Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 11:24
Reklama Żabka

Wojna na Ukrainie trwa rok. Pani Oksana opowiada, jak zmieniła ich życie

Minął rok od wybuchu wojny na Ukrainie. Wraz z jej rozpoczęciem wielu Ukraińców, uciekając przed zagrożeniem, ruszyło w stronę Polski. Część z nich zdecydowała się na powrót do swojego kraju, jednak wielu postanowiło u nas zostać. Tak, jak pani Oksana, która razem ze swoją rodziną mieszka w Ujeździe. Choć mogłoby się wydawać, że wiedzie tutaj normalne życie, tak nie jest, bo myślami jest ciągle z domem...
Wojna na Ukrainie trwa rok. Pani Oksana opowiada, jak zmieniła ich życie
Pani Oksana ze swoimi córkami i babcią. Jak przyznają, w Polsce żyje im się naprawdę dobrze, ale tęsknota za ojczyzną jest wielka

Autor: PL

Wojna zabrała nam normalne życie

Pani Oksana razem z córkami, Sofią i Wiktorią, dotarła do Starego Ujazdu, gdzie najpierw mieszkała, tydzień po wybuchu wojny na Ukrainie, dokładnie 3 marca. Jej mąż, Andrzej, od kilku lat pracował już w Polsce, miały do kogo przyjechać. Mimo to decyzja o opuszczeniu kraju nie była łatwa.

- Zaraz na początku wojny mama powiedziała mi, żebym zabrała dzieci i wyjechała za granicę - opowiada pani Oksana. - Wtedy stanowczo powiedziałam, że nie, bo przecież Ukraina to nasz dom, to całe nasze życie. Jednak, widząc, co się dzieje, jak zachowują się córki, że płaczą, są niespokojne i nie śpią w nocy, bojąc się o ich bezpieczeństwo, odważyłam się wyjechać. Sprawdzałam, jak wygląda sytuacja na granicy, niektórzy spędzali na niej nawet trzy, cztery doby, ale nam dość szybko udało się wjechać do Polski. Nigdy nie zapomnę, ile spotkało nas tutaj dobra, empatii i współczucia. Choć miałyśmy ogromne wsparcie, na początku było trudno. Nie znałyśmy kraju, ludzi, wszystkie dźwięki nas budziły. Najgorzej było, gdy zawyła syrena strażacka, wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy, że oznacza to pożar czy jakieś inne zdarzenie, pierwszą myślą było to, że wojna dotarła do Polski. Przyzwyczaiłyśmy się już do tego dźwięku, ale zawsze, gdy wyje syrena, myślę o tym, co dzieje się w domu.

Choć minęło dwanaście miesięcy, przeżycia i niepokój o losy wciąż ogarniętej wojną ojczyzny zostały.

- Gdy wszystko się zaczęło, 24 lutego, obudziła mnie koleżanka, która poprosiła, żebym pomogła jej obdzwonić wszystkich pacjentów, który byli zapisani w klinice, gdzie pracowałyśmy, że ta się nie otworzy - wspomina pani Oksana. - Nie wiedziałam, co się dzieje, dlaczego mam to robić, ale później wszystko stało się jasne i było bardzo straszne... Cały czas trudno to wspominać. Na początku bardzo dużo rozmawialiśmy z rodziną, znajomymi, kuzynami. Jak nigdy, bo zwykle nie było na to czasu. Mieszkamy we wsi w okolicach Lwowa, cała rodzina z miasta przyjechała do nas, mieszkaliśmy w czterech pokojach w więcej niż 20 osób. Gdy wył alarm, uciekaliśmy do piwnicy, było i tak, że siedzieliśmy tam przez całą noc...

- Każdy mój dzień zaczyna się od tego, że biorę do ręki telefon i przeglądam, co wydarzyło się przez noc - dodaje pani Oksana. - Sprawdzam, czy były gdzieś jakieś alarmy, czy gdzieś spadła jakaś bomba, czy nie ostrzelano jakiegoś miejsca, czy nic nie stało się mojej rodzinie, znajomym, wszystkim tym, których znam. Prawie codziennie dzwonię do mamy i bliskich, żeby dowiedzieć się, jak u nich jest.

Jak mówi pani Oksana, wielu przyzwyczaiło się do wojennej rzeczywistości.

- Osoby, które są dalej od wojny, nie w jej epicentrum, żyją swoim życiem, muszą pracować, gdy słyszą alarm, reagują, często mając nadzieję, że akurat nic nie spadnie, ale niestety, tak nie jest - przyznaje. - Teraz bardzo dużo osób zaczęło pracować jako wolontariusze, którzy kupują odzież, jedzenie, robią świece, wspomagają i zaopatrują wojsko.

Przez rok zmieniło się życie wszystkich Ukraińców, zginęły tysiące osób.

- Także te, które znaliśmy - mówi pani Oksana. - Niestety, wiele z nich to młodzi. Zginął nasz kolega, który miał dwójkę dzieci, 8-letnią córkę i 7-letniego syna, a jego żona w maju urodzi trzecie dziecko, które nie zobaczy już ojca... To bardzo trudne sytuacje, ale tłumaczymy sobie, że przecież nie możemy z tym nic zrobić. Ale nie takiej rzeczywistości chcielibyśmy teraz, w XXI wieku.

- Na początku wojny było bardzo strasznie, dzieci się nie śmiały, nie bawiły, jednak dużo osób mówi, że teraz jest jeszcze gorzej - przyznaje pani Oksana. - Dzieci rosną razem z wojną, nie myślą o tym, żeby się pobawić, czy po prostu zjeść loda, albo napić się soku. One myślą, dlaczego jest tak, jak jest. Mają zrujnowane prawdziwe, beztroskie dzieciństwo. Spokoju nie mają też matki, które urodziły podczas wojny, one nie myślą tylko o tym, żeby nakarmić czy przebrać dziecko, one muszą pamiętać też o tym, że gdy zawyje alarm, muszą szybko zejść do piwnicy, schować się i pilnować, żeby dziecko było cicho.

Choć mogłoby się wydawać, że pani Oksana i jej rodzina zaaklimatyzowali się w Ujeździe, gdzie obecnie mieszkają, to sercem i myślami są ciągle z domem.

- Staramy się żyć tutaj normalnie, razem z mężem pracujemy, córki chodzą do szkoły, mają swoje koleżanki, my też mamy swoich znajomych, wokoło jest wielu dobrych ludzi, za co jesteśmy wdzięczni, ale to nie jest normalne życie, czujemy, że to nie jest nasz kraj - mówi. - Gdy patrzę na zdjęcie domu, które mam w telefonie, zawsze płaczę, bo wiem, że jak dobrze nie byłoby gdzieś, dom to dom. Kiedy tam wrócimy, chciałabym utrzymywać kontakt z osobami, które poznałam w Polsce, chciałabym, żeby mogły przyjechać na Ukrainę, spokojną Ukrainę. Jeszcze nie wiadomo, jak długo będzie się to ciągnąć, jak wszystko się skończy, ale trzeba wierzyć, że wkrótce zapanuje wolność.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 13°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1011 hPa
Wiatr: 13 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama