Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 08:36
Reklama

Pani Beata woziła listy mieszkańcom Nowej Wsi przez 42 lata. Koniec pewnej epoki

Dzięki niej do mieszkańców Nowej Wsi i nie tylko całymi latami docierały ważne wiadomości. Przekazywała miłosną korespondencję zakochanych. Czyjś syn, który wyjechał za granicę do pracy, mógł napisać rodzicom, że szczęśliwie dotarł na miejsce. Jakiś student mógł dowiedzieć się, że dostał się na wymarzone studia... Dziś kontakt jest o wiele prostszy - wystarczy wystukać kilka słów na klawiaturze komputera czy telefonu. Jednak wciąż, bez takich ludzi, jak pani Beata, która przez 42 lata doręczała mieszkańcom sołectwa korespondencję, wiele ważnych informacji nie mogłoby dotrzeć do odbiorców.
Pani Beata woziła listy mieszkańcom Nowej Wsi przez 42 lata. Koniec pewnej epoki
Pani Beata przez 42 lata pokonywała rowerem niezliczoną ilość kilometrów, dowożąc ludziom przesyłki

Autor: Fot. Karolina Koptoń

Mieszkańcy Nowej Wsi wzruszająco pożegnali swoją listonoszkę

Beata Kwiatkowska jako listonoszka przepracowała 42 lata. Przez ten czas woziła korespondencję głównie mieszkańcom sołectwa Nowa Wieś, ale również Rynku i osiedla Piastów. Codziennie, bez względu na deszcz, śnieg czy upał, listonoszka pokonywała około 20 kilometrów na rowerze.

– Mój rewir to był kawał miasta – zaznacza. – Na początku nie był aż tak duży, ale z biegiem czasu dokładano mi kolejne ulice.

Kiedy zaczynała pracę w tym zawodzie, nie miała nawet 18 lat, choć oficjalnie woziła ludziom korespondencję właśnie od osiemnastki. Jak podkreśla, na tę zawodową drogę skierował ją przypadek albo przeznaczenie. Po prostu tak się złożyło, że kiedy wchodziła w dorosłość, zdarzył się akurat wakat dla listonoszki, więc postanowiła spróbować, nie przypuszczając nawet, że zawód ten stanie się jej pasją i misją przez resztę dorosłego życia.

Swój pierwszy dzień pracy pani Beata pamięta do dziś. – Przydzielono mi pierwsze zadania, niby nic trudnego, ale nerwy były straszne – wspomina.

Pracę przy rozwożeniu listów pani Beata opisuje jako nielekką. – Ale kiedy już przyzwyczaiłam się do warunków, do pracy bez względu na pogodę, do kilometrów, które trzeba było pokonać, to pracowałam z chęcią, z serduchem – podkreśla.

Przyznaje, że przejście na emeryturę, którą rozpoczęła od 26 lipca, to dla niej szczególny czas, kończący bardzo ważny okres w życiu i początek nowego.

– Najbardziej lubiłam w tej pracy ludzi – mówi. – A miałam szczęście, bo trafiałam na szczerych i dobrych. Przez te wszystkie lata nie miałam tu żadnego konfliktu i jest mi bardzo przykro, że już tych ludzi nie będę widziała na co dzień. Uśmiech, chwila rozmowy - tego będzie mi brak. Poznałam tyle wspaniałych osób. Jestem z nimi tak związana, że naprawdę ciężko mi odchodzić.

Pytana, skąd ona, drobna kobieta, brała siłę, by przemierzać tyle kilometrów dziennie w deszczu, śniegu czy upale i do tego zawsze być uprzejmą dla każdego, pani Beatka odpowiada, że jej pogoda ducha bierze się ze szczerej sympatii, jaką darzy swoją pracę.

– Bardzo lubiłam tę pracę, dawała mi radość, mogę powiedzieć, że to była moja pasja – przyznaje. – Nie wyobrażam sobie, jak teraz będzie, bez tej pracy.

Przez ostatnie 42 lata w zawodzie listonosza wiele się zmieniło

– Dawniej korespondencji było znacznie więcej, niż dziś – opowiada. – Kiedy szły święta, miałam cale sterty listów i kartek do doręczenia. Teraz jest tego znacznie mniej.

Ludzie z Nowej Wsi twierdzą, że pani Beata każdego z nich znała z imienia i nazwiska. A jeśli nie zastała kogoś w domu, to zawoziła przesyłkę do pracy.

– Jesteśmy jej bardzo wdzięczni – zaznacza pani Karolina. – Podziwiamy ją, że nieraz przyjeżdżała do nas mokrusieńka od góry do dołu, bo tak tego dnia lało, a na drugi dzień znowu była na posterunku, gotowa do pracy.

Mieszkańcy tak bardzo zżyli się ze swoją listonoszką, że postanowili sprawić, by pani Beata jeszcze długo ich wspominała i zorganizowali pożegnalną fetę w świetlicy w Nowej Wsi. Listonoszka wyjątkowo nie dojechała na miejsce rowerem, lecz została przywieziona kabrioletem.

A w świetlicy czekali już na nią mieszkańcy, którzy przyszli, by osobiście wyrazić swoją wdzięczność za jej wieloletnią pracę i oddanie. Były życzenia, wspomnienia i wzruszenia.

– Inicjatorkami pożegnalnego przyjęcia dla pani Beaty, były nasze dwie mieszkanki, panie Sabina i Wiesia – opowiada Grzegorz Kozioł, sołtys Nowej Wsi. – Zadzwoniły do mnie, mówiąc, że chciałyby podziękować pani Beatce za pracę i z prośbą, by pomóc im w zorganizowaniu tej akcji. Pomysł bardzo dobrze się przyjął, mieszkańcy chętnie przystąpili do tej akcji, zresztą było widać, że przyszli licznie na pożegnanie.

Wyjątkowe pożegnanie pani Beaty

– To było szczere, od serca podziękowanie za tak długą pracę dla nas, to chcieliśmy pani Beatce pokazać – zapewnia sołtys. – Teraz pozostaje mi życzyć jej przede wszystkim spokojnej jazdy na rowerze, już niekoniecznie z listami, żeby na emeryturze wreszcie mogła sobie podziwiać widoki, krajobrazy, bo na pewno nie zrezygnuje z jazdy na rowerze, ma ją chyba we krwi.

Z kolei pani Beata przekonuje, że jest bardzo zaskoczona pożegnaniem, jakie zgotowali jej mieszkańcy Nowej Wsi, ale też ulic Wilkowskiego i Pięknej.

– Nie spodziewałam się czegoś takiego, jestem tak szczęśliwa, że nie da się tego opisać – mówi ze wzruszeniem. – To niesamowici ludzie i to nie tylko z Nowej Wsi, z którymi jestem bardzo związana. Każde ich życzenie było ciepłe, będę za nimi tęsknić i będzie mi ciężko, że nie będę mogła ich nadal codziennie widywać. Chcę im bardzo podziękować za to wspaniałe pożegnanie.

A strzelczanie, którym pani Kwiatkowska latami doręczała listy, życzą jej, żeby pasja nie wygasła na emeryturze, lecz przeniosła się na inne owocne zajęcie: – Może niekoniecznie maratony, ale może rowerowe wycieczki po naszych pięknych strzeleckich okolicach, a kto wie, może gdzieś dalej...

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiegoKup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 9°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1009 hPa
Wiatr: 11 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama