Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 04:20
Reklama
Reklama

Pani Beata woziła listy mieszkańcom Nowej Wsi przez 42 lata. Koniec pewnej epoki

Dzięki niej do mieszkańców Nowej Wsi i nie tylko całymi latami docierały ważne wiadomości. Przekazywała miłosną korespondencję zakochanych. Czyjś syn, który wyjechał za granicę do pracy, mógł napisać rodzicom, że szczęśliwie dotarł na miejsce. Jakiś student mógł dowiedzieć się, że dostał się na wymarzone studia... Dziś kontakt jest o wiele prostszy - wystarczy wystukać kilka słów na klawiaturze komputera czy telefonu. Jednak wciąż, bez takich ludzi, jak pani Beata, która przez 42 lata doręczała mieszkańcom sołectwa korespondencję, wiele ważnych informacji nie mogłoby dotrzeć do odbiorców.
Pani Beata woziła listy mieszkańcom Nowej Wsi przez 42 lata. Koniec pewnej epoki
Pani Beata przez 42 lata pokonywała rowerem niezliczoną ilość kilometrów, dowożąc ludziom przesyłki

Autor: Fot. Karolina Koptoń

Mieszkańcy Nowej Wsi wzruszająco pożegnali swoją listonoszkę

Beata Kwiatkowska jako listonoszka przepracowała 42 lata. Przez ten czas woziła korespondencję głównie mieszkańcom sołectwa Nowa Wieś, ale również Rynku i osiedla Piastów. Codziennie, bez względu na deszcz, śnieg czy upał, listonoszka pokonywała około 20 kilometrów na rowerze.

– Mój rewir to był kawał miasta – zaznacza. – Na początku nie był aż tak duży, ale z biegiem czasu dokładano mi kolejne ulice.

Kiedy zaczynała pracę w tym zawodzie, nie miała nawet 18 lat, choć oficjalnie woziła ludziom korespondencję właśnie od osiemnastki. Jak podkreśla, na tę zawodową drogę skierował ją przypadek albo przeznaczenie. Po prostu tak się złożyło, że kiedy wchodziła w dorosłość, zdarzył się akurat wakat dla listonoszki, więc postanowiła spróbować, nie przypuszczając nawet, że zawód ten stanie się jej pasją i misją przez resztę dorosłego życia.

Swój pierwszy dzień pracy pani Beata pamięta do dziś. – Przydzielono mi pierwsze zadania, niby nic trudnego, ale nerwy były straszne – wspomina.

Pracę przy rozwożeniu listów pani Beata opisuje jako nielekką. – Ale kiedy już przyzwyczaiłam się do warunków, do pracy bez względu na pogodę, do kilometrów, które trzeba było pokonać, to pracowałam z chęcią, z serduchem – podkreśla.

Przyznaje, że przejście na emeryturę, którą rozpoczęła od 26 lipca, to dla niej szczególny czas, kończący bardzo ważny okres w życiu i początek nowego.

– Najbardziej lubiłam w tej pracy ludzi – mówi. – A miałam szczęście, bo trafiałam na szczerych i dobrych. Przez te wszystkie lata nie miałam tu żadnego konfliktu i jest mi bardzo przykro, że już tych ludzi nie będę widziała na co dzień. Uśmiech, chwila rozmowy - tego będzie mi brak. Poznałam tyle wspaniałych osób. Jestem z nimi tak związana, że naprawdę ciężko mi odchodzić.

Pytana, skąd ona, drobna kobieta, brała siłę, by przemierzać tyle kilometrów dziennie w deszczu, śniegu czy upale i do tego zawsze być uprzejmą dla każdego, pani Beatka odpowiada, że jej pogoda ducha bierze się ze szczerej sympatii, jaką darzy swoją pracę.

– Bardzo lubiłam tę pracę, dawała mi radość, mogę powiedzieć, że to była moja pasja – przyznaje. – Nie wyobrażam sobie, jak teraz będzie, bez tej pracy.

Przez ostatnie 42 lata w zawodzie listonosza wiele się zmieniło

– Dawniej korespondencji było znacznie więcej, niż dziś – opowiada. – Kiedy szły święta, miałam cale sterty listów i kartek do doręczenia. Teraz jest tego znacznie mniej.

Ludzie z Nowej Wsi twierdzą, że pani Beata każdego z nich znała z imienia i nazwiska. A jeśli nie zastała kogoś w domu, to zawoziła przesyłkę do pracy.

– Jesteśmy jej bardzo wdzięczni – zaznacza pani Karolina. – Podziwiamy ją, że nieraz przyjeżdżała do nas mokrusieńka od góry do dołu, bo tak tego dnia lało, a na drugi dzień znowu była na posterunku, gotowa do pracy.

Mieszkańcy tak bardzo zżyli się ze swoją listonoszką, że postanowili sprawić, by pani Beata jeszcze długo ich wspominała i zorganizowali pożegnalną fetę w świetlicy w Nowej Wsi. Listonoszka wyjątkowo nie dojechała na miejsce rowerem, lecz została przywieziona kabrioletem.

A w świetlicy czekali już na nią mieszkańcy, którzy przyszli, by osobiście wyrazić swoją wdzięczność za jej wieloletnią pracę i oddanie. Były życzenia, wspomnienia i wzruszenia.

– Inicjatorkami pożegnalnego przyjęcia dla pani Beaty, były nasze dwie mieszkanki, panie Sabina i Wiesia – opowiada Grzegorz Kozioł, sołtys Nowej Wsi. – Zadzwoniły do mnie, mówiąc, że chciałyby podziękować pani Beatce za pracę i z prośbą, by pomóc im w zorganizowaniu tej akcji. Pomysł bardzo dobrze się przyjął, mieszkańcy chętnie przystąpili do tej akcji, zresztą było widać, że przyszli licznie na pożegnanie.

Wyjątkowe pożegnanie pani Beaty

– To było szczere, od serca podziękowanie za tak długą pracę dla nas, to chcieliśmy pani Beatce pokazać – zapewnia sołtys. – Teraz pozostaje mi życzyć jej przede wszystkim spokojnej jazdy na rowerze, już niekoniecznie z listami, żeby na emeryturze wreszcie mogła sobie podziwiać widoki, krajobrazy, bo na pewno nie zrezygnuje z jazdy na rowerze, ma ją chyba we krwi.

Z kolei pani Beata przekonuje, że jest bardzo zaskoczona pożegnaniem, jakie zgotowali jej mieszkańcy Nowej Wsi, ale też ulic Wilkowskiego i Pięknej.

– Nie spodziewałam się czegoś takiego, jestem tak szczęśliwa, że nie da się tego opisać – mówi ze wzruszeniem. – To niesamowici ludzie i to nie tylko z Nowej Wsi, z którymi jestem bardzo związana. Każde ich życzenie było ciepłe, będę za nimi tęsknić i będzie mi ciężko, że nie będę mogła ich nadal codziennie widywać. Chcę im bardzo podziękować za to wspaniałe pożegnanie.

A strzelczanie, którym pani Kwiatkowska latami doręczała listy, życzą jej, żeby pasja nie wygasła na emeryturze, lecz przeniosła się na inne owocne zajęcie: – Może niekoniecznie maratony, ale może rowerowe wycieczki po naszych pięknych strzeleckich okolicach, a kto wie, może gdzieś dalej...

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiegoKup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama