Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 30 października 2026 20:23
Reklama

Przeznaczenia nie da się oszukać, czyli dlaczego ciągnie człowieka do lasu

Kamil Tokarz mieszka w Gąsiorowicach i od dziecka kochał przyrodę. Choć w pewnym momencie swojego życia chciał nieco uciec od leśnictwa, okazało się to silniejsze od niego. Od kilku lat kroczy po lasach i wie, że była to jedna z najlepszych decyzji w życiu.
Przeznaczenia nie da się oszukać, czyli dlaczego ciągnie człowieka do lasu

Kamil Tokarz pochodzi z Jemielnicy, jego rodzinny dom znajduje się w miejscu dawnej gajówki - z dala od sąsiadów, pod lasem, na uboczu.

- Czasami jako małemu dziecku nie podobało mi się to, ponieważ było daleko do kolegów - opowiada pan Kamil. - Później razem z tatą zbudowaliśmy boisko na łące i to koledzy przychodzili się do nas bawić. Teraz mieszkam z żoną w jej rodzinnym domu, który również znajduje się na uboczu. Uwielbiamy ten spokój i ciszę.

Przyznaje, że miał w swoim życiu taki etap, że uciekał od lasu, bo wokół było za dużo osób związanych z leśnictwem - ojciec, bracia, bratowa.

- Najpierw wybrałem liceum o profilu wojskowym w Tułowicach, a obok znajdowało się technikum leśne - wspomina. - Później wymyśliłem, że pójdę sobie do wojska i zgłosiłem się na służbę przygotowawczą w Toruniu. Tam byłem do przysięgi, ale po niej miłość do lasu jednak zwyciężyła i postanowiłem pójść na studia leśne. Nie udało się oszukać przeznaczenia i bardzo się z tego cieszę. Mówi się, że leśnicy mają zielone serca i coś w tym jest.

Studiował zaocznie, zajęcia miał w weekendy, a w ciągu tygodnia pracował w Lasach Państwowych. Zaczynał od stanowiska pracownika leśnego, ponieważ tak mocno ciągnęło go do lasu, że nie wyobrażał sobie innej pracy, niż ta.

- Najpierw był staż w Nadleśnictwie w Strzelcach Opolskich - opowiada. - Później pracowałem przy Biskupiej Kopie, jako trocinkarz, czyli wyznaczałem do wycinki drzewa zaatakowane przez kornika. Jako robotnik pracowałem również w lasach w okolicach Nędzy, gdzie wichura zniszczyła ogrom drzew. Dostałem propozycję pracy w Nadleśnictwie Brynek, chwilę też spędziłem w branży prywatnej. Kiedy skończyłem studia, przyjęto mnie do Nadleśnictwa Lubliniec, gdzie od 1,5 roku jestem na stanowisku podleśniczego.

Na co dzień zajmuje się szeroko rozumianą gospodarką leśną, działaniami w zakresie urządzania, ochrony i powiększania zasobów leśnych, wyznaczaniem drzew do wycinki, pomiarem, klasyfikacją drewna, kontrolą drzewostanów pod względem sanitarnym oraz innymi zadaniami, których potrzebuje las

- Większość dnia spędzam na dworze. Jestem taką osobą, która nie potrafiłaby pracować na taśmie, albo siedzieć za biurkiem osiem godzin - śmieje się pan Kamil.

Jak podkreśla, praca w lesie to rodzinna tradycja. Jego tata, choć nie jest z wykształcenia leśnikiem, pracuje w Lasach Państwowych,.

- To on zaszczepił najpierw w moich dwóch starszych braciach, a później u mnie, tę pasję - mówi pan Kamil. - Całe nasze dzieciństwo to były spacery po lesie, zimowe zabawy na górkach. Dawniej nie było komputerów, więc każdą wolną chwilę spędzaliśmy na zewnątrz i było to związane z przyrodą. To ojciec nauczył i nadal nas uczy szacunku do lasu. To gnieździ się w naszych sercach.

Praca leśnika to nie tylko praca zarobkowa, za którą otrzymuje się wynagrodzenie, ale przede wszystkim pasja.

- Przy dzisiejszej gonitwie za wszystkim to jest coś niesamowitego, jak leśnik może obcować z przyrodą - zaznacza. - Ma możliwość wyciszenia się, znalezienia spokoju. Może wniknąć w las, jak również w siebie, ponieważ las uczy pokory. Z czasem coraz bardziej człowiek to docenia, dlatego nie rozumiem, jak ludzie mogą wywozić do lasu śmieci. To po prostu brak szacunku. leśnik.

Miłość do lasu to również myślistwo, które w rodzinie Tokarzów również ma tradycję kilka pokoleń.

- Wszystko zaczęło również od ojca myśliwego, wielkiego pasjonata łowiectwa, następnie zaszczepił to w nas. To też jest piękny sposób poznawania lasów od jeszcze innej strony, często w nocy - tłumaczy Kamil Tokarz.

Polowania wynikają z odpowiedniej ustawy, a dokładną listę polowań zbiorowych można znaleźć na stronach internetowych nadleśnictw czy gmin.

- Po każdym polowaniu oddajemy cześć zwierzynie - opowiada. - Najpierw układamy ją na pokocie, czyli gałązkach świerkowych. W miejsce strzału również kładzie się gałązkę świerkową, a do pyska wkłada się ostatni kęs. Później odgrywane są sygnały na rogu, dookoła stoją zapalone pochodnie. Nie ukrywam, że czasami nawet łezka poleci, kiedy człowiek wpadnie w zadumę. To są naprawdę piękne momenty. Dlatego od małego uczę swoją córeczkę szacunku do zwierząt i przyrody. Musimy o to dbać.

PTTK Centrum Edukacji Ekologicznej w Strzelcach Opolskich przez kilka miesięcy realizowało program „Spacer miejski z przewodnikiem PTTK”, a pan Kamil rozpoczynał spacery kilkoma sygnałami zagranymi na rogu. Trzymamy kciuki, by ta współpraca owocowała kolejnymi pomysłami!

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Pan Kamil uwielbia spacerować po lesie razem z żoną i córeczką. Zawsze towarzyszy im pies Bunia

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama