Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 20 września 2026 06:38
Reklama

Wojtuś zmaga się z białaczką. Przed nim dwa lata najtrudniejszej walki

Intuicja matki rzadko się myli. Gdyby nie upór pani Justyny, mały Wojtek mógłby nie trafić na czas do wrocławskiego Przylądka Nadziei. Dziś 5-latek mierzy się z nowotworem krwi, a jego rodzice toczą równoległą walkę o zdrowie syna, bezpieczny dom i środki niezbędne do przetrwania najbliższych dwóch lat leczenia.
Wojtuś zmaga się z białaczką. Przed nim dwa lata najtrudniejszej walki

Autor: Archiwum prywatne

Rodzina Soboń przeprowadziła się do Kolonowskiego z Zamościa zaledwie rok temu. Szukali swojego miejsca na ziemi dla siebie i dwójki dzieci: 5-letniego Wojtka i 7-letniej Michaliny. Wojtuś zawsze był dzieckiem żywym, radosnym i pełnym energii. Pierwsze symptomy choroby pojawiały się jednak po cichu. Na jego ciele zaczęły pojawiać się niewielkie siniaki, które początkowo nikogo nie niepokoiły – w końcu był aktywnym pięciolatkiem. Z czasem jednak chłopiec stał się wyjątkowo spokojny i coraz mniej chętny do zabawy.

– Wojtuś po przedszkolu był bardzo zmęczony, nie chciał wychodzić na dwór. Zamiast zabawy wybierał oglądanie bajek, co już było dla nas dziwne, bo syn jest naprawdę bardzo aktywnym dzieckiem – wspomina Justyna Soboń, mama Wojtusia. – W sobotę, 11 kwietnia, nagle nie chciał chodzić po schodach, musieliśmy go nosić. Nie potrafił określić, czy bolą go nogi, czy mięśnie. W poniedziałek udałam się z nim do przychodni, jednak lekarka nie zauważyła nic niepokojącego. Zażądałam jednak wykonania podstawowych badań, bo czułam, że coś jest nie tak.

Wyniki, które nadeszły następnego dnia, zszokowały wszystkich. Liczba płytek krwi Wojtka wynosiła zaledwie 37 tysięcy przy normie przekraczającej 150 tysięcy. Rozpoczęła się walka z czasem i szybka droga do specjalistów.

– Na SOR-ze w Opolu wykonano dodatkowe badania i wtedy usłyszeliśmy, że lekarze podejrzewają białaczkę. Natychmiast przewieziono nas karetką do Wrocławia. Tam również wyniki wskazywały na białaczkę, ale nie było jeszcze wiadomo, z jakim dokładnie jej rodzajem mamy do czynienia.

16 kwietnia, po badaniu szpiku kostnego, rodzice usłyszeli diagnozę: ostra białaczka limfoblastyczna typu B. Komórki nowotworowe stanowiły aż 91 proc. szpiku chłopca.

– Diagnoza była straszna. Kiedy następnego dnia Wojtuś zaczął otrzymywać leki, byłam załamana. Nie chciał współpracować, leki były niedobre, a on nie rozumiał, dlaczego znalazł się w szpitalu. Ostatecznie przeszliśmy na leczenie dożylne. Syn przez długi czas był podłączony do kroplówek – wspomina pani Justyna.

Leczenie Wojtusia ma potrwać dwa lata.

– Pierwszy etap leczenia, obejmujący 33 dni i 15 podań chemioterapii dożylnej, mamy już za sobą. Wyniki dają nadzieję – po 15 dniach liczba komórek nowotworowych spadła poniżej 1 proc. Obecnie Wojtuś jest w drugim etapie leczenia. Otrzymuje chemioterapię dożylną i codziennie przyjmuje leki w tabletkach, których nie zawsze chce zażywać.

Choroba Wojtka całkowicie zmieniła życie czteroosobowej rodziny. Jarek Soboń, tata chłopca, musiał wrócić do pracy za granicą, aby utrzymać rodzinę i zapewnić jej środki do życia. W domu na rodziców czeka 7-letnia Michalina, którą na co dzień opiekuje się babcia.

Rodzice wymieniają się przy łóżku syna podczas weekendów. Każda taka zmiana oznacza kolejną podróż pomiędzy Kolonowskiem a Wrocławiem. Koszty paliwa stają się coraz większym obciążeniem dla domowego budżetu.

Chemioterapia i sterydoterapia bardzo osłabiły organizm chłopca. Przez trzy tygodnie Wojtuś musiał poruszać się na wózku. Jak mówią rodzice, jego kości są obecnie bardzo kruche, a chodzenie po schodach może być niebezpieczne.

Z tego powodu tata chłopca prowadzi w wolnych chwilach intensywny remont domu. Od podstaw powstaje pokój na parterze, aby po powrocie ze szpitala Wojtuś nie musiał pokonywać schodów. Prace obejmują między innymi wykonanie nowych posadzek i modernizację instalacji elektrycznej.

Po powrocie do domu chłopiec będzie musiał funkcjonować w warunkach maksymalnie ograniczających ryzyko infekcji. Ze względu na bardzo niską odporność konieczny będzie zakup specjalistycznych środków czystości oraz urządzeń pomagających utrzymać odpowiedni poziom higieny i czystości powietrza.

Od 22 maja 2026 roku rodzina Wojtka pozostaje pod opieką Fundacji „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową” oraz Fundacji Cancer Fighters. Organizacje wspierają rodzinę między innymi w refundacji materiałów niezbędnych do pielęgnacji wkłucia centralnego. Procedury związane z rozliczaniem pomocy nie zawsze jednak pozwalają na szybkie pokrywanie codziennych wydatków, takich jak paliwo, nagłe zakupy medyczne czy materiały potrzebne do remontu pokoju dla chorego chłopca. Dlatego rodzice zdecydowali się uruchomić dodatkową internetową zbiórkę środków.

– Nie chcieliśmy robić wokół siebie szumu, ale sytuacja nas do tego zmusiła. Każde wsparcie i każde udostępnienie mają dla naszej rodziny ogromne znaczenie. Dziękujemy z całego serca za każdą pomoc i dobre słowo – mówi pani Justyna.

Osoby, które chciałyby wesprzeć Wojtka w walce z chorobą i pomóc jego rodzinie przetrwać ten trudny czas, mogą dokonywać wpłat za pośrednictwem serwisu Zrzutka.pl na zbiórkę prowadzoną pod nazwą „Wojtek Soboń”.

Każda wpłata i każde udostępnienie przybliżają Wojtka do powrotu do normalnego, bezpiecznego dzieciństwa.

 

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach
Reklama