Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 09:42
Reklama
Reklama

Żeńskie końcówki budzą emocje. To nie tylko męski problem

Język kształtuje rzeczywistość, odzwierciedla ją. Jeśli nie używamy w przestrzeni społecznej form żeńskich, to obrazuje, że cały czas żyjemy w świecie męskim, w paradygmacie patriarchatu. I to jest funkcja wprowadzenia feminatywów, by zachować równowagę, która oddaje to, co należy oddać kobietom - mówi Anna Tabisz, profesorka Uniwersytetu Opolskiego, językoznawczyni, kierowniczka Katedry Języka Polskiego w Instytucie Językoznawstwa Uniwersytetu Opolskiego.
Żeńskie końcówki budzą emocje. To nie tylko męski problem
Anną Tabisz, profesorka Uniwersytetu Opolskiego, językoznawczyni, kierowniczka Katedry Języka Polskiego w Instytucie Językoznawstwa Uniwersytetu Opolskiego.

Autor: BEA

Beata Kowalczyk: Jest pani radną miasta Opola. Gdy składała pani przysięgę - była pani... radnym. Tekst ślubowania nie przewidział, że w radzie zasiadać mogą także kobiety?

Prof. Anna Tabisz: Nikt o tym nie pomyślał... Nie było wariantu dla radnej. Rota ślubowania odwołuje się wyłącznie do formy męskiej, niezależnie od płci i musiała być wypowiedziana zgodnie z ustawowym zapisem „po męsku”, bo inaczej byłaby nieważna.

Z mojego doświadczenia wynika, że panie niechętnie nazywają siebie dyrektorkami, naczelniczkami czy inżynierkami.

- Dzieje się tak, bo nasze społeczeństwo nie jest osłuchane z tymi formami, ale ma to też drugie dno. Język kształtuje rzeczywistość, odzwierciedla ją. Jeśli nie używamy w przestrzeni społecznej form żeńskich, to obrazuje, że cały czas żyjemy w świecie męskim, w paradygmacie patriarchatu. I to jest funkcja wprowadzenia feminatywów, by zachować równowagę, która oddaje to, co należy oddać kobietom. Pewnie niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że zwyczaj określania żeńskich profesji męskimi rzeczownikami to spuścizna po czasach PRL i instytucjonalnego wdrażania równouprawnienia. Ważniejsza od płci była nazwa stanowiska. Komunistyczna ideologia chlubiła się tym, że kobiety „wsiadły na traktory”, parały się męskimi profesjami, ale obowiązywała męska forma tych zawodów - paradoksalnie miało to podkreślić, że kobiety są równe mężczyznom.

Ale sprzątaczki, fryzjerki, nauczycielki pozostały...

- I tu dochodzimy do sedna, dzisiaj nie „przeszkadza” nam rodzaj żeński rzeczowników: nauczycielka, sprzątaczka, kosmetyczka, ale wciąż nie możemy się przekonać do rektorki, dyrektorki, redaktorki. Wolimy, by prestiżowe stanowiska nadal miały formy męskie. Tymczasem pod koniec XIX czy na początku XX wieku było zupełnie inaczej. Słowa naczelniczka, doktorka, profesorka były powszechnie stosowane i nie wzbudzały dyskusji. W ówczesnych słownikach zapisano więcej form żeńskich niż we współczesnych. Z czasem niestety zaczęły wychodzić z użycia i nie pomogły w tym względzie zachęty naukowców, by nie bać się owych dyrektorek czy socjolożek. Znany językoznawca Zenon Klemensiewicz podkreślał w latach 50. XX wieku, że: formy żeńskie są tradycyjnymi tendencjami semantyczno-słowotwórczymi języka polskiego, a kobieta ma własną nazwę charakteryzującą, która stanowi równoległy odpowiednik nazwy męskiej.

Obecnie żeńskie końcówki są postrzegane jako sprawa polityczna... Okazuje się, że nawet reguły gramatyczne potrafią wywołać spore emocje.

- Tak było np. w 2019 roku, gdy posłanki Lewicy złożyły petycję, by uwzględniono na sejmowych tabliczkach żeńskie nazwy, takie jak posłanka, ministra, marszałkini. I rozpętała się burza. W tygodniku „Do Rzeczy” pojawił się tekst z nagłówkiem „Gwałt na języku polskim”. Pisano w nim o upadku cywilizacji. Sugestie posłanek nazwano podporządkowaniem oficjalnego języka Sejmu ideologicznej agendzie językowej... Najwyraźniej wykorzystano reguły gramatyczne do walki politycznej. Gdy w latach 20. XX wieku posłanki weszły do polskiego Sejmu, też dyskutowano o żeńskiej formie słowa poseł. Padały nazwy poślice, posełki czy poślinie. Ostatecznie wprowadzono posłanki. I nikomu to nie przeszkadzało. Jak widać, do czasu... W językach słowiańskich żeńskie wersje nazw są powszechne do teraz, np. w Czechach - słynna końcówka -ova w nazwiskach, ale też końcówka -ka w zwodach - premierka, ministerka.

Bronimy się przed żeńskimi formami, bo czasami brzmią śmiesznie...

- Powtórzę - ich śmieszność wynika po prostu z tego, że są rzadko używane. Pokutuje pogląd, że żeńska końcówka ujmuje prestiżu. Formant -ka jest używany w języku polskim do tworzenia zdrobnień, stąd dla słuchacza inżynierka kojarzy się z czymś dziecinnym, infantylnym. Ale przecież wśród żeńskich końcówek mamy też dostojną końcówkę -ini i takie słowa jak gospodyni, mistrzyni czy monarchini. W języku polskim funkcjonowało w ogólnym użyciu słowo generalini. Dzisiaj chyba nikt nie odważyłby się nazwać tak pani generał...

A pani szofer to będzie szoferka? Przecież to kabina samochodu...

- I to też są argumenty, które często padają z ust przeciwników używania żeńskich form profesji - że przywodzą one na myśl inne skojarzenia. To problem polisemii (wieloznaczności) wielu polskich wyrazów. Co ciekawe, nie jest on już zauważany w męskich formach. A przecież pilot to nie tylko osoba prowadząca samolot, to także urządzenie do przerzucania kanałów.

Dlaczego same kobiety nie dbają o feminizację języka?

- Pewne normy mamy wdrukowane, trudno przełamać przyzwyczajenia, nauczyciele i nauczycielki w szkołach nie zwracają na to zbytniej uwagi... Zauważam jednak, że młodzi ludzie nie mają już barier, by panie na stanowiskach nazywać: kierowniczka, rektorka.

A jeśli ktoś używa tylko męskiej formy, bo inna wydaje mu się nienobilitująca, nie przechodzi po prostu przez gardło.

- To ja to szanuję. Nic na siłę. Komunikacja to nie tylko porozumiewanie się, ale przede wszystkim porozumienie. Zawsze trzeba brać pod uwagę odbiorców. Język może być narzędziem walki albo pokoju. Jestem zdecydowanie za tym drugim.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1001 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama