Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 22:43
Reklama
Reklama

Bez magazynowania energia odnawialna nie ma przyszłości

Pewnie mało kto dziś już w Polsce wątpi, że wytwarzanie zielonej energii jest ekonomicznie i ekologicznie ważne. Ale nie wystarczy ją wyprodukować. Równie ważne jest magazynowanie. Jego sekrety przybliża nam Paweł Klimczak, doradca energetyczny w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska w Opolu.
Bez magazynowania energia odnawialna nie ma przyszłości

Autor: fot. pexels.com

Dzieje się tak dlatego, że zielona energia jest oparta o siły natury, zjawiska atmosferyczne, a te są zmienne, nieregularne - podkreśla Paweł Klimczak. - Mamy do dyspozycji energię słoneczną, w ciągu dnia przetworzoną np. z pomocą paneli fotowoltaicznych na elektryczną, ale nocą też chcemy korzystać z prądu, kiedy słońce już nie świeci. Nasze instalacje fotowoltaiczne więcej energii wytwarzają w maju niż w listopadzie. Skoro tak, to pojawiło się pytanie, jak ją zmagazynować na okresy jej niedoboru. Chcemy i powinniśmy magazynować również energię z wiatru - skoro jednego dnia wieje, ale następnego dnia może być cisza. Wreszcie, w kontekście magazynowania energii powinniśmy myśleć także o wodorze. Właśnie wodór, jeden z najbardziej nowoczesnych nośników, stanowi sam w sobie magazyn energii.

Jak działa elektrolizer

Mechanizm magazynowania energii za pomocą wodoru działa następująco: elektrolizery napędzane darmową energią w czasie szczytu produkcji z OZE (na giełdzie energii pojawiają się wtedy nawet ceny ujemne, ponieważ tej energii jest za dużo) produkują wodór. W uproszczeniu elektrolizer przepuszcza prąd przez wodę rozdzielając jej cząsteczki na tlen i wodór. Ten ostatni można magazynować w postaci sprężonej w szczelnych zbiornikach, a następnie wykorzystać w momencie, gdy zapotrzebowanie na energię będzie duże, a cena wysoka. Wtedy w procesie odwrotnym łączymy wodór z tlenem w ogniwie wodorowym i powstaje energia elektryczna.

- Jako doradcy energetyczni przeprowadzamy podobne eksperymenty na zajęciach edukacyjnych - opowiada Paweł Klimczak. - Uczniom starszych klas szkół podstawowych oraz w szkołach średnich pokazujemy model pojazdu wodorowego. To się odbywa w skali mikro, ale na oczach uczniów dochodzi do elektrolizy i w praktyczny sposób poznają technologię wodorową.

- Na razie magazynowanie energii z użyciem wodoru jest kosztowne, toteż jest uważane za technologię przyszłości - przyznaje Paweł Klimczak. - Ale ta przyszłość postępuje naprzód, wręcz napiera, bardzo szybko. Już została oddana do użytku pierwsza komercyjna instalacja do wytwarzania wodoru przez prywatną firmę. Niedaleko nas, bo w Gaju Oławskim. Tam wodór jest produkowany jako zielony ze źródeł fotowoltaicznych i z turbin wiatrowych. Będzie sprzedawany m.in. do Wałbrzycha. W Polsce już funkcjonują stacje tankowania wodoru. W  niektórych miastach jeżdżą wodorowe autobusy. Dotychczas wodór potrzebny do ich użytkowania wytwarzany był np. przez Orlen, czyli spółkę skarbu państwa. Teraz rusza krajowa komercyjna produkcja.

Magazynowanie energii za pomocą akumulatorów - także na skalę dużych firm, ze znacznie większym zapotrzebowaniem na ową energię niż w gospodarstwie domowym - nie może się obyć bez dotacji.

- Cena energii elektrycznej wzrosła już rok lub dwa lata temu i ma jeszcze rosnąć - tłumaczy Paweł Klimczak. - Niemniej to ciągle nie jest cena zaporowa, która wymuszałaby na każdym z nas zainteresowanie samodzielną produkcję energii ze źródeł odnawialnych. Mimo tego musimy i powinniśmy konsekwentnie iść w tym kierunku, ponieważ chcemy przecież chronić nasze środowisko. Ale jeśli ta ochrona ma być skuteczna - powtórzę – póki co dotacje są niezbędne. Zarówno dla dużych użytkowników, tworzących tzw. zielone wyspy, jak i dla użytkowników domowych instalacji fotowoltaicznych czymś niezbędnym jest dotowanie magazynowania energii. Bez tego się zwyczajnie nie uda. Nie ochronimy czystego środowiska.

Działają programy wsparcia

– W praktyce dotacje przyznaje Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie lub fundusze wojewódzkie. Przy czym większość pieniędzy na ten cel, którymi dysponuje Narodowy Fundusz, pochodzi z Unii Europejskiej – podkreśla Paweł Klimczak. – Na poziomie gospodarstw domowych to działa podobnie. Jeśli ktoś chce mieć swoją małą „zielona wyspę” i realizuje to bez dotacji, to musi to być nie tylko osoba dość zamożna, ale także taka, której zależy nie tylko i nie tyle na efektywności ekonomicznej, lecz także na innych celach. Na przykład chce być samodzielna, by nie dotknęły jej skutki odcięcia energii elektrycznej. Albo kieruje się szlachetną miłością do natury i troską o nią.

Ale na szczęście ogólnodostępne programy wsparcia zakupu bateryjnych magazynów energii działają już od ponad roku i każdy niezależnie od dochodu może podnieść efektywność wykorzystania produkowanej energii np. z fotowoltaiki. Podobne zachęty są przeznaczone dla jednostek samorządu terytorialnego, stowarzyszeń czy parafii.

Zakończyła się piąta edycja programu „Mój Prąd”, a szósta jest już szeroko komentowana w mediach i wyczekiwana.

– Kolejny nabór może się rozpocząć już we wrześniu – informuje Paweł Klimczak. 
– Magazynowanie energii było dofinansowywane już od kilku edycji. Teraz dofinansowanie do fotowoltaiki ma zostać obligatoryjnie powiązane z magazynem energii. Jeśli tak będzie, magazynowanie stanie się nie tylko możliwością, ale koniecznością. Mówiąc krótko: kto nie będzie magazynował, nie dostanie dofinansowania do samej tylko fotowoltaiki. Bo nie ma gdzie „upchać” wytworzonej przez takiego wytwórcę prądu energii – sieć energetyczna w Polsce wymaga dużych nakładów inwestycyjnych.

Filozofia instalowania fotowoltaiki będzie więc taka: chcemy nie tylko żebyś wytwarzał prąd przy użyciu paneli, ale także, abyś go magazynował i sam wykorzystał. Dlatego państwo jest gotowe udzielić wyższej dotacji do owego magazynu. Niewątpliwie opłacalność takiej instalacji powinna być większa, skoro energia jest gromadzona na czas, gdy będzie potrzebna, a się nie marnuje.

– Dofinansowanie do magazynu energii wynosi 50 procent – tłumaczy Paweł Klimczak. – Według ostatniego naboru było to maksymalnie 16 tysięcy złotych. Drugą połowę inwestor musi dodać od siebie. A magazyn energii za kwoty tego rzędu nie będzie zbyt wielki. Jeśli mamy dziesięciokilowatową instalację PV, to dobrze byłoby mieć także taki magazyn, który przyjmie od dziesięciu do dwudziestu kilowatogodzin. Ale ostatecznie wielkość magazynu powinna zależeć od tego, jakie mamy gospodarstwo domowe, ile osób w nim mieszka i korzysta z energii elektrycznej. Jakie mamy sprzęty. Jeśli korzystamy z kuchni indukcyjnej, przepływowych podgrzewaczy wody, czy pompy ciepła, to wszystko bardzo mocno wpływa na nasze zapotrzebowanie na energię.

Jaki magazyn energii?

Teoretycznie istnieje możliwość użycia w formie magazynów energii akumulatorów kwasowo-ołowiowych, jakie mamy w samochodach. Ale ich żywotność – liczba cykli ładowania i rozładowywania – jest stosunkowo niewielka. Wyższy poziom to akumulatory żelowe lub tzw. AGM-y.

– To także nie jest technologia skrojona wprost pod magazyny energii powiązane z fotowoltaiką, ale zapewnia więcej cykli załadowania i rozładowania – mówi Paweł Klimczak. – I to jest do rozeznania dla osób rozpoczynających swoją przygodę z fotowoltaiką i magazynowaniem energii na przykład na działce ogrodowej bez dostępu do sieci elektroenergetycznej. Natomiast wprost do magazynowania energii elektrycznej przygotowane są akumulatory litowe. Popularne są np. akumulatory litowo-żelazowo-fosforowe. One mogą działać latami. Pod warunkiem, że zostaną poprawnie zainstalowane.

Wszystkie one mają zabezpieczenia, system kontroli, by ich nie przegrzać – trzeba przyznać, że lit jest bardzo palny. Ale one są sporo droższe. Zapewniają bezpieczeństwo przeciwpożarowe i zapewniają większą gęstość magazynowanej energii.

– Wiele osób pyta o magazyny energii, które można zrobić samemu – uzupełnia pan Paweł. – Byłem już pytany przez mieszkańca naszego regionu, czy może on sobie zrobić magazyn energii z akumulatorów z Tesli, bo ma do nich dostęp po korzystnej cenie. Pojawiają się dwie wątpliwości. Pierwszą jest sprawa bezpieczeństwa. A ponadto mój rozmówca pytał o możliwość dofinansowania, a to, niestety, przy takiej samoróbce nie wchodziłoby w grę. Trzeba przedstawić fakturę za urządzenia i to muszą być urządzenia nowe. Niestety, jeśli pojawiają się w mediach informacje o pożarach magazynów energii, to najczęściej są to „magazyny” samoróbki, wykonane przez domorosłych elektryków i przynoszą złą sławę technologii, która odpowiednio zamontowana i skonfigurowana jest bardzo bezpieczna.

Niezależnie od wszystkich warunków, nie ma wątpliwości, że magazynowanie energii ma przyszłość.

– Ono jest warunkiem powodzenia całej transformacji energetycznej – podkreśla Paweł Klimczak. – Bez tego nigdy nie będziemy w stanie wyłączyć źródeł węglowych. Zawsze nam będzie energii brakować. Jeśli zaś gigawatogodziny owej energii zmagazynujemy w magazynach różnego typu, pożegnanie z węglem może się powieść.

Doradca WFOŚiGW w Opolu podkreśla, że magazynowanie może się odbywać na różne sposoby i wszystkie są ważne.

Elektrownie szczytowo pompowe

To mogą być magazyny bateryjne, wodorowe – o czym było dość obszernie powyżej, jak i elektrownie szczytowo-pompowe.

– Elektrownie szczytowo-pompowe też są od jakiegoś czasu na fali – zwraca uwagę pan Paweł. – Są to obiekty hydrotechniczne, które zaczęto budować już w latach 50., 60. i 70. dwudziestego wieku. W Polsce mamy dwie główne elektrownie szczytowo-pompowe: Żarnowiec i Porąbka-Żar. One dysponują łącznie mocą około półtora gigawata. I funkcjonują na zasadzie magazynu energii. Jeśli mamy nadwyżkę energii elektrycznej, wrzucamy ją na pompy, a te pompują wodę ze zbiornika dolnego do górnego. A kiedy mamy szczytowe zapotrzebowanie na energię elektryczną, to spuszczamy tę wodę ze zbiornika górnego do turbiny i produkujemy energię elektryczną. W ostatnim czasie mówi się bardzo dużo o nowych elektrowniach szczytowo-pompowych, które można by zbudować w Polsce. Jednym z miejsc, które się dobrze to tego nadają, jest Kotlina Kłodzka (tam została już zawiązana w tym celu spółka Skarbu Państwa). Działa już biuro zajmujące się sprawami społecznymi. Trzeba przekonać mieszkańców, bo jedną niewielką wieś trzeba by wysiedlić. Mówi się także – w kontekście elektrowni szczytowo-pompowych o zalewaniu odkrywek węgla brunatnego. To jest naprawdę znacząca, wielka możliwość gromadzenia energii elektrycznej.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama