Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 08:34
Reklama
Reklama

Uchodźcy nie chcą bezczynnie siedzieć. "Czymś trzeba zająć ręce"

Wojna na Ukrainie trwa już ponad miesiąc. Wraz z jej rozpoczęciem wielu Ukraińców, uciekając przed zagrożeniem, ruszyło w stronę Polski. Ponad 150 zarejestrowanych uchodźców przebywa w gminie Ujazd. Po odnalezieniu się w nowym miejscu wiedzą, że nie chcą siedzieć bezczynnie i coraz częściej zabierają się do pracy.
Uchodźcy nie chcą bezczynnie siedzieć. "Czymś trzeba zająć ręce"

Torty po ukraińsku

Kilka dni po wybuchu wojny do gminy Ujazd dotarła pani Olga. Razem z mężem i dwójką małych dzieci zamieszkała w Jaryszowie.

- Zaczęłam piec torty, bo wcześniej zajmowałam się tym na Ukrainie. Tam pracowałam w domowej piekarni. Po przyjeździe do Polski chciałam zająć czymś ręce i po prostu zacząć pracować, a pieczenie jest tym, co potrafię i lubię robić - opowiada.

- Przygotowuję typowe ukraińskie torty, według receptur, które poznałam w swojej ojczyźnie. Różnią się one od polskich - nie we wszystkim, ale jest różnica m.in. w przepisie, smaku, wyglądzie i dekoracjach. Moim specjałem jest tort z masą naleśnikową, do którego wykorzystuję ser, jogurt, galaretkę, owoce i oczywiście naleśniki - mówi pani Olga. - Odnalazłam się w polskich produktach. Pierwszy raz wszystko pokazali mi ludzie z Polski, powiedzieli, gdzie są sklepy. Teraz już sama się zaopatruję i wiem, co i gdzie kupić. Mam wszystko, co jest mi potrzebne do pracy i bardzo cieszę się, że zaczęłam działać, zwłaszcza kiedy ludzie mówią, że im smakuje i chwalą moje wypieki - dodaje z zadowoleniem.

Wielkie lepienie pierogów

Rękawy do pracy, rozpoczynając produkcję pierogów, zakasały również panie Oksana, Maria i Lesia, które z początkiem marca wraz z dziećmi przybyły do Starego Ujazdu.

- Kiedy tutaj przyjechałyśmy, nie myślałyśmy o pracy, nasze myśli koncentrowały się na Ukrainie. Tak naprawdę nie wiedziałyśmy, jak to wszystko się potoczy i jak długo tutaj zostaniemy - przyznaje pani Oksana. - Z czasem zaczęłyśmy zastanawiać się, co możemy robić, żeby zająć czymś myśli i czas, a przy okazji zrobić coś pożytecznego. W domu jest szóstka dzieci, którymi trzeba się zaopiekować i przygotować im jedzenie. Tak Maria wpadła na pomysł: zaczniemy robić pierogi - opowiada.

Początki były trudne, bo nie miały nic, żeby zacząć pracę. Mimo to postanowiły spróbować swoich sił.

- Nie miałyśmy wałka do ciasta, maszynki do mięsa i innych przyborów kuchennych, które potrzebne są do produkcji pierogów. Pierwsze ciasto wałkowałyśmy termosem - wspomina z uśmiechem pani Oksana. - Później z pomocą przyszli Polacy i właściwie dzięki nim to wszystko się zaczęło, za co jesteśmy wdzięczne. Przynieśli nam potrzebne sprzęty, artykuły na pierogi, coś kupiłyśmy też same. Na początku nie wiedziałyśmy, jakie pierogi będziemy robić, ale jest to coś, co każda z nas potrafi robić. To też nasza tradycyjna potrawa, którą podaje się w każdym ukraińskim domu, przynajmniej raz w tygodniu - dopowiada.

Teraz panie robią pięć rodzajów pierogów: ukraińskie, z kapustą i grzybami, mięsem, kaszą i grzybami i z truskawkami. Jak przyznają, największą popularnością cieszą się pierogi ukraińskie i z mięsem.

- Tak pomału się rozkręcamy, szczególnie, że jest zainteresowanie. Słyszymy wiele pochwał i jest nam z tego powodu bardzo miło. Po tych wszystkich dobrych słowach pracujemy z jeszcze większą chęcią, chcemy dalej robić pierogi i dokładać starań, żeby były dobre i smaczne. Chciałyśmy robić naleśniki, ale tu znów nie miałyśmy sitka czy miksera, dlatego zostałyśmy przy pierogach i robimy je cały czas. W domu jest dużo ludzi, ale miejsca do pracy jest wystarczająco i tak łączymy pracę z życiem codziennym - relacjonuje pani Oksana.

Ukrainki tworzą dobry i zgrany zespół, co jest ważne, bo odkąd zaczęły, pracy mają sporo.

- Nie ma podziałów, każda z nas robi praktycznie wszystko. Jeśli zabieramy się za pracę i robimy ciasto, to wszystkie robią ciasto, jeśli robimy farsz, to wszystkie robią farsz, jeśli lepimy pierogi, to wszystkie lepią pierogi. Jesteśmy szczęśliwe i zadowolone, że pracujemy - podkreśla pani Oksana.

Myślami nadal w domu

W Starym Ujeździe razem z paniami Oksaną, Marią i Lesią, mieszka też pani Olga, która przyjechała tutaj ze swoimi najbliższymi. Ukrainę opuściła wraz z pierwszymi dniami wojny. Cały czas jest myślami i łączy się ze swoim krajem, bo razem ze sobą zabrała swoją pracę.

- Zdecydowałyśmy się przyjechać do Polski, ponieważ jest to kraj znajdujący się najbliżej, a ludzie z Polski są bardzo otwarci. Wzięłam mamę, teściową, auto mojej siostry i tak dotarłyśmy do Polski. Przyjaciel rodziny powiedział, że możemy przyjechać właśnie tutaj - do Starego Ujazdu. Pochodzę z Kijowa i nigdy nie mieszkałam w małej wiosce, ale jest naprawdę ładnie i miło. Przede wszystkim mam tutaj wszystko, co potrzebuję, czyli laptopa i internet, bo ciągle w zdalnej formie pracuję na Ukrainie, a pracuję w dużej firmie telekomunikacyjnej jako menedżer do spraw mediów społecznościowych - mówi pani Olga.

Praca zdalna nie jest dla niej nowością. W takim trybie pracowała już podczas pandemii. Jednak teraz od miejsca pracy dzieli ją tysiąc kilometrów, ale jak mówi, odległość nie stanowi żadnego problemu.

- Przed wybuchem wojny pojawiła się możliwość, żeby wrócić do normalnej pracy i spotykać się w biurze, ale tak się nigdy nie stało - przyznaje.

Swój potencjał i umiejętności postanowiła wykorzystać w Polsce, oferując bezpłatne doradztwo z zakresu mediów społecznościowych.

- Zajmuję się tym od 7 lat. Jestem gotowa, żeby całkowicie za darmo udzielić komuś lub jakiejś firmie konsultacji z marketingu w mediach społecznościowych, w dowolnej formie. Wszystko jest później uzgadniane. Jeśli ktoś chce zapłacić, to proszę o przekazanie tych środków ukraińskiej armii lub potrzebującym ludziom z Ukrainy - omawia pani Olga.

Kobiety, oprócz tego, że znalazły bezpieczne schronienie, powoli odnajdują się w nowej rzeczywistości, nie licząc tylko na pomoc, ale dając coś w zamian. Choć, jak często podkreślają, bez wsparcia Polaków nie byłoby im tak łatwo.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!



Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1001 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama