Andrzej Złoczowski, organizator wydarzenia, podkreśla, że pielgrzymka od lat ma cel charytatywny. - Od paru lat mamy dołączony cel charytatywny. Najpierw zbieraliśmy na Aleppo, a od trzech czy czterech lat kopiemy – jak ja to żartuję – studnię w Togo. Musimy trochę dozbierać pieniążków na drugą studnię w Togo, bo już jedną mamy. Da się więc połączyć święte z pożytecznym. Możemy pomóc ludziom w Afryce, by mieli czystą wodę - mówi.
Andrzej Złoczowski szacuje, że 2 sierpnia na Górę św. Anny zjechało około 10 tysięcy motocyklistów. Przyznaje, że od lat nie liczy tego dokładnie, bo szybko idzie stracić rachubę. - Motocykle są wszędzie, na prywatnych terenach, po parkingach. Jesteśmy nie do policzenia - stwierdza. - Przyjeżdżają kierowcy nie tylko z Polski, ale też z Niemiec i Czech - dodaje.
Pielgrzymka Motocyklistów 2026 to nie tylko msza św. połączona z modlitwą o zdrowie. - Modlimy się też za zmarłych motocyklistów, bo to nie tylko bliscy naszemu sercu – mówi Andrzej Złoczowski.
- Oprócz kasku trzeba mieć jeszcze coś pod kaskiem, jak się myśli na drodze. Często ludzie pytają: „A nie boisz się jeździć?” i tak dalej. Ja mówię: „Słuchaj, jakbym się przestał bać, to nie siadam na motocykl”. Rozsądny motocyklista oczywiście, oprócz oczywistych rzeczy – przestrzega przepisów drogowych, ale też trzeba myśleć i za innych - zauważa.
Andrzej Złoczowski Wspomina, że 29 lat temu, jeszcze w Grodkowie, zorganizował pierwszą mszę św. dla motocyklistów. I zauważa, że Pielgrzymka Motocyklistów 2026 dowodzi jeszcze jednego. - Jest coraz więcej motocyklistów, którzy nie boją się wody święconej – stwierdza.


Komentarze