, a nie przepisy prawa. Gdy ktoś zarządza źle, widać to gołym okiem. Tak samo jest, gdy ktoś zarządza dobrze. Jeśli gmina dobrze funkcjonuje, radni i włodarze są ambitni, wykonują swoją pracę, jak najlepiej, realizują postulaty mieszkańców, a także potrafią sprostać stawianej przez nich poprzeczce, odgórnie nakazana kadencyjność może wiele zaburzyć, dlatego uważam, że są inne sposoby na weryfikację ich działań.

- A jak się lepiej rządzi, ze słabą, czy silną opozycją?

- Za bardzo tego nie odczuwamy. Zarówno ja, jak i radni, jesteśmy bezpartyjni. To, kto i z jakiego komitetu wyborczego startował, jest kwestią drugorzędną, ponadto stawiamy dobro gminy i jej mieszkańców. W tak małych samorządach nie ma wielkiego przywiązana partyjnego, zresztą uważam, że im mniej polityki, tym lepiej. Wychodzę z takiego założenia, ponieważ kwestie polityczne często, jak nie zawsze, dzielą ludzi. I tak bardzo duży podział narzucony jest przez politykę warszawską. Każdy radny reprezentuje swoich mieszkańców, regularnie spotykamy się na komisjach wspólnych, staramy się rozmawiać, mówić wprost o różnych, także tych trudniejszych, spornych rzeczach. Nie narzucamy dyscypliny, każdy ma prawo do własnego zdania i głosowania zgodnie ze swoim sumieniem.

- Czy zdarzyło się panu zrobić coś wbrew powszechnej opinii i woli wyborców, bo pana zdaniem tego wymagał interes gminy?

- Główną zasadą w zarządzaniu, również gminą, jest to, że nikogo nie da się w stu procentach zadowolić. Są decyzje, które mają 90 procent poparcia, a jest 10 procent, które będzie przeciwne. Taką kwestią jest na przykład przywrócenie posterunku policji. Naturalne jest, że zawsze, gdy coś się robi, są osoby, które będą zadowolone bardziej i te, które będą zadowolone mniej, mogą pojawiać się różne głosy. W ciągu tej kadencji podjęliśmy kilka trudnych decyzji, spotkaliśmy się ze sprzeciwem mieszkańców, mieliśmy parę protestów przeciwko prywatnym inwestycjom, na przykład w Grzeboszowicach, ale postąpiliśmy zgodnie z literą prawa. Tego nie da się uniknąć, ponieważ każda decyzja wiąże się z jakimś wyborem, który może się spodobać lub nie. Jednak podejmując decyzje, zwłaszcza te trudniejsze, nie robimy niczego umyślnie wbrew mieszkańcom, bo ich interesy i dobro gminy są najważniejsze.

- Objął pan fotel burmistrza, mając 27 lat. Mówiono, że jest pan jednym z najmłodszych burmistrzów w Polsce. Czy nie bał się pan odpowiedzialności, możne nawet wyzwania, jakim jest zarządzanie gminą?

- Decyzja o tym, że będę kandydował w wyborach, zapadła wcześniej, wiedziałem, że chcę to robić. Mając 23 lata, byłem radnym powiatowym. Wtedy moja przygoda z samorządem rozpoczęła się na dobre, choć zawsze, już nawet jako nastolatek, mocno angażowałem się w sprawy społeczne. Gdy przestanę być burmistrzem, na pewno będę społecznikiem, a dopóki nim jestem, staram się wspierać i będę wspierał społeczników działających w naszej gminie, bo są wielkim skarbem. Mój wiek traktuję jako atut, nigdy nie brałem pod uwagę tego, że mógłby być przeszkodą. Objęcie każdego stanowiska wiąże się z odpowiedzialnością, ale nie obawiałem się tego, miałem doświadczenie w zarządzaniu czy planowaniu projektów. Teraz wiem, że była to dobra decyzja, bo moją pracę traktuję nie tylko jako zawód, ale i jak powołanie. Patrząc na to, jak zmienia się gmina, jeszcze bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu.

- Czy pełnienie funkcji publicznej zostawia miejsce na życie prywatne, realizację wcześniejszych pasji, zainteresowań?

- Praca burmistrza na pewno jest angażująca, nie ma możliwości oddzielenia jej od życia prywatnego, bo jest się dyspozycyjnym 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Ale mnie to nie przeszkadza, bo bardzo ją lubię i traktuję jako spełnienie marzeń. Oczywiście, każdy potrzebuje czasem wytchnienia. Takim jest dla mnie czas z rodziną i sport, który od zawsze przeplatał się przez moje życie i towarzyszy mi do dziś. Choć i to można połączyć z pracą burmistrza. Gdy wybieram się na spacer czy przejażdżkę rowerową, obserwuję, co dzieje się w gminie, idę lub jadę obejrzeć jakąś inwestycję, patrzę na stan dróg, więc tak naprawdę udaje mi się łączyć przyjemne z pożytecznym.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
L Autor komentarza: Łoza do woza i won! Treść komentarza: To coś dla łozy, będzie tatusiów wyrywać! Trzeci "kolega" nie odwróci uwagi łoza, on już widzi 🤥 Pajacuj dalej, zabawna jesteś w tej swojej cwanej głupocie 🤪 Data dodania komentarza: 4.11.2026, 21:48 Źródło komentarza: Ujazd wybuduje nowe przedszkole. Gmina pozyskała ponad 5 mln zł dofinansowania J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama