Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 01:16
Reklama
Reklama

Konflikty pomiędzy duchownymi. O co rywalizowali i rywalizują księża?

Szczęść Boże, dzień dobry! O tym, że o konflikty między ludźmi jest łatwo, wszyscy wiemy. Także w świecie Kościoła tak się niestety zdarzało i zdarza. Zdarzają się również, o zgrozo, rywalizacje pomiędzy księżmi, który z nich jest popularniejszy, który więcej ludzi pociągnie za sobą, etc. Zajrzyjmy więc w przeszłość i przekonajmy.
Konflikty pomiędzy duchownymi. O co rywalizowali i rywalizują księża?

Autor: pexels.com / zdjecie ilustracyjne

Ksiądz świecki

Za jedną z najstarszych gorszących spraw należy uznać kwestię rosnących roszczeń kapituły i jej ambicji. Najwcześniejsze źródła pisane świadczące o istnieniu tej instytucji pochodzą z I połowy XII w., zawierając w sobie informacje jedynie o jej bytności. Przypuszcza się, że pierwotnie w jej skład wchodzili duchowni świeccy (clericus sæcularis – duchowny świecki; termin oznaczający duchownych wyższych i niższych święceń, również przeciwstawia się pojęciom monachus i laicus) jak i zakonni (duchowieństwie świeckie, które mieszkało we Wrocławiu, zaś zakonnicy, najprawdopodobniej z pobliskiego opactwa św. Marcina). Dopiero z upływem lat, wraz z zapleczem materialnym dla kanoników, grono członków tejże instytucji zaczęło się kształtować. Należy przypuszczać, że pod wpływem dawnego uczestnictwa w tymże gronie mnichów kapituła przyjęła podobny styl życia, tj. wspólne życie (z modlitwą na czele) i według określonej reguły. Na przyjęcie takiego stanowiska pozwala użycie słowa monasterium, które określało dom wspólnoty. Pomimo prób zaprowadzenia takiego stylu życia, kapituła zyskiwała kolejne prerogatywy, dochodziło do zróżnicowania statusu jej członków. Właśnie na Wrocław wskazuje się jako pierwsze w Polsce biskupstwo, w którym kapituła katedralna miała prawo postulacji, zaś biskup Cyprian (w latach 1193–1201 pełnił ten urząd w Lubuszu, natomiast we Wrocławiu rządził od 1201 do 1207 r.) był pierwszym ordynariuszem, który został wskazany przez kapitułę. Jak się później okazało, miało to wiele negatywnych skutków i wpłynęło na powodzenie reformacji na Śląsku.

Spory biskupów

W czasie, gdy kolejni biskupi wydawali na synodach prawo próbujące zreformować duchowieństwo, mieli również trudne do rozwiązania spory. Już biskup Konrad z Oleśnicy został zmuszony przez kapitułę do odstąpienia ze sprawowanego urzędu. Kolejny rządca diecezji – biskup Piotr Nowak – przed ingresem otrzymał do zaprzysiężenia warunki wyboru. W dokumencie tym uwzględniono przede wszystkim dobro kanoników, a na dalszym planie uplasowały się finanse diecezjalne. Natomiast bp Rudolf był zwolennikiem pokojowej koegzystencji, co jednak przypłacił zagwarantowaniem zasięgania po radę kapituły, szanował przywileje oraz nietykalność osobistą członków kapituły.

Przed metropolitą

Jednym z bardziej burzliwych okresów jest pontyfikat biskup Jana IV, który w rzeczywistości był dla członków kapituły obcym. Tak było w istocie, gdyż przywędrował on do Wrocławia z diecezji Eichstätt w Szwabii. Owa obcość okazała się kamieniem niezgody, od którego zaczęły się kolejne konflikty. Biskup, wypominając kapitule te uprzedzenia, dodaje do listy zarzutów wygodne życie, hedonizm, kurczowe trzymanie się przywilejów oraz nakładanie najwyższych kar w stosunku do dłużników. Pod wpływem nadstarosty Jerzego von Steina w 1489 r. nakazał aresztować Mikołaja Scultetiego, który był przywódcą opozycji. Rok później umieścił w otmuchowskim zamku kolejnych dwóch kanoników: Jana Schobera oraz Jana Knobelsdorfa. Co jest zrozumiałe wobec takiego postępowania ordynariusza, kapituła szukała pomocy w radzie miejskiej, a także wysłała poselstwo do Rzymu. Jeszcze zanim zapadł wyrok, w tym samym roku doszło do porozumienia między oboma stronami, a aresztanci zostali uwolnieni. Zaś interwencja w Stolicy Apostolskiej zakończyła się wydaniem w 26 marca 1491 r. listu do arcybiskupa Zbigniewa (1481–1493), metropolity gnieźnieńskiego, w którym papież Innocenty VIII informował o wyjęciu kapituły z jurysdykcji biskupa Jana na czas jego pontyfikatu, a na metropolitę nałożył obowiązek chronienia jej praw.

Konflikt z rozmachem

W niedługim czasie spór się odnowił. Być może cała sprawa nie uzyskałaby wielkiego rozgłosu i zostałaby zapomniana, gdyby nie Oswald Straubinger. Ten kantor katedralny, kanonik od 1485 r., rozdmuchał konflikt oplakatowując drzwi wrocławskich kościołów, jak również rozrzucając ośmieszające i szkalujące biskupa ulotki. Jak się można domyśleć, wywołało to zgorszenie bez względu na przynależność stanową. Co symptomatyczne, od tego czasu zaczęto sobie nic nie robić z kar kościelnych. W konflikt został włączony także król Władysław Jagiellończyk (1490–1516), który trzymał stronę biskupa, zaś rada miejska opowiadała się za opozycyjnymi kanonikami. Konflikt został zakończony 7 czerwca 1494 r., a kilkuletni okres pokoju przyniósł owoce w postaci dwóch synodów (1496, 1497). W 1498 r. wydano dekret zakazujący w przyszłości Polakom udziału w beneficjach diecezjalnych, zaś rok później podjęto kroki zmierzające ku coraz bardziej rygorystycznemu nakazowi rezydencji.

Ugryźć rękę, która karmiła

Całości tragizmu dopełniają dwa kolejne konflikty. Pierwszy za sprawą Jana Sweytzera z Wemding, nepoty biskupa Jana IV. Za związanie się z kobietą ordynariusz pozbawił go funkcji notariusza kancelarii biskupiej. Ten w odpowiedzi szkalował swego przełożonego, a nawet najmował podpalaczy, którzy mieli szkodzić majątkom biskupim. Drugim problemem, zdawałoby się błahostką, był spór między wrocławskimi kolegiatami o strój. Biskup w 1501 r. zgodził się na ujednolicenie stroju obu tych gremiów (wielu kanoników katedralnych zasiadało również w ławach świętokrzyskich, więc w celu oszczędności chcieli jednego stroju dla obu zgromadzeń). Niektórzy, zazdrośni o przywileje, w punkcie kulminacyjnym odwołali się nawet do Rzymu. Ostatecznie biskup odwołał zezwolenie.

Spór o sukcesję

Schyłek życia biskupa Jana IV także nie był spokojny. Próbował on wystarać się o koadiutora dla diecezji. Początkowo miał nim być Fryderyk, syn księcia Kazimierza cieszyńskiego. Jednak wskutek oporów ze strony króla Władysława i kanoników katedralnych biskup odstąpił od tego zamiaru. Kolejnym kandydatem ordynariusza był Jan Turzo, który pochodził z Krakowa. Jak można się domyślać, i on był nieprzychylnie oceniany przez kanoników, którzy spostrzegali go tylko ze względu na obce im pochodzenie. Papież Aleksander VI w końcu przychylił się ku prośbie Jana IV, na co opozycja z kapituły zaczęła rozpowszechniać plotki o symonii. Objęcie funkcji koadiutora przez Jana Turzo wywołało protest nie tylko oponentów z kapituły, ale także rajców miejskich i książąt. Sytuacja ta doprowadziła do pogardzania duchowieństwem przez władców świeckich. Aby zakończyć konflikt, z inicjatywy królewskiej 3 lutego 1504 r. zawarto układ kolowracki. Uzgodniono w nim, że po śmierci biskupa jego następcą ma być jeden z książąt śląskich; dochody kanonickie będące w dyspozycji biskupa i kapituły miały być przekazywane szlachcie i mieszczaństwu Wrocławia i innych miast; włościanie z wiosek kościelnych mieli płacić takie same podatki jak inni wieśniacy; księża nie mogli wnosić spraw świeckich przed sądy kościelne, oprócz kwestii związanych z dziesięciną; zakazano nakładania anatem wobec niepłacących podatków Kościołowi), w którym, owszem, zezwolono Turzonowi na objęcie urzędu, jednak z wykluczeniem elekcji obcokrajowca w przyszłości. Podobnie uzgodniono w zakresie nadawania beneficjów kościelnych przez biskupa, kapitułę i książąt. Jednak kilkanaście lat później, tj. 26 czerwca 1516 r. papież Leon X przywrócił stan poprzedni.

Warto również wspomnieć o innym aspekcie sporów między duchownymi a rajcami. W kilka dni po podpisaniu układu kolowratskiego, zdecydowano się również na załatwienie innego sporu, którego materią było piwo na Ostrowie Tumskim. Zakładał on zgodę na zaopatrywanie się przez kapitułę w piwo produkowane w innych miastach, jednak dopuszczono tam do sprzedaży jedynie napój z Wrocławia. Nie mogli tam również mieszkać rzemieślnicy, zaś do prac mogli być zatrudniani wyłącznie ludzie miejscowi.

Te i tym podobne konflikty przyczyniły się do rosnącego napięcia nie tylko w łonie samego duchowieństwa, ale także zgorszenia dla świeckich. Bo kłótnie będą także i w rodzinie, jednak czy wszystko musi być wynoszone z domu i publicznie obnażane?

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama