Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 08:35
Reklama
Reklama

Organista musi mieć kondycję! Oto Szymon Marzok ze Staniszcz Małych

Szymon Marzok pochodzi ze Staniszcz Małych, jego wielką pasją jest granie i śpiew. Od lat skrupulatnie realizuje swoje marzenie i zdobywa muzyczne wykształcenie. Choć nie pochodzi z rodziny muzyków, zawsze może liczyć na dobre słowo i wsparcie bliskich.
Organista musi mieć kondycję! Oto Szymon Marzok ze Staniszcz Małych
Szymon Marzok poświęcił się muzyce

Autor: archiwum prywatne

Joanna Gerlich: Od 2019 roku studiujesz na Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi w klasie organów dr. Karola Hilli oraz mgr. Łukasza Mosura. Jak wyglądała wcześniej twoja edukacja?

Szymon Marzok: Była ona dosyć inna niż standardowa edukacja człowieka, który dostaje się na Akademię Muzyczną, bo zaczynałem od ogniska muzycznego. Uczęszczałem na zajęcia do Kolonowskiego, tam poznawałem zasady muzyki, zacząłem grać na gitarze klasycznej, później doszedł też keyboard. Następnie zainteresowałem się grą na pianinie, fortepianie i pojawił się pomysł, żeby zapisać się do Diecezjalnego Instytutu Muzyki Kościelnej w Opolu. To było już na etapie gimnazjum, więc na wybór szkoły muzycznej drugiego stopnia było za późno. Dlatego właśnie wybrałem DIMK, gdzie kształci się organistów. Tam uczyłem się gry na fortepianie, organach, oprócz tego brałem też prywatne lekcje. To właśnie w Opolu poznałem dwie panie profesor, które odpowiednio przygotowały mnie do tego, żebym mógł dostać się na Akademię Muzyczną – to Gabriela Czurlok i Aleksandra Kościów. To był bardzo ważny moment w moim życiu, bo to było jedno z moich marzeń i co ciekawe, dostałem się z pierwszego miejsca. To było bardzo miłe zaskoczenie dla mnie, ponieważ nie byłem fachowo kształcony na muzyka od 6. roku życia, jak to zwykle bywa.

Od najmłodszych lat nie edukujesz się muzycznie, ale jednak pasja do dźwięku i nut musiała kiełkować już od małego.

- Pasja zrodziła się w kościele, bo zawsze zwracałem uwagę na muzykę. Lubiłem śpiewać na mszach, śpiewałem w scholi. Tam po raz pierwszy mogłem usiąść przy organach, zobaczyć co to jest za instrument i właśnie to mnie zaciekawiło. Myślę, że kościół to było takie pierwsze miejsce, gdzie zetknąłem się z muzyką i polubiłem ją.

Wróćmy na chwilę do studiów. Są one podzielone tak jak klasyczne dwustopniowe, czyli licencjat i magisterka?

- Tak, w tym roku kończę właśnie pierwszy stopień. Nie piszemy typowej pracy licencjackiej, ale gramy godzinny recital, nad którym pracujemy cały rok. Oczywiście w ciągu trzech lat mamy zaliczenia z przedmiotów teoretycznych, ale naszym głównym celem jest dobre zagranie koncertu i zdanie egzaminu. Razem z profesorem prowadzącym wybiera się utwory, część z nich jest obowiązkowa np. utwór Jana Sebastiana Bacha, utwór romantyczny, coś współczesnego i sonata triowa, która dla organistów jest najtrudniejsza. Polega na tym, że jedną ręką gra się jeden głos solowy, drugą drugi, a nogi grają trzeci. Można do porównać do składu orkiestry barokowej, gdzie partię basso continuo grają nogi, a ręce grają dwie pary skrzypiec.

I jest na tym pogrom wśród studentów?

- Może nie ma pogromu, ale trzeba nad tym dużo pracować. Każdy jednak musi to przejść, bo kiedy organista potrafi dobrze to zagrać, to już wiadomo, że ma wysoki poziom.

Studia magisterskie planujesz kontynuować na tej samej Akademii?

- Tak, ale najpierw będę musiał zdać egzaminy wstępne. Kilka dni temu dowiedziałem się też, że dostałem się na roczny wyjazd na Erasmusa do Hiszpanii do San Sebastian. W ten sposób spełni się moje drugie marzenie, ponieważ od zawsze wiedziałem, że chcę kształcić się za granicą. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to po powrocie rozpocznę przygotowywania do kolejnego recitalu, tym razem na zakończenie studiów. Będę musiał również przygotować pracę. Właściwie tak kończy się moja przygoda z Akademią.

Niekoniecznie kończy, bo możesz zostać wykładowcą.

- To prawda, w dalszej kolejności mogę robić doktorat, być wykładowcą, albo wyjechać na kolejne studia podyplomowe. Zobaczymy, co przyniesie los. Na pewno trzeba się dalej rozwijać.

Ale masz już jakiś wstępny plan?

- Może wybiorę studia podyplomowe, ale też gdzieś za granicą. Jeśli znajdę tutaj jakąś pracę to będzie dobrze, ale w tym zawodzie myślę, że trzeba jak najszerzej się kształcić. U jak największej liczby profesorów nabyć wiedzę, żeby dobrze grać i później uczyć innych.

Widziałam, że często bierzesz udział w koncertach organowych, które odbywają się np. w Łodzi, czy w opolskiej filharmonii.

- Zagrałem już wiele koncertów i uważam, że były to bardzo dobre okazje do pokazania swoich umiejętności i wrażliwości muzycznej. W zeszłym roku dostałem też zaproszenie od jednego z profesorów, żeby zagrać ze swoim zespołem na festiwalu w Pasłęku, byliśmy też w Gdyni. To też jest ważne, żeby grać kameralnie, czyli z innymi muzykami, a nie tylko indywidualnie. W Łodzi na Akademii mamy bardzo dużo koncertów, gdzie możemy szkolić swój warsztat i radzić sobie ze stresem.

Oprócz bycia na dużych scenach, nie zapominasz również o swoich rodzinnych stronach. Niedawno grałeś w Kolonowskiem podczas spotkania w ramach „Wieczorów Śląskiej Kultury”, można cię posłuchać na koncercie bożonarodzeniowym, który dostępny jest w sieci.

- Zaprezentowanie się swojej publiczności jest moim zdaniem o wiele trudniejszym zadaniem. Ciężej grać w swoich małych miasteczkach, w małych salach, bo to jest największa trema i największa odpowiedzialność, żeby dobrze wypaść przed swoimi. Gdybym miał wybrać, to wolę grać w Łodzi na większych salach, gdzie jestem bardziej anonimowy (śmiech).

Podczas ostatniego recitalu w Kolonowskiem miałam wrażenie, że podczas grania jesteś w innym świecie. Że razem z muzyką, jesteście gdzieś poza salą. Twoje dłonie tak delikatnie się poruszały po klawiszach, że odniosłam wrażenie, jakbyś płynął w dźwiękach.

- To miło, że właśnie tak to odebrałaś. Nam muzykom najbardziej zależy na tym, żeby nasze koncerty nie były tylko bezbłędnym odegraniem nut, ale żeby to było przeżywanie muzyki. Mimo tego, że w Kolonowskiem nie było wielkiej sali, grałem na pianinie elektrycznym, to dobrze czułem kontakt z publicznością. Grając na organach przeważnie jesteśmy na chórze, oddaleni od ludzi i niewidoczni, a teraz była okazja, żeby być blisko słuchaczy, poczułem chemię (śmiech).

Co najchętniej grasz, masz swojego ulubionego muzyka?

- Najchętniej gram utwory, które są rzadko wykonywane, czyli jest to muzyka współczesna. W tym się najlepiej czuję, bo można jeszcze bardziej pokazać siebie, swoje pomysły i wrażliwość.

Muzyk musi mieć talent i pasję, ale musi dużo pracować.

- No właśnie często się słyszy „on tam ma talent, gra, bo umie i tyle”. Gdybym miał policzyć to dziennie gram ok. 6 godzin - na fortepianie, na klawesynie i na organach. Granie na tych dwóch pierwszych instrumentach pozwala na osiągnięcie lepszych efektów gry na organach.

Muzyka pochłonęła większość twojego życia, ale czy poza graniem znajdujesz jeszcze czas na inne pasje?

- Zaraz obok muzyki jest śpiewanie, zaczynałem od chóru Colnovica w Kolonowskiem, potem śpiewałem w Opolu, miałem też okazję występować chórze Filharmonii Łódzkiej na kilku koncertach. Organiści muszą być wysportowani - organy wymagają naprawdę dużej koordynacji ruchowej i siły, bo gramy rękami i nogami, więc po muzycznym treningu, chodzę na siłownię i na basen. Bardzo lubię też piesze wędrówki, które są dobrą odskocznią od grania. Aktualnie kolekcjonuję Koronę Gór Polski i zdobywam kolejne szczyty.

Nie żałujesz, że wybrałeś drogę muzyka.

- Nie żałuję, na razie wszystko dobrze się układa. Wiem, że trzeba dużo pracować i ciągle się kształcić, ale spełniam się w tym, co robię. I mam nadzieję, że uda mi się zrealizować wszystkie pozostałe plany.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!



Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1001 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama