Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 1 czerwca 2026 21:20
Reklama Filplast

Krzyczałam do dzieci: skaczcie!

Krzyczałam do dzieci: skaczcie!
Tu spała wraz z czteroletnim synem pani Paulina, gdy w jej domu wybuchł pożar. Uciekli przez okno dachowe, które później pękło z powodu wysokiej temperatury

Paulina Sładek obudziła się około 1:00 w nocy 5 marca. Nie pamięta, czy czuła jakiś dziwny zapach albo słyszała dźwięk, ale czuła ogromny niepokój. Postanowiła sprawdzić, co dzieje się w pokoju jej ośmiomiesięcznych dzieci. Kiedy próbowała otworzyć drzwi z sypialni na korytarz, podmuch gorąca i dymu jej to uniemożliwił. Jej dom się palił!

Pani Paulina mieszka wraz z teściami, mężem i szóstką dzieci w Żędowicach. Piątka dzieci to biologiczne potomstwo młodych państwa Sładek, jeden z synów jest dużo młodszym bratem pani Pauliny, jest ona dla niego rodziną zastępczą, chłopak do niej mówi mamo, a do jej męża tato.

- Chcę opowiedzieć, jak to wyglądało, bo powstaje coraz więcej plotek i nieprawdziwych informacji na temat pożaru. Uważa się, że jak rodzina jest wielodzietna, to od razu patologiczna. Usłyszałam nawet, że miałam zasnąć z papierosem w łóżku i stąd ten pożar. Ja nie palę - podkreśla pani Paulina. - Spałam z moim czteroletnim synem, mąż miał w nocy wrócić ze służbowego wyjazdu. Kiedy zorientowałam się, że w domu jest pożar, w panice zadzwoniłam właśnie do niego. Nie pamiętałam żadnych numerów alarmowych, to jemu kazałam wzywać straż.

Pani Paulina próbowała wyjść na korytarz, żeby dostać się do pozostałej piątki dzieci, ale było to niemożliwe. Wraz z czteroletnim synem przez okno dachowe wyszła na dach budynku gospodarczego, tam sąsiad pomógł im zejść na dół z pomocą niewielkiej drabiny.

- Gdy sąsiad szedł nam pomóc, mój teść, rzucając niewybredne określenia pod moim adresem, próbował mu przeszkodzić - wspomina kobieta. - Krzyczał... Wtedy zrozumiałam, co się stało, że najprawdopodobniej to teść spowodował pożar. On ma problemy z alkoholem. W styczniu złożyliśmy z mężem wniosek do sądu o skierowanie go na przymusowe leczenie z choroby alkoholowej.

Pani Paulina zeszła z dachu. Widziała swoją teściową, która próbowała gasić ogień i trójkę swoich starszych dzieci, stojących w oknie na poddaszu płonącego domu. Ze środka wydobywały się kłęby dymu.

- Krzyczałam do nich: skaczcie! Pomyślałam, że lepiej, żeby się połamały, niż zostały w tym ogniu, ale na szczęście przyjechali strażacy - opowiada. - Sprowadzili po drabinie tę trójkę, a potem bliźniaki. Urodziłam je w ubiegłym roku, w szóstym miesiącu ciąży. Córce dawano tylko 10% szans na przeżycie, ale się udało. Teraz drugi raz otarły się o śmierć - mówi wzruszona matka.

Stojącą boso i w piżamach na mrozie rodziną zajęli się sąsiedzi, później wszystkich zabrano do szpitala. Na szczęście na krótko - w ciągu dnia kolejne osoby wypisano do domu. Chłopiec z bliźniąt musi mieć robione inhalacje.

- Ja byłam w szpitalu najdłużej, leżałam pod tlenem, wyszłam po południu - relacjonuje dalej kobieta. - Kiedy wróciłam do Żędowic, okazało się, że bliźniaki śpią nakarmione u kobiety, która pomaga mi się nimi zajmować, pozostałe dzieci są u znajomych. Wszystko już było załatwione: noclegi dla nas, ubrania - opowiada zszokowana.

Starsze rodzeństwo pierwsze noce po pożarze spędziło w domach swoich przyjaciół ze szkoły i przedszkola, rodzice z trójką najmłodszych dzieci zostali przyjęci przez znajomych.

- Odstąpili nam dwa pokoje, choć sami są rodziną wielopokoleniową, jesteśmy zawstydzeni tą sytuacją i bardzo wdzięczni - podkreśla Paulina Sładek. - W niedzielę ksiądz wraz z radą parafialną zaproponowali nam mieszkanie w domu katechetycznym. Są tam dwa duże pokoje, aneks kuchenny, łazienka. Ksiądz mówi, że rodzina ma być razem, a o rachunki mamy się nie martwić.

To nie jedyna pomoc, jaką zaznała rodzina. Już na drugi dzień po tragedii do zniszczonego domu zgłosiło się wielu mieszkańców Żędowic, by pomóc w porządkach. Wyniesiono zarówno to, co się zniszczyło pod wpływem temperatury, jak i to, co można ocalić, umyć, naprawić.

- Jestem członkinią Stowarzyszenia Kobiet Żędowickich, one bardzo pomogły, tak jak wiele, wiele innych osób. Na pewno szybko nie wrócimy do tego domu, czeka nas gruntowny remont: okna są popękane, wszystko, co przez lata udało nam się wyremontować, teraz musimy robić od nowa - mówi kobieta. - Ale nie poddamy się. Wielu ludzi zaoferowało nam pomoc, także firma, w której pracuje mąż. Brat radzi, żeby zorganizować zbiórkę z pomocą fundacji, pewnie tak zrobimy.

Policja zatrzymała 71-letniego teścia pani Pauliny, siedzi w areszcie i prowadzone jest śledztwo w sprawie jego udziału w pojawieniu się ognia w domu.

- Teść znęcał się nade mną, wyzywał mnie i mojego brata, dlatego wytoczyliśmy mu tę sprawę w sądzie z wnioskiem o przymusowe leczenie - przyznaje Paulina Sładek. - Wszystko wskazuje na to, że schody zostały polane benzyną z piły spalinowej i podpalone... - mówi kobieta.

Teraz rodzina potrzebuje pomocy w wyremontowaniu domu. Żeby rodzice z szóstką dzieci mogli wrócić na swoje, potrzeba będzie sporo pracy i pieniędzy.

O tym, jak pomóc rodzinie można przeczytać tutaj:

/artykul/271,czego-potrzebuja-poszkodowani-w-pozarze

 

 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Idi 14.03.2020 21:23
Kazdy kij ma dwa konce...
Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
B Autor komentarza: <a href=“https://www.polecanekorepetycje.pl/“>kasia</a> Treść komentarza: Świetnie napisany artykuł, który bardzo dobrze przedstawia opisywany temat, to rzadkie!! Data dodania komentarza: 20.05.2026, 16:34 Źródło komentarza: W „Kupach” pachnie lasem, w Kałach rośnie duma, a z Wódką jeszcze nikt nie wygrał J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Panie Redaktorze! Wyjaśnienia udzielane przez urzędników państwowych, odnośnie do tego jakoby brak opadów i zjawiska krasowe w podłożu geologicznym to jedyne przyczyny katastrofalnej sytuacji hydrologicznej w rejonie Jemielnicy są niewystarczające. Historycznie rzecz ujmując bywały przecież, co najmniej tak samo jak obecnie, długie a nawet dłuższe okresy bez opadów a podłoże geologiczne w tej okolicy nie zmieniło się raptownie w ciągu minionych dwóch, trzech lat, a na przykład gąsiorowickie stawy były wtedy pełne wody, trzcin, ptactwa wodnego, itp. zaś sama rzeka Jemielnica wystarczająco je zasilała. Może Panie Redaktorze bliżej przyjrzeć się czy przyczyną tej swoistej zbrodni ekologicznej na tym obszarze nie jest aby działalność przemysłowa człowieka w ostatnich kilku latach? Proszę popytać starszych mieszkańców Jemielnicy czy Gąsiorowic - oni doskonale pamiętają jak było tam kiedyś. Data dodania komentarza: 17.05.2026, 14:32 Źródło komentarza: Susza powoduje straty w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Oj Janie,z twoją polską pisownią to coś nie tak.W jakiej szkole nauczyli cię tak gramatycznie pisać? Data dodania komentarza: 13.05.2026, 19:13 Źródło komentarza: Strażacy z gminy Kolonowskie podsumowali kadencję i wybrali nowe władze S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: Nowa dyrektor - polska język trudna język Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:50 Źródło komentarza: Violetta Zalejska nową dyrektor Biblioteki i Kultury w Zawadzkiem J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: I na co we Fosowskym ta straż? I tak nikaj nie jezdzom, gmina wybudowala garaż, dala auto, a oni nawet ludzi ni mają… zawrzyć to! Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:17 Źródło komentarza: Strażacy z gminy Kolonowskie podsumowali kadencję i wybrali nowe władze J Autor komentarza: Jan jan Treść komentarza: Ni ma, bo przeca Kolonowskie to wiocha Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:15 Źródło komentarza: Podróż w czasie ulicami Kolonowskiego. Mieszkańcy odkrywali lokalną historię
Reklama