Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 23:46
Reklama
Reklama

Pani Małgorzata Mateja i jej miłość do opolskiego wzoru. To jej praca i pasja

Małgorzata Mateja ze Staniszcz Małych to artystka ludowa, która od ponad 40 lat przenosi wzór opolski na porcelanę. Oczywiście, wszystko zaczęło się od kroszonki, a obecnie upowszechnia go również na bożonarodzeniowych bombkach. To jej praca, pasja i przygoda życia.
Pani Małgorzata Mateja i jej miłość do opolskiego wzoru. To jej praca i pasja

Pani Małgorzata Mateja i jej miłość do opolskiego wzoru

Małgorzata Mateja zajmuje się kultywowaniem tradycji opolskich od wielu lat. Maluje przepiękne wzory kwiatowe, przenosząc je na kroszonki, porcelanę czy bożonarodzeniowe bombki. Z domu rodzinnego wyniosła wiedzę dotyczącą tworzenia kroszonek.

- To tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie - mówi nam pani Małgorzata. - Nie wyobrażam sobie, by na Wielkanoc nie było kroszonek. Musiały one być nie tylko do święconki, ale także w lany poniedziałek, kiedy chłopcy przychodzili nas polać.

Umiejętność wydrapywania kruszonek, jak się okazało w późniejszym czasie, stała się dla niej przepustką do pracy w opolskiej spółdzielni Cepelia. To właśnie oni, metodą prób i błędów, w latach 60-tych przenieśli wzór z kroszonki na porcelanę. Malowany jest on stalówką a następnie wypala się gotowy produkt w specjalnym piecu w temperaturze około 800 stopni. Taka porcelana jest trwała i służy lata.

- Zanim zaczęłam tam pracować, musiałam wykonać kilka kroszonek - wspomina pani Małgorzata. - Chcieli sprawdzić, czy znam tę tradycję, co nie oznaczało jednak, że będę potrafiła malować porcelanę. Kroszonki wtedy nie były takie jak teraz. Ich wzór był skromny, wydrapywało się kwiatki i napisy, ja to robiłam żyletką.

Uczyła się fachu od mieszkanek gminy

Pod koniec lat 80. nie łatwo było o pracę, a lokalne rękodzielniczki namawiały panią Małgorzatę, żeby spróbowała swoich sił w Cepelii w malowaniu porcelany.

- Jak zaczęłam pracę w Cepelii, to w naszej gminy malowało porcelanę 12 kobiet - opowiada. - Miałam od kogo podglądać i uczyć się tego. Teraz praktycznie nie ma nikogo, oprócz mistrzyni Bożeny Konieczko. Jednak zanim rozpoczęłam, to chodziłam do sąsiadki i u niej się to wszystko rozpoczęło. Początkowo dała mi stalówkę i kazała podpisywać prace, odręcznie na spodzie. Było to kilkaset podpisów co tydzień. Parę dni wystarczyło mi, bym pisała gładko. Potem kazała nakładać kolory na wzór, jednak tego się bałam robić. Ona miała już swój wyrobiony styl. Nie chciałam tego popsuć, by kierowniczka się nie domyśliła, że wykonywał to ktoś inny. Za to kazała mi malować same listki. Po pewnym czasie poczułam się pewniej i poprosiłam znajome, by zapytały się w Cepelii, czy jest zapotrzebowanie na pracowników. One od razu odpowiedziały, że tak, tym bardziej że w tamtym czasie zdobioną porcelanę wysyłano na cały świat.

W ten sposób pani Małgorzata dostała do wykonania pierwszy talerzyk. Musiała go pokonturować i pomalować.

- Przez kilka miesięcy malowałam jeden talerzyk - wspomina. - Co tydzień do mnie wracał. Po pewnym czasie czułam się zrezygnowana, nie wiedziałam, co źle robię. Poddałam się i uważałam, najwidoczniej nie nadaję się. Nic już na nim nie poprawiałam i kazałam go oddać. Po przyjeździe koleżanki usłyszałam, że mam przyjechać po „produkcję”. Teraz już wiem, że chodziło o wypracowanie ręki.

Praca w Cepelii nie należała do łatwych. Trzeba było wyrabiać akord, który narzucano z góry.

- Z roku na rok płaca minimalna wzrastała, a nasza robocizna stała w miejscu, nieraz więc pracowało się po nocach, bo tylko wtedy szło wykonać normę. To była masakra - zauważa pani Małgorzata.

Po upadku spółdzielni pani Małgorzata dalej kontynuowała tradycję malowania wzoru opolskiego na kroszonkach i porcelanie.

- Po ciężkich latach przepracowanych w Cepelii, kiedy jestem na emeryturze, tylko czekam, by wziąć tę stalówkę i tworzyć dla przyjemności - tłumaczy. - Nie wyobrażam sobie, bym mogła wykonywać inną pracę niż ta. Tu nawet nie chodzi już o pieniądze, a o fakt, że komuś się to podoba i czeka na ten wyrób lub chce go komuś sprezentować.

Moda powróciła

W pewnym okresie spadł popyt na rękodzieło z porcelany. Jednak po latach odwróciła się tendencja i wyroby te są coraz częściej poszukiwane przez koneserów, nie tylko w tej formie z przed lat, ale i tych aktualnych prac.

- Martwa epoka przypadła na lata 2000-2005, kiedy moda i pokolenie się zmieniło - wyjaśnia pani Małgorzata. - Ale od kiedy kroszonka i naniesiony wzór na porcelanie zostały wpisane na listę Niematerialnego Dzedzictwa Kulturowego, rozpoczął się trend zwyżkowy.

- Sklepy zawalone zostały chińszczyzną, a są osoby, które wolą mieć coś porządnego - dodaje. - Sama maluję na sprawdzonej porcelanie z naszych zakładów i farbami zakupionymi w Instytucie Ceramiki w Warszawie. Popyt jest niesamowity. Ja już sama nie daję rady. Obecnie nie przyjmuję zamówień, bo ludzie u mnie czekają trzy lata na duże serwisy. No chyba, że jest to małe zmówienie w postaci dwóch filiżanek czy kubeczków, to wtedy staram się to wykonać.

Opolski wzór na szklanej bombce

Pani Małgorzata oprócz malowania kroszonek czy porcelany, opolski wzór przenosi na szklane bombki. U niej sezon na nie rozpoczyna się w maju. Do ich malowania używa stalówki i farb akrylowych.

- To bombki, które możemy zakupić normalnie w sklepie - opowiada. - Są one bez żadnego wzoru czy zdobienia. Tak samo jak na porcelanie, maluję je stalówką. Najpierw powstaje kontur. Wzór musi być nieco większy niż na porcelanie czy kroszonce, wtedy mogę farby nakładać pędzelkiem.

Jak dodaje artystka, trzeba to zrobić delikatnie i starannie. A kropką nad „i” jest dodawany brokat. Czas zdobienia bombek zależy od ich wielkości.

- Takie większe jestem w stanie zrobić dwie i pół w ciągu dnia, z niewielkimi przerwami - opisuje. - A mniejsze może wykonałabym trzy. Jednak to zależne jest od dnia.

Nie każda bombka jest idealnie okrągła, dlatego zanim naniesie się wzór, trzeba wszystko przemyśleć. Natomiast końcowy efekt jest piorunujący.

Teraz uczy innych

W miniony piątek w Staniszczach Małych dobiegł końca projekt „Mistrz Tradycji” , który realizowano od maja. Przez ten czas Małgorzata Mateja przekazywała swoją wiedzę i warsztat ośmiu uczennicom wyłonionym w procesie rekrutacji.

- Dziewczyny bardzo się starały - podkreśla. - Wymagałam od nich tego, czego mnie uczono. Przez siedem miesięcy rzetelnie pracowały. Byłam zaskoczona, gdy po raz pierwszy wzięły stalówkę do ręki i tak dobrze sobie radziły.

Jak zauważa lokalna twórczyni, nauczyć się tego fachu może każdy, lecz nie wszyscy są w stanie wytrwać.

- Trzeba być cierpliwym i bardzo tego chcieć, bo to nie jest tak od razu - zaznacza. - Kiedy zobaczyłam po 25 latach swoje pierwsze prace, to zapytałam kierowniczki, jak mogła je wtedy dopuścić do sprzedaży. Mimo, że początkowo malowałam drobiazgi. Były to łyżeczki do cukru, kieliszki, podstaweczki.

- Natomiast w projekcie moim zadaniem było wyszkolić te osoby - dodaje pani Małgorzata. - Mam nadzieje, że zajmą one kiedyś moje miejsce i będą zdobytą wiedzę i umiejętności przekazywać dalej. Wtedy ta tradycja przetrwa.

Zapytaliśmy również panią Małgorzatę, czy czuje się mistrzem tradycji?

- Czy ja wiem? Jeśli ktoś robi coś pieczołowicie przez ponad 40 lat, to chyba można go tak nazwać - odpowiada. - Najwyraźniej nie robię tego źle, skoro jest tyle zamówień. Jednak dla mnie nie to jest ważne. Robię to, co kocham i dopóki będę miała siły, to nadal będę przy tym pracować.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"! 


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 18 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama