Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 23:45
Reklama
Reklama

Góra św. Anny areną mistycznych i tajemniczych wydarzeń

- To jest mój heimat i miałem naturalną chęć do pokazywania innym tego, co jest fajne. Ta góra ma też swoje tajemnice. Takie, które nawet ja odkrywałem podczas pisania - mówi Paweł Brol, autor książki „Znak z góry” z akcją osadzoną na Górze św. Anny.
Góra św. Anny areną mistycznych i tajemniczych wydarzeń
Książka "Znak z Góry" na okładce ma zjawiskowy kadr autorstwa Adriana Bieli

Autor: fot. Adrian Biela

Piotr Guzik: Fantasy teologiczne z proekologicznym przesłaniem – to dobre określenie dla twojej książki?

Paweł Brol: Jedna osoba określiła to w ten sposób. Inna określiła ją jako thriller chrześcijański, a jeszcze inna jako przygodówkę. Wydawca promuje ją jako powieść apokaliptyczną. Mnie to cieszy, ponieważ to oznacza, że „Znak w góry” ciężko zaszufladkować, gdyż każdy interpretuje tę lekturę na swój sposób.

Sporo osób zwraca jednak uwagę na bijący z kart książki klimat schyłkowości, zmierzchu cywilizacji.

- Zadałem sobie pytanie, jak mało optymistyczna wizja przyszłości miałaby się w relacji do praw natury. Popatrzmy na galopujące ocieplenie klimatu. Widzimy, co się dzieje teraz. Nietrudno sobie wyobrazić, co nas czeka, jeśli nie postaramy się ograniczyć procesów cieplarnianych. Owszem, teraz niby podejmujemy jakieś działania w tym względzie, ale skutek jest mizerny. A pamiętajmy, że te skutki nie są tylko środowiskowe. One mają też związek z migracjami ludności.

Mówisz o prawach natury, a gdzie tu jest miejsce dla Boga?

- Tam, gdzie chcemy stworzyć jakieś dobro.

To znaczy?

- Każdy, kto chce przeciwdziałać ociepleniu klimatu, może sięgać po odnawialne źródła energii, korzystać z ekologicznych środków transportu albo zwyczajnie segregować śmieci. Przy czym zmiany są potrzebne także na gruncie systemowym. Jako osoba wierząca czuję, że w takich pozytywnych działaniach jest Bóg.

Głównym bohaterem twojej książki jest duchowny, który mówi, że „nie wierzy, że wierzy”. On jest odzwierciedleniem ciebie i towarzyszących ci wątpliwości?

- Mój bohater przez całe życie miał doświadczenia z mistykami jako relator w jednej z kongregacji w Watykanie. Jest już na emeryturze i życiowe doświadczenia uczyniły go zgorzkniałym. Napatrzył się na skandale związane z Kościołem, choćby pedofilię czy klerykalizm. Zmaga się ze śmiertelną chorobą, na dodatek dochodzi do odkryć naukowych podważających sens istnienia chrześcijaństwa. To wszystko wywiera presję na jego wiarę. Doświadcza czegoś, co w teologii chrześcijańskiej określa się mianem „czarnej nocy wiary”. Gdybym jej choć raz nie doświadczył, to chyba nie odtworzyłbym jej na kartach książki tak wiernie.

W naszym spolaryzowanym społeczeństwie jest miejsce na to, żeby być wątpiącym chrześcijaninem?

- Popatrzymy na niedawną sytuację z arcybiskupem Tadeuszem Wojdą, który jest przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski. Do Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie wpłynęło zawiadomienie dotyczące możliwych zaniedbań z jego strony w Archidiecezji Gdańskiej, odnośnie sprawy wykorzystania seksualnego, która toczy się w tamtejszej kurii. W związku z tym do Rady Stałej KEP wpłynął list 46 osób skrzywdzonych z prośbą o zawieszenie przewodniczącego episkopatu do czasu wyjaśnienia zarzutów. I pojawili się ludzie, którzy te zarzuty podważają. Szereg hierarchów też go broni, zaznaczając, że oskarżenia pod jego adresem to atak na Kościół. Obserwując tego typu poczynania niektórych biskupów, widzę, że wspólnota katolicka w Polsce ma jeszcze wiele do nadrobienia. Jednocześnie często jawi się jako zamknięta, cenzurująca dialog, gdzie nie ma miejsca dla wątpiących w niektóre aspekty nauki Kościoła. Ale będąc wewnątrz Kościoła i znając go oddolnie wiem, że jest w nim też wiele fantastycznych osób działających na rzecz innych. Wśród nich jest moje miejsce i nie dam sobie wydrzeć wiary w rozumieniu takim, w jakim rozumiał Jezus: wiary otwartej i gotowej na dyskusję.

Postęp technologiczny i odkrycia naukowe podważające dotychczasowe dogmaty nie powodują u ciebie kryzysu wiary?

- Ksiądz Jan Kaczkowski powiedział kiedyś, że Bóg jeżeli działa, to w większości dzieje się to zgodnie z prawami natury. I ja myślę podobnie. Co nie zmienia faktu, że chrześcijaństwo powinno iść z duchem czasu. Interpretować ewangelię w kontekście tego, co się dzieje. A wiemy przecież, że w tej kwestii Kościół często jest spóźniony. Choćby w sprawie dostosowania metod duszpasterskich do naszych czasów. Nieliczni duchowni potrafią sprawnie korzystać z mediów społecznościowych. Teraz do gry wchodzi sztuczna inteligencja. Kościół powinien nadążać za postępem. Jak nie nadąży, to się zgubi. A to spowoduje, że straci wiernych.

Akcję książki ulokowałeś na Górze św. Anny? Chodziło o dodatkowy magnes dla opolskich czytelników?

- To raczej kwestia szczerości. Mieszkam w Krapkowicach, blisko Góry św. Anny i spędziłem w jej rejonie dużą część życia. Postanowiłem więc pisać o tym, co jest mi bliskie. To jest mój heimat i miałem naturalną chęć do pokazywania innym tego, co jest fajne. Ta lokacja idealnie pasowała do szeregu poruszanych w książce kwestii, choćby mistycyzmu. Góra św. Anny ma też swoje tajemnice. Takie, które nawet ja odkrywałem podczas prac nad „Znakiem z góry”.

Ta praca zajęła ci kilka lat. Zdarzyło ci się, że byłeś gotów rzucić ten tytuł? Szczególnie ze świadomością, że na rynku księgarskim wcale nie jest tak łatwo zaistnieć.

- Trzeba przyznać, że droga do wydania książki jest długa i niełatwa. Kolejna trudna kwestia, to dotrzeć z nią pośród dżungli różnych tytułów do rąk czytelnika. Osoby piszące pozbawione pasji oraz radości z tworzenia tekstu szybko odpadają. A cała reszta to sprawa warsztatu, doświadczenia i na pewno szczęścia, bądź jakiejś formy metafizycznego prowadzenia. Znaki zapytania w przypadku wydania mojej powieści były, ale jestem człowiekiem, który skupia się na działaniach punkt po punkcie, więc niespecjalnie się nimi przejmowałem. I na dzień dzisiejszy efekt jest taki, że podczas Festiwalu Książki w Opolu sprzedaliśmy cały nakład z górką przewidziany na to wydarzenie. Krajowi dystrybutorzy składają już zamówienia na dodruk kolejnych egzemplarzy, a moja powieść trafia właśnie na półki takich salonów, jak Świat Książki czy Empik.

Piszesz już coś nowego?

- Pracuję na swoją trzecią książką. To również będzie powieść, gatunkowo bliska thrillera, akcja także będzie się rozgrywać na Opolszczyźnie. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, bo mimo stworzonej już struktury zawsze pozostawiam sobie wiele otwartych furtek, żeby różnymi suspensami najpierw zaskoczyć siebie, a później czytelnika. Zdradzę jedynie, że jednym z głównych miejsc akcji będzie popularna w naszym regionie atrakcja, która moim zdaniem jest niedowartościowana w beletrystyce. Mam nadzieję, że na rynku wydawniczym ukaże się w przyszłym roku.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Paweł Brol

Paweł Brol

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 18 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama