Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 4 listopada 2026 23:24
Reklama

Wojtuś zmaga się z białaczką. Przed nim dwa lata najtrudniejszej walki

Intuicja matki rzadko się myli. Gdyby nie upór pani Justyny, mały Wojtek mógłby nie trafić na czas do wrocławskiego Przylądka Nadziei. Dziś 5-latek mierzy się z nowotworem krwi, a jego rodzice toczą równoległą walkę o zdrowie syna, bezpieczny dom i środki niezbędne do przetrwania najbliższych dwóch lat leczenia.
Wojtuś zmaga się z białaczką. Przed nim dwa lata najtrudniejszej walki

Autor: Archiwum prywatne

Rodzina Soboń przeprowadziła się do Kolonowskiego z Zamościa zaledwie rok temu. Szukali swojego miejsca na ziemi dla siebie i dwójki dzieci: 5-letniego Wojtka i 7-letniej Michaliny. Wojtuś zawsze był dzieckiem żywym, radosnym i pełnym energii. Pierwsze symptomy choroby pojawiały się jednak po cichu. Na jego ciele zaczęły pojawiać się niewielkie siniaki, które początkowo nikogo nie niepokoiły – w końcu był aktywnym pięciolatkiem. Z czasem jednak chłopiec stał się wyjątkowo spokojny i coraz mniej chętny do zabawy.

– Wojtuś po przedszkolu był bardzo zmęczony, nie chciał wychodzić na dwór. Zamiast zabawy wybierał oglądanie bajek, co już było dla nas dziwne, bo syn jest naprawdę bardzo aktywnym dzieckiem – wspomina Justyna Soboń, mama Wojtusia. – W sobotę, 11 kwietnia, nagle nie chciał chodzić po schodach, musieliśmy go nosić. Nie potrafił określić, czy bolą go nogi, czy mięśnie. W poniedziałek udałam się z nim do przychodni, jednak lekarka nie zauważyła nic niepokojącego. Zażądałam jednak wykonania podstawowych badań, bo czułam, że coś jest nie tak.

Wyniki, które nadeszły następnego dnia, zszokowały wszystkich. Liczba płytek krwi Wojtka wynosiła zaledwie 37 tysięcy przy normie przekraczającej 150 tysięcy. Rozpoczęła się walka z czasem i szybka droga do specjalistów.

– Na SOR-ze w Opolu wykonano dodatkowe badania i wtedy usłyszeliśmy, że lekarze podejrzewają białaczkę. Natychmiast przewieziono nas karetką do Wrocławia. Tam również wyniki wskazywały na białaczkę, ale nie było jeszcze wiadomo, z jakim dokładnie jej rodzajem mamy do czynienia.

16 kwietnia, po badaniu szpiku kostnego, rodzice usłyszeli diagnozę: ostra białaczka limfoblastyczna typu B. Komórki nowotworowe stanowiły aż 91 proc. szpiku chłopca.

– Diagnoza była straszna. Kiedy następnego dnia Wojtuś zaczął otrzymywać leki, byłam załamana. Nie chciał współpracować, leki były niedobre, a on nie rozumiał, dlaczego znalazł się w szpitalu. Ostatecznie przeszliśmy na leczenie dożylne. Syn przez długi czas był podłączony do kroplówek – wspomina pani Justyna.

Leczenie Wojtusia ma potrwać dwa lata.

– Pierwszy etap leczenia, obejmujący 33 dni i 15 podań chemioterapii dożylnej, mamy już za sobą. Wyniki dają nadzieję – po 15 dniach liczba komórek nowotworowych spadła poniżej 1 proc. Obecnie Wojtuś jest w drugim etapie leczenia. Otrzymuje chemioterapię dożylną i codziennie przyjmuje leki w tabletkach, których nie zawsze chce zażywać.

Choroba Wojtka całkowicie zmieniła życie czteroosobowej rodziny. Jarek Soboń, tata chłopca, musiał wrócić do pracy za granicą, aby utrzymać rodzinę i zapewnić jej środki do życia. W domu na rodziców czeka 7-letnia Michalina, którą na co dzień opiekuje się babcia.

Rodzice wymieniają się przy łóżku syna podczas weekendów. Każda taka zmiana oznacza kolejną podróż pomiędzy Kolonowskiem a Wrocławiem. Koszty paliwa stają się coraz większym obciążeniem dla domowego budżetu.

Chemioterapia i sterydoterapia bardzo osłabiły organizm chłopca. Przez trzy tygodnie Wojtuś musiał poruszać się na wózku. Jak mówią rodzice, jego kości są obecnie bardzo kruche, a chodzenie po schodach może być niebezpieczne.

Z tego powodu tata chłopca prowadzi w wolnych chwilach intensywny remont domu. Od podstaw powstaje pokój na parterze, aby po powrocie ze szpitala Wojtuś nie musiał pokonywać schodów. Prace obejmują między innymi wykonanie nowych posadzek i modernizację instalacji elektrycznej.

Po powrocie do domu chłopiec będzie musiał funkcjonować w warunkach maksymalnie ograniczających ryzyko infekcji. Ze względu na bardzo niską odporność konieczny będzie zakup specjalistycznych środków czystości oraz urządzeń pomagających utrzymać odpowiedni poziom higieny i czystości powietrza.

Od 22 maja 2026 roku rodzina Wojtka pozostaje pod opieką Fundacji „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową” oraz Fundacji Cancer Fighters. Organizacje wspierają rodzinę między innymi w refundacji materiałów niezbędnych do pielęgnacji wkłucia centralnego. Procedury związane z rozliczaniem pomocy nie zawsze jednak pozwalają na szybkie pokrywanie codziennych wydatków, takich jak paliwo, nagłe zakupy medyczne czy materiały potrzebne do remontu pokoju dla chorego chłopca. Dlatego rodzice zdecydowali się uruchomić dodatkową internetową zbiórkę środków.

– Nie chcieliśmy robić wokół siebie szumu, ale sytuacja nas do tego zmusiła. Każde wsparcie i każde udostępnienie mają dla naszej rodziny ogromne znaczenie. Dziękujemy z całego serca za każdą pomoc i dobre słowo – mówi pani Justyna.

Osoby, które chciałyby wesprzeć Wojtka w walce z chorobą i pomóc jego rodzinie przetrwać ten trudny czas, mogą dokonywać wpłat za pośrednictwem serwisu Zrzutka.pl na zbiórkę prowadzoną pod nazwą „Wojtek Soboń”.

Każda wpłata i każde udostępnienie przybliżają Wojtka do powrotu do normalnego, bezpiecznego dzieciństwa.

 

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
L Autor komentarza: Łoza do woza i won! Treść komentarza: To coś dla łozy, będzie tatusiów wyrywać! Trzeci "kolega" nie odwróci uwagi łoza, on już widzi 🤥 Pajacuj dalej, zabawna jesteś w tej swojej cwanej głupocie 🤪 Data dodania komentarza: 4.11.2026, 21:48 Źródło komentarza: Ujazd wybuduje nowe przedszkole. Gmina pozyskała ponad 5 mln zł dofinansowania J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama