Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 12 września 2026 05:52
ReklamaFilplast

Ponad trzy tysiące ofiar obozu NKWD żyje w pamięci. Jest wątek strzelecki

Latem i jesienią 1945 roku zginęło ich 3300. W sobotę w Toszku upamiętnili ich wspólnie jego mieszkańcy i goście z Niemiec. Spotkanie odbyło się przy pomniku (odsłoniętym w 1998) upamiętniającym zmarłych. Obóz usytuowano w toszeckim szpitalu psychiatrycznym. W sąsiedztwie obelisku przy dzisiejszej ul. Wielowiejskiej grzebano jego ofiary.
Ponad trzy tysiące ofiar obozu NKWD żyje w pamięci. Jest wątek strzelecki
Na zdjęciu od prawej Dorota Matheja oraz Sybille Krägel.

Autor: Krzysztof Ogiolda

- Przez wiele lat po wojnie nie mówiło się o tym – przyznaje prof. Józef Musielok, były rektor Uniwersytetu Opolskiego i mieszkaniec Toszka. – Albo mówiło się w domu, na ucho, po cichu. Byłem ministrantem i od księdza  usłyszałem, że w tym miejscu, gdzie się teraz spotykamy, nie powinniśmy grać w piłkę, bo to nie jest boisko tylko cmentarz. Po przełomie 1989 roku stawiliśmy w tym miejscu najpierw krzyż, a potem obelisk.

Toszecka tragedia ma także strzelecki aspekt. Jego więźniów z Górnego i Dolnego Śląska, z Bawarii a przede wszystkim z Saksonii przywożono bydlęcymi wagonami do Strzelec Opolskich. Stąd pieszo maszerowali do obozu NKWD.

- Po blisko sześciu dniach transport dotarł do miasta Strzelce Opolskie  - wspomina w książce „Tiurma-łagier Tost” Gotthard Heidig, w 1945 mieszkaniec powiatu Drezno. – Tam musieliśmy opuścić wagony. Po tym, jak przez prawie tydzień tkwiliśmy bez ruchu w wagonach, musieliśmy teraz maszerować ok. 17 km na odcinku Strzelce Opolskie – Toszek. Kto nie nadążał z powodu wycieńczenia, był popędzany uderzeniami kija, kopniakami lub uderzeniami kolbą karabinu.

Sobotnią uroczystość prowadziła pani Dorota Matheja, szefowa toszeckiego DFK, która wraz z mężem Michałem troszczy się o podtrzymanie pamięci o tym miejscu i o wydarzeniach sprzed 77 lat. 

- Toszeckie ofiary miały zostać zapomniane – mówiła Dorota Matheja. – Zarówno tam, skąd pochodziły, jak i tu, gdzie poniosły śmierć. Przez ponad 40 lat rządzący próbowali zacierać ślady. Częściowo im się to udało przez utworzenie w tym miejscu strefy przemysłowej. Ale każde bezprawie po jakimś czasie dobiega końca. Dopiero po upadku komunizmu wolno było powrócić do trudnej historii. Celem nie było – w tym miejscu to widać – szukanie winowajców ani wzniecanie konfliktów, ale umożliwienie dzieciom i wnukom godnego pożegnania zmarłych. A wszystkim, którym ta historia leży na sercu utworzenie miejsca refleksji i spotkania.

W uroczystości przy obelisku uczestniczyli w niej m. in. przedstawiciele toszeckiego samorządu z burmistrzem Grzegorzem Kupczykiem na czele, reprezentanci partnerskiej bawarskiej gminy konsul Niemiec w Opolu Birgit Fisel-Rösle, przewodniczący VdG Rafał Bartek.

- Jestem w tym miejscu po raz pierwszy – mówił Rafał Bartek. – Bardzo dziękuję za zaproszenie. Kiedy jest się w takim miejscu, ożywa wiele wspomnień. Nie osobistych, ale wspomnień rodziców czy dziadków o wojnie. One są tym bardziej żywe, że stosunkowo niedaleko, na Ukrainie znów trwa wojna. Pamięć o tym, co się wydarzyło, jest ważna dla teraźniejszości i przyszłości. Wielu z nas się wydawało, że kiedy się ma pokój, to on już będzie na zawsze. Tak nie jest. Chciałbym podziękować za to, że dbacie o to miejsce i o tę pamięć. O to, by ją kolejnym pokoleniom przekazać. Na dodatek robicie to tak bardzo godnie.

Wśród gości z Niemiec była pani Sybille Krägel z Hamburga, współautorka książki o toszeckim obozie i honorowa obywatelka Toszka. W swoim wystąpieniu przedstawiła m.in. historię obecnego na spotkaniu Horsta Koehlera, który jako młodociany (miał 15 lat) był więźniem obozu.

- Koniec wojny przeżył w Saksonii, miał wtedy 15 lat. W czerwcu 1945 został aresztowany i miesiąc później wylądował w obozie NKWD w Toszku. Gdy w listopadzie obóz został rozwiązany, był jeszcze zbyt silny, by go zwolnić. Z 800 został deportowany do Grudziądza, a stamtąd do obozu w Neubrandenburgu. Został z niego zwolniony w 1948 roku. Nie było wtedy żadnej opieki ani wsparcia dla takich ofiar. Zwłaszcza w radzieckiej strefie okupacyjnej. Ludzie ci musieli trzymać usta na kłódkę.

- W pierwszych latach po przełomie grupa z Niemiec przyjeżdżała tu co roku – podkreśla Michał Matheja. – Z czasem ta grupa się zmniejszała. Dziś należą do niej nie tylko krewni ofiar, ale także osoby zainteresowane historią, Śląskiem, Wschodem itd. W ostatnich latach przybywają do nas co dwa lata.

W piątek goście z Niemiec w kościele Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Pławniowicach wzięli udział w dwujęzycznym nabożeństwie ekumenicznym połączonym z koncertem żałobnym. Odwiedzili też radiostację w Gliwicach oraz Centrum Deportacji w Radzionkowie.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"! 



Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego
Reklama