Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 18 września 2026 04:26
Reklama

Czy chciał zabić żonę? Daniel N. czeka na wyrok

W Sądzie Okręgowym w Opolu w piątek, 6 marca, ruszył proces Daniela N. ze Strzelec Opolskich. Mężczyzna odpowiada za usiłowanie zabójstwa swojej żony. Przypomnijmy, do dramatycznego zdarzenia doszło 22 czerwca ubiegłego roku w Strzelcach. Zdaniem prokuratury mężczyzna działał w zamiarze zabójstwa - uderzał kobietę stłuczoną butelką po twarzy i szyi, ściskał za szyję i groził jej śmiercią.

Obrońca oskarżonego Daniela N. chciał, żeby rozprawa toczyła się z wyłączeniem jawności, ale sąd nie uwzględnił wniosku. Daniel N. wiedział, co mu się zarzuca, ale nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił złożenia wyjaśnień. Sędzia odczytał jego wcześniejsze zeznania, a mężczyzna odpowiadał na zadane pytania.

Znajomość Daniela N. i Katarzyny rozpoczęła się w czerwcu 2012 roku. Po trzech miesiącach para wzięła ślub. 1,5 roku później urodziła im się córka.

- 21 czerwca 2019 roku przyjechałem do Polski i zabrałem dzieci na basen. Po basenie syn Katarzyny chciał iść do domu pograć na komputerze, ja wtedy z drugim pasierbem i z córką poszedłem do mojej mamy na obiad. Tam dowiedziałem się od dzieci, że żona tydzień wcześniej była na ślubie swojej przyjaciółki z innym mężczyzną. Potem dzieci mi jeszcze powiedziały, że w poniedziałek on też przyjechał i poszli razem na spacer, a później u nich nocował - zeznawał Daniel N.

Feralny poranek

Tę noc oskarżony spędził poza domem, spał w garażu, wcześniej pił.

- Około 9.00 postanowiłem, że pójdę porozmawiać z Kasią, bo jednak rodzina jest najważniejsza. Gdy szedłem, pamiętam, że po drodze przewróciłem się i potrzaskałem piwo. Wszedłem do Kasi do domu i zobaczyłem, że ona akurat wychodzi z łazienki. Zacząłem z nią normalnie rozmawiać, ona wtedy znów zaczęła ze mnie drwić, śmiać się. Wtedy pod wpływem wzburzenia przyłożyłem jej tę butelkę do szyi i powiedziałem, że ma go zostawić - mówił oskarżony.

- Nawet nie dokończyłam zdania, bo on od razu wbił mi tę butelkę. Wtedy rzeczywiście złapałam męża za dłonie i po części za butelkę, żeby nie mógł wbić jej dalej. Wciągnęłam go do tej łazienki tylko po to, żeby moje dzieci tego nie widziały. Szarpaliśmy się tam dość długo. Usłyszałam, że mam z nim nie pogrywać, że mam odwołać rozwód i że chce widzeń z dziećmi co tydzień - mówiła Katarzyna. - Gdy już byliśmy na podłodze, prosiłam żeby przestał, bo zaraz dzieci zobaczą mamę we krwi i tatę mordercę, ale on nie przestawał. Dopiero przestał, kiedy usłyszałam, że mój syn puka do okna i krzyczy, że „już jedzie karetka, zostaw mamę”. On jakby nic wstał, wziął tę butelkę i powiedział na odchodne, że „jeśli przeżyłam dziś, to on wróci jutro to dokończyć” - kobieta mówiąc to płakała.

Katarzyna zeznała również, że mąż był zazdrosny o nią, o relację z dziećmi i przyjaciółmi.

- On mnie kochał, ale chorobliwie - mówiła.

Zdaniem Daniela N. sytuacja w łazience wyglądała inaczej.

- To był przypadek. Po prostu trzymałem potłuczoną butelkę przy szyi pokrzywdzonej, ale z pewnością nie chciałem tego. Nie wbiłem jej tej butelki. Zrobiliśmy krok, dwa do tyłu i potykając się o własne nogi przewróciliśmy się i w tym momencie ja całym ciałem runąłem na nią. Wtedy musiało się to wbić. Ja nawet nie poczułem tego. Dopiero zobaczyłem krew na rękach, jak wstałem - mówił oskarżony. - Nigdy nie chciałbym zabić żony, przez całe 7 lat małżeństwa nie podniosłem na nią ręki. Żona była dla mnie wszystkim - dodał.

Daniel N. przebywa w areszcie. Grozi mu od 8 lat pozbawienia wolności do dożywocia. Z uwagi na zawiłość sprawy sąd postanowił odroczyć wydanie wyroku na 16 marca, jednak z różnych względów m.in. stanu epidemicznego, wyrok nie zapadł. Na razie nie ustalono terminu kolejnej rozprawy. 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach
Reklama