Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 16 marca 2026 08:07
Reklama Żabka

Odnawiają staw Zeflika...

Odnawiają staw Zeflika...
Teren wokół stawu wkrótce zostanie uporządkowany - mówią Adrian Urbańczyk i Artur Kiowski

Wykopaliśmy butelkę, był w niej list... - dość tajemniczo zaczęli rozmowę Artur Kiowski i Adrian Urbańczyk ze Stowarzyszenia Odnowy i Rozwoju Wsi Niezdrowice. - Opowiadał o dziewczynce, która wracała przez las do domu i spotkała Zeflika - baśniową postać mieszkającą w stawie...

Tak naprawdę nie było żadnej butelki ani listu... Są za to wspomnienia i wierzenia mieszkańców, legendy przekazywane od pokoleń. Właśnie nadarzyła się okazja, by je spisać, ujawnić światu i nagłośnić.

- Od jesieni zeszłego roku remontujemy Kisgrubę. Jest to miejsce w lesie, na obrzeżach wioski - dawna kopalnia żwiru, która naturalnie została zalana wodą. W latach 80. był tu staw. Wielu mieszkańców się tu bawiło, kąpało, łowiło ryby. Aż do czasu gdy teren wynajął prywaciarz. Na skutek napowietrzenia ziemi staw zarósł chwastami, powstało bagno. Ludzie opowiadali różne historie o Kisgrubie, nie wiadomo, które z nich wydarzyły się naprawdę... Połączyliśmy je w jedno i tak powstał tajemniczy list o Zefliku. Dziś miejsce w lesie jest własnością Nadleśnictwa Kędzierzyn-Koźle, a my jako stowarzyszenie je wydzierżawiliśmy i restaurujemy - mówią członkowie Odnowy Wsi.

W ciągu pięciu sobót z rzędu nad przywróceniem dawnego stawu społecznie pracowało po 15-20 mieszkańców Niezdrowic.

- Mężczyźni się zmobilizowali i bardzo pomogli, dzięki ich pracy jeziorko jest już widoczne, wody jeszcze w nim przybędzie - mówią panowie Artur i Adrian. - Właścicielka pobliskiej restauracji Ruta Gandyk szykowała dla wszystkich pracujących ciepłe posiłki, za co serdecznie dziękujemy.

Na środku stawu widać wyspę, która wkrótce się zazieleni. Jeśli Nadleśnictwo wyrazi zgodę, to powstaną pomost wędkarski i dla łódek. W pobliżu pojawi się altana, zostanie usypana plaża i wytyczone boisko do siatkówki plażowej. Dodatkowo od Kisgruby pobiegnie ścieżka edukacyjna o lesie, która połączy się ze ścieżką wzdłuż Kanału Gliwickiego i dalej ze ścieżką edukacyjną o pszczołach, która już powstaje.

- Wzdłuż Kanału chcielibyśmy utworzyć ścieżkę o wodzie i o historii Kanału, ale najpierw musimy uzyskać zgodę Wód Polskich - mówi Artur Kiowski. - Na terenach przyległych do ścieżki zamieszkają małe kozy - żywe kosiarki, które będą atrakcją dla turystów, a przy okazji skoszą trawę.

- W tej chwili stabilizuje się grunt pod plażę. Być może przed sezonem uda się nawieźć tu piasku - mówi Adrian Urbańczyk. - W stawie będzie można łowić ryby metodą „złap i wypuść”. To alternatywa dla połowów w Kanale Gliwickim, gdzie należy mieć wyrobioną kartę wędkarską, co jest dość kosztowne. Chcemy, by nasze dzieci miały w lesie azyl, gdzie nauczą się wędkować i miło spędzą czas.

Wszystkie prace na Kisgrubie zostaną sfinansowane z grantu w wysokości 10 tys. zł, który stowarzyszenie pozyskało z Fundacji Santander, a także z nagrody dla Niezdrowic (8 tys. zł) za zajęcie trzeciego miejsca w Konkursie Piękna Wieś Opolska 2019.

Historia Zeflika niesie dobre przesłanie. Będzie ją można przeczytać w gablocie, która stanie przy Kisgrubie. Publikujemy ją również poniżej:

 

Niezdrowicki Zeflik

Był letni, ciepły wieczór. Ostatnie promienie słońca chowały się za niezdrowickim lasem, igrając z cieniami potężnych drzew i przydrożnych krzewów. Jeszcze tylko gdzieniegdzie zakwilił szykujący się do snu ptak, przemknęła wiewiórka lub lis pośpiesznie zmykał do swojej siedziby. Nadchodziła noc.

Jadwiga szła szybko leśną dróżką, bacznie rozglądając się na boki. Bała się ciemności. Przypomniała sobie opowieść babuni o dziwnych stworach na pajęczych nogach, potwornych strzygach, żywiących się krwią wąpierzach , duszących ludzi zmorach i utopcach, czyhających na zagubionych wędrowców. Nie lubiła tych strasznych historii. Zawsze kończyły się źle...

Spóźniła się. Zagadała zbyt długo z Zośką od Szymczychów i teraz sama musi  wracać po nocy. Matka znowu będzie zła, a ojciec! Znów będzie łajał, a morze wymierzy karę? Ale jest już blisko. Jeszcze tylko jeden zakręt leśnej ścieżyny i prosto obok łąki. Potem krótka droga przy stawie i będzie nareszcie w domu. Przyspieszyła kroku. Nagle wiatr zakołysał drzewem, spadło kilka szyszek. Jadwiga krzyknęła ze strachu. Teraz już prawie biegła z duszą na ramieniu. Na szarej od ciemności ścieżce przed nią coś zamajaczyło. Zobaczyła ludzką postać. Ktoś szedł. Uff! Może tatko zmartwiony nieobecnością córki, postanowił wyjść jej naprzeciw? A może to ten przystojny Janek od Bzdrygałów? Postać się zbliżyła i zanim Jadwiga zdążyła otworzyć usta, odezwała się przyjemnym, męskim głosem:

- Co robisz o tej porze sama w lesie dziewczyno?

Jadwiga przyjrzała się nieznajomemu. Był wysoki, barczysty, ubrany w zielono-brązową marynarkę i takież spodnie. Nie mogła dostrzec twarzy, bo niknęła pod ogromnym, jak się zdawało, czerwonym rondem kapelusza. Zawahała się, czy odpowiadać nieznajomemu, ale nie budził w niej lęku, wydawał się nawet sympatyczny.

- Biegnę do domu. Jestem spóźniona. Rodzice czekają.

- Nie bój się. Chętnie cię odprowadzę, żebyś bezpiecznie wróciła do domu - powiedział mężczyzna i ruszył razem z Jadwigą.

Szli szybko w milczeniu. Dziewczyna raz po raz zerkała na swojego towarzysza, ale nadal nie mogła dostrzec całej twarzy. Widziała tylko delikatny uśmiech na jego ustach i błyszczące oczy. Ale oto już zbliżają się do niezdrowickiego stawu. Woda delikatnie lśni w blasku wyłaniającego się właśnie zza chmur księżyca. Tu mężczyzna zwolnił kroku i w końcu przystanął. Jadwiga oglądnęła się za siebie.

- Mieszkam kawałek dalej. Już widać mój dom! O tam! - powiedziała pokazując ręką.

- A ja, tutaj - odpowiedział nieznajomy.

- Tutaj? - zdziwiła się dziewczyna. - Jak to tutaj? Tutaj tylko woda!

- I mój dom - uśmiechnął się mężczyzna.

Jadwiga stanęła, jak wryta. Niedowierzanie malujące się na jej twarzy skłoniło nieznajomego do wyjaśnień.

- Jestem Zeflikiem i mieszkam w tym stawie od przeszło trzystu lat. Kiedyś znałem jednego młynarza, który mieszkał po drugiej stronie Niezdrowic. Ponieważ lubię żarty, robiłem mu mnóstwo psikusów. Zatrzymywałem koło młyńskie, kazałem wodzie płynąć w drugą stronę, łamałem dyszel, zacierałem błotem turbinę. Denerwował się, a mnie to niezmiernie bawiło. W końcu, bym dał mu spokój, przekupił mnie glinianą fajką i woreczkiem tytoniu. Zostaliśmy przyjaciółmi. Często u niego bywałem i spędzaliśmy wieczory, paląc tytoń i popijając śliwowicę. Prawie zostałem jego zięciem. Zakochałem się z wzajemnością w jego córce, a on nie miał nic przeciwko naszej miłości. Byłem szczęśliwy... Ale, jak to często bywa, los odwrócił od nas swoją dobrą twarz. Pojawiła się straszna choroba. W okolicznych miejscowościach umierały całe rodziny. Najpierw setki potem tysiące osób. Włodarze miast, chcąc uchronić resztkę zdrowej ludności, wywozili chorych do naszej wsi. Zuzanna także zachorowała i umarła. Zostałem sam - tu przewał opowieść wyraźnie poruszony.

Jadwiga milczała, nie chcąc przerywać wzruszającej chwili. Po chwili Zeflik drącym głosem kontynuował:

- Napatrzyłem się na ludzkie cierpienie i krzywdę. Wiem, czym jest strata kochanej osoby. Zmieniłem się. I choć jeszcze czasem robię ludziom psikusy, strasząc nieoczekiwanym pluskiem w wodach stawu, ciągnąc za nogawki nieostrożnych wędkarzy, nie robię im krzywdy. Tak jak tobie... Chciałem, byś bezpiecznie wróciła do swojej rodziny - powiedział.

Jego oczy błysnęły.

- Pamiętaj i przekaż bliskim, że ważne jest postępowanie życzliwe, niesienie komuś pomocy. Tak kruche jest wasze ludzkie życie. Musicie zrozumieć, czym jest niestrudzona dobroć, łaska, opieka i miłość, które nigdy się nie wyczerpują. Bądźcie dla siebie dobrzy.

***

Uśmiechnął się, odwrócił, i zniknął w ciemnościach.

Jadwiga stała jak skamieniała. Usłyszała jeszcze plusk niedalekiej wody. Potem wszystko ucichło, a ona szybciutko wróciła do domu, którego dach widać było tak blisko...

Mieszkańcy i przyjaciele Niezdrowic


Podziel się
Oceń

Komentarze

przyjaciółka 25.01.2020 21:52
Hańba i wstyd Burmistrza Ibroma Burmistrz Ibrom podsumowując rok swoich rządów powiedział: Gdy przyszedłem do pracy w urzędzie, miałem multum pomysłów. Szybko nadeszło jednak otrzeźwienie: sztywne ramy budżetowe, czasowe i prawne narzuciły mi sposób działania - opowiada Hubert Ibrom. - W administracji publicznej - inaczej niż w biznesie, skąd przyszedłem - obraca się publicznymi pieniędzmi, trzeba je wydawać racjonalnie, gdyż każdy ruch jest kontrolowany i musi zostać uzasadniony. Burmistrzu Ibromie, Ty się chyba ku.. z choinki urwałeś, czy Ty słyszałeś siebie co Ty mówisz, Ty zaprzeczasz sam sobie i jakiejkolwiek logice. Mówisz że trzeba publiczne pieniądze wydawać racjonalnie, przypomnij się czasy kiedy byłeś radnym powiatowym, utworzyliście dodatkowe stanowisko dla Gajdy - etatowy członek zarządu za 10 tysięcy na miesiąc. I Ty się znacz na racjonalnym wydatkowaniu?? A może byłeś po prostu takim "pionkiem" przy Swaczynie, że godziłeś się na wszystko? To jest takie absurdalne jak start Swaczyny w wyborach do sejmu. Przecież ten człowiek już dawno powinien być na emeryturze, a jeszcze się pcha do sejmu. Do sejmu powinni się pchać ludzie młodzi, a nie pomysły z lat 90, potem mamy to co mamy np. w starostwie na drogi kasy brak, na chodniki brak kasy, na amfiteatr na górze św. Anny brak, strzelecki szpital w beznadziejnej sytuacji finansowej, ciągle się słyszy od Swaczyny nie ma kasy itd. a co oni robią w starostwie: zatrudniają na etat dodatkowego członka zarządu za ponad 10 tysięcy na miesiąc dla swojego kolegi. można można Ludzie obudźcie się to są nasze pieniądze.
qwe 25.01.2020 14:12
Komentarz zablokowany : Powtarzający się komentarz
Misiu 22.01.2020 16:59
Cool, na początku 90tych lat też tam pływałem, chociaż mieszkałem w Balcarowicach!!!
ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 7°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1014 hPa
Wiatr: 8 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama