Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 15:29
Reklama

Henryk Siromski ukochał ptaki. Jego dom jest pełen ich radosnego ćwierkania!

Henryk Siromski na co dzień pracuje jako dyżurny ruchu na kolei, pełni funkcję radnego miejskiego w Strzelcach Opolskich, a większość wolnego czasu poświęca ptakom. Teraz ma wyjątkowo pracowity czas - w jego domu na świat przychodzą małe kanarki i szczygły, o które bardzo trzeba dbać.
Henryk Siromski ukochał ptaki. Jego dom jest pełen ich radosnego ćwierkania!
Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Henryk Siromski pochodzi ze Strzelec Opolskich. Jego ojciec pracował w Agromecie i był hodowcą gołębi. Choć radny jest z zawodu zootechnikiem, pasja do ptaków narodziła się później.

- Jakoś tak się potoczyło, że zmieniłem zawód i od blisko 40 lat pracuję jako dyżurny ruchu na kolei. Gdzieś jednak cały czas ciągnęło mnie do zwierząt. Ożeniłem się w Błotnicy Strzeleckiej, urodziły się dzieci i postanowiłem, że kupię im papużki faliste. Był jednak problem, bo one bardzo brudzą i są głośne, więc uznałem, że kanarki będą lepsze. I tak się zaczęło - mówi. 

- Ptaki zaczęły się rozmnażać, pojawiły się pierwsze młode i coraz bardziej mi się to podobało. W gazecie przeczytałem o tym, że w Opolu jest stowarzyszenie zajmujące się hodowlą ptaków ozdobnych, i postanowiłem do niego dołączyć. Zacząłem jeździć po wystawach i kupowałem kolejne sztuki. Później sam zapisałem się do stowarzyszenia, przez kilka lat byłem wiceprezesem, a od 18. jestem prezesem - dodaje.

Opolskie Stowarzyszenie Kanarków i Ptaków Egzotycznych 10 Brygady skupia nie tylko hodowców z Opolszczyzny, ale również z Dolnego Śląska. Obecnie liczy ok. 50 członków.

Ptasia pasja kosztem rodziny

Hodowla ptaków jest pasjonującym zajęciem, ale wymaga bardzo dużo pracy.

- Mówi się, że 1/3 dnia śpimy, 1/3 pracujemy, a 1/3 spędzamy z rodziną. Większość tego czasu, który jest dla rodziny, ja poświęcam ptakom, ale przynajmniej żona wie, że jestem w domu - uśmiecha się pan Henryk i wspomina początki swoje pasji.

- Trzymałem wtedy klatki z kanarkami na kredensie w kuchni, bo nie miałem miejsca. Później przystosowałem do tego jeden pokój na piętrze, ale dzieci rosły i też chciały mieć swój kąt. Siłą rzeczy musiałem się przenieść do piwnicy, więc odpowiednio ją przygotowałem. Teraz mam tam pompę ciepła, więc nie ma zadymienia, ptaki są bezpieczne, mają odpowiednią temperaturę i dobrze się lęgną - opowiada hodowca.

Ptaki trzeba pielęgnować, karmić najlepszą karmą - pan Henryk sprowadza ją zza granicy.

- Odpowiednie jedzenie wpływa na to, że ptaki się dobrze wypierzają, mają odpowiedni kolor, kształt. Warto wiedzieć, że np. czerwony kanarek sam z siebie nie jest czerwony, ale trzeba mu podawać odpowiednią karmę, żeby nabierał takiego koloru. Tak samo jest z innymi ubarwieniami. Początki nie są łatwe, ale lata praktyki robią swoje - opowiada Henryk Siromski.

Ilość czasu poświęcanego ptakom zależy od pory roku. Jesienią idą do woliery w budynkach gospodarczych. Tam są do lutego i wymagają podstawowej opieki - karmienia, czyszczenie klatek i kuracji przeciwko chorobom.

- W połowie lutego przenosi się je do cieplejszego pomieszczenia. Najpierw samczyki, bo do rozrodu muszą być w pełnej kondycji i śpiewie, a dwa tygodnie później samiczki. Następnie trzeba siedzieć przy nich i obserwować. To wymaga sporej ilości czasu i jeśli go nie mamy, to z hodowli nic dobrego nie wyniknie. Jeżeli ptaki dobrze przezimują, to z reguły lęgi się udadzą. Najwięcej pracy jest do czerwca, później młode się szczepi, czeka aż się wypierzą i wtedy następuje wstępna selekcja pod kątem wystaw - opowiada hodowca.

Karmienie ptaków zamiast porannej kawy

Obecnie pan Henryk ma 32 pary i sporo małych ptaków, część jest jeszcze w jajkach.

- Zdarzało się już tak, że po wylęgu łącznie miałem ok. 300 ptaków. Każdy jest obrączkowany i wszystko skrupulatnie zapisuję - która para, ile miała młodych, kiedy zniosły jajka, kiedy wylęgły się młode. Dzięki temu widzę też, którzy rodzice mieli piękne młode. Jeśli po którejś są słabsze, to wtedy zmieniam pary. Co roku dokupuję też nowe ptaki, a niektóre sprzedaję - dodaje.

Zdarza się, że od razu po przebudzeniu trzeba iść do piwnicy, żeby zobaczyć, co słychać u kanarków i szczygłów.

- Jeśli nie ma lęgów, to mogę wypić kawę i dopiero potem idę do ptaków. Ale jak są lęgi, to one są najważniejsze. Już czekają na karmę, bo muszą w odpowiednim czasie nakarmić młode. Kiedy jestem w pracy, to żona dostaje rozpiskę i musi dać im karmę, to ważne, żeby robić to trzy razy dziennie - opowiada mieszkaniec Błotnicy Strzeleckiej.

Jeśli chodzi o kanarki, to są trzy podgatunki - kanarki śpiewające, kanarki kolorowe i kanarki kształtne.

- Nie mam tylko śpiewających. Jakoś mnie do nich nie ciągnie. Ale jeśli chodzi o kanarki, to lubię jak jest kolorowo, dlatego można u mnie zobaczyć czerwone, białe, żółte, zielone, pomarańczowe. Hoduje też szczygły syberyjskie.

Na wystawę jadą najlepsze ptaki

Ze względu na pandemię zawieszono konkursy i wystawy ptaków, ale wiele wskazuje, że tegoroczne wydarzenia odbędą się zgodnie z planem. Jak trzeba się przygotować do wystawy?

- Kiedy młodzież jest już po wylęgu, to uczę ją jeść. Do klatki dostają karmidełka i wybierają sobie, co chcą. Potem daję je do woliery, szczepię i przez 8 tygodni zmieniają upierzenie z młodzieńczego na dorosłe. Ze sztuk, które uda mi się wyhodować, wybieram cztery najładniejsze najbardziej zbliżone do wzorca, moim zdaniem ptaki z każdego gatunku. Zwracam uwagę na wygląd, upierzenie, wielkość, postawę, kolor. Co ważne, te cztery ptaki muszą być do siebie podobne również w zachowaniu. Kąpię je i przenoszę do klatek wystawowych, gdzie spędzają kilka tygodni. Muszą się w nich oswoić, żeby podczas oceny przez eksperta były spokojne i w pełni zaprezentowały swoje walory - opowiada Henryk Siromski.

Przez pandemię wielu hodowców zrezygnowało z pasji. Nasz rozmówca 9 lat temu również miał gorszy sezon.

- Pojawiła się choroba i zostało mi 20 sztuk, reszta padła. Nie ukrywam, że byłem wtedy podłamany, ale koledzy ze stowarzyszenia bardzo mnie wspierali i udało się odbudować hodowlę. Mam nadzieję, że w tym roku uda nam się zorganizować wystawy, spotkać, wymienić doświadczeniami, a także zaprezentować mieszkańcom i pasjonatom piękne okazy. Hodowla ptaków to ciężka praca, jej efekty widać na jesiennych wystawach - podkreśla Henryk Siromski.

Błotniczanin ma na swoim koncie mnóstwo tytułów mistrza Polski, a także nagrody na szczeblu europejskim i światowym.

- Niektórzy hodowcy nie chcą dzielić się tym, jakie stosują preparaty, czym karmią ptaki, żeby były ładniejsze, ale ja nie mam żadnych tajemnic. Dlatego jestem prezesem, robię zebrania, pogadanki dla młodzieży, żeby jak najwięcej osób zainteresować naszym hobby, kilka osób już zaraziłem swoją pasją. Mam nadzieję, że to grono się powiększy - uśmiecha się pan Henryk.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej

Ptaki są od wielu lat pasją Henryka Siromskiego z Błotnicy Strzeleckiej


Podziel się
Oceń

Komentarze

ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 14°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1012 hPa
Wiatr: 15 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama