Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 7 listopada 2026 05:31
Reklama

Pielgrzymka hodowców gołębi i muzyków kalwaryjskich na Górę św. Anny

Na Górze św. Anny odbyła się 35. ogólnopolska pielgrzymka hodowców gołębi. Pasjonaci tych ptaków przyjechali ze wszystkich stron Polski od Gdyni do Zakopanego. Wraz z nimi pielgrzymują tradycyjnie członkowie orkiestr kalwaryjskich.
Pielgrzymka hodowców gołębi i muzyków kalwaryjskich na Górę św. Anny

Kolegów hodowców z całego kraju gromadzi co roku w pierwszą niedzielę października ks. Józef Żyłka. Proboszcz parafii w Kluczu jest od marca 1990 roku krajowym duszpasterzem hodowców gołębi i jednym z inicjatorów ich pielgrzymki.

- Starajmy się jak najgłębiej przeżyć spotkanie braterskie – mówił ks. Żyłka, witając w grocie lurdzkiej pielgrzymów. – Ono podnosi naszą duchowość, czyli to, o czym świat każe nam w zabieganej codzienności czasem zapomnieć. Kiedy zmagania hodowców się skończyły, czas spojrzeć w niebo. Stamtąd wyglądamy naszych gołębi, ale tam jest też moc duchowych spotkań. Wzmocnieni łaską z nieba chcemy – jak gołębie – szczęśliwie do domu wracać.

Początki pielgrzymki hodowców dobrze pamięta Józef Jendrzejek ze Strzelec Opolskich, który gołębie pocztowe hoduje od 1963 roku (miał wtedy 9 lat). W 1969 wstąpił do Związku Hodowców Gołębi. Pełnił w nim wiele funkcji w powiecie i w regionie. Także na szczeblu ogólnopolskim.

- W powiecie strzeleckim jest nas hodowców ponad 200 – szacuje. – Sam kocham gołębie, lubię z nimi przebywać. Loty trwają od maja do połowy września. Inicjatywę stworzenia tej pielgrzymki podjęła grupa pasjonatów: ks. Józef Żyłka, nieżyjący już Franciszek Budzianowski ze Strzelec i ja. Początkowo patronem miał być św. Krzysztof, ale ostatecznie po wielu rozmowach z ks. Józefem zdecydowaliśmy, że będzie nim św. Franciszek.

Pan Józef był w delegacji, która przyniosła do ołtarza w procesji z darami gołębie. Na koniec liturgii uczestnicy koncelebry wypuścili je w powietrze.     

Hodowcy z Poznania przywieźli ze sobą najstarszy w Polsce sztandar - z 1930 roku.

- Ten sztandar ma niezwykłe dzieje – opowiada Henryk Walczak – W czasie okupacji był przechowywany w kominie wentylacyjnym szkoły Hitlerjugend. Woźny był hodowcą i to on go tam ukrył. Miejsce było świetne, bo tam nikt go nie szukał. A Niemcy nawet nie wiedzieli, że ten nasz skarb pilnują. Pieczątki zakopane w ziemi też przetrwały wojnę.

Razem z panem Walczakiem poczet sztandarowy tworzyło małżeństwo hodowców Joanna Mańka i jej mąż Robert.

- Ojciec kupił mi pierwsze gołębie, kiedy miałem sześć lat – opowiada pan Robert. – Hoduję do dziś i więcej niż 40 lat i naprawdę tym żyję. Tego nie można robić byle jak. 

- Jak się kocha męża, to i jego pasję się kocha – mówi pani Joanna. – Jak jest w pracy, trzeba mu pomóc – zawieźć na loty, pojechać z zegarem, nakarmić. Ale to mąż jest hodowcą. Jak jego gołębie wracają, to poznaje w locie, który to numer. Ja tylko wiem, że leci gołąb. 

Także z Okręgu Poznań przyjechali Radosław Wojtkiewicz, Michał Machajewski oraz Jan Biliński.

- To dla nas wyprawa – mówią. - Wyjechaliśmy w sobotę o 11.00 przed południem. Jesteśmy tutaj, by podziękować za loty przez wstawiennictwo św. Franciszka. Prosić o zdrowie dla siebie, swoich rodzin i dla gołębi.

 – Jestem tu czwarty raz – przyznaje pan Radosław. – Pierwszy raz byłem 20 lat temu, potem miałem przerwę. Teraz powiedziałem sobie, że dopóki będę mógł, będę na Górę św. Anny przyjeżdżał, a potem poproszę kolegów, żeby mnie przywieźli.

Jak co roku w grocie lurdzkiej stanęło pond sto sztandarów. Biskup Waldemar Musioł poświęcił dwa nowe sztandary – z Jordanowa i z Wadowic – z wizerunkiem św. Jana Pawła II.

- W tym roku obchodzimy stulecie naszego oddziału – mówi jego prezes, Robert Brusik. – Mamy ponad stu hodowców. Na Górze św. Anny jesteśmy siódmy raz z rzędu.

Mszy św. przewodniczył i wygłosił kazanie ks. bp Waldemar Musioł. Wyraził uznanie zarówno muzykom kalwaryjskim, jak i hodowcom.

- Wasza pasja to godziny prób, ćwiczeń, a potem kilometry przemierzone na kalwaryjskich ścieżkach = mówił do członków orkiestr. – Waszą kondycję i wydolność oddechową szczerze podziwiam. (…) Przemierzacie kilometry z instrumentem w dłoniach, by towarzyszyć tysiącom przybywających tutaj wiernych i motywować ich do wspólnej modlitwy i wspólnego śpiewu.

- Hodowcy gołębi pocztowych tworzą w Polsce liczącą ponad 40 tys. osób społeczność ludzi z pasją. Mimo rozwoju technologii nawigacyjnej, mimo wkradającej się także w waszą pasję elektroniki często spoglądacie w niebo. Wypatrujecie nie tylko wracających z lotu gołębi, ale także z myślą o tym, co przekracza naszą ziemską egzystencję. Drogę nie tylko prowadzącą za tym, co jest nie tylko kolejnym dyplomem, statuetką, wyróżnieniem. Ale także wiecznością. W domu babci z wypiekami na twarzy oglądałem wyróżnienia mojego ojca jeszcze z czasów kawalerskich. Mam też świeże doświadczenia z niektórymi z was. Także z ks. Jerzym Kostorzem, z którym mam zaszczyt współpracować. Rozmowy z wami ujawniają pozom pasji dla pięknych i mądrych zwierząt, jakimi są gołębie. 


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama