Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 13:34
ReklamaFilplast

Ponad trzy tysiące ofiar obozu NKWD żyje w pamięci. Jest wątek strzelecki

Latem i jesienią 1945 roku zginęło ich 3300. W sobotę w Toszku upamiętnili ich wspólnie jego mieszkańcy i goście z Niemiec. Spotkanie odbyło się przy pomniku (odsłoniętym w 1998) upamiętniającym zmarłych. Obóz usytuowano w toszeckim szpitalu psychiatrycznym. W sąsiedztwie obelisku przy dzisiejszej ul. Wielowiejskiej grzebano jego ofiary.
Ponad trzy tysiące ofiar obozu NKWD żyje w pamięci. Jest wątek strzelecki
Na zdjęciu od prawej Dorota Matheja oraz Sybille Krägel.

Autor: Krzysztof Ogiolda

- Przez wiele lat po wojnie nie mówiło się o tym – przyznaje prof. Józef Musielok, były rektor Uniwersytetu Opolskiego i mieszkaniec Toszka. – Albo mówiło się w domu, na ucho, po cichu. Byłem ministrantem i od księdza  usłyszałem, że w tym miejscu, gdzie się teraz spotykamy, nie powinniśmy grać w piłkę, bo to nie jest boisko tylko cmentarz. Po przełomie 1989 roku stawiliśmy w tym miejscu najpierw krzyż, a potem obelisk.

Toszecka tragedia ma także strzelecki aspekt. Jego więźniów z Górnego i Dolnego Śląska, z Bawarii a przede wszystkim z Saksonii przywożono bydlęcymi wagonami do Strzelec Opolskich. Stąd pieszo maszerowali do obozu NKWD.

- Po blisko sześciu dniach transport dotarł do miasta Strzelce Opolskie  - wspomina w książce „Tiurma-łagier Tost” Gotthard Heidig, w 1945 mieszkaniec powiatu Drezno. – Tam musieliśmy opuścić wagony. Po tym, jak przez prawie tydzień tkwiliśmy bez ruchu w wagonach, musieliśmy teraz maszerować ok. 17 km na odcinku Strzelce Opolskie – Toszek. Kto nie nadążał z powodu wycieńczenia, był popędzany uderzeniami kija, kopniakami lub uderzeniami kolbą karabinu.

Sobotnią uroczystość prowadziła pani Dorota Matheja, szefowa toszeckiego DFK, która wraz z mężem Michałem troszczy się o podtrzymanie pamięci o tym miejscu i o wydarzeniach sprzed 77 lat. 

- Toszeckie ofiary miały zostać zapomniane – mówiła Dorota Matheja. – Zarówno tam, skąd pochodziły, jak i tu, gdzie poniosły śmierć. Przez ponad 40 lat rządzący próbowali zacierać ślady. Częściowo im się to udało przez utworzenie w tym miejscu strefy przemysłowej. Ale każde bezprawie po jakimś czasie dobiega końca. Dopiero po upadku komunizmu wolno było powrócić do trudnej historii. Celem nie było – w tym miejscu to widać – szukanie winowajców ani wzniecanie konfliktów, ale umożliwienie dzieciom i wnukom godnego pożegnania zmarłych. A wszystkim, którym ta historia leży na sercu utworzenie miejsca refleksji i spotkania.

W uroczystości przy obelisku uczestniczyli w niej m. in. przedstawiciele toszeckiego samorządu z burmistrzem Grzegorzem Kupczykiem na czele, reprezentanci partnerskiej bawarskiej gminy konsul Niemiec w Opolu Birgit Fisel-Rösle, przewodniczący VdG Rafał Bartek.

- Jestem w tym miejscu po raz pierwszy – mówił Rafał Bartek. – Bardzo dziękuję za zaproszenie. Kiedy jest się w takim miejscu, ożywa wiele wspomnień. Nie osobistych, ale wspomnień rodziców czy dziadków o wojnie. One są tym bardziej żywe, że stosunkowo niedaleko, na Ukrainie znów trwa wojna. Pamięć o tym, co się wydarzyło, jest ważna dla teraźniejszości i przyszłości. Wielu z nas się wydawało, że kiedy się ma pokój, to on już będzie na zawsze. Tak nie jest. Chciałbym podziękować za to, że dbacie o to miejsce i o tę pamięć. O to, by ją kolejnym pokoleniom przekazać. Na dodatek robicie to tak bardzo godnie.

Wśród gości z Niemiec była pani Sybille Krägel z Hamburga, współautorka książki o toszeckim obozie i honorowa obywatelka Toszka. W swoim wystąpieniu przedstawiła m.in. historię obecnego na spotkaniu Horsta Koehlera, który jako młodociany (miał 15 lat) był więźniem obozu.

- Koniec wojny przeżył w Saksonii, miał wtedy 15 lat. W czerwcu 1945 został aresztowany i miesiąc później wylądował w obozie NKWD w Toszku. Gdy w listopadzie obóz został rozwiązany, był jeszcze zbyt silny, by go zwolnić. Z 800 został deportowany do Grudziądza, a stamtąd do obozu w Neubrandenburgu. Został z niego zwolniony w 1948 roku. Nie było wtedy żadnej opieki ani wsparcia dla takich ofiar. Zwłaszcza w radzieckiej strefie okupacyjnej. Ludzie ci musieli trzymać usta na kłódkę.

- W pierwszych latach po przełomie grupa z Niemiec przyjeżdżała tu co roku – podkreśla Michał Matheja. – Z czasem ta grupa się zmniejszała. Dziś należą do niej nie tylko krewni ofiar, ale także osoby zainteresowane historią, Śląskiem, Wschodem itd. W ostatnich latach przybywają do nas co dwa lata.

W piątek goście z Niemiec w kościele Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Pławniowicach wzięli udział w dwujęzycznym nabożeństwie ekumenicznym połączonym z koncertem żałobnym. Odwiedzili też radiostację w Gliwicach oraz Centrum Deportacji w Radzionkowie.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"! 



Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama