Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 08:35
Reklama
Reklama

Henryk Siromski ukochał ptaki. Jego dom jest pełen ich radosnego ćwierkania!

Henryk Siromski na co dzień pracuje jako dyżurny ruchu na kolei, pełni funkcję radnego miejskiego w Strzelcach Opolskich, a większość wolnego czasu poświęca ptakom. Teraz ma wyjątkowo pracowity czas - w jego domu na świat przychodzą małe kanarki i szczygły, o które bardzo trzeba dbać.
Henryk Siromski ukochał ptaki. Jego dom jest pełen ich radosnego ćwierkania!
Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Henryk Siromski pochodzi ze Strzelec Opolskich. Jego ojciec pracował w Agromecie i był hodowcą gołębi. Choć radny jest z zawodu zootechnikiem, pasja do ptaków narodziła się później.

- Jakoś tak się potoczyło, że zmieniłem zawód i od blisko 40 lat pracuję jako dyżurny ruchu na kolei. Gdzieś jednak cały czas ciągnęło mnie do zwierząt. Ożeniłem się w Błotnicy Strzeleckiej, urodziły się dzieci i postanowiłem, że kupię im papużki faliste. Był jednak problem, bo one bardzo brudzą i są głośne, więc uznałem, że kanarki będą lepsze. I tak się zaczęło - mówi. 

- Ptaki zaczęły się rozmnażać, pojawiły się pierwsze młode i coraz bardziej mi się to podobało. W gazecie przeczytałem o tym, że w Opolu jest stowarzyszenie zajmujące się hodowlą ptaków ozdobnych, i postanowiłem do niego dołączyć. Zacząłem jeździć po wystawach i kupowałem kolejne sztuki. Później sam zapisałem się do stowarzyszenia, przez kilka lat byłem wiceprezesem, a od 18. jestem prezesem - dodaje.

Opolskie Stowarzyszenie Kanarków i Ptaków Egzotycznych 10 Brygady skupia nie tylko hodowców z Opolszczyzny, ale również z Dolnego Śląska. Obecnie liczy ok. 50 członków.

Ptasia pasja kosztem rodziny

Hodowla ptaków jest pasjonującym zajęciem, ale wymaga bardzo dużo pracy.

- Mówi się, że 1/3 dnia śpimy, 1/3 pracujemy, a 1/3 spędzamy z rodziną. Większość tego czasu, który jest dla rodziny, ja poświęcam ptakom, ale przynajmniej żona wie, że jestem w domu - uśmiecha się pan Henryk i wspomina początki swoje pasji.

- Trzymałem wtedy klatki z kanarkami na kredensie w kuchni, bo nie miałem miejsca. Później przystosowałem do tego jeden pokój na piętrze, ale dzieci rosły i też chciały mieć swój kąt. Siłą rzeczy musiałem się przenieść do piwnicy, więc odpowiednio ją przygotowałem. Teraz mam tam pompę ciepła, więc nie ma zadymienia, ptaki są bezpieczne, mają odpowiednią temperaturę i dobrze się lęgną - opowiada hodowca.

Ptaki trzeba pielęgnować, karmić najlepszą karmą - pan Henryk sprowadza ją zza granicy.

- Odpowiednie jedzenie wpływa na to, że ptaki się dobrze wypierzają, mają odpowiedni kolor, kształt. Warto wiedzieć, że np. czerwony kanarek sam z siebie nie jest czerwony, ale trzeba mu podawać odpowiednią karmę, żeby nabierał takiego koloru. Tak samo jest z innymi ubarwieniami. Początki nie są łatwe, ale lata praktyki robią swoje - opowiada Henryk Siromski.

Ilość czasu poświęcanego ptakom zależy od pory roku. Jesienią idą do woliery w budynkach gospodarczych. Tam są do lutego i wymagają podstawowej opieki - karmienia, czyszczenie klatek i kuracji przeciwko chorobom.

- W połowie lutego przenosi się je do cieplejszego pomieszczenia. Najpierw samczyki, bo do rozrodu muszą być w pełnej kondycji i śpiewie, a dwa tygodnie później samiczki. Następnie trzeba siedzieć przy nich i obserwować. To wymaga sporej ilości czasu i jeśli go nie mamy, to z hodowli nic dobrego nie wyniknie. Jeżeli ptaki dobrze przezimują, to z reguły lęgi się udadzą. Najwięcej pracy jest do czerwca, później młode się szczepi, czeka aż się wypierzą i wtedy następuje wstępna selekcja pod kątem wystaw - opowiada hodowca.

Karmienie ptaków zamiast porannej kawy

Obecnie pan Henryk ma 32 pary i sporo małych ptaków, część jest jeszcze w jajkach.

- Zdarzało się już tak, że po wylęgu łącznie miałem ok. 300 ptaków. Każdy jest obrączkowany i wszystko skrupulatnie zapisuję - która para, ile miała młodych, kiedy zniosły jajka, kiedy wylęgły się młode. Dzięki temu widzę też, którzy rodzice mieli piękne młode. Jeśli po którejś są słabsze, to wtedy zmieniam pary. Co roku dokupuję też nowe ptaki, a niektóre sprzedaję - dodaje.

Zdarza się, że od razu po przebudzeniu trzeba iść do piwnicy, żeby zobaczyć, co słychać u kanarków i szczygłów.

- Jeśli nie ma lęgów, to mogę wypić kawę i dopiero potem idę do ptaków. Ale jak są lęgi, to one są najważniejsze. Już czekają na karmę, bo muszą w odpowiednim czasie nakarmić młode. Kiedy jestem w pracy, to żona dostaje rozpiskę i musi dać im karmę, to ważne, żeby robić to trzy razy dziennie - opowiada mieszkaniec Błotnicy Strzeleckiej.

Jeśli chodzi o kanarki, to są trzy podgatunki - kanarki śpiewające, kanarki kolorowe i kanarki kształtne.

- Nie mam tylko śpiewających. Jakoś mnie do nich nie ciągnie. Ale jeśli chodzi o kanarki, to lubię jak jest kolorowo, dlatego można u mnie zobaczyć czerwone, białe, żółte, zielone, pomarańczowe. Hoduje też szczygły syberyjskie.

Na wystawę jadą najlepsze ptaki

Ze względu na pandemię zawieszono konkursy i wystawy ptaków, ale wiele wskazuje, że tegoroczne wydarzenia odbędą się zgodnie z planem. Jak trzeba się przygotować do wystawy?

- Kiedy młodzież jest już po wylęgu, to uczę ją jeść. Do klatki dostają karmidełka i wybierają sobie, co chcą. Potem daję je do woliery, szczepię i przez 8 tygodni zmieniają upierzenie z młodzieńczego na dorosłe. Ze sztuk, które uda mi się wyhodować, wybieram cztery najładniejsze najbardziej zbliżone do wzorca, moim zdaniem ptaki z każdego gatunku. Zwracam uwagę na wygląd, upierzenie, wielkość, postawę, kolor. Co ważne, te cztery ptaki muszą być do siebie podobne również w zachowaniu. Kąpię je i przenoszę do klatek wystawowych, gdzie spędzają kilka tygodni. Muszą się w nich oswoić, żeby podczas oceny przez eksperta były spokojne i w pełni zaprezentowały swoje walory - opowiada Henryk Siromski.

Przez pandemię wielu hodowców zrezygnowało z pasji. Nasz rozmówca 9 lat temu również miał gorszy sezon.

- Pojawiła się choroba i zostało mi 20 sztuk, reszta padła. Nie ukrywam, że byłem wtedy podłamany, ale koledzy ze stowarzyszenia bardzo mnie wspierali i udało się odbudować hodowlę. Mam nadzieję, że w tym roku uda nam się zorganizować wystawy, spotkać, wymienić doświadczeniami, a także zaprezentować mieszkańcom i pasjonatom piękne okazy. Hodowla ptaków to ciężka praca, jej efekty widać na jesiennych wystawach - podkreśla Henryk Siromski.

Błotniczanin ma na swoim koncie mnóstwo tytułów mistrza Polski, a także nagrody na szczeblu europejskim i światowym.

- Niektórzy hodowcy nie chcą dzielić się tym, jakie stosują preparaty, czym karmią ptaki, żeby były ładniejsze, ale ja nie mam żadnych tajemnic. Dlatego jestem prezesem, robię zebrania, pogadanki dla młodzieży, żeby jak najwięcej osób zainteresować naszym hobby, kilka osób już zaraziłem swoją pasją. Mam nadzieję, że to grono się powiększy - uśmiecha się pan Henryk.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1001 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama