Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 15 czerwca 2026 22:38
Reklama

Pielgrzymka hodowców gołębi i muzyków kalwaryjskich na Górę św. Anny

Na Górze św. Anny odbyła się 35. ogólnopolska pielgrzymka hodowców gołębi. Pasjonaci tych ptaków przyjechali ze wszystkich stron Polski od Gdyni do Zakopanego. Wraz z nimi pielgrzymują tradycyjnie członkowie orkiestr kalwaryjskich.
Pielgrzymka hodowców gołębi i muzyków kalwaryjskich na Górę św. Anny

Kolegów hodowców z całego kraju gromadzi co roku w pierwszą niedzielę października ks. Józef Żyłka. Proboszcz parafii w Kluczu jest od marca 1990 roku krajowym duszpasterzem hodowców gołębi i jednym z inicjatorów ich pielgrzymki.

- Starajmy się jak najgłębiej przeżyć spotkanie braterskie – mówił ks. Żyłka, witając w grocie lurdzkiej pielgrzymów. – Ono podnosi naszą duchowość, czyli to, o czym świat każe nam w zabieganej codzienności czasem zapomnieć. Kiedy zmagania hodowców się skończyły, czas spojrzeć w niebo. Stamtąd wyglądamy naszych gołębi, ale tam jest też moc duchowych spotkań. Wzmocnieni łaską z nieba chcemy – jak gołębie – szczęśliwie do domu wracać.

Początki pielgrzymki hodowców dobrze pamięta Józef Jendrzejek ze Strzelec Opolskich, który gołębie pocztowe hoduje od 1963 roku (miał wtedy 9 lat). W 1969 wstąpił do Związku Hodowców Gołębi. Pełnił w nim wiele funkcji w powiecie i w regionie. Także na szczeblu ogólnopolskim.

- W powiecie strzeleckim jest nas hodowców ponad 200 – szacuje. – Sam kocham gołębie, lubię z nimi przebywać. Loty trwają od maja do połowy września. Inicjatywę stworzenia tej pielgrzymki podjęła grupa pasjonatów: ks. Józef Żyłka, nieżyjący już Franciszek Budzianowski ze Strzelec i ja. Początkowo patronem miał być św. Krzysztof, ale ostatecznie po wielu rozmowach z ks. Józefem zdecydowaliśmy, że będzie nim św. Franciszek.

Pan Józef był w delegacji, która przyniosła do ołtarza w procesji z darami gołębie. Na koniec liturgii uczestnicy koncelebry wypuścili je w powietrze.     

Hodowcy z Poznania przywieźli ze sobą najstarszy w Polsce sztandar - z 1930 roku.

- Ten sztandar ma niezwykłe dzieje – opowiada Henryk Walczak – W czasie okupacji był przechowywany w kominie wentylacyjnym szkoły Hitlerjugend. Woźny był hodowcą i to on go tam ukrył. Miejsce było świetne, bo tam nikt go nie szukał. A Niemcy nawet nie wiedzieli, że ten nasz skarb pilnują. Pieczątki zakopane w ziemi też przetrwały wojnę.

Razem z panem Walczakiem poczet sztandarowy tworzyło małżeństwo hodowców Joanna Mańka i jej mąż Robert.

- Ojciec kupił mi pierwsze gołębie, kiedy miałem sześć lat – opowiada pan Robert. – Hoduję do dziś i więcej niż 40 lat i naprawdę tym żyję. Tego nie można robić byle jak. 

- Jak się kocha męża, to i jego pasję się kocha – mówi pani Joanna. – Jak jest w pracy, trzeba mu pomóc – zawieźć na loty, pojechać z zegarem, nakarmić. Ale to mąż jest hodowcą. Jak jego gołębie wracają, to poznaje w locie, który to numer. Ja tylko wiem, że leci gołąb. 

Także z Okręgu Poznań przyjechali Radosław Wojtkiewicz, Michał Machajewski oraz Jan Biliński.

- To dla nas wyprawa – mówią. - Wyjechaliśmy w sobotę o 11.00 przed południem. Jesteśmy tutaj, by podziękować za loty przez wstawiennictwo św. Franciszka. Prosić o zdrowie dla siebie, swoich rodzin i dla gołębi.

 – Jestem tu czwarty raz – przyznaje pan Radosław. – Pierwszy raz byłem 20 lat temu, potem miałem przerwę. Teraz powiedziałem sobie, że dopóki będę mógł, będę na Górę św. Anny przyjeżdżał, a potem poproszę kolegów, żeby mnie przywieźli.

Jak co roku w grocie lurdzkiej stanęło pond sto sztandarów. Biskup Waldemar Musioł poświęcił dwa nowe sztandary – z Jordanowa i z Wadowic – z wizerunkiem św. Jana Pawła II.

- W tym roku obchodzimy stulecie naszego oddziału – mówi jego prezes, Robert Brusik. – Mamy ponad stu hodowców. Na Górze św. Anny jesteśmy siódmy raz z rzędu.

Mszy św. przewodniczył i wygłosił kazanie ks. bp Waldemar Musioł. Wyraził uznanie zarówno muzykom kalwaryjskim, jak i hodowcom.

- Wasza pasja to godziny prób, ćwiczeń, a potem kilometry przemierzone na kalwaryjskich ścieżkach = mówił do członków orkiestr. – Waszą kondycję i wydolność oddechową szczerze podziwiam. (…) Przemierzacie kilometry z instrumentem w dłoniach, by towarzyszyć tysiącom przybywających tutaj wiernych i motywować ich do wspólnej modlitwy i wspólnego śpiewu.

- Hodowcy gołębi pocztowych tworzą w Polsce liczącą ponad 40 tys. osób społeczność ludzi z pasją. Mimo rozwoju technologii nawigacyjnej, mimo wkradającej się także w waszą pasję elektroniki często spoglądacie w niebo. Wypatrujecie nie tylko wracających z lotu gołębi, ale także z myślą o tym, co przekracza naszą ziemską egzystencję. Drogę nie tylko prowadzącą za tym, co jest nie tylko kolejnym dyplomem, statuetką, wyróżnieniem. Ale także wiecznością. W domu babci z wypiekami na twarzy oglądałem wyróżnienia mojego ojca jeszcze z czasów kawalerskich. Mam też świeże doświadczenia z niektórymi z was. Także z ks. Jerzym Kostorzem, z którym mam zaszczyt współpracować. Rozmowy z wami ujawniają pozom pasji dla pięknych i mądrych zwierząt, jakimi są gołębie. 


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
B Autor komentarza: <a href=“https://www.polecanekorepetycje.pl/“>kasia</a> Treść komentarza: Świetnie napisany artykuł, który bardzo dobrze przedstawia opisywany temat, to rzadkie!! Data dodania komentarza: 20.05.2026, 16:34 Źródło komentarza: W „Kupach” pachnie lasem, w Kałach rośnie duma, a z Wódką jeszcze nikt nie wygrał J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Panie Redaktorze! Wyjaśnienia udzielane przez urzędników państwowych, odnośnie do tego jakoby brak opadów i zjawiska krasowe w podłożu geologicznym to jedyne przyczyny katastrofalnej sytuacji hydrologicznej w rejonie Jemielnicy są niewystarczające. Historycznie rzecz ujmując bywały przecież, co najmniej tak samo jak obecnie, długie a nawet dłuższe okresy bez opadów a podłoże geologiczne w tej okolicy nie zmieniło się raptownie w ciągu minionych dwóch, trzech lat, a na przykład gąsiorowickie stawy były wtedy pełne wody, trzcin, ptactwa wodnego, itp. zaś sama rzeka Jemielnica wystarczająco je zasilała. Może Panie Redaktorze bliżej przyjrzeć się czy przyczyną tej swoistej zbrodni ekologicznej na tym obszarze nie jest aby działalność przemysłowa człowieka w ostatnich kilku latach? Proszę popytać starszych mieszkańców Jemielnicy czy Gąsiorowic - oni doskonale pamiętają jak było tam kiedyś. Data dodania komentarza: 17.05.2026, 14:32 Źródło komentarza: Susza powoduje straty w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Oj Janie,z twoją polską pisownią to coś nie tak.W jakiej szkole nauczyli cię tak gramatycznie pisać? Data dodania komentarza: 13.05.2026, 19:13 Źródło komentarza: Strażacy z gminy Kolonowskie podsumowali kadencję i wybrali nowe władze S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: Nowa dyrektor - polska język trudna język Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:50 Źródło komentarza: Violetta Zalejska nową dyrektor Biblioteki i Kultury w Zawadzkiem J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: I na co we Fosowskym ta straż? I tak nikaj nie jezdzom, gmina wybudowala garaż, dala auto, a oni nawet ludzi ni mają… zawrzyć to! Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:17 Źródło komentarza: Strażacy z gminy Kolonowskie podsumowali kadencję i wybrali nowe władze J Autor komentarza: Jan jan Treść komentarza: Ni ma, bo przeca Kolonowskie to wiocha Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:15 Źródło komentarza: Podróż w czasie ulicami Kolonowskiego. Mieszkańcy odkrywali lokalną historię
Reklama