Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 21:27
Reklama
Reklama

11 listopada obchodzimy Narodowe Święto Niepodległości. "Polska musi być silna"

Powrót Polski na mapę Europy w 1918 roku miał wielu ojców. Proponujemy przyjrzeć się trzem z nich: Józefowi Piłsudskiemu, Romanowi Dmowskiemu i Ignacemu Paderewskiemu.
11 listopada obchodzimy Narodowe Święto Niepodległości. "Polska musi być silna"
Roman Dmowski

Autor: wikipedia.pl

Ten ostatni był człowiekiem o niezwykle szerokich horyzontach, potrafił się doskonale wypromować. Jeśli dziś świetnymi  ambasadorami Polski w świecie są Iga Świątek czy Robert Lewandowski, to Paderewski był – zachowując wszystkie proporcje jako wybitny pianista i wirtuoz – Lewandowskim swoich czasów. Jego popularność w krajach Europy Zachodniej i USA była na przełomie XIX i XX wieku ogromna. Koncertował w salach na kilka tysięcy osób. Kobiety zabiegały o pukiel jego włosów, autograf miał wartość bezcenną. Konstruktor George Pullman zaprojektował dla niego specjalny wagon-salonkę. Chcieli go znać przywódcy świata.

Prezydent USA, Thomas Woodrow Wilson, który był profesorem, człowiekiem wysokiej kultury, często się z nim kontaktował. M.in. pod wpływem tych rozmów w 1917 roku wygłosił orędzie do Senatu, a w styczniu 1918 do Kongresu. Polska była jedynym państwem, któremu Wilson poświęcił osobny 13. punkt w tym przemówieniu. Opowiedział się za jej istnieniem w granicach etnicznych z dostępem do morza. Ten postulat poszedł w świat.

Paderewski reprezentował Polskę wraz z Romanem Dmowskim na konferencji w Paryżu, gdzie decydował się kształt powojennej Europy. Pan Ignacy przyjechał trochę później, ale już jako premier Rzeczypospolitej. Zbyt dużego doświadczenia politycznego nie miał, ale był kimś takim, komu każdy polityk chciał podać rękę i bardzo trudno mu było czegoś odmówić. Kiedy znajduje się w Paryżu, jest prezesem Rady Ministrów i ministrem spraw zagranicznych, pianistą i celebrytą jednocześnie. Pod jego przewodnictwem polska delegacja zyskuje na konferencji w Paryżu bardzo wiele.

Konferencja zaczynała się 18 stycznia 1919, w święto państwowe II Rzeszy Niemieckiej. Premier Francji wybrał tę datę specjalnie, by upokorzyć Niemcy po przegranej wojnie. Do maja 1919 roku udało się Polsce uzyskać obietnicę otrzymania części Śląska i przyłączenia Wielkopolski oraz części Pomorza z dostępem do Bałtyku. Potem ta karta zaczęła się odwracać, głównie z powodu Brytyjczyków, którzy wrócili do polityki równowagi w Europie, a to oznaczało ponowne wzmocnienie Niemiec (także kosztem Polski), by ograniczyć siłę Francji. Ale gdy 28 czerwca podpisywano traktat wersalski, były w nim zapisy, które przed rozpoczęciem konferencji bralibyśmy w ciemno.

W Paryżu błyszczał także Dmowski. To był prawdopodobnie szczyt jego politycznej działalności. 29 stycznia wywołany do głosu przez francuskiego premiera przemawiał ponad pięć godzin, na przemian po angielsku i francusku, gdy przekonał się, że tłumacze wypaczają jego intencje. Nawet przeciwnicy Polski musieli uznać, że ma ona znakomitego przedstawiciela, który rzeczowo i logicznie potrafi bronić jej interesów, odwołując się do argumentów historycznych, gospodarczych i etnicznych.

Ale walka o Polskę zaczęła się oczywiście znacznie wcześniej – na frontach I wojny światowej. Pewnie właśnie dlatego tamta niepodległość ma  - po ponad stu latach - dla nas twarz Marszałka. Piłsudski, noszący mundur, uczestnik walk, miał naturalną przewagę nad politykami, którzy też działali w czasie wojny na rzecz sprawy polskiej, ale robili to w elegancko skrojonych garniturach. Marszałka wyróżniał „szary strzelca strój” i to bardzo mu pomogło.

Jego przeciwnicy dawniej i dziś podkreślają, że legiony wielkiej roli w dziejach wojny nie odegrały. Legioniści po kryzysie przysięgowym (przypomnijmy, w lipcu 1917 roku odmówili  złożenia przysięgi na wierność cesarzowi Niemiec) wylądowali internowani w obozach Beniaminowie lub w Szczypiornie, a ich wódz znalazł się w więzieniu w Magdeburgu.  Marszałek zdecydował się po trzech latach współpracy z Austriakami i Niemcami odwrócić sojusze i zagrał va banque. Zamiast na rok do więzienia – w stosunkowo dobrych warunkach – w Magdeburgu, mógł trafić pod ścianę. Ryzykował dużo, ale to się w efekcie opłaciło Polsce.

10 listopada 1918 roku, gdy wojna się kończyła, Niemcy sami przywieźli go z Magdeburga do Polski. W Warszawie na peronie czekali na niego wiernie mu oddani działacze Polskiej Organizacji Wojskowej, przekonani, że wraca przede wszystkim do nich. Po drugiej stronie peronu stał skromnie książę Zdzisław Lubomirski, jeden z trzech członków Rady Regencyjnej (powołanej przez niemieckich i austriackich okupantów). Mądrość Piłsudskiego polegała na tym, że przywitał się ze swoimi współpracownikami, ale na śniadanie pojechał z księciem. Rozumiał dobrze, że jeśli chce rządzić w Polsce, nie może się opierać wyłącznie na tych, którzy są mu wiernie oddani. Musi pozyskać środowiska, które postrzegają go źle. I dlatego spotyka się z księciem, którego żona pisze w tym samym czasie w pamiętnikach o Piłsudskim, że to czerwony polityk, który podpali kraj.

Z Romanem Dmowskim dzieliło go niemal wszystko. Stanisław (Cat) Mackiewicz, wybitny polski publicysta polityczny podsumował ich kariery tak: – Mieliśmy dwóch nie-romantyków w polityce, którzy przerwali przeszło stuletni romantyzm orientacji naszego kraju. Jeden (Dmowski), gdy wybuchła wojna 1914 roku, powiedział: trudno, trzeba iść z Rosją,  drugi (Piłsudski): trudno, trzeba iść z Niemcami.

Wybór przez nich takiej właśnie drogi o tyle był paradoksem, że Dmowski wcale nie był miłośnikiem Rosji. Ten poseł do Dumy w Petersburgu potrafił powiedzieć Rosjanom prosto w oczy: "Wy jesteście Azjatami, a my, Polacy - Europejczykami".  Może nawet nimi gardził. Ale po doświadczeniach Kulturkampfu nie miał złudzeń: Polacy są na tyle sprawni, że poradzą sobie z rosyjskością i z rusyfikacją. Z niemieckością i germanizacją - nie.  Druga część tego samego paradoksu polega na tym, że Piłsudski i jego legiony stają po stronie Państw Centralnych, choć Piłsudski szczerze nie lubi Niemców. Drażni go ich poczucie wyższości. Ale jako polityk konsekwentnie utrzymuje, że największe zagrożenie pochodzi ze strony Rosji. Jest pod wrażeniem ludzkich możliwości i naturalnych zasobów tego kraju.  Ma też świadomość, że ambicje polityczne Moskwy są bez dna.

Piłsudski jako polityk nie interesował się zagadnieniami społecznymi i ekonomicznymi, koncentrując całą uwagę na zagadnieniach wojskowych oraz kwestii bezpieczeństwa państwa. Dmowski sformułował lub współtworzył szeroki program w sferze społecznej, ekonomicznej i gospodarczej. Uważał, iż bez zwrócenia uwagi na wszystkie płaszczyzny przebudowy państwa i narodu polityka sprowadzała się do bezsensownych machinacji.

Wzorem dla Piłsudskiego była Rzeczpospolita Obojga Narodów i tzw. koncepcja jagiellońska Polski rozumianej jako mnogoludna i mnogoziemna Rzeczpospolita. Dmowski z kolei z nostalgią spoglądał na Polskę Piastów. Najbardziej świetlanymi bohaterami byli dla niego polscy rycerze, którzy zadali druzgocący cios Zakonowi Krzyżackiemu pod Grunwaldem w 1410 roku. Stawiał za cel sobie i swojemu ruchowi odzyskanie ziem zachodnich i połączenie ich z ziemiami innych zaborów.

Piłsudski nie był człowiekiem silnych uczuć religijnych. Dmowski uważał katolicyzm za religię narodową i jej podstawowy atrybut tożsamości z łacińską Europą.

Przez całe życie byli politycznymi przeciwnikami. Nie szczędzili sobie twardych słów. A mimo to jeden raz  - kiedy Polska najpierw odzyskuje niepodległość jesienią 1918 roku, a potem tworzy i umacnia granice - drogą dyplomatyczną podczas Konferencji Paryskiej w roku 1919 - obaj ojcowie niepodległości są razem, choć u progu niepodległości się nie spotkali. Emisariusz Dmowskiego, Stanisław Grabski przywiózł Marszałkowi list i deklarację współpracy. Z powrotem zawozi Dmowskiemu do Paryża list Piłsudskiego zaczynający się ciepło, od słów: Drogi Panie Romanie.

Skąd ta zmiana tonu? Dmowski rozumie, że jest potrzebny ktoś taki jak Piłsudski, żeby pacyfikować nastroje radykalne. Trzeba to robić, skoro w Niemczech trwa rewolucja, a w Rosji toczy się właśnie wojna domowa bolszewików z białymi. Przyznaje, że on sam jako polityk zachowawczy i narodowy posłuchu w masach robotniczych nie ma. Piłsudski też patrzy realistycznie i wie, że na Zachodzie jego własne nazwisko jest słabą kartą i za wiele dla Polski wywalczyć nie może. Postacią znaną i szanowaną w Europie jest Roman Dmowski. I to on może i powinien być jedną z polskich twarzy w Paryżu.

Przy wszystkich różnicach obaj zgadzali się co do tego, że Polska powinna być wielka, musi być silna. Nawet jeśli inaczej tę wielkość i siłę rozumieli. Piłsudski z Dmowskim rywalizowali. Ale obaj wiedzieli, że rywalizacja jest możliwa tylko w państwie, które przetrwa.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Ignacy Paderewski

Józef Piłsudski

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 1°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 15 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama