Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 października 2026 03:06
ReklamaFilplast

Chciał być i był blisko ludzi. Opolski duchowny mówi o papieżu Franciszku

Papież starał się mieć jak najbliższy bezpośredni kontakt z tymi, którzy chcą się z nim spotykać. Nie stawiał żadnych barier - mówi ks. prof. Tadeusz Dola, emerytowany pracownik naukowy Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego.
Chciał być i był blisko ludzi. Opolski duchowny mówi o papieżu Franciszku
Papież Franciszek zmarł 21 kwietnia 2025 roku

Autor: Wikimedia Commons

Od momentu wyboru papieża Franciszka ksiądz profesor nie ukrywał, że ceni styl sprawowania przez niego urzędu. A z czasem także jego nauczanie…

- Wydawało mi się zawsze, że papież Franciszek wychodzi naprzeciw oczekiwaniom współczesnego człowieka. To znaczy, starał się mieć jak najbliższy bezpośredni kontakt z tymi, którzy chcą się z nim spotykać. Nie stawiał żadnych barier. Świadczyły o tym symboliczne gesty wyrażające taką postawę wobec ludzi. Myślę przykładowo o jego wizycie w Wielki Czwartek w więzieniu, gdzie umył nogi 12 więźniarkom. Wielu się to nie podobało. W ich przekonaniu było to niestosowne i uderzało w powagę papieskiego urzędu. A on chętnie odstępował od utartych sposobów pełnienia tej posługi.

Począwszy od "dobry wieczór”, którym się przywitał z wiernymi w dniu wyboru na placu Świętego Piotra?

- I od prośby do wiernych, by się za niego pomodlili. Dopiero potem on udzielił błogosławieństwa "Miastu i światu”. Krytykowano go za to, że kiedy wracał samolotem z apostolskich podróży, szedł do dziennikarzy i odpowiadał na nawet najbardziej niewygodne pytania. Mówił spontanicznie i to też się wielu osobom nie podobało, bo przecież papież powinien się wypowiadać wyłącznie oficjalnie na podstawie przygotowanych wcześniej dokumentów. Pomyłki w publicznych, spontanicznych wypowiedziach mu się zdarzały. Przyjmował to za rzecz oczywistą, że może się pomylić. Odstępował od przygotowanego tekstu kazania, żeby nawiązać lepszy kontakt ze słuchaczami. Bardzo mi to, że był spontaniczny, zwyczajny, nieoficjalny, imponowało. To, że sam nosił swoją czarną torbę i sam - bez pomocy sekretarza - dzwonił, kiedy chciał z kimś porozmawiać.

Zrezygnował z mieszkania w Pałacu Apostolskim na rzecz Domu św. Marty, czyli watykańskiego hotelu.

- Z tego też robiono mu zarzuty, że to wcale nie jest taniej i trudniej papieżowi zapewnić bezpieczeństwo.

A Franciszek przekonywał, że nie może "ze względów psychiatrycznych" mieszkać z dala od innych ludzi.

- Potrzebował kontaktu właściwie z każdym. Co się przekładało na dowartościowanie roli świeckich w Kościele. Postawa klerykalizmu wśród duchowieństwa była mu obca. Bardzo ją krytykował. Nie oczekiwał dla siebie jakichś zewnętrznych oznak szacunku i księży też do tego namawiał. Traktował siebie na równi z innymi. Jeszcze jako arcybiskup Buenos Aires jeździł publiczną komunikacją i sam sobie gotował. Jako papież unikał jak ognia wielkich wystawnych samochodów. Mam przed oczami taką scenę z wizyty Franciszka w USA. Prezydent jedzie wielką opancerzoną limuzyną, a papież seryjnym fiatem 500. Starał się doceniać rolę kobiet w Kościele. Dopuścił kobiety do posług akolitatu i lektoratu. Co było usankcjonowaniem faktu, że kobiety mogą w czasie liturgii czytać Pismo Święte także w prezbiterium bazyliki św. Piotra.

Był zawsze blisko ubogich. Symbolem tego było otwarcie pryszniców i toalet dla bezdomnych pod Kolumnadą Berniniego, w sąsiedztwie bazyliki św. Piotra. Jego współpracownikiem w tym dziele był polski kardynał Konrad Krajewski, papieski jałmużnik.

- On jest papieżowi bardzo bliski. A kontynuacją jego misji było pojawianie się biskupich jałmużników w diecezjach, by zajmowali się ubogimi, bezdomnymi. Byśmy nigdy nie zapominali, że człowiek jest drogą Kościoła, a człowiek ubogi jest nim szczególnie. To jest ewangeliczne, papież Franciszek to na nowo unaocznił. To się wiąże z podkreślaniem przez papieża wizji Boga miłosiernego. Nieskończonego w miłosierdziu. Duchownym przypominał, że konfesjonał nie jest salą tortur, tylko szpitalem polowym dla ludzi zranionych. Tych ludzi trzeba starać się rozumieć i przygarniać. Tak jak dobry lekarz przygarnia chorego. Dotyczy to także postawy papieża wobec osób homoseksualnych. Wiadomo, że nie popierał aktów homoseksualnych. Ale konsekwentnie wzywał do szacunku wobec takich osób, zresztą zgodnie z Katechizmem Kościoła katolickiego.

W Polsce papież Franciszek był w 2016 roku w czasie Światowych Dni Młodzieży. Mówił młodym chrześcijanom, żeby wstali z kanapy.

- To się nie tylko do młodych odnosi, że w Kościele jesteśmy nie tylko po to, żeby korzystać z dóbr Kościoła, ale by się angażować w rozdzielanie tych dóbr. Przede wszystkim chodzi o sakramenty święte. Miał bardzo zdecydowane stanowisko w kwestii udzielania chrztu świętego. Mówił, żeby udzielać tego sakramentu. Nie stwarzać barier tym, którzy chcą się ochrzcić lub przynoszą dziecko do chrztu.

Pamiętam taką wypowiedź papieża, która świadczy o tym, że nie tylko na młodych się koncentrował. "Najpiękniejsze są spotkania z osobami starszymi na placu św. Piotra. Starsi to mądrość. Bardzo mi pomagają. Ja też jestem już stary, ale ludzie starsi są jak dobre wino, które ma w sobie tę historię dojrzewania" – mówił. Pobrzmiewają tu wspomnienia kochanej babci Jorge Bergoglio…

- Ta babcia przypominała też pewnie papieżowi, że należał do rodziny włoskich emigrantów, którzy wyjechali do Argentyny. Jak mówiła jego siostra, wyjechali nie ze względów finansowych, ekonomicznych, ale z przyczyn politycznych. Uchodzili przed rządami faszystów. Może to jakoś zadecydowało o tym, że papież bardzo interesował się imigrantami. Wstawiał się za nimi zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych. Wyrazem tego był jego niedawny list do biskupów amerykańskich nt. emigrantów. List ten był reakcją na wypowiedzi i na działania Donalda Trumpa. Franciszek próbował się zdecydowanie przeciwstawić sądom generalizującym typu: imigrant to przestępca. Papież tym listem wsparł działania tych amerykańskich biskupów, którzy się od poglądów Trumpa dystansują.

Papież był przez wiele osób, także w Polsce, rozumiany i akceptowany, gdy mówił o sprawach związanych z wiarą, duszpasterstwem itd. Natomiast zdziwienie, a czasem niechęć budziły jego niektóre niezręczne wypowiedzi o rosyjskiej agresji na Ukrainę.

- Papież próbował współczuć tym, którzy w różnych miejscach na ziemi cierpią, m.in. z powodu wojny. Ale jednocześnie ujawniło się, że on jest z innego świata, z Ameryki Południowej. Tamte kraje nierzadko ucierpiały z powodu polityki USA.

Gorzej rozumiał Europę, za to wiedział, jak dotkliwe mogą być Stany Zjednoczone?

- Pewnie tak właśnie było. A w skomplikowanych zagadnieniach współczesnej polityki trudno było o jego jednoznacznie trafne wypowiedzi. Zwłaszcza spontaniczne. Szczególnie na początku wojny Franciszek nie był dostatecznie zorientowany w sprawach polityki w Europie, relacji Europy z Rosją, funkcjonowania Ukrainy itd. Mógł zasięgnąć opinii specjalistów, ale tego nie zrobił i popełniał błędy. Zwłaszcza w ocenie Ukraińców. Natomiast bardzo skutecznie angażował się w pomoc dla Ukrainy. Nie tylko wysyłał kardynała Krajewskiego z darami na Wschód, ale też Ukraińców, w tym dzieci, przyjmował u siebie. To były gesty solidarności. Wypowiedzi o polityce wypadały gorzej od tych o sprawach religijnych, o relacjach człowieka z Bogiem. One pozostają bardzo cenne. Także wtedy, gdy papież wypowiadał się w sposób nietypowy. Jak w jego ostatniej encyklice "Dilexit nos” (On nas umiłował).

Co w niej było nietypowego?

- Papież Franciszek zachęcał w niej do powrotu do kultu Serca Pana Jezusa. Analizował znaczenie serca nie tylko w Biblii, ale i w kulturze. To się w encyklikach innych papieży nie zdarzało, papież Bergoglio cytował nie tylko dokumenty Kościoła, ale m.in. literaturę, także pisma mistyków, świętych, ze swoją ulubioną świętą Teresą od Dzieciątka Jezus, a nawet Dostojewskiego. Papieżowi zależało, byśmy Boga widzieli i przeżywali jako miłosiernego Ojca. Odnajdowali serce jako miejsce swojej tożsamości i tożsamości społecznej.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama