Ostatnia kradzież znaku i witacza miała miejsce 4 stycznia. Sołtys Andrzej Sładek skontrolował tę przestrzeń i poinformował burmistrza o sytuacji. Sygnał otrzymał też dzielnicowy st. sierż. Krzysztof Kuczmera, który pomimo tego, że był po służbie, przyjechał i sprawdził zapis z kamer monitoringu.
- Te kamery kilka miesięcy temu ustawiliśmy tak, aby obejmowały wszystkie znaki na wjazdach do Zimnej Wódki. One regularnie padały łupem złodziei. Jak jestem burmistrzem od siedmiu lat, tak znaki te padały łupem złodziei kilkanaście razy - mówi Hubert Ibrom. - To chyba najczęściej kradziony znak w Polsce - dodaje.
Kamery spełniły swoje zadanie. Dzielnicowy z ich pomocą ustalił numer rejestracyjny auta sprawców. Ci przyjechali po znak i witacz z województwa śląskiego. Podejrzanych w sprawie jest trzech. Odpowiedzą przed sądem za kradzież i zniszczenie mienia.
To powinno ostudzić zapał "kolekcjonerów" znaku Zimna Wódka. Jak mówi Hubert Ibrom, zdarzyło się, że jedna taka tablica znalazła się w barze na terenie Aglomeracji Śląskiej, gdzie była ozdoba wnętrza lokalu.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!






Komentarze