Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 20 września 2026 15:06
ReklamaFilplast

Pani Beata woziła listy mieszkańcom Nowej Wsi przez 42 lata. Koniec pewnej epoki

Dzięki niej do mieszkańców Nowej Wsi i nie tylko całymi latami docierały ważne wiadomości. Przekazywała miłosną korespondencję zakochanych. Czyjś syn, który wyjechał za granicę do pracy, mógł napisać rodzicom, że szczęśliwie dotarł na miejsce. Jakiś student mógł dowiedzieć się, że dostał się na wymarzone studia... Dziś kontakt jest o wiele prostszy - wystarczy wystukać kilka słów na klawiaturze komputera czy telefonu. Jednak wciąż, bez takich ludzi, jak pani Beata, która przez 42 lata doręczała mieszkańcom sołectwa korespondencję, wiele ważnych informacji nie mogłoby dotrzeć do odbiorców.
Pani Beata woziła listy mieszkańcom Nowej Wsi przez 42 lata. Koniec pewnej epoki
Pani Beata przez 42 lata pokonywała rowerem niezliczoną ilość kilometrów, dowożąc ludziom przesyłki

Autor: Fot. Karolina Koptoń

Mieszkańcy Nowej Wsi wzruszająco pożegnali swoją listonoszkę

Beata Kwiatkowska jako listonoszka przepracowała 42 lata. Przez ten czas woziła korespondencję głównie mieszkańcom sołectwa Nowa Wieś, ale również Rynku i osiedla Piastów. Codziennie, bez względu na deszcz, śnieg czy upał, listonoszka pokonywała około 20 kilometrów na rowerze.

– Mój rewir to był kawał miasta – zaznacza. – Na początku nie był aż tak duży, ale z biegiem czasu dokładano mi kolejne ulice.

Kiedy zaczynała pracę w tym zawodzie, nie miała nawet 18 lat, choć oficjalnie woziła ludziom korespondencję właśnie od osiemnastki. Jak podkreśla, na tę zawodową drogę skierował ją przypadek albo przeznaczenie. Po prostu tak się złożyło, że kiedy wchodziła w dorosłość, zdarzył się akurat wakat dla listonoszki, więc postanowiła spróbować, nie przypuszczając nawet, że zawód ten stanie się jej pasją i misją przez resztę dorosłego życia.

Swój pierwszy dzień pracy pani Beata pamięta do dziś. – Przydzielono mi pierwsze zadania, niby nic trudnego, ale nerwy były straszne – wspomina.

Pracę przy rozwożeniu listów pani Beata opisuje jako nielekką. – Ale kiedy już przyzwyczaiłam się do warunków, do pracy bez względu na pogodę, do kilometrów, które trzeba było pokonać, to pracowałam z chęcią, z serduchem – podkreśla.

Przyznaje, że przejście na emeryturę, którą rozpoczęła od 26 lipca, to dla niej szczególny czas, kończący bardzo ważny okres w życiu i początek nowego.

– Najbardziej lubiłam w tej pracy ludzi – mówi. – A miałam szczęście, bo trafiałam na szczerych i dobrych. Przez te wszystkie lata nie miałam tu żadnego konfliktu i jest mi bardzo przykro, że już tych ludzi nie będę widziała na co dzień. Uśmiech, chwila rozmowy - tego będzie mi brak. Poznałam tyle wspaniałych osób. Jestem z nimi tak związana, że naprawdę ciężko mi odchodzić.

Pytana, skąd ona, drobna kobieta, brała siłę, by przemierzać tyle kilometrów dziennie w deszczu, śniegu czy upale i do tego zawsze być uprzejmą dla każdego, pani Beatka odpowiada, że jej pogoda ducha bierze się ze szczerej sympatii, jaką darzy swoją pracę.

– Bardzo lubiłam tę pracę, dawała mi radość, mogę powiedzieć, że to była moja pasja – przyznaje. – Nie wyobrażam sobie, jak teraz będzie, bez tej pracy.

Przez ostatnie 42 lata w zawodzie listonosza wiele się zmieniło

– Dawniej korespondencji było znacznie więcej, niż dziś – opowiada. – Kiedy szły święta, miałam cale sterty listów i kartek do doręczenia. Teraz jest tego znacznie mniej.

Ludzie z Nowej Wsi twierdzą, że pani Beata każdego z nich znała z imienia i nazwiska. A jeśli nie zastała kogoś w domu, to zawoziła przesyłkę do pracy.

– Jesteśmy jej bardzo wdzięczni – zaznacza pani Karolina. – Podziwiamy ją, że nieraz przyjeżdżała do nas mokrusieńka od góry do dołu, bo tak tego dnia lało, a na drugi dzień znowu była na posterunku, gotowa do pracy.

Mieszkańcy tak bardzo zżyli się ze swoją listonoszką, że postanowili sprawić, by pani Beata jeszcze długo ich wspominała i zorganizowali pożegnalną fetę w świetlicy w Nowej Wsi. Listonoszka wyjątkowo nie dojechała na miejsce rowerem, lecz została przywieziona kabrioletem.

A w świetlicy czekali już na nią mieszkańcy, którzy przyszli, by osobiście wyrazić swoją wdzięczność za jej wieloletnią pracę i oddanie. Były życzenia, wspomnienia i wzruszenia.

– Inicjatorkami pożegnalnego przyjęcia dla pani Beaty, były nasze dwie mieszkanki, panie Sabina i Wiesia – opowiada Grzegorz Kozioł, sołtys Nowej Wsi. – Zadzwoniły do mnie, mówiąc, że chciałyby podziękować pani Beatce za pracę i z prośbą, by pomóc im w zorganizowaniu tej akcji. Pomysł bardzo dobrze się przyjął, mieszkańcy chętnie przystąpili do tej akcji, zresztą było widać, że przyszli licznie na pożegnanie.

Wyjątkowe pożegnanie pani Beaty

– To było szczere, od serca podziękowanie za tak długą pracę dla nas, to chcieliśmy pani Beatce pokazać – zapewnia sołtys. – Teraz pozostaje mi życzyć jej przede wszystkim spokojnej jazdy na rowerze, już niekoniecznie z listami, żeby na emeryturze wreszcie mogła sobie podziwiać widoki, krajobrazy, bo na pewno nie zrezygnuje z jazdy na rowerze, ma ją chyba we krwi.

Z kolei pani Beata przekonuje, że jest bardzo zaskoczona pożegnaniem, jakie zgotowali jej mieszkańcy Nowej Wsi, ale też ulic Wilkowskiego i Pięknej.

– Nie spodziewałam się czegoś takiego, jestem tak szczęśliwa, że nie da się tego opisać – mówi ze wzruszeniem. – To niesamowici ludzie i to nie tylko z Nowej Wsi, z którymi jestem bardzo związana. Każde ich życzenie było ciepłe, będę za nimi tęsknić i będzie mi ciężko, że nie będę mogła ich nadal codziennie widywać. Chcę im bardzo podziękować za to wspaniałe pożegnanie.

A strzelczanie, którym pani Kwiatkowska latami doręczała listy, życzą jej, żeby pasja nie wygasła na emeryturze, lecz przeniosła się na inne owocne zajęcie: – Może niekoniecznie maratony, ale może rowerowe wycieczki po naszych pięknych strzeleckich okolicach, a kto wie, może gdzieś dalej...

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiegoKup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach
Reklama