Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 4 listopada 2026 04:28
Reklama

Krzyczałam do dzieci: skaczcie!

Krzyczałam do dzieci: skaczcie!
Tu spała wraz z czteroletnim synem pani Paulina, gdy w jej domu wybuchł pożar. Uciekli przez okno dachowe, które później pękło z powodu wysokiej temperatury

Paulina Sładek obudziła się około 1:00 w nocy 5 marca. Nie pamięta, czy czuła jakiś dziwny zapach albo słyszała dźwięk, ale czuła ogromny niepokój. Postanowiła sprawdzić, co dzieje się w pokoju jej ośmiomiesięcznych dzieci. Kiedy próbowała otworzyć drzwi z sypialni na korytarz, podmuch gorąca i dymu jej to uniemożliwił. Jej dom się palił!

Pani Paulina mieszka wraz z teściami, mężem i szóstką dzieci w Żędowicach. Piątka dzieci to biologiczne potomstwo młodych państwa Sładek, jeden z synów jest dużo młodszym bratem pani Pauliny, jest ona dla niego rodziną zastępczą, chłopak do niej mówi mamo, a do jej męża tato.

- Chcę opowiedzieć, jak to wyglądało, bo powstaje coraz więcej plotek i nieprawdziwych informacji na temat pożaru. Uważa się, że jak rodzina jest wielodzietna, to od razu patologiczna. Usłyszałam nawet, że miałam zasnąć z papierosem w łóżku i stąd ten pożar. Ja nie palę - podkreśla pani Paulina. - Spałam z moim czteroletnim synem, mąż miał w nocy wrócić ze służbowego wyjazdu. Kiedy zorientowałam się, że w domu jest pożar, w panice zadzwoniłam właśnie do niego. Nie pamiętałam żadnych numerów alarmowych, to jemu kazałam wzywać straż.

Pani Paulina próbowała wyjść na korytarz, żeby dostać się do pozostałej piątki dzieci, ale było to niemożliwe. Wraz z czteroletnim synem przez okno dachowe wyszła na dach budynku gospodarczego, tam sąsiad pomógł im zejść na dół z pomocą niewielkiej drabiny.

- Gdy sąsiad szedł nam pomóc, mój teść, rzucając niewybredne określenia pod moim adresem, próbował mu przeszkodzić - wspomina kobieta. - Krzyczał... Wtedy zrozumiałam, co się stało, że najprawdopodobniej to teść spowodował pożar. On ma problemy z alkoholem. W styczniu złożyliśmy z mężem wniosek do sądu o skierowanie go na przymusowe leczenie z choroby alkoholowej.

Pani Paulina zeszła z dachu. Widziała swoją teściową, która próbowała gasić ogień i trójkę swoich starszych dzieci, stojących w oknie na poddaszu płonącego domu. Ze środka wydobywały się kłęby dymu.

- Krzyczałam do nich: skaczcie! Pomyślałam, że lepiej, żeby się połamały, niż zostały w tym ogniu, ale na szczęście przyjechali strażacy - opowiada. - Sprowadzili po drabinie tę trójkę, a potem bliźniaki. Urodziłam je w ubiegłym roku, w szóstym miesiącu ciąży. Córce dawano tylko 10% szans na przeżycie, ale się udało. Teraz drugi raz otarły się o śmierć - mówi wzruszona matka.

Stojącą boso i w piżamach na mrozie rodziną zajęli się sąsiedzi, później wszystkich zabrano do szpitala. Na szczęście na krótko - w ciągu dnia kolejne osoby wypisano do domu. Chłopiec z bliźniąt musi mieć robione inhalacje.

- Ja byłam w szpitalu najdłużej, leżałam pod tlenem, wyszłam po południu - relacjonuje dalej kobieta. - Kiedy wróciłam do Żędowic, okazało się, że bliźniaki śpią nakarmione u kobiety, która pomaga mi się nimi zajmować, pozostałe dzieci są u znajomych. Wszystko już było załatwione: noclegi dla nas, ubrania - opowiada zszokowana.

Starsze rodzeństwo pierwsze noce po pożarze spędziło w domach swoich przyjaciół ze szkoły i przedszkola, rodzice z trójką najmłodszych dzieci zostali przyjęci przez znajomych.

- Odstąpili nam dwa pokoje, choć sami są rodziną wielopokoleniową, jesteśmy zawstydzeni tą sytuacją i bardzo wdzięczni - podkreśla Paulina Sładek. - W niedzielę ksiądz wraz z radą parafialną zaproponowali nam mieszkanie w domu katechetycznym. Są tam dwa duże pokoje, aneks kuchenny, łazienka. Ksiądz mówi, że rodzina ma być razem, a o rachunki mamy się nie martwić.

To nie jedyna pomoc, jaką zaznała rodzina. Już na drugi dzień po tragedii do zniszczonego domu zgłosiło się wielu mieszkańców Żędowic, by pomóc w porządkach. Wyniesiono zarówno to, co się zniszczyło pod wpływem temperatury, jak i to, co można ocalić, umyć, naprawić.

- Jestem członkinią Stowarzyszenia Kobiet Żędowickich, one bardzo pomogły, tak jak wiele, wiele innych osób. Na pewno szybko nie wrócimy do tego domu, czeka nas gruntowny remont: okna są popękane, wszystko, co przez lata udało nam się wyremontować, teraz musimy robić od nowa - mówi kobieta. - Ale nie poddamy się. Wielu ludzi zaoferowało nam pomoc, także firma, w której pracuje mąż. Brat radzi, żeby zorganizować zbiórkę z pomocą fundacji, pewnie tak zrobimy.

Policja zatrzymała 71-letniego teścia pani Pauliny, siedzi w areszcie i prowadzone jest śledztwo w sprawie jego udziału w pojawieniu się ognia w domu.

- Teść znęcał się nade mną, wyzywał mnie i mojego brata, dlatego wytoczyliśmy mu tę sprawę w sądzie z wnioskiem o przymusowe leczenie - przyznaje Paulina Sładek. - Wszystko wskazuje na to, że schody zostały polane benzyną z piły spalinowej i podpalone... - mówi kobieta.

Teraz rodzina potrzebuje pomocy w wyremontowaniu domu. Żeby rodzice z szóstką dzieci mogli wrócić na swoje, potrzeba będzie sporo pracy i pieniędzy.

O tym, jak pomóc rodzinie można przeczytać tutaj:

/artykul/271,czego-potrzebuja-poszkodowani-w-pozarze

 

 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Idi 14.03.2020 21:23
Kazdy kij ma dwa konce...
Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama