Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 20 września 2026 15:59
ReklamaFilplast

Pokonali jeden z najtrudniejszych górskich szlaków, by pomóc chorej koleżance

Ponad 500 km na czerwonym szlaku, 21 kilometrów przewyższeń. Dawid Janicki, na co dzień pełniący służbę w Zakładzie Karnym nr 1 w Strzelcach Opolskich i Tomasz Bryś, przedsiębiorca z Krapkowic w 12 dni przeszli jedną z najtrudniejszych górskich tras - Główny Szlak Beskidzki. A wszystko w szczytnym celu - by nagłośnić zbiórkę na leczenie ciężko chorej koleżanki.
Pokonali jeden z najtrudniejszych górskich szlaków, by pomóc chorej koleżance

Autor: Fot. Archiwum prywatne

W 12 dni pokonali jeden z najtrudniejszych górskich szlaków, by pomóc chorej koleżance

– Główny Szlak Beskidzki to jeden z najdłuższych i najtrudniejszych w Polsce, taki święty Graal dla ludzi, którzy chodzą po górach – podkreśla por. Tomasz Tomczuk, wychowawca w dziale penitencjarnym Zakładu Karnego nr 1 w Strzelcach Opolskich. – Sprawnemu człowiekowi przejście go standardowo zajmuje 21 dni. Natomiast Dawid i Tomasz narzucili sobie takie tempo, że pokonali ten szlak w 12 dni, mimo, że nie są zawodowymi sportowcami i robią to z pasji. Oni parli do przodu, pokonywali takie dystanse, że zamiast zwalniać, każdego dnia przyspieszali.

Por. Dawid Janicki pełni służbę w Zakładzie Karnym nr 1 w Strzelcach Opolskich, jest specjalistą w dziale ochrony. Natomiast Tomasz Bryś jest przedsiębiorcą. Panowie poznali się kilka lat temu, wspólnie morsują i chodzą po górach.

Na wędrówkę Głównym Szlakiem Beskidzkim wyruszyli, by nagłośnić zbiórkę pieniędzy dla Magdaleny Kuc z Krapkowic, która zmaga się z ciężkimi chorobami. Organizm 40-latki zwrócił się przeciwko niej, zabijając powoli wszystkie organy wewnętrzne. Pani Magda cierpi na ciężki pierwotny niedobór odporności, genetyczną i nieuleczalną chorobę wymagającą cotygodniowego przetoczenia komórek odporności od tysiąca wyselekcjonowanych dawców. Choroba powoduje m in. liczne nowotworzenie w narządach wewnętrznych, w tym w wątrobie, płucach i żołądku.

– Kiedy pojawił się pomysł na przejście szlaku beskidzkiego, panowie stwierdzili, że pokonując go, pomogą Magdzie – mówi Tomasz Tomczuk. – Założyli sobie, że chcieliby przejść szlak w 14 dni, czyli zrobić coś więcej niż standardowe 21 dni, bo to nie byłby dla nich żaden wyczyn, ani sprawa godna nagłośnienia. A oni chcieli zrobić coś ponad normę.

Zakład Karny w Strzelcach Opolskich na bieżąco relacjonował wędrówkę obu panów.

– Bardzo promujemy takie akcje. Prowadziliśmy relacje na Facebooku, żeby nagłośnić tę akcję, dotrzeć do większej grupy, która jeszcze o zbiórce pomocy dla Magdy nie słyszała – podkreśla por. Tomczuk. - Początkowo planowaliśmy wrzucać posty co kilka dni, dostaliśmy jednak tak ogromny odzew od ludzi, którzy chcieli czytać o przygodach Tomka i Dawida, że postawiliśmy relacjonować postępy chłopaków na szlaku codziennie. Cały czas byliśmy w kontakcie, codziennie rozmawiałem z nimi, jaki mają plan na kolejny dzień, jakie zrobili postępy, jaka była pogoda na szlaku.

Jak tłumaczy Tomasz Tomczuk, Zakład Karny nagłośnił tę akcję w ramach wsparcia. Na FB opisywane były ciekawe i pozytywne sytuacje, które spotkały Dawida Janickiego i Tomasza Brysia na charytatywnym szlaku.

– Choćby taką, że jedna z pań, która była właścicielką pensjonatu, zwróciła im pieniądze za nocleg – opowiada. – Ta pani przeczytała na FB o akcji i oznajmiła, że nie może wziąć od nich pieniędzy. Poprosiła, by wpłacili je na zbiórkę, żeby chociaż w taki sposób mogła ją wesprzeć. Kolejny pan, który dowiedział się o akcji, zaproponował, że jak tylko Magda poczuje się lepiej, zafunduje jej oraz jej rodzinie kilkudniowy pobyt w swoim pensjonacie, żeby mogła z innego miejsca spojrzeć na swoje problemy, odpocząć. Był to człowiek, który dwa lata temu wspólnie z żoną rzucił swoje dotychczasowe życie w Warszawie i zamieszkał w Bieszczadach. Wsparcie zwykłych ludzi, którzy nie byli bezpośrednio zaangażowani w tę akcję było wspaniałe, ona wyzwoliła mnóstwo dobra i po raz kolejny przekonała, że ludzi z wielkim sercem jest bardzo wielu.

Podczas wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim obaj panowie mogli też liczyć na ogromne wsparcie ze strony swoich rodzin.

– Jeśli chodzi o Dawida, to on już w minionym roku przeszedł Główny Szlak Sudecki, by wesprzeć zbiórkę dla chorego Kamila i wtedy też nie było go 12 dni - mówi por. Tomczuk. - Jednak Tomasz tak długą rozłąkę z rodziną przeżył po raz pierwszy. A wsparcie bliskich było nieustające, bo przecież oni szli, by pomóc konkretnej osobie i to też motywowało ich rodziny, by ich wędrówkę obserwować, komentować i nagłaśniać. Przy okazji stworzono wspólnotę, w której panowie pracowali na szlaku, a ich bliscy z poziomu mediów społecznościowych nagłaśniali całą akcję. To, co Dawid i Tomek zrobili dla Magdy, jest bardziej niż wielkie. A Magda nie odpuszcza i mimo sytuacji, w której się znajduje, spotkała się po wszystkim, uścisnęła dłoń naszym chłopakom i podziękowała za wsparcie. I walczy dalej.

Pani Magdalenie można pomóc w walce z chorobą zasilając zbiórkę. 

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach
Reklama