Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 12:32
Reklama

Przez labirynt z kukurydzy do ekozabawy. Tego dzieci nie nauczą się w szkole

W Staniszczach Małych od kilku lat działa Gospodarstwo Innego Wymiaru, znane również jako Giprol. - Najpierw oferowaliśmy usługi rolnicze. Pomysł na gospodarstwo i zagrodę edukacyjną zrodził się, kiedy pracowałam za granicą. Usłyszałam o czymś takim jak labirynt w kukurydzy - opowiada Iwona Pietruszka, właścicielka.
Przez labirynt z kukurydzy do ekozabawy. Tego dzieci nie nauczą się w szkole

- Gdy wróciłam, podjęłam pracę zawodową, wybudowaliśmy dom, nadarzyła się okazja, by zagospodarować spory kawałek ugoru. Sąsiad zasugerował, żebyśmy posiali kukurydzę, która użyźni ziemię. I tak 9 lat temu wytyczyliśmy labirynt w kukurydzy... Było to coś nowego w okolicy, dlatego zrobiło się o tym głośno, a do nas zaczęło przyjeżdżać coraz więcej grup szkolnych - dodaje Iwona Pietruszka.

Z czasem w zagrodzie stanęły plastikowa krowa do dojenia, domek do pieczenia ciasteczek, wiaty, w których można przeprowadzać zajęcia. Od kilku lat pani Iwona organizuje warsztaty tematyczne, które nawiązują do danego sezonu.

- W szkołach dzieci wszystkiego uczą się z książek, a mi zależało na tym, żeby mogły to poczuć zmysłami. U nas maluchy biegają w kukurydzianym labiryncie, ale też oglądają, jak wygląda kukurydza i kolba. Przed Bożym Narodzeniem pieczemy pierniki z prawdziwego miodu, a wiosną ciasteczka z dosłownie kilku podstawowych produktów. To też jest fajne, że pokazujemy najmłodszym poszczególne składniki, a po pewnym czasie mogą oni zobaczyć gotowy produkt i go skosztować - opowiada Iwona Pietruszka.

Dzieci przygotowują zajączki ze słomy, uczą się o mleku i jego produktach, zbierają zioła na herbaty, a także poznają budowę ula.

- Mamy sporo uli od mieszkańców, którzy likwidowali swoje przydomowe pasieki - mówi pani Iwona. - Jednak pszczół nie mamy, ponieważ w naszym gospodarstwie bywa gwarnie, a to przeszkadzałoby owadom. Poza tym, któryś z uczestników zajęć mógłby być uczulony na pszczeli jad.

Gospodarstwo z nagrodami

Właścicielka podkreśla, że dzięki świetnej ekipie pracowników, zainteresowanie gospodarstwem nie maleje, na jej koncie jest również kilka ważnych nagród m.in. wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie "Sposób na sukces 2018" czy I miejsce w wojewódzkim konkursie Agro-Eko Zielone Lato 2014, Opolska Perła Turystyki Wiejskiej 2017.

- Miło dostawać nagrody, ale najważniejsze dla mnie jest zadowolenie dzieci i to że wracają. Razem z moimi pracownikami chcemy im jak najwięcej przekazać, a także nauczyć być bardziej eko. Teraz dużo mówi się o ekologii, ale z praktykowaniem takich zachowań bywa różnie, toniemy w śmieciach. Dla przykładu mamy umowę z firmą, która dostarcza nam parafinę. Ona sama w sobie nie jest ekologiczna, ale u nas dzieci wyrabiają z niej świece. Pokazujemy cały proces tworzenia, a przy okazji dzięki nam parafina nie trafia na śmietnik. Razem z dziećmi tworzymy też farby ekologiczne, na które składają się mąka, trochę oleju, wody i barwnik. Sama znam rodzinę, która takimi farbami pomalowała dom, bo dziecko ma alergię - opowiada Iwona Pietruszka.

Kilkaset metrów od zagrody znajdziemy Dom PRL, który również należy do staniszczanki.

- Przez wiele lat stał zaniedbany, ale bardzo podobał mi się ogród, całość miała duszę. Tutaj też mamy mnóstwo przedmiotów od mieszkańców, więc podobnie jak w przypadku uli, nie zostały wyrzucone. W gruncie rzeczy okres PRL był dużo bardziej eko do czasów, które mamy teraz. Pokazujemy dzieciom, że dawniej używano butelek, które były zwrotne, nie było reklamówek, bo wszystko pakowano w papier. Nawet zwiędłe jabłko, zamiast wyrzucać do kosza na śmieci, piekło się lub suszyło w piecu. Mam nadzieję, że dzięki naszym warsztatom wyrośnie młode pokolenie ludzi, którzy ekologię będą stosować na co dzień - dodaje.

Gospodarstwo Giprol jest członkiem Ogólnopolskiej Sieci Zagród Edukacyjnych.

Parterem cyklu jest Grupa Górażdże



Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama