Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 22:34
Reklama
Reklama

Kraty, śmierć i mróz - straszny los strzeleckich więźniów w 1945 r.

Niedawno minęła kolejna, 77. rocznica wkroczenia na nasz teren wojsk rosyjskich. Zwykle przy tej okazji wspomina się przebieg walk, ofiary sowieckich żołnierzy oraz spalone miasta i wioski. Zanim doszło do tych wydarzeń, na Śląsku trwała inna tragedia, o której słyszy się o wiele rzadziej...
Kraty, śmierć i mróz - straszny los strzeleckich więźniów w 1945 r.
Więzienie w Strzelcach Opolskich przed wojną.

12 stycznia 1945 roku z przyczółka sandomierskiego ruszał pancerny walec. Ofensywa radziecka I frontu ukraińskiego pod dowództwem Iwana Koniewa była nie do zatrzymania. Wystarczy wyobrazić sobie, że na każdy kilometr frontu przypadało około 100 czołgów i 250 dział. Gdyby postawić je w jednym rzędzie, czołgi stałyby co 10 metrów, a działa co 4 metry od siebie. Podczas walk piechota poruszała się 25 kilometrów, a wojska pancerne 60 kilometrów na dobę. Sowieci dysponowali 10-krotną przewagą liczebną nad Wehrmachtem, więc nikt o zdrowych zmysłach nie mógł mieć nadziei na powstrzymanie takiej potęgi.

Doskonale rozumiało to niemieckie dowództwo, które przygotowywało się na nieuchronne. Duży wysiłek włożono w ewakuację ludności. Na przykład 14 stycznia 1945 roku stan podwyższonego pogotowia alarmowego ogłosiło dowództwo w Opolu. Trzy dni później ogłoszono ewakuację z miasta kobiet i dzieci, a potem wszystkich, którzy nie byli objęci obowiązkiem służby wojskowej. Z 60 tysięcy mieszkańców przed nadejściem Sowietów, w Opolu pozostał 1 tysiąc ludzi zdatnych do noszenia broni i niezdolnych do ewakuacji.

Z Górnego Śląska w sumie ewakuowano około 1,5 miliona osób, z czego tylko dla części wystarczyło miejsca w pociągach. Reszta ruszała wozami lub pieszo przez makabryczne mrozy, jakie wówczas panowały. Szlak na zachód usłany był ciałami kobiet, starców i dzieci, którzy nie wytrzymali tych warunków.

Śmierć z rąk Sowietów i Niemców

Ewakuacja nie przebiegała zresztą tak płynnie, jak można by podejrzewać niemiecki Ordnung. W wielu miejscach działacze NSDAP wręcz zakazywali ludziom wyjazdu i opuszczania zakładów pracy. Krwawe żniwo zbierała niemiecka propaganda, która do ostatniej minuty zapewniała, że Sowieci nie wkroczą. Zginęło przez to wielu młodych ludzi z Hitlerjugend i innych organizacji wykorzystywanych do obserwacji ruchów wroga i innych działań pomocniczych.

W Strzelcach kilkoro chłopców z Reichsarbeitsdienst (służba pracy) obsadzało działo przeciwlotnicze przy wyjeździe w kierunku Zawadzkiego. Pierwszy oddział Sowietów, który na nich natrafił, po prostu całą obsługę rozstrzelał.

Zdarzało się zresztą, że młodzi ludzie ginęli z rąk rodaków. Gdy grupka chłopców z Hitlerjugend, pracujących przy budowie linii kolejowej koło Namysłowa, dowiedziała się o zbliżającym się froncie, postanowiła wrócić do swoich domów w głębi Niemiec. Zostali rozstrzelani przez żołnierzy niemieckich lub SS.

Obozy i marsz śmierci

O wiele mniejsze szanse na przeżycie mieli więźniowie wszelkiej maści obozów pracy i jenieckich. Ewakuowanych gnano przez mrozy często bez butów i ciepłej odzieży. Gdy nie byli już w stanie iść, zostawali natychmiast likwidowani.

Śląsk zasłany był trupami więźniów z KL Auschwitz i podległych mu obozów. W Błotnicy Strzeleckiej zabito 23 osoby, które odpadły od kolumny marszowej. W Głubczycach i Bierawie strażnicy zabili po 18 osób, w Sławięcicach 25 osób, w Głuchołazach - kilkadziesiąt. To tylko kilka bliższych nam miejscowości z długiej listy zbrodni. Niektóre obozy po prostu likwidowano na miejscu. Z 3500 osadzonych w Sławięcicach ocalało 200 osób. Podobóz żydowski strażnicy obrzucili granatami i podpalili z żywymi ludźmi w środku.

Podobny los spotykał też jeńców wojennych i robotników przymusowych. W obozie pracy w Blachowni zabito 4 osoby, w tym matkę z dwojgiem dzieci. W Nowej Cerekwi żołnierz Wehrmachtu zastrzelił przymusowego robotnika. Powód? „Okazywanie radości z wycofywania się oddziałów niemieckich”. W Komprachcicach rozstrzelano 11 robotników za gromadzenie żywności. To tylko przykłady.

22 stycznia rozpoczął się marsz śmierci jeńców wojennych osadzonych w Stalagu 344 i innych w Lamsdorf (Łambinowice). Pierwsi wyruszyli jeńcy brytyjscy, których było ponad 48 tysięcy. W kolejnych dniach szli jeńcy polscy, radzieccy, jugosłowiańscy i włoscy. Formowano ich w kolumny po tysiąc. W sumie przeszli 800 kilometrów, co zajęło im 3 miesiące. Grupkę osadzonych, która była tak słaba, że nie mogła wziąć udziału w ewakuacji, pozostawiono w obozie i część z nich dożyła wkroczenia Armii Czerwonej 17 marca 1945 roku.

Czystka wśród osadzonych w więzieniach

Osobnym rozdziałem było traktowanie więźniów osadzonych w więzieniach sądowych. Tutaj plan ewakuacji przewidywał, że osoby z niskimi wyrokami miały być po prostu wypuszczone na wolność. Nie dotyczyło to jednak większości osadzonych. Uwolnieniu nie podlegali więźniowie aspołeczni, polityczni, przestępcy z nawyku, osoby pozostające do dyspozycji innych władz, osoby podlegające przekazaniu gestapo po odbyciu kary, osoby skazane na czas nieoznaczony i psychicznie chorzy. Czyli zdecydowana większość.

Instrukcja była tutaj wyjątkowo precyzyjna. Więźniowie mieli być ewakuowani, a jeżeli byłoby to niemożliwe, to planowano zwolnić jeszcze grupkę najmniej szkodliwych osadzonych. Resztę należało przekazać policji celem likwidacji. Jeżeli i to byłoby niemożliwe - rozstrzelać osadzonych mieli już sami pracownicy więzienia, po czym mieli dokładnie zatrzeć ślady zbrodni.

Więzienie w Wielkich Strzelcach poszło na pierwszy ogień. Uważane było za jedno z najcięższych, więc trafiali tu głównie skazani za przestępstwa polityczne. 19 stycznia uformowano kolumnę złożoną z 500-600 strzeleckich więźniów, która ruszyła pieszo w kierunku Brzegu, a potem do Świdnicy. Do tego etapu dotarło zaledwie 200 osób. Reszta pomarła z zimna lub została po drodze zastrzelona.

Podobny los spotkał więźniów z Opola. Ewakuację rozpoczęto 20 stycznia. Zwolniono 52 osoby, a 87 wyruszyło w kierunku więzienia w Brzegu. 106 więźniów zostało przekazanych gestapo i wszelki ślad po nich zaginął.

Brzeg został ewakuowany 22 stycznia. Kolumna złożona z 600-800 więźniów ruszyła pieszo na południe i po przekroczeniu Sudetów zostali oni przewiezieni do Bawarii. Po wyzwoleniu przez wojska alianckie okazało się, że z tej masy ludzi przeżył najwyżej co dziesiąty.

30 stycznia ewakuowano więzienie w Nysie. 50 osób wyruszyło w kierunku Świdnicy i ślad po nich zaginął.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 15 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama