Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 października 2026 09:22
Reklama

Sery, makaron i wino

Lokalne produkty w dużych sieciach handlowych
Sery, makaron i wino

Każdy produkt jest inny. Każdy ma inną rynkową historię i kulinarne przeznaczenie. Jedno je łączy - są wytwarzane lokalnie, na terenie powiatu strzeleckiego i trafiają do wielkich sieci handlowych.

Byliśmy w Realu

Od ponad 30 lat - jak podlicza właściciel Edmund Sowa - w Łaziskach produkowane są sery domowe smażone z kminkiem Tesa. Próżno jednak szukać ich u drobnych sklepikarzy.

- Od wielu lat produkujemy dla dużych sieci - mówi Sowa. - Byliśmy w Realu, obecnie - w Tesco.

Produkty z Łazisk można też kupić w sieci supermarketów i hipermarketów spożywczo-przemysłowych Leclerc.

- O sieci się walczy, ponieważ to jest najpewniejszy handel - przyznaje producent. - Dystrybuujemy nasze sery przez firmy logistyczne. Zdarzało się, że produkowaliśmy po 3 tony tygodniowo. Hurtowe ilości są bardziej opłacalne. Nie interesuje nas sprzedaż w małych sklepikach, ponieważ to się po prostu nie opłaca.

Sery Tesa trafiają do centralnych magazynów sieci Tesco w Warszawie, a stamtąd rozwożone są po całym kraju.

W naszych Kauflandach

Nieco krótszą rynkową historię mają sery domowe smażone Fan-Agri z Kolonowskiego. Na stronie internetowej firmy można przeczytać, że są produkowane z sera twarogowego chudego i tłustego (pochodzącego z mleka naturalnego krowiego), poddanego działaniu kwaśnego węglanu sodu, pasteryzowane, z dodatkiem soli kuchennej i dodatków smakowych (kminku, czosnku). Do produkcji nie używa się żadnych konserwantów. Do tego powstają według starej receptury, z uwzględnieniem bardziej pracochłonnego procesu gliwienia (zmiany pod wpływem drobnoustrojów), nawiązują do sprawdzonych XIX-wiecznych śląskich tradycji kulinarnych...

Założyciel marki, Piotr Anderwald, przyznaje, że sery Fan-Agri są dostępne zarówno w mniejszych sklepach, jak i w sieci Kaufland.

- Szukaliśmy różnych sieci, nie wszystkie są zainteresowane produktami mniejszych producentów - mówi. - Rozmowy z Kauflandem trwały długo. W sieci można nas znaleźć od 7 lat.

Produkt, zanim trafił na półki hipermarketu, musiał przejść pozytywną weryfikację smaku i ocenę szaty graficznej opakowania. Trzeba było ustalić terminy dostaw, sposób dystrybucji. Fan-Agri nie wozi produktów na magazyn centralny, lecz sam dostarcza do poszczególnych sklepów.

- Nasze sery są w Kauflandach w części województw opolskiego i śląskiego. Nie ma nas np. w Nysie i Namysłowie. Dystrybucję prowadzimy w promieniu ok. 150 km - mówi Anderwald. - Wszystkie szczegóły współpracy ustalaliśmy z dyrekcją z Wrocławia. Sklepy przesyłają nam tylko zamówienie. Dla nas najważniejsze jest, że sieć jest sumiennym płatnikiem. Nie trzeba monitować w sprawie niezapłaconych faktur. Należności regulowane są terminowo, co pozwala zachować płynność finansową.

Fan-Agri nie musi się martwić, jeśli część towaru nie zostanie sprzedana przed upływem terminu przydatności do spożycia.

- Tym martwi się Kaufland. Sama sprzedaż też zależy od operatywności obsługi marketu. Jeśli ser leży na półce na wysokości wzroku klienta, najpewniej sprzeda się lepiej niż w przypadku, gdy położy się go na dolnej półce, gdzie klient musi się schylać - mówi przedstawiciel regionalnej marki. - Sklepy mają swoją politykę rozmieszczenia towarów, co chwilę coś przestawiają, żeby klient szukał produktu. Wtedy jest okazja, że zauważy jakiś inny... My nie ingerujemy w te zasady - dodaje.

Sery Fan-Agri można znaleźć na półkach Kauflandu w Strzelcach.

Bifej w Biedronce

Krystian Staś - producent makaronu z Krośnicy - zdradza, że na stałe jego firma współpracuje z sieciami Dino, Aldi i Biedronka.

- Sprzedaż w marketach ma akcyjny charakter. Są to tzw. akcje in-out - mówi Staś.

Nazwa akcji pochodzi z języka angielskiego: „wchodzi-wychodzi”. Polegają one na czasowym wprowadzeniu produktu danej marki do sprzedaży w sieci sklepów np. z okazji świąt. Supermarkety coraz chętniej współpracują z markami, których produkty nie goszczą na stałe na ich półkach, głównie z chęci urozmaicenia asortymentu. Jak zauważają znawcy, akcje „in-out” są krótkoterminowe, dlatego sieć nie ponosi dużego ryzyka ich niepowodzenia. Za to mniejsze marki mogą dotrzeć do większej rzeszy konsumentów, którzy nigdy nie dowiedzieliby się o istnieniu ich produktów.

- Nasza współpraca z sieciami handlowymi trwa już trzy lata, akcje prowadzone są mniej więcej trzy razy do roku - mówi Krystian Staś. - Nasz makaron spełnia kryteria produktu premium, co wiąże się z dodatkowymi audytami w zakładzie produkcyjnym. Sieci stawiają naprawdę duże wymagania co do jakości makaronu.

Kiedy w marketach trwa akcja „in-out”, krośnickie makarony można znaleźć w całej Polsce pod marką Śląski Bifej, niekiedy sieci chcą, żeby producent dostarczył towar pod innym szyldem, jaki wyznaczą.

Wino z Lidla

Najmłodszym lokalnym produktem w dużej sieci handlowej jest wino z Winnicy Rodzinnej Cwielong-Olszewski z Balcarzowic.

- Pewnego dnia zjawił się u nas jakiś pan i zakupił po 2 butelki wina z każdego rodzaju - mówi Marcin Cwielong, współwłaściciel winnicy. - Krótko po tej wizycie skontaktował się z nami sommelier z Lidla i poprosił o przygotowanie cuvée. Jest to połączenie kilku win różnej odmiany, z których wydobywa się najlepsze właściwości i aromaty, by uzyskać jak najlepszy balans. Sporządziliśmy takie wino i wysłaliśmy do oceny specjalnej komisji. Nie minęły trzy dni, a przedstawiciele Lidla zatelefonowali, że są zainteresowani wszystkimi winami, jakie mamy w ofercie.

Właściciele winnicy zgodzili się wziąć udział w okazyjnej akcji Lidla „Polskie wina”. Zostali do niej zaproszeni razem z dwiema innymi polskimi winnicami: Srebrną Górą i Niemczańską.

- Gdybyśmy chcieli na stałe wejść na sklepowe półki, musielibyśmy produkować ok. 100 tysięcy butelek rocznie, a to obecnie nierealne. Jesteśmy małą rodzinną winnicą, która działa na lokalnym rynku. Liczymy na to, że w przyszłym roku znów uda się podjąć okazjonalną współpracę z Lidlem - mówi Marcin Cwielong.

Co ciekawe, wina z Balcarzowic można kupić w sieci w całej Polsce - prócz Opolszczyzny.

- W regionie jest wiele małych sklepów, które dystrybuują nasze wina, pomogły nam zaistnieć na rynku, dobrze układa się nasza współpraca. Chcieliśmy fair potraktować lokalny rynek, nie doprowadzając do konkurencji z marketem - dodaje Cwielong.

Wszystkim producentom produktów wytwarzanych lokalnie gratulujemy sukcesów rynkowych i życzymy, by w ich specjałach rozsmakowała się cała Polska!

☐


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama