125 lat temu powstała straż pożarna w Krośnicy. Zapiski z 1901 roku wskazują, że do wsi sprowadzono „Faryjołk”, czyli ręczną, czterokołową sikawkę. By ją sprawnie obsługiwać, stworzono swoisty harmonogram określający, kto w danym dniu ma przygotowywać konie w razie pożaru. Użyczenie zwierzęcia w razie alarmu było wówczas obowiązkiem każdego gospodarza.
Dziś już nikt nie użycza zwierząt - konie zastąpił nowoczesny wóz bojowy. Skrzykiwanie się po wsi zastąpiły syreny i SMS-y wysyłane przez nowoczesny system powiadamiania. Nie zmieniły się jednak serce i zapał strażaków do niesienia pomocy. W minioną sobotę druhowie ochotnicy świętowali jubileusz 125-lecia jednostki. Obchody rozpoczęły się od mszy świętej w ich intencji.
Po mszy odbył się apel, podczas którego wręczono odznaczenia oraz odsłonięto tablicę pamiątkową opisującą historię OSP od momentu jej powstania. Były także życzenia od przedstawicieli straży i samorządu. Po apelu strażacy zaprosili na wspólne świętowanie oraz występ Kapeli Daniec. Na zakończenie DJ Fila zachęcił wszystkich do tanecznej zabawy.
Wydarzenie w Krośnicy było jednak nie tylko czasem świętowania czy wręczania medali, ale również chwilą refleksji.
- Jubileusz to dla mnie i dla całej naszej jednostki wydarzenie o wyjątkowym znaczeniu. To nie tylko okrągła rocznica, ale przede wszystkim moment zatrzymania się i spojrzenia na ogrom pracy, poświęcenia i historii, jaką przez pokolenia tworzyli nasi druhowie. Dla nas wszystkich to także zobowiązanie, aby tę historię kontynuować, dbać o rozwój jednostki i dalej nieść pomoc wszędzie tam, gdzie jest potrzebna - mówią prezes Dawid Lorenz i Joanna Hendel-Szopa, sekretarz jednostki.
- Trudno dziś wyobrazić sobie Krośnicę bez naszej Ochotniczej Straży Pożarnej. Od 125 lat strażacy czuwają nad bezpieczeństwem mieszkańców, będąc jednocześnie ważną częścią lokalnej wspólnoty. Angażują się nie tylko w akcje ratownicze, ale także w życie społeczne i kulturalne - uczestniczą w tradycyjnych obchodach wodzenia niedźwiedzia oraz pomagają w zabezpieczaniu wydarzeń i uroczystości. To ludzie oddani, zawsze gotowi do niesienia pomocy. Dzięki nim mieszkańcy Krośnicy czują się bezpiecznie, wiedząc, że mogą na nich liczyć w każdej sytuacji. Bez OSP nasza miejscowość nie byłaby taka sama - mówi sołtys Patrycja Musiał.
- Strażacy nie tylko gaszą pożary. To ludzie, którzy są zawsze gotowi nieść pomoc bez względu na porę dnia czy nocy, pogodę czy własne zmęczenie. Wasza odwaga, poświęcenie i gotowość do działania to fundament naszej społeczności - dodała sołtyska podczas apelu, składając podziękowania druhom za służbę.
Jej słowa potwierdzają prezes i sekretarz:
- W OSP Krośnica są rodziny, w których służba strażacka przekazywana jest z pokolenia na pokolenie i stała się piękną, żywą tradycją. Spotykamy sytuacje, w których dziadek, ojciec i syn są lub byli członkami jednostki. Bycie strażakiem ochotnikiem to bowiem coś więcej niż przynależność do organizacji. To wartości wyniesione z domu: odpowiedzialność, gotowość do niesienia pomocy i poczucie wspólnoty.
Jaki jest tego efekt?
- 125 lat to kawał czasu. Wszystko się zmieniało. Zaczęli za czasów tak zwanego „Kajzera”, potem była Republika Weimarska, nazizm i Polska od 1945 roku. A OSP istniała niezależnie od granic i państw. Strażacy zawsze byli, działali, pomagali, ratowali - mówi Piotr Smykała, ekspert i pasjonat lokalnej historii. Podkreśla, że dobroć i pomoc bliźniemu nie znają granic, języka czy poglądów politycznych, dzięki czemu mogą przetrwać dziesięciolecia.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!









Komentarze