Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 01:01
Reklama
Reklama

Wilki to nasi sąsiedzi. Nie trzeba się ich bać

Ze względu na wciąż negatywny obraz wilka u większości ludzi, łatwo nakręcać spiralę strachu. Nawet bagatelna i niegroźna sytuacja potrafi urosnąć do miana sensacji. Tymczasem zdrowy wilk stara się nas unikać - mówi Barbara Chrzan ze Stowarzyszenia "Z Szarym za Płotem”, z którą rozmawia Piotr Guzik.
Wilki to nasi sąsiedzi. Nie trzeba się ich bać

Autor: zdjęcie poglądowe/pixabay

Wilki to nasi sąsiedzi. Nie trzeba się ich bać

Jedni je kochają, drudzy nienawidzą. Dlaczego wilki wzbudzają tak skrajne emocje?

- Bo to drapieżnik, który od wieków nas fascynował i wzbudzał strach. A strach, jak wiemy, ma wielkie oczy. Sprzyja wyolbrzymianiu pewnych rzeczy, rodząc krzywdzące i bezpodstawne stereotypy. Te są widoczne w legendach, opowiadaniach i bajkach, prezentujących te zwierzęta najczęściej w negatywnym świetle. Nam jako Stowarzyszeniu zależy, żeby wiedza o wilku była prawdziwa. To ani krwiożercza bestia, ani brokatowe stworzenie. Wilk jest po prostu dzikim zwierzęciem, które ma w przyrodzie swoją ściśle określoną rolę. Dużo ludzi mieszka z wilkami za przysłowiowym płotem i byłoby dobrze, żeby wiedzieli o nich jak najwięcej.

Dużo jest takich osób?

- Oczywiście, że tak, bo wszystkie większe obszary leśne są zasiedlone przez wilki. Na tych terenach żyją też w małych i większych miejscowościach ludzie, więc siłą rzeczy czasem, choć wilki są bardzo ostrożne, dochodzić może do spotkań. One nie powinny wzbudzać naszych wyolbrzymionych ekscytacji, bo to jest całkiem normalne. Ludzie pracują w lesie, korzystają z lasu rekreacyjnie, a czasem zbierając np. grzyby są najczęstszym gatunkiem występującym w lesie. Dlatego też zwierzętom trudno jest czasem ukryć się przed nami.

Od rzecznika Lasów Państwowych w Opolu usłyszałem, że przy granicach stolicy regionu żyją co najmniej dwie wilcze rodziny. Więc dla mieszkańców miast i miasteczek spotkania z wilkami wcale nie są takie nieprawdopodobne.

- Jestem leśnikiem i od kilkunastu lat przebywam w lesie praktycznie codziennie, a statystycznie rzecz ujmując, widuję pół wilka rocznie. Na zdjęciach mam głównie ich uszy albo kawałek łapy lub ogona. Bo zwykle nim uda się im zrobić zdjęcie, to czmychają. Tylko młodsze osobniki mogą być nieco bardziej ciekawskie. Grupa rodzinna wilków liczy średnio od pięciu do dziewięciu osobników. Składa się z samca i samicy, czyli tzw. pary wiodącej oraz potomstwa z obecnego i z poprzedniego roku. Starsze młode z poprzedniego roku do przełomu stycznia i lutego były w trakcie opuszczania swoich rodzinnych grup i poszukiwania dla siebie nowych terytoriów oraz partnerów, czyli podczas dyspersji. Znalezienie sobie nowego terytorium to nie jest łatwe zadanie. I w trakcie takich, czasem bardzo długich wędrówek, wilki potrafią przejść przez przedmieścia czy wsie.

Jeśli spotkamy wilka, to jak się zachować?

- Jak już wspomniałam, spotkania z wilkiem kończą się bardzo szybko, a na nasz widok to on pierwszy da drapaka. Cieszmy się, bo tak szybko uciekają, a my stoimy i patrzymy. Osoby w pojazdach mogą dłużej poobserwować wilki, ponieważ te nie kojarzą naszego samochodu czy maszyny rolniczej z niebezpieczeństwem.

A jeśli wilk na nasz widok nie ucieka?

- Najczęściej dzieje się tak, kiedy zwierzę nas nie czuje, czyli wiatr wieje w naszą stronę, lub gdy spotkanie następuje niespodziewanie. Aby go przepłoszyć, wystarczy krzyknąć i pomachać rękoma. Tu warto dodać, że u wilków najważniejszym zmysłem jest węch, potem słuch i na końcu wzrok. Jeśli więc zauważą kształt, co do którego nie mają pewności, czym jest, a nie czują go i nie słyszą ze względu na panujące akurat warunki, to starają się wykorzystać zmysł wzroku.

Jak duże potrafią być wilcze terytoria?

- Jedna rodzina zajmuje teren od 120 do 380 kilometrów kwadratowych. Ten obszar zależy m.in. od ukształtowania terenu i co najważniejsze - dostępności pożywienia. Te wielkości nie mówią ludziom wiele, więc żeby uzmysłowić im wielkość terytorium, odnosimy się często do wielkości ich gminy, powiatu. Wtedy staje się to jeszcze bardziej niebywałe, że to tak duże przestrzenie.

Skoro wychodzi na to, że sporo ludzi żyje obok wilków, to może rację mają ci, co chcą ograniczenia ich populacji? Bo jeśli teraz, z racji ochrony gatunkowej, mogą się swobodnie rozmnażać, to będzie ich tyle, że przetrzebią leśną zwierzynę i zaczną napadać na zwierzęta domowe?

- Wilki są gatunkiem znajdującym się na szczycie drabiny troficznej, ale to nie znaczy, że są nieśmiertelne. Śmiertelność powodują najczęściej choroby wirusowe i bakteryjne, które dotykają wszystkie psowate, np. nosówka, parwowiroza. Pasożyty - najważniejszym z nich jest świerzbowiec, który jest zaraźliwy i może doprowadzić do wyeliminowania całej rodziny. Brak pokarmu na zajmowanym przez grupę rodzinną terenie może prowadzić do rozszerzania terytorium i walk z wilkami, które zajmują sąsiednie tereny. Takie starcia zazwyczaj są śmiertelne. Do tego trzeba mieć świadomość, że do 50 proc. szczeniąt zazwyczaj nie dożywa pierwszego roku życia. Giną z powodu chorób, braku pokarmu, zagłodzenia.

Kwestia regulacji populacji wilków wraca jednak jak bumerang.

- Ostatnio nawet Unia Europejska zajęła się tą kwestią, osłabiając ochronę wilka w Konwencji Berneńskiej, modyfikując jego status z gatunku "ściśle chroniony” na "chroniony”, gdzie ponad 300 organizacji przyrodniczych i społecznych, wielu naukowców było temu przeciwnych. Zaznaczam, że w Polsce nic to nie zmienia, wilk nadal jest według naszego prawa zwierzęciem ściśle chronionym.

Szczególnie, że wilki odgrywają bardzo ważną rolę w ekosystemie. W sieci jest film ukazujący, że umieszczenie stad wilków na terenie Parku Yellowstone w USA przyczyniło się do ograniczenia pogłowia tamtejszych jeleni, a w efekcie do zbalansowania tamtejszego ekosystemu i rozkwitu będących w zaniku gatunków roślin.

- Znam tę historię, ale sugeruję podejść do niej z dystansem. To jedna z tych opowieści, które upraszczają procesy dla lepszego zrozumienia. W rzeczywistości ekosystem to układ, na którego działanie wpływa szereg czynników. To takie puzzle i to nie na 12 elementów, a raczej 1500, w każdym jednak wypadku brak nawet jednego jest znaczny. Dlatego obecność wilków w Yellowstone to czynnik bardzo istotny, ale nie jedyny.

Jaką rolę odgrywają wilki w ekosystemie?

- To przede wszystkim regulacja liczebności zwierząt, które są ich najczęstszymi ofiarami. Dieta wilka to w 95 proc. zwierzęta kopytne, czyli w Polsce to jelenie, sarny i dziki. Oczywiście, w różnych rejonach bytowania będzie to różnie wyglądać, bo wilk jako oportunista poluje na zwierzęta, których na jego terytorium jest najwięcej. Dla ciekawostki powiem, że według badań w Wigierskim Parku Narodowym w okresie letnim do 37 proc. ich diety stanowiły bobry. Na tym jednak rola wilków się nie kończy. Równie istotne jest coś, co nazywamy "krajobrazem strachu”.

Co to takiego?

- Obecność wilków na danym terenie sprawia, że ich potencjalne ofiary zachowują się inaczej. Zaczynają żerować krócej i bardziej czujnie. Nie pozostają długo w jednym miejscu, tylko pożywiają się w kilku różnych lokalizacjach. W ten sposób zwierzęta przez zwiększoną czujność starają się unikać zagrożenia. Niezamierzenie wilki sprzyjają leśnikom, ponieważ sarny i jelenie, żerując mniej intensywnie na sadzonkach, powodują tym samym mniejsze szkody na uprawach i w młodnikach. Można też powiedzieć, że wilki otwierają leśne stołówki, bo nie tylko one korzystają z tego, co upolują. Według badań, z wilczej zdobyczy korzysta 37 gatunków zwierząt.

A jeśli ktoś wie, że żyje z wilkiem za płotem, to dokarmiając te zwierzęta robi im krzywdę?

- Ogromną. Nie tyczy się to zresztą tylko wilków. To samo można powiedzieć także o innych dzikich mieszkańcach lasów. Jeśli zwierz zaczyna kojarzyć ludzi z jedzeniem, to najczęściej kończy się to konfrontacją, bo zaczyna skracać dystans do człowieka i coraz bardziej zbliżać się do niego. A to w konsekwencji prowadzi do problemowych sytuacji. Wspomnę tu o jeleniach pojawiających się przy śmietnikach w Zakopanem czy dzikach w Gdyni, Międzyzdrojach, Zielonej Górze i innych miastach. To samo dotyczy wilka.

Skoro wilki żyją w naszych lasach, to znaczy, że lepiej nie spacerować po nich z psami?

- Ależ, co pan mówi! Sama mam psa i nie wyobrażam sobie, żebym nie mogła z nim pójść na spacer do lasu. Jak najbardziej można, a nawet trzeba, ale musimy pamiętać, że pies bezwzględnie powinien być na smyczy. Dzięki smyczy jesteśmy spokojni, że nasz pupil nie będzie płoszył zwierzyny zamieszkującej las i jednocześnie będzie bezpieczniejszy, omijając bezpośrednią konfrontację z wilkiem. Niestety, wilk traktuje psa jako konkurencję do swoich zasobów pokarmowych i zagrożenie na swoim terytorium.

Jakie zachowania wilka powinny zwrócić naszą uwagę, jeśli już go spotkamy?

- Ze względu na wciąż negatywny obraz wilka u większości ludzi, łatwo nakręcać spiralę strachu. Nawet bagatelna i niegroźna sytuacja potrafi urosnąć do miana sensacji. Najważniejsze jest to, że zdrowy wilk stara się nas unikać. Natomiast, tak jak już wspomniałam, nie zawsze mu się to udaje. Jednorazowe spotkania z tym zwierzęciem nie są niczym nadzwyczajnym. Dopiero wielokrotnie pojawiające się zwierzę w naszym otoczeniu lub znacznie skracające dystans może być znakiem, że jest chore - poszukuje wtedy łatwego pokarmu - lub zhabituowane, czyli przyzwyczajone do naszej obecności. Warto wtedy zgłosić takie nietypowe obserwacje do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska lub w swojej gminie.

Jak wasze stowarzyszenie przekazuje wiedzę o wilkach?

- Dla tych, którzy chcą dowiedzieć się o wilkach, ich biologii i zachowaniach, prowadzimy fanpage na Facebooku. Jesteśmy zapraszani przez gminy, sołectwa i osoby indywidualne w miejsca, gdzie są sytuacje zwyczajne, ale spirala strachu nakręca się bardzo mocno, więc są też sytuacje konfliktowe z udziałem wilka. Poza tym jesteśmy zapraszani do szkół i paradoksalnie, rozmowy z dziećmi na temat wilków są najciekawsze. One nie są zarażone "Czerwonym Kapturkiem” i negatywnymi stereotypami. One chcą po prostu więcej o tych zwierzętach wiedzieć. I zaskakująco sporo wiedzą. Życzyłabym sobie, aby dorośli mieli podobny głód wiedzy.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama