Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 01:10
Reklama
Reklama

Przeznaczenia nie da się oszukać, czyli dlaczego ciągnie człowieka do lasu

Kamil Tokarz mieszka w Gąsiorowicach i od dziecka kochał przyrodę. Choć w pewnym momencie swojego życia chciał nieco uciec od leśnictwa, okazało się to silniejsze od niego. Od kilku lat kroczy po lasach i wie, że była to jedna z najlepszych decyzji w życiu.
Przeznaczenia nie da się oszukać, czyli dlaczego ciągnie człowieka do lasu

Kamil Tokarz pochodzi z Jemielnicy, jego rodzinny dom znajduje się w miejscu dawnej gajówki - z dala od sąsiadów, pod lasem, na uboczu.

- Czasami jako małemu dziecku nie podobało mi się to, ponieważ było daleko do kolegów - opowiada pan Kamil. - Później razem z tatą zbudowaliśmy boisko na łące i to koledzy przychodzili się do nas bawić. Teraz mieszkam z żoną w jej rodzinnym domu, który również znajduje się na uboczu. Uwielbiamy ten spokój i ciszę.

Przyznaje, że miał w swoim życiu taki etap, że uciekał od lasu, bo wokół było za dużo osób związanych z leśnictwem - ojciec, bracia, bratowa.

- Najpierw wybrałem liceum o profilu wojskowym w Tułowicach, a obok znajdowało się technikum leśne - wspomina. - Później wymyśliłem, że pójdę sobie do wojska i zgłosiłem się na służbę przygotowawczą w Toruniu. Tam byłem do przysięgi, ale po niej miłość do lasu jednak zwyciężyła i postanowiłem pójść na studia leśne. Nie udało się oszukać przeznaczenia i bardzo się z tego cieszę. Mówi się, że leśnicy mają zielone serca i coś w tym jest.

Studiował zaocznie, zajęcia miał w weekendy, a w ciągu tygodnia pracował w Lasach Państwowych. Zaczynał od stanowiska pracownika leśnego, ponieważ tak mocno ciągnęło go do lasu, że nie wyobrażał sobie innej pracy, niż ta.

- Najpierw był staż w Nadleśnictwie w Strzelcach Opolskich - opowiada. - Później pracowałem przy Biskupiej Kopie, jako trocinkarz, czyli wyznaczałem do wycinki drzewa zaatakowane przez kornika. Jako robotnik pracowałem również w lasach w okolicach Nędzy, gdzie wichura zniszczyła ogrom drzew. Dostałem propozycję pracy w Nadleśnictwie Brynek, chwilę też spędziłem w branży prywatnej. Kiedy skończyłem studia, przyjęto mnie do Nadleśnictwa Lubliniec, gdzie od 1,5 roku jestem na stanowisku podleśniczego.

Na co dzień zajmuje się szeroko rozumianą gospodarką leśną, działaniami w zakresie urządzania, ochrony i powiększania zasobów leśnych, wyznaczaniem drzew do wycinki, pomiarem, klasyfikacją drewna, kontrolą drzewostanów pod względem sanitarnym oraz innymi zadaniami, których potrzebuje las

- Większość dnia spędzam na dworze. Jestem taką osobą, która nie potrafiłaby pracować na taśmie, albo siedzieć za biurkiem osiem godzin - śmieje się pan Kamil.

Jak podkreśla, praca w lesie to rodzinna tradycja. Jego tata, choć nie jest z wykształcenia leśnikiem, pracuje w Lasach Państwowych,.

- To on zaszczepił najpierw w moich dwóch starszych braciach, a później u mnie, tę pasję - mówi pan Kamil. - Całe nasze dzieciństwo to były spacery po lesie, zimowe zabawy na górkach. Dawniej nie było komputerów, więc każdą wolną chwilę spędzaliśmy na zewnątrz i było to związane z przyrodą. To ojciec nauczył i nadal nas uczy szacunku do lasu. To gnieździ się w naszych sercach.

Praca leśnika to nie tylko praca zarobkowa, za którą otrzymuje się wynagrodzenie, ale przede wszystkim pasja.

- Przy dzisiejszej gonitwie za wszystkim to jest coś niesamowitego, jak leśnik może obcować z przyrodą - zaznacza. - Ma możliwość wyciszenia się, znalezienia spokoju. Może wniknąć w las, jak również w siebie, ponieważ las uczy pokory. Z czasem coraz bardziej człowiek to docenia, dlatego nie rozumiem, jak ludzie mogą wywozić do lasu śmieci. To po prostu brak szacunku. leśnik.

Miłość do lasu to również myślistwo, które w rodzinie Tokarzów również ma tradycję kilka pokoleń.

- Wszystko zaczęło również od ojca myśliwego, wielkiego pasjonata łowiectwa, następnie zaszczepił to w nas. To też jest piękny sposób poznawania lasów od jeszcze innej strony, często w nocy - tłumaczy Kamil Tokarz.

Polowania wynikają z odpowiedniej ustawy, a dokładną listę polowań zbiorowych można znaleźć na stronach internetowych nadleśnictw czy gmin.

- Po każdym polowaniu oddajemy cześć zwierzynie - opowiada. - Najpierw układamy ją na pokocie, czyli gałązkach świerkowych. W miejsce strzału również kładzie się gałązkę świerkową, a do pyska wkłada się ostatni kęs. Później odgrywane są sygnały na rogu, dookoła stoją zapalone pochodnie. Nie ukrywam, że czasami nawet łezka poleci, kiedy człowiek wpadnie w zadumę. To są naprawdę piękne momenty. Dlatego od małego uczę swoją córeczkę szacunku do zwierząt i przyrody. Musimy o to dbać.

PTTK Centrum Edukacji Ekologicznej w Strzelcach Opolskich przez kilka miesięcy realizowało program „Spacer miejski z przewodnikiem PTTK”, a pan Kamil rozpoczynał spacery kilkoma sygnałami zagranymi na rogu. Trzymamy kciuki, by ta współpraca owocowała kolejnymi pomysłami!

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Pan Kamil uwielbia spacerować po lesie razem z żoną i córeczką. Zawsze towarzyszy im pies Bunia

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama