Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 23:51
Reklama
Reklama

Człowiek bez pszczół żyć nie może. Miejskie pasieki im szkodzą?

Miłość człowieka do pszczół należy do tych trudnych. Bywa słodka jak miód i bolesna jak użądlenie. I do tego człowiek bez pszczoły żyć nie może.
Człowiek bez pszczół żyć nie może. Miejskie pasieki im szkodzą?
Latem na dachu kamienicy przy Koraszewskiego w Opolu mieszkają owady

Autor: Archiwum

Pszczoły to owady warte miliardy euro

- Kiedy mówimy o pszczołach, powinniśmy wyraźnie zaznaczyć, jaką pszczołę mamy na myśli. Na świecie żyje około 20 tysięcy gatunków dzikich pszczół. W Europie 2 tysiące, w naszym kraju 470 gatunków - mówi profesor Piotr Skubała, specjalista nauk biologicznych na Wydziale Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

- Jeden z nich to pszczoła miodna (Apis mellifera). To jeden z nielicznych owadów, który miał to „nieszczęście” stać się hodowanym na masową skalę. Oczywiście spełnia ważną rolę w przyrodzie i rolnictwie ze względu na zapylanie wielu gatunków roślin. Jest jednak w wielu przypadkach mniej efektywnym zapylaczem niż dzikie pszczoły, m.in. trzmiele czy pszczoły samotne, a hodowana w zbyt dużych zagęszczeniach lub sprowadzana na obszary, gdzie nie występowała naturalnie, może zagrażać gatunkom dzikich pszczół. Bardzo potrzebujemy pszczół, ale tych licznych dzikich gatunków - podkreśla.

O tym, jak istotna jest rola pszczół w życiu człowieka, mogli przekonać się naukowcy-ochotnicy, którzy przed trzydziestoma laty w Arizonie, w USA, wzięli udział w projekcie pod nazwą „Biosfera 2”. Wybudowano tu wielką szklarnię, która miała naśladować zamknięty system ekologiczny. Wedle założeń teoretycznych, biosferanie uczestniczący w projekcie mieli utrzymywać swoje życie tylko dzięki własnoręcznie wyhodowanej żywności i tlenie uzyskanym z roślin pod szklarnią. W praktyce okazało się inaczej...

- Doszło do spadku stężenia tlenu (do 14 proc.), wzrostu ilości CO2, wzrostu tlenków azotu do poziomu mogącego uszkodzić mózg, wyginęło wiele gatunków, nadmiernie rozrosły się agresywne pnącza i glony. I wymarły także zapylacze. Wtedy biosferanie musieli biegać z pędzelkami i zapylać rośliny, aby przetrwać - relacjonuje profesor Piotr Skubała. - Dzisiaj takie obrazki widzimy w niektórych prowincjach w Chinach. Wyobraźmy sobie nasze życie, kiedy sporo czasu musimy spędzać na zapylaniu, a i tak nie jesteśmy w stanie zaspokoić naszych potrzeb żywnościowych.

Naukowiec zaznacza, że zwierzęta, w tym znaczący udział mają pszczoły, zapylają 90 proc. drzew i krzewów, i 80 proc. roślin kwiatowych. Ze 100 gatunków roślin uprawnych (dostarczają 90 proc. żywności na świecie) 71 zapylanych jest przez pszczoły.

- Trudno sobie wyobrazić świat bez tych usług oferowanych przez zapylaczy. Wkład zwierząt zapylających kwiaty w światową gospodarkę ocenia się na 153-265 mld euro rocznie. Takie produkty eksportowe polskiego rolnictwa, jak jabłka, maliny, porzeczki czy truskawki zawdzięczamy głównie aktywności zapylaczy. Bez zapylaczy, dzikich pszczół i innych gatunków zwierząt spełniających tę rolę, nie przetrwamy. Brak pszczoły miodnej może być dokuczliwy, bo zabraknie miodu, wosku, kitu i mleczka pszczelego. Jednak bez dzikich pszczół sobie nie poradzimy - argumentuje prof. Piotr Skubała.

Pszczoły mogą żyć bez nas?

Agnieszka i Adrian Urbańczykowie od 2005 roku prowadzą w Niezdrowicach pasiekę. Zaczynali od 12 pszczelich rodzin, dziś mają 103 ule.

- Nigdy nie przypuszczałam, że zaraz po zamążpójściu zajmę się pszczelarstwem - przyznaje pani Agnieszka. - Jednak gdy w kwietniu 2005 roku zmarł teść, tylko mąż mógł przejąć jego pasję hodowania pszczół. Inni członkowie rodziny byli uczuleni na ich jad. Tak zaczęła się nasza przygoda.

- Wiele z tej pasji przekazał najpierw ojcu, a potem mnie wujek Andrzej z Zimnej Wódki - opowiada pan Adrian. - Dziś ja obserwuję, jak mój jeszcze niepełnoletni syn prowadzi swoją rodzinę pszczelą. I jestem dumny...

Urbańczykowie przez lata uczyli się pszczół i szkolili z pszczelarstwa. Jeździli na kursy, spotkania z doświadczonymi hodowcami. Po to, by jak najlepiej poznać owady i pracę przy ulach.

- Ludzie, słysząc pszczołę, zwykle zaczynają się bać, odganiają ją, a przez to prowokują do żądlenia w samoobronie. Dla mnie bzyczenie to melodia, której mogłabym słuchać cały czas - mówi pani Agnieszka. - Dzieci biegają boso po wysokiej trawie, gdzie kwitnie koniczyna zapylana przez owady. Wiem, kiedy latem zbiera się na burzę, bo pszczoły gromadnie lecą do ula i już z niego nie wyfruwają. One są bardzo inteligentne. Nie lubią zapachu lakieru do włosów czy alkoholu, dlatego nikt po wypiciu piwa nie powinien zbliżać się do ula.

Praca w pasiece trwa niemal cały rok. Zimą jest zwykle czas na kompletowanie sprzętu i temu podobne sprawy. Przygotowanie do sezonu zaczyna się w kwietniu, pełnia sezonu przypada na maj, czerwiec i lipiec, kiedy kwitnie najwięcej roślin, jesień to pora karmienia i leczenia owadów, by mogły spokojnie przezimować.

- Staramy się jak najwięcej mówić o pszczołach, edukować dzieci podczas warsztatów w naszej pasiece, zachęcamy dorosłych, by sadzili w swoim otoczeniu drzewa miododajne, by w miarę możliwości nie kosili trawników i łąk, pozostawiając je owadom, rolników namawiamy do stosowania odpowiedniego poplonu - wymienia Agnieszka Urbańczyk. - Owady uwielbiają naturalne siedliska, jak najmniej uporządkowane ręką człowieka. Wszystko to robimy dla ratowania pszczół i w imieniu tych małych bezbronnych owadów, dla ich dobra.

Dyskusyjna pasieka

W ostatnich latach bardzo popularne stały się miejskie pasieki. Ule stawiane są na dachach kamienic. Profesor Piotr Skubała zwraca jednak uwagę na wątpliwości, jakie budzi ten trend. Czy jest pożyteczny dla pszczół?

- Szerokim echem odbił się list grupy naukowców do Prezydent i Rady Miasta Gdańska w sprawie ogłaszanych w mediach planów powiększania miejskiej pasieki. Zakładanie nowych pasiek w mieście nie pomaga pszczołom, wręcz przeciwnie - może im zaszkodzić. Negatywny wpływ może przejawiać się poprzez konkurencję do zasobów pokarmowych, ale również przez transmisję chorób od pszczoły miodnej do innych gatunków. To ostatnio potwierdziły wyniki badań szwajcarskiej instytucji badawczej, w których przeanalizowano sytuację w 14 szwajcarskich miastach. Pszczelarstwo, czyli zabiegi służące pszczole miodnej, jest często promowane jako sposób na ratowanie zagrożonego gatunku i zwiększanie bioróżnorodności w miastach. To jednak pozorne rozwiązanie problemu - zaznacza specjalista.

Mimo tych wątpliwości, zakładanie miejskich pasiek uchodzi w społeczeństwie za dobrą praktykę.

Ule można spotkać na przykład na dachu kamienicy przy ul. Koraszewskiego w Opolu, gdzie ma siedzibę spółka Odnowa.

- Pomysł zrodził się z obserwacji tego, co dzieje się za granicą. Wiele firm stawia tam na ekologię i społeczną odpowiedzialność swojego biznesu - mówi Tomasz Wojtala, prezes spółki Odnowa. - Skoro pasieki znajdują się w Tokio czy Nowym Jorku, to dlaczego nie miałoby ich być w Opolu? Nawiązaliśmy współpracę ze świetnymi pszczelarzami. Wcześniej zbadaliśmy, czy wokół naszej lokalizacji jest odpowiednia roślinność, niezbędna dla owadów. W efekcie na naszym dachu zamieszkała bardzo łagodna rasa pszczół o nazwie Buckfast.

Latem opolanie mogą podglądać pracowite owady na telewizorze ustawionym w holu budynku przy Koraszewskiego.

- Obraz transmitujemy też 24 godziny na dobę przez internet na stronie pasiekaodnowa.pl - zaprasza prezes Wojtala już z myślą o nowym sezonie. - Widok krzątających się po ulu pszczół działa naprawdę kojąco...

Kłujesz jak żądło

Pracowite, dzikie, miododajne, życiodajne... zapylacze mają też jedną wadę. Żądlą. Co zrobić, gdy już dojdzie do takiego ukłucia?

- Użądlenie pszczoły zwykle kończy się na niegroźnej opuchliźnie, bólu i zaczerwienieniu, które mijają po kilku godzinach lub dniach - opisuje dermatolog Agnieszka Kobyłka-Dziki, znana na Facebooku jako Mama Dermatolog. - Czasem jednak może dojść także do groźniejszych objawów, takich jak obrzęk, pokrzywka, duszności, a nawet wstrząs anafilaktyczny. Pszczoła żądli tylko raz i następnie ginie. Zostawia jednak w naszej skórze żądło z aparatem kłującym i gruczołem jadowym, które może dostarczać substancję toksyczną jeszcze przez kilka minut.

Jak bezpiecznie je usunąć?

- Nie usuwamy go pęsetą, nie uciskamy, bo z woreczka jadowego na skutek ucisku więcej toksyn może dostać się do rany - przestrzega lekarka. - Myjemy dokładnie ręce, odkażamy np. nóż lub kartę kredytową i podważając, próbujemy usunąć żądło. Potem dezynfekujemy miejsce, robimy zimny kompres, następnie nakładamy żel z dimetyndenem lub preparat sterydowy o niskiej lub średniej sile działania. Obserwujemy miejsce. Nie podajemy „wapna”, ponieważ nie pomaga, a jedynie może nam dać tzw. fałszywy spokój i opóźnić zgłoszenie się do lekarza. U dzieci ryzyko ciężkich reakcji po użądleniach lub ukąszeniach jest bardzo niskie - dodaje.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


W pasiece państwa Urbańczyków w Niezdrowicach pszczoły mają się bardzo dobrze. Właściciele uczą o nich dzieci

W pasiece państwa Urbańczyków w Niezdrowicach pszczoły mają się bardzo dobrze. Właściciele uczą o nich dzieci

fot. Archiwum


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 18 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama