Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 04:08
Reklama Żabka

Konflikty pomiędzy duchownymi. O co rywalizowali i rywalizują księża?

Szczęść Boże, dzień dobry! O tym, że o konflikty między ludźmi jest łatwo, wszyscy wiemy. Także w świecie Kościoła tak się niestety zdarzało i zdarza. Zdarzają się również, o zgrozo, rywalizacje pomiędzy księżmi, który z nich jest popularniejszy, który więcej ludzi pociągnie za sobą, etc. Zajrzyjmy więc w przeszłość i przekonajmy.
Konflikty pomiędzy duchownymi. O co rywalizowali i rywalizują księża?

Autor: pexels.com / zdjecie ilustracyjne

Ksiądz świecki

Za jedną z najstarszych gorszących spraw należy uznać kwestię rosnących roszczeń kapituły i jej ambicji. Najwcześniejsze źródła pisane świadczące o istnieniu tej instytucji pochodzą z I połowy XII w., zawierając w sobie informacje jedynie o jej bytności. Przypuszcza się, że pierwotnie w jej skład wchodzili duchowni świeccy (clericus sæcularis – duchowny świecki; termin oznaczający duchownych wyższych i niższych święceń, również przeciwstawia się pojęciom monachus i laicus) jak i zakonni (duchowieństwie świeckie, które mieszkało we Wrocławiu, zaś zakonnicy, najprawdopodobniej z pobliskiego opactwa św. Marcina). Dopiero z upływem lat, wraz z zapleczem materialnym dla kanoników, grono członków tejże instytucji zaczęło się kształtować. Należy przypuszczać, że pod wpływem dawnego uczestnictwa w tymże gronie mnichów kapituła przyjęła podobny styl życia, tj. wspólne życie (z modlitwą na czele) i według określonej reguły. Na przyjęcie takiego stanowiska pozwala użycie słowa monasterium, które określało dom wspólnoty. Pomimo prób zaprowadzenia takiego stylu życia, kapituła zyskiwała kolejne prerogatywy, dochodziło do zróżnicowania statusu jej członków. Właśnie na Wrocław wskazuje się jako pierwsze w Polsce biskupstwo, w którym kapituła katedralna miała prawo postulacji, zaś biskup Cyprian (w latach 1193–1201 pełnił ten urząd w Lubuszu, natomiast we Wrocławiu rządził od 1201 do 1207 r.) był pierwszym ordynariuszem, który został wskazany przez kapitułę. Jak się później okazało, miało to wiele negatywnych skutków i wpłynęło na powodzenie reformacji na Śląsku.

Spory biskupów

W czasie, gdy kolejni biskupi wydawali na synodach prawo próbujące zreformować duchowieństwo, mieli również trudne do rozwiązania spory. Już biskup Konrad z Oleśnicy został zmuszony przez kapitułę do odstąpienia ze sprawowanego urzędu. Kolejny rządca diecezji – biskup Piotr Nowak – przed ingresem otrzymał do zaprzysiężenia warunki wyboru. W dokumencie tym uwzględniono przede wszystkim dobro kanoników, a na dalszym planie uplasowały się finanse diecezjalne. Natomiast bp Rudolf był zwolennikiem pokojowej koegzystencji, co jednak przypłacił zagwarantowaniem zasięgania po radę kapituły, szanował przywileje oraz nietykalność osobistą członków kapituły.

Przed metropolitą

Jednym z bardziej burzliwych okresów jest pontyfikat biskup Jana IV, który w rzeczywistości był dla członków kapituły obcym. Tak było w istocie, gdyż przywędrował on do Wrocławia z diecezji Eichstätt w Szwabii. Owa obcość okazała się kamieniem niezgody, od którego zaczęły się kolejne konflikty. Biskup, wypominając kapitule te uprzedzenia, dodaje do listy zarzutów wygodne życie, hedonizm, kurczowe trzymanie się przywilejów oraz nakładanie najwyższych kar w stosunku do dłużników. Pod wpływem nadstarosty Jerzego von Steina w 1489 r. nakazał aresztować Mikołaja Scultetiego, który był przywódcą opozycji. Rok później umieścił w otmuchowskim zamku kolejnych dwóch kanoników: Jana Schobera oraz Jana Knobelsdorfa. Co jest zrozumiałe wobec takiego postępowania ordynariusza, kapituła szukała pomocy w radzie miejskiej, a także wysłała poselstwo do Rzymu. Jeszcze zanim zapadł wyrok, w tym samym roku doszło do porozumienia między oboma stronami, a aresztanci zostali uwolnieni. Zaś interwencja w Stolicy Apostolskiej zakończyła się wydaniem w 26 marca 1491 r. listu do arcybiskupa Zbigniewa (1481–1493), metropolity gnieźnieńskiego, w którym papież Innocenty VIII informował o wyjęciu kapituły z jurysdykcji biskupa Jana na czas jego pontyfikatu, a na metropolitę nałożył obowiązek chronienia jej praw.

Konflikt z rozmachem

W niedługim czasie spór się odnowił. Być może cała sprawa nie uzyskałaby wielkiego rozgłosu i zostałaby zapomniana, gdyby nie Oswald Straubinger. Ten kantor katedralny, kanonik od 1485 r., rozdmuchał konflikt oplakatowując drzwi wrocławskich kościołów, jak również rozrzucając ośmieszające i szkalujące biskupa ulotki. Jak się można domyśleć, wywołało to zgorszenie bez względu na przynależność stanową. Co symptomatyczne, od tego czasu zaczęto sobie nic nie robić z kar kościelnych. W konflikt został włączony także król Władysław Jagiellończyk (1490–1516), który trzymał stronę biskupa, zaś rada miejska opowiadała się za opozycyjnymi kanonikami. Konflikt został zakończony 7 czerwca 1494 r., a kilkuletni okres pokoju przyniósł owoce w postaci dwóch synodów (1496, 1497). W 1498 r. wydano dekret zakazujący w przyszłości Polakom udziału w beneficjach diecezjalnych, zaś rok później podjęto kroki zmierzające ku coraz bardziej rygorystycznemu nakazowi rezydencji.

Ugryźć rękę, która karmiła

Całości tragizmu dopełniają dwa kolejne konflikty. Pierwszy za sprawą Jana Sweytzera z Wemding, nepoty biskupa Jana IV. Za związanie się z kobietą ordynariusz pozbawił go funkcji notariusza kancelarii biskupiej. Ten w odpowiedzi szkalował swego przełożonego, a nawet najmował podpalaczy, którzy mieli szkodzić majątkom biskupim. Drugim problemem, zdawałoby się błahostką, był spór między wrocławskimi kolegiatami o strój. Biskup w 1501 r. zgodził się na ujednolicenie stroju obu tych gremiów (wielu kanoników katedralnych zasiadało również w ławach świętokrzyskich, więc w celu oszczędności chcieli jednego stroju dla obu zgromadzeń). Niektórzy, zazdrośni o przywileje, w punkcie kulminacyjnym odwołali się nawet do Rzymu. Ostatecznie biskup odwołał zezwolenie.

Spór o sukcesję

Schyłek życia biskupa Jana IV także nie był spokojny. Próbował on wystarać się o koadiutora dla diecezji. Początkowo miał nim być Fryderyk, syn księcia Kazimierza cieszyńskiego. Jednak wskutek oporów ze strony króla Władysława i kanoników katedralnych biskup odstąpił od tego zamiaru. Kolejnym kandydatem ordynariusza był Jan Turzo, który pochodził z Krakowa. Jak można się domyślać, i on był nieprzychylnie oceniany przez kanoników, którzy spostrzegali go tylko ze względu na obce im pochodzenie. Papież Aleksander VI w końcu przychylił się ku prośbie Jana IV, na co opozycja z kapituły zaczęła rozpowszechniać plotki o symonii. Objęcie funkcji koadiutora przez Jana Turzo wywołało protest nie tylko oponentów z kapituły, ale także rajców miejskich i książąt. Sytuacja ta doprowadziła do pogardzania duchowieństwem przez władców świeckich. Aby zakończyć konflikt, z inicjatywy królewskiej 3 lutego 1504 r. zawarto układ kolowracki. Uzgodniono w nim, że po śmierci biskupa jego następcą ma być jeden z książąt śląskich; dochody kanonickie będące w dyspozycji biskupa i kapituły miały być przekazywane szlachcie i mieszczaństwu Wrocławia i innych miast; włościanie z wiosek kościelnych mieli płacić takie same podatki jak inni wieśniacy; księża nie mogli wnosić spraw świeckich przed sądy kościelne, oprócz kwestii związanych z dziesięciną; zakazano nakładania anatem wobec niepłacących podatków Kościołowi), w którym, owszem, zezwolono Turzonowi na objęcie urzędu, jednak z wykluczeniem elekcji obcokrajowca w przyszłości. Podobnie uzgodniono w zakresie nadawania beneficjów kościelnych przez biskupa, kapitułę i książąt. Jednak kilkanaście lat później, tj. 26 czerwca 1516 r. papież Leon X przywrócił stan poprzedni.

Warto również wspomnieć o innym aspekcie sporów między duchownymi a rajcami. W kilka dni po podpisaniu układu kolowratskiego, zdecydowano się również na załatwienie innego sporu, którego materią było piwo na Ostrowie Tumskim. Zakładał on zgodę na zaopatrywanie się przez kapitułę w piwo produkowane w innych miastach, jednak dopuszczono tam do sprzedaży jedynie napój z Wrocławia. Nie mogli tam również mieszkać rzemieślnicy, zaś do prac mogli być zatrudniani wyłącznie ludzie miejscowi.

Te i tym podobne konflikty przyczyniły się do rosnącego napięcia nie tylko w łonie samego duchowieństwa, ale także zgorszenia dla świeckich. Bo kłótnie będą także i w rodzinie, jednak czy wszystko musi być wynoszone z domu i publicznie obnażane?

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Podziel się
Oceń

Komentarze

ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 7°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 14 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama