Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 05:26
Reklama
Reklama

Hubert Ibrom, burmistrz Ujazdu: Im mniej polityki w samorządach, tym lepiej

O tym, czy wystartuje w nadchodzących wyborach samorządowych, jak rządzi się w małej gminie, czy kadencje włodarzy powinny być ograniczone czasowo, a także, czy wiek ma wpływ na zarządzanie, rozmawiamy z Hubertem Ibromem, burmistrzem Ujazdu.
Hubert Ibrom, burmistrz Ujazdu: Im mniej polityki w samorządach, tym lepiej
Hubert Ibrom, burmistrz Ujazdu

Autor: archiwum prywatne

Rozmowy o władzy - Hubert Ibrom, burmistrz Ujazdu

- Wybory samorządowe w przyszłym roku. Czy podjął pan już decyzję o starcie?

- Tak, zamierzam kandydować. Chcę być burmistrzem Ujazdu przez kolejną kadencję z kilku powodów, ale najważniejszym jest to, że mamy jeszcze wiele do zrobienia. Gdy w 2019 roku objąłem stanowisko burmistrza, powiedziałem i obiecałem mieszkańcom, że gmina moich marzeń kosztuje 100 milionów złotych. Myślę, że teraz, patrząc na inflację, kosztuje już 150 milionów złotych. Jesteśmy dopiero w połowie drogi, żeby taką gminę stworzyć. Oczywiście, gmina już się zmieniła, zmienia się codziennie, staje się coraz lepszym miejscem do życia, ale zdaję sobie sprawę, że przed nami jeszcze wiele pracy, której nie zdążylibyśmy wykonać do przyszłorocznych wyborów.

- Czy uważa pan, że dla radnych i włodarzy powinny być ograniczenia w pełnionych funkcjach, na przykład dwie, trzy kadencje lub więcej, czy nie?

- Samorząd lokalny, wójtowie, burmistrzowie, prezydenci w mniejszych gminach, takich jak gmina Ujazd, oceniani są na co dzień przez wszystkich, bo wszyscy się znają, nie jest się anonimowym. Wydaje mi się, że o tym, kto i jak długo będzie rządził, powinni decydować mieszkańcy, a nie przepisy prawa. Gdy ktoś zarządza źle, widać to gołym okiem. Tak samo jest, gdy ktoś zarządza dobrze. Jeśli gmina dobrze funkcjonuje, radni i włodarze są ambitni, wykonują swoją pracę, jak najlepiej, realizują postulaty mieszkańców, a także potrafią sprostać stawianej przez nich poprzeczce, odgórnie nakazana kadencyjność może wiele zaburzyć, dlatego uważam, że są inne sposoby na weryfikację ich działań.

- A jak się lepiej rządzi, ze słabą, czy silną opozycją?

- Za bardzo tego nie odczuwamy. Zarówno ja, jak i radni, jesteśmy bezpartyjni. To, kto i z jakiego komitetu wyborczego startował, jest kwestią drugorzędną, ponadto stawiamy dobro gminy i jej mieszkańców. W tak małych samorządach nie ma wielkiego przywiązana partyjnego, zresztą uważam, że im mniej polityki, tym lepiej. Wychodzę z takiego założenia, ponieważ kwestie polityczne często, jak nie zawsze, dzielą ludzi. I tak bardzo duży podział narzucony jest przez politykę warszawską. Każdy radny reprezentuje swoich mieszkańców, regularnie spotykamy się na komisjach wspólnych, staramy się rozmawiać, mówić wprost o różnych, także tych trudniejszych, spornych rzeczach. Nie narzucamy dyscypliny, każdy ma prawo do własnego zdania i głosowania zgodnie ze swoim sumieniem.

- Czy zdarzyło się panu zrobić coś wbrew powszechnej opinii i woli wyborców, bo pana zdaniem tego wymagał interes gminy?

- Główną zasadą w zarządzaniu, również gminą, jest to, że nikogo nie da się w stu procentach zadowolić. Są decyzje, które mają 90 procent poparcia, a jest 10 procent, które będzie przeciwne. Taką kwestią jest na przykład przywrócenie posterunku policji. Naturalne jest, że zawsze, gdy coś się robi, są osoby, które będą zadowolone bardziej i te, które będą zadowolone mniej, mogą pojawiać się różne głosy. W ciągu tej kadencji podjęliśmy kilka trudnych decyzji, spotkaliśmy się ze sprzeciwem mieszkańców, mieliśmy parę protestów przeciwko prywatnym inwestycjom, na przykład w Grzeboszowicach, ale postąpiliśmy zgodnie z literą prawa. Tego nie da się uniknąć, ponieważ każda decyzja wiąże się z jakimś wyborem, który może się spodobać lub nie. Jednak podejmując decyzje, zwłaszcza te trudniejsze, nie robimy niczego umyślnie wbrew mieszkańcom, bo ich interesy i dobro gminy są najważniejsze.

- Objął pan fotel burmistrza, mając 27 lat. Mówiono, że jest pan jednym z najmłodszych burmistrzów w Polsce. Czy nie bał się pan odpowiedzialności, możne nawet wyzwania, jakim jest zarządzanie gminą?

- Decyzja o tym, że będę kandydował w wyborach, zapadła wcześniej, wiedziałem, że chcę to robić. Mając 23 lata, byłem radnym powiatowym. Wtedy moja przygoda z samorządem rozpoczęła się na dobre, choć zawsze, już nawet jako nastolatek, mocno angażowałem się w sprawy społeczne. Gdy przestanę być burmistrzem, na pewno będę społecznikiem, a dopóki nim jestem, staram się wspierać i będę wspierał społeczników działających w naszej gminie, bo są wielkim skarbem. Mój wiek traktuję jako atut, nigdy nie brałem pod uwagę tego, że mógłby być przeszkodą. Objęcie każdego stanowiska wiąże się z odpowiedzialnością, ale nie obawiałem się tego, miałem doświadczenie w zarządzaniu czy planowaniu projektów. Teraz wiem, że była to dobra decyzja, bo moją pracę traktuję nie tylko jako zawód, ale i jak powołanie. Patrząc na to, jak zmienia się gmina, jeszcze bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu.

- Czy pełnienie funkcji publicznej zostawia miejsce na życie prywatne, realizację wcześniejszych pasji, zainteresowań?

- Praca burmistrza na pewno jest angażująca, nie ma możliwości oddzielenia jej od życia prywatnego, bo jest się dyspozycyjnym 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Ale mnie to nie przeszkadza, bo bardzo ją lubię i traktuję jako spełnienie marzeń. Oczywiście, każdy potrzebuje czasem wytchnienia. Takim jest dla mnie czas z rodziną i sport, który od zawsze przeplatał się przez moje życie i towarzyszy mi do dziś. Choć i to można połączyć z pracą burmistrza. Gdy wybieram się na spacer czy przejażdżkę rowerową, obserwuję, co dzieje się w gminie, idę lub jadę obejrzeć jakąś inwestycję, patrzę na stan dróg, więc tak naprawdę udaje mi się łączyć przyjemne z pożytecznym.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama