Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 15:46
Reklama
Reklama

Sery, makaron i wino

Lokalne produkty w dużych sieciach handlowych
Sery, makaron i wino

Każdy produkt jest inny. Każdy ma inną rynkową historię i kulinarne przeznaczenie. Jedno je łączy - są wytwarzane lokalnie, na terenie powiatu strzeleckiego i trafiają do wielkich sieci handlowych.

Byliśmy w Realu

Od ponad 30 lat - jak podlicza właściciel Edmund Sowa - w Łaziskach produkowane są sery domowe smażone z kminkiem Tesa. Próżno jednak szukać ich u drobnych sklepikarzy.

- Od wielu lat produkujemy dla dużych sieci - mówi Sowa. - Byliśmy w Realu, obecnie - w Tesco.

Produkty z Łazisk można też kupić w sieci supermarketów i hipermarketów spożywczo-przemysłowych Leclerc.

- O sieci się walczy, ponieważ to jest najpewniejszy handel - przyznaje producent. - Dystrybuujemy nasze sery przez firmy logistyczne. Zdarzało się, że produkowaliśmy po 3 tony tygodniowo. Hurtowe ilości są bardziej opłacalne. Nie interesuje nas sprzedaż w małych sklepikach, ponieważ to się po prostu nie opłaca.

Sery Tesa trafiają do centralnych magazynów sieci Tesco w Warszawie, a stamtąd rozwożone są po całym kraju.

W naszych Kauflandach

Nieco krótszą rynkową historię mają sery domowe smażone Fan-Agri z Kolonowskiego. Na stronie internetowej firmy można przeczytać, że są produkowane z sera twarogowego chudego i tłustego (pochodzącego z mleka naturalnego krowiego), poddanego działaniu kwaśnego węglanu sodu, pasteryzowane, z dodatkiem soli kuchennej i dodatków smakowych (kminku, czosnku). Do produkcji nie używa się żadnych konserwantów. Do tego powstają według starej receptury, z uwzględnieniem bardziej pracochłonnego procesu gliwienia (zmiany pod wpływem drobnoustrojów), nawiązują do sprawdzonych XIX-wiecznych śląskich tradycji kulinarnych...

Założyciel marki, Piotr Anderwald, przyznaje, że sery Fan-Agri są dostępne zarówno w mniejszych sklepach, jak i w sieci Kaufland.

- Szukaliśmy różnych sieci, nie wszystkie są zainteresowane produktami mniejszych producentów - mówi. - Rozmowy z Kauflandem trwały długo. W sieci można nas znaleźć od 7 lat.

Produkt, zanim trafił na półki hipermarketu, musiał przejść pozytywną weryfikację smaku i ocenę szaty graficznej opakowania. Trzeba było ustalić terminy dostaw, sposób dystrybucji. Fan-Agri nie wozi produktów na magazyn centralny, lecz sam dostarcza do poszczególnych sklepów.

- Nasze sery są w Kauflandach w części województw opolskiego i śląskiego. Nie ma nas np. w Nysie i Namysłowie. Dystrybucję prowadzimy w promieniu ok. 150 km - mówi Anderwald. - Wszystkie szczegóły współpracy ustalaliśmy z dyrekcją z Wrocławia. Sklepy przesyłają nam tylko zamówienie. Dla nas najważniejsze jest, że sieć jest sumiennym płatnikiem. Nie trzeba monitować w sprawie niezapłaconych faktur. Należności regulowane są terminowo, co pozwala zachować płynność finansową.

Fan-Agri nie musi się martwić, jeśli część towaru nie zostanie sprzedana przed upływem terminu przydatności do spożycia.

- Tym martwi się Kaufland. Sama sprzedaż też zależy od operatywności obsługi marketu. Jeśli ser leży na półce na wysokości wzroku klienta, najpewniej sprzeda się lepiej niż w przypadku, gdy położy się go na dolnej półce, gdzie klient musi się schylać - mówi przedstawiciel regionalnej marki. - Sklepy mają swoją politykę rozmieszczenia towarów, co chwilę coś przestawiają, żeby klient szukał produktu. Wtedy jest okazja, że zauważy jakiś inny... My nie ingerujemy w te zasady - dodaje.

Sery Fan-Agri można znaleźć na półkach Kauflandu w Strzelcach.

Bifej w Biedronce

Krystian Staś - producent makaronu z Krośnicy - zdradza, że na stałe jego firma współpracuje z sieciami Dino, Aldi i Biedronka.

- Sprzedaż w marketach ma akcyjny charakter. Są to tzw. akcje in-out - mówi Staś.

Nazwa akcji pochodzi z języka angielskiego: „wchodzi-wychodzi”. Polegają one na czasowym wprowadzeniu produktu danej marki do sprzedaży w sieci sklepów np. z okazji świąt. Supermarkety coraz chętniej współpracują z markami, których produkty nie goszczą na stałe na ich półkach, głównie z chęci urozmaicenia asortymentu. Jak zauważają znawcy, akcje „in-out” są krótkoterminowe, dlatego sieć nie ponosi dużego ryzyka ich niepowodzenia. Za to mniejsze marki mogą dotrzeć do większej rzeszy konsumentów, którzy nigdy nie dowiedzieliby się o istnieniu ich produktów.

- Nasza współpraca z sieciami handlowymi trwa już trzy lata, akcje prowadzone są mniej więcej trzy razy do roku - mówi Krystian Staś. - Nasz makaron spełnia kryteria produktu premium, co wiąże się z dodatkowymi audytami w zakładzie produkcyjnym. Sieci stawiają naprawdę duże wymagania co do jakości makaronu.

Kiedy w marketach trwa akcja „in-out”, krośnickie makarony można znaleźć w całej Polsce pod marką Śląski Bifej, niekiedy sieci chcą, żeby producent dostarczył towar pod innym szyldem, jaki wyznaczą.

Wino z Lidla

Najmłodszym lokalnym produktem w dużej sieci handlowej jest wino z Winnicy Rodzinnej Cwielong-Olszewski z Balcarzowic.

- Pewnego dnia zjawił się u nas jakiś pan i zakupił po 2 butelki wina z każdego rodzaju - mówi Marcin Cwielong, współwłaściciel winnicy. - Krótko po tej wizycie skontaktował się z nami sommelier z Lidla i poprosił o przygotowanie cuvée. Jest to połączenie kilku win różnej odmiany, z których wydobywa się najlepsze właściwości i aromaty, by uzyskać jak najlepszy balans. Sporządziliśmy takie wino i wysłaliśmy do oceny specjalnej komisji. Nie minęły trzy dni, a przedstawiciele Lidla zatelefonowali, że są zainteresowani wszystkimi winami, jakie mamy w ofercie.

Właściciele winnicy zgodzili się wziąć udział w okazyjnej akcji Lidla „Polskie wina”. Zostali do niej zaproszeni razem z dwiema innymi polskimi winnicami: Srebrną Górą i Niemczańską.

- Gdybyśmy chcieli na stałe wejść na sklepowe półki, musielibyśmy produkować ok. 100 tysięcy butelek rocznie, a to obecnie nierealne. Jesteśmy małą rodzinną winnicą, która działa na lokalnym rynku. Liczymy na to, że w przyszłym roku znów uda się podjąć okazjonalną współpracę z Lidlem - mówi Marcin Cwielong.

Co ciekawe, wina z Balcarzowic można kupić w sieci w całej Polsce - prócz Opolszczyzny.

- W regionie jest wiele małych sklepów, które dystrybuują nasze wina, pomogły nam zaistnieć na rynku, dobrze układa się nasza współpraca. Chcieliśmy fair potraktować lokalny rynek, nie doprowadzając do konkurencji z marketem - dodaje Cwielong.

Wszystkim producentom produktów wytwarzanych lokalnie gratulujemy sukcesów rynkowych i życzymy, by w ich specjałach rozsmakowała się cała Polska!


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1002 hPa
Wiatr: 16 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama