Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 3 sierpnia 2026 16:14
Reklama

Wojna na Ukrainie trwa rok. Pani Oksana opowiada, jak zmieniła ich życie

Minął rok od wybuchu wojny na Ukrainie. Wraz z jej rozpoczęciem wielu Ukraińców, uciekając przed zagrożeniem, ruszyło w stronę Polski. Część z nich zdecydowała się na powrót do swojego kraju, jednak wielu postanowiło u nas zostać. Tak, jak pani Oksana, która razem ze swoją rodziną mieszka w Ujeździe. Choć mogłoby się wydawać, że wiedzie tutaj normalne życie, tak nie jest, bo myślami jest ciągle z domem...
Wojna na Ukrainie trwa rok. Pani Oksana opowiada, jak zmieniła ich życie
Pani Oksana ze swoimi córkami i babcią. Jak przyznają, w Polsce żyje im się naprawdę dobrze, ale tęsknota za ojczyzną jest wielka

Autor: PL

Wojna zabrała nam normalne życie

Pani Oksana razem z córkami, Sofią i Wiktorią, dotarła do Starego Ujazdu, gdzie najpierw mieszkała, tydzień po wybuchu wojny na Ukrainie, dokładnie 3 marca. Jej mąż, Andrzej, od kilku lat pracował już w Polsce, miały do kogo przyjechać. Mimo to decyzja o opuszczeniu kraju nie była łatwa.

- Zaraz na początku wojny mama powiedziała mi, żebym zabrała dzieci i wyjechała za granicę - opowiada pani Oksana. - Wtedy stanowczo powiedziałam, że nie, bo przecież Ukraina to nasz dom, to całe nasze życie. Jednak, widząc, co się dzieje, jak zachowują się córki, że płaczą, są niespokojne i nie śpią w nocy, bojąc się o ich bezpieczeństwo, odważyłam się wyjechać. Sprawdzałam, jak wygląda sytuacja na granicy, niektórzy spędzali na niej nawet trzy, cztery doby, ale nam dość szybko udało się wjechać do Polski. Nigdy nie zapomnę, ile spotkało nas tutaj dobra, empatii i współczucia. Choć miałyśmy ogromne wsparcie, na początku było trudno. Nie znałyśmy kraju, ludzi, wszystkie dźwięki nas budziły. Najgorzej było, gdy zawyła syrena strażacka, wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy, że oznacza to pożar czy jakieś inne zdarzenie, pierwszą myślą było to, że wojna dotarła do Polski. Przyzwyczaiłyśmy się już do tego dźwięku, ale zawsze, gdy wyje syrena, myślę o tym, co dzieje się w domu.

Choć minęło dwanaście miesięcy, przeżycia i niepokój o losy wciąż ogarniętej wojną ojczyzny zostały.

- Gdy wszystko się zaczęło, 24 lutego, obudziła mnie koleżanka, która poprosiła, żebym pomogła jej obdzwonić wszystkich pacjentów, który byli zapisani w klinice, gdzie pracowałyśmy, że ta się nie otworzy - wspomina pani Oksana. - Nie wiedziałam, co się dzieje, dlaczego mam to robić, ale później wszystko stało się jasne i było bardzo straszne... Cały czas trudno to wspominać. Na początku bardzo dużo rozmawialiśmy z rodziną, znajomymi, kuzynami. Jak nigdy, bo zwykle nie było na to czasu. Mieszkamy we wsi w okolicach Lwowa, cała rodzina z miasta przyjechała do nas, mieszkaliśmy w czterech pokojach w więcej niż 20 osób. Gdy wył alarm, uciekaliśmy do piwnicy, było i tak, że siedzieliśmy tam przez całą noc...

- Każdy mój dzień zaczyna się od tego, że biorę do ręki telefon i przeglądam, co wydarzyło się przez noc - dodaje pani Oksana. - Sprawdzam, czy były gdzieś jakieś alarmy, czy gdzieś spadła jakaś bomba, czy nie ostrzelano jakiegoś miejsca, czy nic nie stało się mojej rodzinie, znajomym, wszystkim tym, których znam. Prawie codziennie dzwonię do mamy i bliskich, żeby dowiedzieć się, jak u nich jest.

Jak mówi pani Oksana, wielu przyzwyczaiło się do wojennej rzeczywistości.

- Osoby, które są dalej od wojny, nie w jej epicentrum, żyją swoim życiem, muszą pracować, gdy słyszą alarm, reagują, często mając nadzieję, że akurat nic nie spadnie, ale niestety, tak nie jest - przyznaje. - Teraz bardzo dużo osób zaczęło pracować jako wolontariusze, którzy kupują odzież, jedzenie, robią świece, wspomagają i zaopatrują wojsko.

Przez rok zmieniło się życie wszystkich Ukraińców, zginęły tysiące osób.

- Także te, które znaliśmy - mówi pani Oksana. - Niestety, wiele z nich to młodzi. Zginął nasz kolega, który miał dwójkę dzieci, 8-letnią córkę i 7-letniego syna, a jego żona w maju urodzi trzecie dziecko, które nie zobaczy już ojca... To bardzo trudne sytuacje, ale tłumaczymy sobie, że przecież nie możemy z tym nic zrobić. Ale nie takiej rzeczywistości chcielibyśmy teraz, w XXI wieku.

- Na początku wojny było bardzo strasznie, dzieci się nie śmiały, nie bawiły, jednak dużo osób mówi, że teraz jest jeszcze gorzej - przyznaje pani Oksana. - Dzieci rosną razem z wojną, nie myślą o tym, żeby się pobawić, czy po prostu zjeść loda, albo napić się soku. One myślą, dlaczego jest tak, jak jest. Mają zrujnowane prawdziwe, beztroskie dzieciństwo. Spokoju nie mają też matki, które urodziły podczas wojny, one nie myślą tylko o tym, żeby nakarmić czy przebrać dziecko, one muszą pamiętać też o tym, że gdy zawyje alarm, muszą szybko zejść do piwnicy, schować się i pilnować, żeby dziecko było cicho.

Choć mogłoby się wydawać, że pani Oksana i jej rodzina zaaklimatyzowali się w Ujeździe, gdzie obecnie mieszkają, to sercem i myślami są ciągle z domem.

- Staramy się żyć tutaj normalnie, razem z mężem pracujemy, córki chodzą do szkoły, mają swoje koleżanki, my też mamy swoich znajomych, wokoło jest wielu dobrych ludzi, za co jesteśmy wdzięczni, ale to nie jest normalne życie, czujemy, że to nie jest nasz kraj - mówi. - Gdy patrzę na zdjęcie domu, które mam w telefonie, zawsze płaczę, bo wiem, że jak dobrze nie byłoby gdzieś, dom to dom. Kiedy tam wrócimy, chciałabym utrzymywać kontakt z osobami, które poznałam w Polsce, chciałabym, żeby mogły przyjechać na Ukrainę, spokojną Ukrainę. Jeszcze nie wiadomo, jak długo będzie się to ciągnąć, jak wszystko się skończy, ale trzeba wierzyć, że wkrótce zapanuje wolność.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie? A Autor komentarza: Goroll Treść komentarza: Najlepiej pisać komentarze podczas pracy .Czy Smok twój przełożony wie ze wykorzystując czas pracy udzielasz się na forach . Piszesz o marnotrawstwie a sam nie jesteś w porzadku . W Kolonowkiem wiemy kim jesteś . Data dodania komentarza: 8.07.2026, 17:39 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu J Autor komentarza: Jowita Treść komentarza: Panie Starosto Gaida a czy ma Pan tyle odwagi żeby przedstawić opinii publicznej jak w strzeleckim szpitalu wygląda rachunek kosztów a zwłaszcza poziom wynagrodzeń lekarzy (np. na wykresie). Kluczowe się również wydaje pytanie czy po doniesieniach medialnych z całej polski o patologiach w służbie zdrowa, w strzeleckim szpitalu była przeprowadzona rewizja finansowa ze strony starostwa jako właściciela szpitala? Jeśli tak to co z niej wyszło? Jeśli nie to dlaczego? Strzelecki szpital ma 42 mln długu, ten rok zamknie deficytem więc Panie Gajda czas stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na zadane pytanie. Panie Starosto zawsze może sobie Pan wziąć do pomocy Pana Romana Kolka z Jemielnicy (nie gdyś wicemarszałka województwa - na całe szczęście już nim jest) który zawsze uśmiech od ucha do ucha i jasno twierdził że służba zdrowia potrzebuje tylko forsy forsy i forsy a teraz wiemy na co te pieniądze idą. Może Romanie skomentuje to Pan a nie tylko uściski dłonie. Panie Starosto zero złotych na szpital z kasy powiatu!!! Najpierw się doi strzelecki szpital z pieniędzy, tylko podwyżki i podwyżki a potem personel szpitala obawia się konsolidacji. A co wy w tym szpitalu myślicie że podatnicy mają więcej dać żeby wyście mieli? To jest taka patologia że się w głowie nie mieści. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 12:06 Źródło komentarza: 42 mln zł długu. Trwa spór o przyszłość strzeleckiego szpitala
Reklama