Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 05:28
Reklama
Reklama

Stanisław Pietrusa, artysta który pokochał Centawę i znalazł tam swoje miejsce

Rzeźbą i medalierstwem zajmuje się od ponad 70 lat. Rzeźbić zaczął już w wieku czterech lat. Kilkanaście lat temu zamieszkał w Centawie i - jak zapewnia - znalazł swoje miejsce na ziemi.
Stanisław Pietrusa, artysta który pokochał Centawę i znalazł tam swoje miejsce
Stanisław Pietrusa z popiersiem Wojciecha Korfantego swojego autorstwa

Autor: Anna Plewa

Stanisław Pietrusa pokochał Centawę

Stanisław Pietrusa urodził się w 1945 roku we wsi Stryszawa, w województwie małopolskim. Edukację artystyczną rozpoczął w Liceum Technik Plastycznych im. Antoniego Kenara w Zakopanem.

– To było prawdziwe szczęście, że trafiłem do tej szkoły – opowiada. – Uczniów traktowało się tam liberalnie, ze strony pedagogów nie dało się odczuć żadnego nacisku, żadnej dyscypliny. Kładziono za to nacisk na rozwój osobowości. Zadawano temat, ale nie narzucano uczniom, jak go rozwiązać. Panowała pełna swoboda, tak, żeby człowiek mógł pokazać siebie przez tę pracę.

W Zakopanem uczono rzeźby i stolarstwa artystycznego.

– Ja byłem na stolarstwie artystycznym, ale rzeźba interesowała mnie od zawsze – zaznacza. – W zasadzie zacząłem rzeźbić, kiedy miałem cztery lata. Dłubałem sobie nożykiem różne figurki, zwierzątka, leśne stwory, diabołki, samolociki, takie historie.

Artysta zapewnia, że Zakopane go uratowało. – Byłem chorowitym dzieckiem, a tamtejsze powietrze mi służyło. No i wybuchła tam taka miłość do sztuki, że nie było już mowy o robieniu w życiu czegokolwiek innego.

Później uczył się w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu. – Tam musiałem się też wykazać w malarstwie, którego uczono na przemian z rzeźbą – mówi.

Przystanek Centawa

Od 2008 roku pan Stanisław związał swoje życie z Centawą w gminie Jemielnica.

– Cudownie mi się tu żyje – przekonuje. – To jest takie szczęście, że się tu znalazłem. Niedaleko mieszka mechanik samochodowy, u którego reperuję samochód, Jest też we wsi stolarz i to wielkie szczęście, że mam u kogo przyciąć, przystrugać deskę, kawałek drewna, kiedy mam taką potrzebę. Z kolei mój najbliższy sąsiad to złota rączka: ślusarz, wręcz metaloplastyk. Swego czasu wspólnie przeprowadzaliśmy renowacje starych nagrobków. Jestem tu otoczony cudownymi ludźmi, są serdeczni, mili, tylko pomarzyć o takim sąsiedztwie.

Pan Stanisław zapewnia, że nie byłoby jego życia w Centawie, gdybym nie wyrzeźbił monumentu nazywanego śląską Pietą. Pomnik „Ofiarom wojen i przemocy” stoi na skwerze im. Karola Cebuli w Strzelcach Opolskich.

Moje życie w tym miejscu zaczęło się właśnie od Piety – opowiada. – W 2005 roku było jej odsłonięcie, potem prowadziłem jeszcze plenery w Błotnicy. Spodobała mi się okolica, dowiedziałem się, że jest tu trochę opuszczonych domów. Ten, w którym mieszkam, stał pusty już siedem lat. Udało się go kupić w przystępnej cenie, a potem trzy lata trwał remont, bo wszystko było tu zarośnięte i już można było się sprowadzać.

Artysta zapewnia, że w Centawie wreszcie zyskał odpowiednie warunki do pracy, do tworzenia.

– Wcześniej przez 38 lat mieszkałem w Bytomiu, i jakiś czas w Katowicach – wspomina. – Mam więc porównanie, zdecydowanie na korzyść Centawy. Plusem było też to, że do Opola przeniosło się dużo moich kolegów z Wrocławia. I tak już kilkanaście lat tu sobie żyję, a żyje się tu świetnie. Dlatego zawsze powtarzałam, że szkoda, że nie dało się tu zamieszkać jakieś 30 lat temu, tak tu pięknie.

Na swoją pracownię pan Stanisław zaadaptował starą stodołę. – Mam tu dużo miejsca do tworzenia, rzeźby można wynieść, okolica jest inspirująca, a pomysłów nie brakuje – wylicza. – Wreszcie mogę skupiać się tylko na pracy i nie martwić np. o lokal na pracownię.

– Bytom to była bardzo ciekawa sprawa, spotkałem tam mnóstwo wartościowych ludzi – dodaje. – Tylko, że moja tamtejsza pracownia to była piwniczna izba. Wilgoć, szczury, złodzieje i co pół roku podwyżka czynszu. A w Katowicach przez kilka lat miałem z koleżanką wspólną pracownię przy ul. Plebiscytowej. Ale okazało się, że kamienica, w której znajdowała się nasza pracownia, była prywatna. Pewnego dnia kupili ją handlarze kamienicami, no i musiałem się wynieść. Znów przeniosłem się do Bytomia, znalazłem lokal, ale po jakimś czasie nastąpiło pękniecie gruntu wzdłuż Bytomia i kamienica też pękła. Ale na szczęście, tak to się złożyło, że już wtedy na horyzoncie pojawiła się Centawa.

Dla rzeźbiarza najważniejsza jest pracownia

– To jest moje królestwo – tak artysta mówi o swojej pracowni. – Na górze jest antresola, a na dole pracuję. Teraz realizuję nawet pomysły sprzed lat, które z jakiegoś powodu wcześniej odłożyłem.

Wskazując na rusztowanie z rzeźbą Henryka II Pobożnego opowiada, że w planach ma też stworzenie wizerunku jego żony, księżnej Anny.

– Swego czasu byłem związany z Legnicą, postanowiłem więc stworzyć wizerunki książęcej pary – wyjaśnia. – Moja historia z księciem zaczęła się od tego, że we Wrocławiu mieszkałem przy ulicy Henryka Pobożnego. A po studiach miałem taką przygodę, że pojechałem na plener do Legnicy i wykonałem tam rzeźbę, która jednak nie spodobała się ówczesnej władzy, i mimo że dostałem za nią nagrodę - musiała być zlikwidowana. To była rzeźba związana z tematem mojej pracy dyplomowej - samotnym żeglarzem. Jednym z jej elementów był wyłaniający się z wody ptak, który zamiast głowy miał trzy miecze. Wówczas - a była to głęboka komuna - niektórym skojarzyło się to z ukraińskim herbem, Tryzubem. Zostałem wezwany i przesłuchiwano mnie, kiedy się urodziłem, skąd pochodzę. Takie były to czasy – pan Stanisław śmieje się opowiadając o tamtej historii. – W związku z tym, Legnica i kojarzony z nią Henryk Pobożny są mi bliscy.

Jednak pan Stanisław nie zajmuje się wyłącznie rzeźbą, druga jego pasja to medalierstwo, prowadzi też prace konserwacyjne.

– To jest rzeźba z lat 80. XIX wieku – mówi wskazując na postument i przedstawiającą rycerza rzeźbę, leżące na pokaźnym stole w pracowni. – Ona znajdowała się we wnęce secesyjnej kamienicy w Bytomiu. Okazało się, że ten rycerz w stylu Don Kichota zrobiony jest z blachy cynkowej, która mocno przez te wszystkie lata skorodowała. Hełm np. był już całkowicie ażurowy, z dziurami. Czas i deszcze zrobiły swoje, a poza tym jeszcze opady przemysłowe bardzo zniszczyły tę rzeźbę. Patrzę na nią i podziwiam artystów, którzy ją wykonali. To jest zrobione z bardzo cieniutkiej blachy, żeby uformować z takiego tworzywa nogę, stopę w bucie, twarz, to wymagało wielkiego wysiłku i kunsztu.

Po zakończeniu renowacji, rzeźba i postument, na którym stała, znajdą swoje miejsce w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu.

W pracowni pana Stanisława wisi też sporych rozmiarów tablica, a na niej - wytwory sztuki medalierskiej jego autorstwa.

Medalierstwo ma tę zaletę, że nie potrzebuje przestrzeni – wyjaśnia. – Można je tworzyć w zasadzie w dowolnym miejscu, a rzeźba wymaga miejsca. Jak się nie ma pracowni - nie ma możliwości rzeźbienia, które potrzebuje przestrzeni, światła, rusztowań i materiałów.

Artysta tłumaczy, że zalążkiem procesu twórczego jest pomysł.

– Notuje się go w postaci szkicu – tłumaczy. – A potem robi się kolejny szkic, już przestrzenny, w glinie. To taka zanotowana myśl, którą potem rozwija się w większej skali. Etap powstania rzeźby monumentalnej, pomnikowej wymaga dużego wysiłku, głównie fizycznego. Małe formy są mniej wymagające. Najważniejsza dla artysty jest pracownia, nie mieszkanie, nie pałace. Znam nawet takie przypadki, że artysta w pracowni jadł, spał, w zasadzie mieszkał.

Śląska Pieta

Dawniej na skwerze znajdującym się w sąsiedztwie Ratusza w Strzelcach Opolskich stał pomnik „Przyjaźni polsko-radzieckiej”. W 1991 roku decyzją rady miejskiej został usunięty. 8 maja 2005 roku na skwerze uroczyście odsłonięto pomnik autorstwa Stanisława Pietrusy „Ofiarom wojen i przemocy”, nazywany również Śląską Pietą. Fundatorem monumentu był Karol Cebula.

Pan Stanisław wskazuje, że wszystko zaczęło się jeszcze w Bytomiu.

– Kiedy tam zamieszkałem, dowiedziałem się prawdy o tym, jak Sowieci wyzwalali to miasto – opowiada. – Bezpośredni świadkowie, którzy wtedy jeszcze żyli, opowiadali mi o tym mordowaniu, gwałtach, o całym tym koszmarze, która się wówczas rozgrywał. Ich historie zainspirowały mnie, żeby językiem sztuki zobrazować tę tragedię. Tak powstał projekt rzeźby przedstawiającej kobietę w stroju śląskim, podtrzymującą martwe ciało męża, brata, syna. W tym samym czasie Towarzystwo Miłośników Bytomia również postanowiło upamiętnić śląską tragedię obeliskiem. Powstał projekt pomnika mojego autorstwa z umieszczoną na nim tablicą z tekstem „W hołdzie tysiącom mieszkańców Bytomia, ofiarom terroru komunistycznego w latach 1945-1954. Ich los przestrogą dla pokoleń”. Jednak rządzące wówczas w mieście SLD nie zgodziło się na jego postawienie.

Dopiero w 2008 roku mógł stanąć w Bytomiu pomnik Ofiar Terroru Komunistycznego.

– A historia ze Strzelcami wyglądała tak, że z inicjatywy Związku Kombatantów RP założono tam Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika, pod przewodnictwem Karola Cebuli – wspomina. – Z inicjatywy komitetu w mieście miał stanąć pomnik, który miałby uhonorować ofiary II wojny światowej. Zaczęły się więc poszukiwania kogoś, kto podejmie się zadania. Karol Cebula pojechał wówczas do Gliwickich Zakładów Urządzeń Technicznych, gdzie tworzy się też odlewy artystyczne, także pomnikowe, i z którymi wtedy współpracowałem. Tam skierowano go do mnie, przedstawił mi sprawę i tak się zaczęło. Potem ogłoszono konkurs, na który zgłosiłem wcześniej niezrealizowany w pełni szkic, i który spotkał się z pozytywnym przyjęciem.

– Rzeźbić Pietę zacząłem 14 lutego, a skończyłem 2 kwietnia – dodaje. – Kosztowało mnie to ogromnie dużo wysiłku. Ale dzięki temu, że był ten kontakt ze Strzelcami, potem plener w Błotnicy, poznałem okolicę, trafiła się ta porzucona chałupa, która tak mi się spodobała i tak się złożyło, że tu zamieszkałem. I już tu zostanę.

Pan Stanisław zostawił już w Centawie swój ślad. Jego dzieła można zobaczyć chociażby w centawskim kościele.

– Stoi w nim ponad metrowa figura Jana Pawła II mojego autorstwa – mówi. – A we wnęce znajdującej się w wieży stanął wizerunek Najświętszej Marii Panny, patronki tutejszego kościoła. Wyrzeźbiłem ją w drzewie lipowym, została nasycona żywicą, pomalowana lakierami i środkami chemicznymi, żeby robaki jej nie ruszyły.

Stanisław Pietrusa wciąż jest aktywny zawodowo. Prowadzi też warsztaty, np. rzeźbiarstwa w Powiatowym Centrum Kultury w Strzelcach Opolskich. Wystawę prac będących pokłosiem spotkań z rzeźbiarzem można oglądać w Regionalnej Izbie Tradycji PCK do 19 maja.

– Rzeźbiarstwa nie rzucę nigdy – zapewnia artysta. – To jest taki naturalny, wewnętrzny przymus. Bez tego po prostu nie da się żyć.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Fot. Anna Plewa

Fot. Anna Plewa

Rzeźba z lat 80. XIX wieku. Artysta prowadzi na niej prace konserwatorskie

Fot. Anna Plewa

Fot. Anna Plewa

Pomnik Ofiarom Wojen i Przemocy na skwerze im. Karola Cebuli w Strzelcach Opolskich

Fot. Anna Plewa

Fot. Anna Plewa

Część dorobku medalierskiego artysty

Fot. Anna Plewa

Fot. Anna Plewa

W centawskiej pracowni mieści się dorobek 50 lat pracy twórczej Stanisława Pietrusy

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama