Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 00:54
ReklamaFilplast

Pani Beata woziła listy mieszkańcom Nowej Wsi przez 42 lata. Koniec pewnej epoki

Dzięki niej do mieszkańców Nowej Wsi i nie tylko całymi latami docierały ważne wiadomości. Przekazywała miłosną korespondencję zakochanych. Czyjś syn, który wyjechał za granicę do pracy, mógł napisać rodzicom, że szczęśliwie dotarł na miejsce. Jakiś student mógł dowiedzieć się, że dostał się na wymarzone studia... Dziś kontakt jest o wiele prostszy - wystarczy wystukać kilka słów na klawiaturze komputera czy telefonu. Jednak wciąż, bez takich ludzi, jak pani Beata, która przez 42 lata doręczała mieszkańcom sołectwa korespondencję, wiele ważnych informacji nie mogłoby dotrzeć do odbiorców.
Pani Beata woziła listy mieszkańcom Nowej Wsi przez 42 lata. Koniec pewnej epoki
Pani Beata przez 42 lata pokonywała rowerem niezliczoną ilość kilometrów, dowożąc ludziom przesyłki

Autor: Fot. Karolina Koptoń

Mieszkańcy Nowej Wsi wzruszająco pożegnali swoją listonoszkę

Beata Kwiatkowska jako listonoszka przepracowała 42 lata. Przez ten czas woziła korespondencję głównie mieszkańcom sołectwa Nowa Wieś, ale również Rynku i osiedla Piastów. Codziennie, bez względu na deszcz, śnieg czy upał, listonoszka pokonywała około 20 kilometrów na rowerze.

– Mój rewir to był kawał miasta – zaznacza. – Na początku nie był aż tak duży, ale z biegiem czasu dokładano mi kolejne ulice.

Kiedy zaczynała pracę w tym zawodzie, nie miała nawet 18 lat, choć oficjalnie woziła ludziom korespondencję właśnie od osiemnastki. Jak podkreśla, na tę zawodową drogę skierował ją przypadek albo przeznaczenie. Po prostu tak się złożyło, że kiedy wchodziła w dorosłość, zdarzył się akurat wakat dla listonoszki, więc postanowiła spróbować, nie przypuszczając nawet, że zawód ten stanie się jej pasją i misją przez resztę dorosłego życia.

Swój pierwszy dzień pracy pani Beata pamięta do dziś. – Przydzielono mi pierwsze zadania, niby nic trudnego, ale nerwy były straszne – wspomina.

Pracę przy rozwożeniu listów pani Beata opisuje jako nielekką. – Ale kiedy już przyzwyczaiłam się do warunków, do pracy bez względu na pogodę, do kilometrów, które trzeba było pokonać, to pracowałam z chęcią, z serduchem – podkreśla.

Przyznaje, że przejście na emeryturę, którą rozpoczęła od 26 lipca, to dla niej szczególny czas, kończący bardzo ważny okres w życiu i początek nowego.

– Najbardziej lubiłam w tej pracy ludzi – mówi. – A miałam szczęście, bo trafiałam na szczerych i dobrych. Przez te wszystkie lata nie miałam tu żadnego konfliktu i jest mi bardzo przykro, że już tych ludzi nie będę widziała na co dzień. Uśmiech, chwila rozmowy - tego będzie mi brak. Poznałam tyle wspaniałych osób. Jestem z nimi tak związana, że naprawdę ciężko mi odchodzić.

Pytana, skąd ona, drobna kobieta, brała siłę, by przemierzać tyle kilometrów dziennie w deszczu, śniegu czy upale i do tego zawsze być uprzejmą dla każdego, pani Beatka odpowiada, że jej pogoda ducha bierze się ze szczerej sympatii, jaką darzy swoją pracę.

– Bardzo lubiłam tę pracę, dawała mi radość, mogę powiedzieć, że to była moja pasja – przyznaje. – Nie wyobrażam sobie, jak teraz będzie, bez tej pracy.

Przez ostatnie 42 lata w zawodzie listonosza wiele się zmieniło

– Dawniej korespondencji było znacznie więcej, niż dziś – opowiada. – Kiedy szły święta, miałam cale sterty listów i kartek do doręczenia. Teraz jest tego znacznie mniej.

Ludzie z Nowej Wsi twierdzą, że pani Beata każdego z nich znała z imienia i nazwiska. A jeśli nie zastała kogoś w domu, to zawoziła przesyłkę do pracy.

– Jesteśmy jej bardzo wdzięczni – zaznacza pani Karolina. – Podziwiamy ją, że nieraz przyjeżdżała do nas mokrusieńka od góry do dołu, bo tak tego dnia lało, a na drugi dzień znowu była na posterunku, gotowa do pracy.

Mieszkańcy tak bardzo zżyli się ze swoją listonoszką, że postanowili sprawić, by pani Beata jeszcze długo ich wspominała i zorganizowali pożegnalną fetę w świetlicy w Nowej Wsi. Listonoszka wyjątkowo nie dojechała na miejsce rowerem, lecz została przywieziona kabrioletem.

A w świetlicy czekali już na nią mieszkańcy, którzy przyszli, by osobiście wyrazić swoją wdzięczność za jej wieloletnią pracę i oddanie. Były życzenia, wspomnienia i wzruszenia.

– Inicjatorkami pożegnalnego przyjęcia dla pani Beaty, były nasze dwie mieszkanki, panie Sabina i Wiesia – opowiada Grzegorz Kozioł, sołtys Nowej Wsi. – Zadzwoniły do mnie, mówiąc, że chciałyby podziękować pani Beatce za pracę i z prośbą, by pomóc im w zorganizowaniu tej akcji. Pomysł bardzo dobrze się przyjął, mieszkańcy chętnie przystąpili do tej akcji, zresztą było widać, że przyszli licznie na pożegnanie.

Wyjątkowe pożegnanie pani Beaty

– To było szczere, od serca podziękowanie za tak długą pracę dla nas, to chcieliśmy pani Beatce pokazać – zapewnia sołtys. – Teraz pozostaje mi życzyć jej przede wszystkim spokojnej jazdy na rowerze, już niekoniecznie z listami, żeby na emeryturze wreszcie mogła sobie podziwiać widoki, krajobrazy, bo na pewno nie zrezygnuje z jazdy na rowerze, ma ją chyba we krwi.

Z kolei pani Beata przekonuje, że jest bardzo zaskoczona pożegnaniem, jakie zgotowali jej mieszkańcy Nowej Wsi, ale też ulic Wilkowskiego i Pięknej.

– Nie spodziewałam się czegoś takiego, jestem tak szczęśliwa, że nie da się tego opisać – mówi ze wzruszeniem. – To niesamowici ludzie i to nie tylko z Nowej Wsi, z którymi jestem bardzo związana. Każde ich życzenie było ciepłe, będę za nimi tęsknić i będzie mi ciężko, że nie będę mogła ich nadal codziennie widywać. Chcę im bardzo podziękować za to wspaniałe pożegnanie.

A strzelczanie, którym pani Kwiatkowska latami doręczała listy, życzą jej, żeby pasja nie wygasła na emeryturze, lecz przeniosła się na inne owocne zajęcie: – Może niekoniecznie maratony, ale może rowerowe wycieczki po naszych pięknych strzeleckich okolicach, a kto wie, może gdzieś dalej...

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
L Autor komentarza: Łoza do woza i won! Treść komentarza: To coś dla łozy, będzie tatusiów wyrywać! Trzeci "kolega" nie odwróci uwagi łoza, on już widzi 🤥 Pajacuj dalej, zabawna jesteś w tej swojej cwanej głupocie 🤪 Data dodania komentarza: 4.11.2026, 21:48 Źródło komentarza: Ujazd wybuduje nowe przedszkole. Gmina pozyskała ponad 5 mln zł dofinansowania J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama