Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 6 listopada 2026 17:11
Reklama

Uchodźcy nie chcą bezczynnie siedzieć. "Czymś trzeba zająć ręce"

Wojna na Ukrainie trwa już ponad miesiąc. Wraz z jej rozpoczęciem wielu Ukraińców, uciekając przed zagrożeniem, ruszyło w stronę Polski. Ponad 150 zarejestrowanych uchodźców przebywa w gminie Ujazd. Po odnalezieniu się w nowym miejscu wiedzą, że nie chcą siedzieć bezczynnie i coraz częściej zabierają się do pracy.
Uchodźcy nie chcą bezczynnie siedzieć. "Czymś trzeba zająć ręce"

Torty po ukraińsku

Kilka dni po wybuchu wojny do gminy Ujazd dotarła pani Olga. Razem z mężem i dwójką małych dzieci zamieszkała w Jaryszowie.

- Zaczęłam piec torty, bo wcześniej zajmowałam się tym na Ukrainie. Tam pracowałam w domowej piekarni. Po przyjeździe do Polski chciałam zająć czymś ręce i po prostu zacząć pracować, a pieczenie jest tym, co potrafię i lubię robić - opowiada.

- Przygotowuję typowe ukraińskie torty, według receptur, które poznałam w swojej ojczyźnie. Różnią się one od polskich - nie we wszystkim, ale jest różnica m.in. w przepisie, smaku, wyglądzie i dekoracjach. Moim specjałem jest tort z masą naleśnikową, do którego wykorzystuję ser, jogurt, galaretkę, owoce i oczywiście naleśniki - mówi pani Olga. - Odnalazłam się w polskich produktach. Pierwszy raz wszystko pokazali mi ludzie z Polski, powiedzieli, gdzie są sklepy. Teraz już sama się zaopatruję i wiem, co i gdzie kupić. Mam wszystko, co jest mi potrzebne do pracy i bardzo cieszę się, że zaczęłam działać, zwłaszcza kiedy ludzie mówią, że im smakuje i chwalą moje wypieki - dodaje z zadowoleniem.

Wielkie lepienie pierogów

Rękawy do pracy, rozpoczynając produkcję pierogów, zakasały również panie Oksana, Maria i Lesia, które z początkiem marca wraz z dziećmi przybyły do Starego Ujazdu.

- Kiedy tutaj przyjechałyśmy, nie myślałyśmy o pracy, nasze myśli koncentrowały się na Ukrainie. Tak naprawdę nie wiedziałyśmy, jak to wszystko się potoczy i jak długo tutaj zostaniemy - przyznaje pani Oksana. - Z czasem zaczęłyśmy zastanawiać się, co możemy robić, żeby zająć czymś myśli i czas, a przy okazji zrobić coś pożytecznego. W domu jest szóstka dzieci, którymi trzeba się zaopiekować i przygotować im jedzenie. Tak Maria wpadła na pomysł: zaczniemy robić pierogi - opowiada.

Początki były trudne, bo nie miały nic, żeby zacząć pracę. Mimo to postanowiły spróbować swoich sił.

- Nie miałyśmy wałka do ciasta, maszynki do mięsa i innych przyborów kuchennych, które potrzebne są do produkcji pierogów. Pierwsze ciasto wałkowałyśmy termosem - wspomina z uśmiechem pani Oksana. - Później z pomocą przyszli Polacy i właściwie dzięki nim to wszystko się zaczęło, za co jesteśmy wdzięczne. Przynieśli nam potrzebne sprzęty, artykuły na pierogi, coś kupiłyśmy też same. Na początku nie wiedziałyśmy, jakie pierogi będziemy robić, ale jest to coś, co każda z nas potrafi robić. To też nasza tradycyjna potrawa, którą podaje się w każdym ukraińskim domu, przynajmniej raz w tygodniu - dopowiada.

Teraz panie robią pięć rodzajów pierogów: ukraińskie, z kapustą i grzybami, mięsem, kaszą i grzybami i z truskawkami. Jak przyznają, największą popularnością cieszą się pierogi ukraińskie i z mięsem.

- Tak pomału się rozkręcamy, szczególnie, że jest zainteresowanie. Słyszymy wiele pochwał i jest nam z tego powodu bardzo miło. Po tych wszystkich dobrych słowach pracujemy z jeszcze większą chęcią, chcemy dalej robić pierogi i dokładać starań, żeby były dobre i smaczne. Chciałyśmy robić naleśniki, ale tu znów nie miałyśmy sitka czy miksera, dlatego zostałyśmy przy pierogach i robimy je cały czas. W domu jest dużo ludzi, ale miejsca do pracy jest wystarczająco i tak łączymy pracę z życiem codziennym - relacjonuje pani Oksana.

Ukrainki tworzą dobry i zgrany zespół, co jest ważne, bo odkąd zaczęły, pracy mają sporo.

- Nie ma podziałów, każda z nas robi praktycznie wszystko. Jeśli zabieramy się za pracę i robimy ciasto, to wszystkie robią ciasto, jeśli robimy farsz, to wszystkie robią farsz, jeśli lepimy pierogi, to wszystkie lepią pierogi. Jesteśmy szczęśliwe i zadowolone, że pracujemy - podkreśla pani Oksana.

Myślami nadal w domu

W Starym Ujeździe razem z paniami Oksaną, Marią i Lesią, mieszka też pani Olga, która przyjechała tutaj ze swoimi najbliższymi. Ukrainę opuściła wraz z pierwszymi dniami wojny. Cały czas jest myślami i łączy się ze swoim krajem, bo razem ze sobą zabrała swoją pracę.

- Zdecydowałyśmy się przyjechać do Polski, ponieważ jest to kraj znajdujący się najbliżej, a ludzie z Polski są bardzo otwarci. Wzięłam mamę, teściową, auto mojej siostry i tak dotarłyśmy do Polski. Przyjaciel rodziny powiedział, że możemy przyjechać właśnie tutaj - do Starego Ujazdu. Pochodzę z Kijowa i nigdy nie mieszkałam w małej wiosce, ale jest naprawdę ładnie i miło. Przede wszystkim mam tutaj wszystko, co potrzebuję, czyli laptopa i internet, bo ciągle w zdalnej formie pracuję na Ukrainie, a pracuję w dużej firmie telekomunikacyjnej jako menedżer do spraw mediów społecznościowych - mówi pani Olga.

Praca zdalna nie jest dla niej nowością. W takim trybie pracowała już podczas pandemii. Jednak teraz od miejsca pracy dzieli ją tysiąc kilometrów, ale jak mówi, odległość nie stanowi żadnego problemu.

- Przed wybuchem wojny pojawiła się możliwość, żeby wrócić do normalnej pracy i spotykać się w biurze, ale tak się nigdy nie stało - przyznaje.

Swój potencjał i umiejętności postanowiła wykorzystać w Polsce, oferując bezpłatne doradztwo z zakresu mediów społecznościowych.

- Zajmuję się tym od 7 lat. Jestem gotowa, żeby całkowicie za darmo udzielić komuś lub jakiejś firmie konsultacji z marketingu w mediach społecznościowych, w dowolnej formie. Wszystko jest później uzgadniane. Jeśli ktoś chce zapłacić, to proszę o przekazanie tych środków ukraińskiej armii lub potrzebującym ludziom z Ukrainy - omawia pani Olga.

Kobiety, oprócz tego, że znalazły bezpieczne schronienie, powoli odnajdują się w nowej rzeczywistości, nie licząc tylko na pomoc, ale dając coś w zamian. Choć, jak często podkreślają, bez wsparcia Polaków nie byłoby im tak łatwo.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!



Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama