Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 20 września 2026 17:29
Reklama

Hubert Ibrom, burmistrz Ujazdu: Im mniej polityki w samorządach, tym lepiej

O tym, czy wystartuje w nadchodzących wyborach samorządowych, jak rządzi się w małej gminie, czy kadencje włodarzy powinny być ograniczone czasowo, a także, czy wiek ma wpływ na zarządzanie, rozmawiamy z Hubertem Ibromem, burmistrzem Ujazdu.
Hubert Ibrom, burmistrz Ujazdu: Im mniej polityki w samorządach, tym lepiej
Hubert Ibrom, burmistrz Ujazdu

Autor: archiwum prywatne

Rozmowy o władzy - Hubert Ibrom, burmistrz Ujazdu

- Wybory samorządowe w przyszłym roku. Czy podjął pan już decyzję o starcie?

- Tak, zamierzam kandydować. Chcę być burmistrzem Ujazdu przez kolejną kadencję z kilku powodów, ale najważniejszym jest to, że mamy jeszcze wiele do zrobienia. Gdy w 2019 roku objąłem stanowisko burmistrza, powiedziałem i obiecałem mieszkańcom, że gmina moich marzeń kosztuje 100 milionów złotych. Myślę, że teraz, patrząc na inflację, kosztuje już 150 milionów złotych. Jesteśmy dopiero w połowie drogi, żeby taką gminę stworzyć. Oczywiście, gmina już się zmieniła, zmienia się codziennie, staje się coraz lepszym miejscem do życia, ale zdaję sobie sprawę, że przed nami jeszcze wiele pracy, której nie zdążylibyśmy wykonać do przyszłorocznych wyborów.

- Czy uważa pan, że dla radnych i włodarzy powinny być ograniczenia w pełnionych funkcjach, na przykład dwie, trzy kadencje lub więcej, czy nie?

- Samorząd lokalny, wójtowie, burmistrzowie, prezydenci w mniejszych gminach, takich jak gmina Ujazd, oceniani są na co dzień przez wszystkich, bo wszyscy się znają, nie jest się anonimowym. Wydaje mi się, że o tym, kto i jak długo będzie rządził, powinni decydować mieszkańcy, a nie przepisy prawa. Gdy ktoś zarządza źle, widać to gołym okiem. Tak samo jest, gdy ktoś zarządza dobrze. Jeśli gmina dobrze funkcjonuje, radni i włodarze są ambitni, wykonują swoją pracę, jak najlepiej, realizują postulaty mieszkańców, a także potrafią sprostać stawianej przez nich poprzeczce, odgórnie nakazana kadencyjność może wiele zaburzyć, dlatego uważam, że są inne sposoby na weryfikację ich działań.

- A jak się lepiej rządzi, ze słabą, czy silną opozycją?

- Za bardzo tego nie odczuwamy. Zarówno ja, jak i radni, jesteśmy bezpartyjni. To, kto i z jakiego komitetu wyborczego startował, jest kwestią drugorzędną, ponadto stawiamy dobro gminy i jej mieszkańców. W tak małych samorządach nie ma wielkiego przywiązana partyjnego, zresztą uważam, że im mniej polityki, tym lepiej. Wychodzę z takiego założenia, ponieważ kwestie polityczne często, jak nie zawsze, dzielą ludzi. I tak bardzo duży podział narzucony jest przez politykę warszawską. Każdy radny reprezentuje swoich mieszkańców, regularnie spotykamy się na komisjach wspólnych, staramy się rozmawiać, mówić wprost o różnych, także tych trudniejszych, spornych rzeczach. Nie narzucamy dyscypliny, każdy ma prawo do własnego zdania i głosowania zgodnie ze swoim sumieniem.

- Czy zdarzyło się panu zrobić coś wbrew powszechnej opinii i woli wyborców, bo pana zdaniem tego wymagał interes gminy?

- Główną zasadą w zarządzaniu, również gminą, jest to, że nikogo nie da się w stu procentach zadowolić. Są decyzje, które mają 90 procent poparcia, a jest 10 procent, które będzie przeciwne. Taką kwestią jest na przykład przywrócenie posterunku policji. Naturalne jest, że zawsze, gdy coś się robi, są osoby, które będą zadowolone bardziej i te, które będą zadowolone mniej, mogą pojawiać się różne głosy. W ciągu tej kadencji podjęliśmy kilka trudnych decyzji, spotkaliśmy się ze sprzeciwem mieszkańców, mieliśmy parę protestów przeciwko prywatnym inwestycjom, na przykład w Grzeboszowicach, ale postąpiliśmy zgodnie z literą prawa. Tego nie da się uniknąć, ponieważ każda decyzja wiąże się z jakimś wyborem, który może się spodobać lub nie. Jednak podejmując decyzje, zwłaszcza te trudniejsze, nie robimy niczego umyślnie wbrew mieszkańcom, bo ich interesy i dobro gminy są najważniejsze.

- Objął pan fotel burmistrza, mając 27 lat. Mówiono, że jest pan jednym z najmłodszych burmistrzów w Polsce. Czy nie bał się pan odpowiedzialności, możne nawet wyzwania, jakim jest zarządzanie gminą?

- Decyzja o tym, że będę kandydował w wyborach, zapadła wcześniej, wiedziałem, że chcę to robić. Mając 23 lata, byłem radnym powiatowym. Wtedy moja przygoda z samorządem rozpoczęła się na dobre, choć zawsze, już nawet jako nastolatek, mocno angażowałem się w sprawy społeczne. Gdy przestanę być burmistrzem, na pewno będę społecznikiem, a dopóki nim jestem, staram się wspierać i będę wspierał społeczników działających w naszej gminie, bo są wielkim skarbem. Mój wiek traktuję jako atut, nigdy nie brałem pod uwagę tego, że mógłby być przeszkodą. Objęcie każdego stanowiska wiąże się z odpowiedzialnością, ale nie obawiałem się tego, miałem doświadczenie w zarządzaniu czy planowaniu projektów. Teraz wiem, że była to dobra decyzja, bo moją pracę traktuję nie tylko jako zawód, ale i jak powołanie. Patrząc na to, jak zmienia się gmina, jeszcze bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu.

- Czy pełnienie funkcji publicznej zostawia miejsce na życie prywatne, realizację wcześniejszych pasji, zainteresowań?

- Praca burmistrza na pewno jest angażująca, nie ma możliwości oddzielenia jej od życia prywatnego, bo jest się dyspozycyjnym 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Ale mnie to nie przeszkadza, bo bardzo ją lubię i traktuję jako spełnienie marzeń. Oczywiście, każdy potrzebuje czasem wytchnienia. Takim jest dla mnie czas z rodziną i sport, który od zawsze przeplatał się przez moje życie i towarzyszy mi do dziś. Choć i to można połączyć z pracą burmistrza. Gdy wybieram się na spacer czy przejażdżkę rowerową, obserwuję, co dzieje się w gminie, idę lub jadę obejrzeć jakąś inwestycję, patrzę na stan dróg, więc tak naprawdę udaje mi się łączyć przyjemne z pożytecznym.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach
Reklama