Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 05:55
Reklama

Nasi rolnicy sieją na polach serca i krzyże. Z miłości do Boga i do ziemi

Zwyczaj wysiewania na polach symboli w kształcie serca i krzyża kultywują rolnicy uprawiający ziemię w rejonie Góry św. Anny. Ta tradycja została w 2020 roku wpisana na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Właśnie powstaje publikacja na ten temat.
Nasi rolnicy sieją na polach serca i krzyże. Z miłości do Boga i do ziemi
Z czasem serca i krzyże na polach stają się coraz mniej wyraźne, aż w końcu, gdy zboże wyrośnie, przestają być widoczne

Autor: Joanna Banik

Sieją na polach serca i krzyże. Z miłości do Boga i do ziemi

- Wysiane na polu serca i krzyże to niezwykle ciekawy element dziedzictwa niematerialnego Śląska Opolskiego – mówi dr Joanna Banik, kierownik Oddziału Terenowego Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Opolu, koordynator ds. dziedzictwa niematerialnego w województwie opolskim i autorka powstającej właśnie publikacji. – Widoczne są z drogi wczesną wiosną i jesienią. Niektórzy, widząc te znaki, zastanawiają się, co one oznaczają. I czy przypadkiem nie są to znaki zakochanych. To znaki miłości do ziemi. A jednocześnie są one prośbą skierowaną do Stwórcy. Prośbą o dobry plon.

- To stało się dla mnie bardzo ważne, kiedy się tą sprawą zaczęłam zajmować – dodaje dr Joanna Banik. – Mam świadomość, że potrzeba kultywowania tej tradycji w rodzinach śląskich, autochtonicznych rolników żyjących pod Górą św. Anny wyrosła z głębokiej wiary w Boga Stwórcę, od którego błogosławieństwa zależny jest człowiek. To nie jest przypadek, że dzień, posiłek, pracę w polu i wysiewanie symboli zaczynają znakiem krzyża.

Tę motywację potwierdzili pani Joannie sami rolnicy.

- Wierzymy, że nasze plony i urodzaj zależą od Bożego błogosławieństwa – mówił Joachim Sobota z Olszowej. – Dlatego robimy „Boże znaki” na swoich polach. Błagamy w ten sposób naszego Stwórcę o urodzaj, o błogosławieństwo i o ochronę naszego pola.

- Co nam przyjdzie po nowoczesnych maszynach i po doświadczeniu, jeśli zabraknie błogosławieństwa Bożego - dodaje Rajmund Muskała ze wsi Klucz, który również kultywuje ten zwyczaj na swoim polu.

Zygfryd Glinka z Rozmierzy wierzy, że siejąc serca na polach, chroni uprawę przed zniszczeniem i zapewnia sobie i swojej rodzinie obfity plon.

- Wysiewając jesienią i na wiosnę serca z krzyżem na swoich polach, powierzam swoją pracę opiece Boga – podkreśla Beata Nocoń z Rozmierzy. – Mam przekonanie, że bez Jego błogosławieństwa daremna jest nasza praca. Do rolnika należy praca, lecz wzrost zapewnia Bóg. To z Jego woli się wszystko dzieje. Deszcz pada i słońce grzeje.

Tradycja rodzinnych gospodarstw

Dr Banik zauważa, iż zwyczaj wysiewania serc i krzyży został zachowany tam, gdzie przetrwały małe gospodarstwa rolne i nie było PGR-ów.

- W dużych gospodarstwach ten zwyczaj nie jest praktykowany – uważa Róża Wilim, kultywująca tradycję wysiewania symboli w Rozmierzy. – Gospodarze zwykle nie mają na to czasu. Czasem pracujący tam ludzie, najemni pracownicy, nie są rodzinnie związani z ziemią, którą uprawiają.

Tymczasem wysiewanie symboli opiera się właśnie na międzypokoleniowym i wielopokoleniowym przekazie tradycji. Na tym m.in. polega żywotność niematerialnego dziedzictwa. Rolnicy chętnie przyznają się do tego dziedziczenia tradycji.

- Być może ten zwyczaj jest jakimś reliktem obrzędowego błogosławieństwa pól praktykowanego już u plemion słowiańskich – podkreśla Joanna Banik. – Tego nie wiemy, bo nikt jeszcze nie badał tej tradycji. Rolnicy mówią, że kultywują ten zwyczaj od zawsze, od pokoleń.

- Rodzice przekazali mi miłość do ziemi. Ja ją kocham – deklaruje Beata Nocoń z Rozmierzy. – Ja czuję tę ziemię, a jej zapach to dla mnie najlepsze perfumy.

- To odbywa się mechanicznie – przyznaje Róża Wilim. – Tak robili dziadkowie i rodzice, ja, moje dzieci i wnuki.

- Pamiętam jak ojciec i dziadek, jak również inni rolnicy z mojej wsi Dolna w gminie Leśnica w powiecie strzeleckim wysiewali wiosną i jesienią serca z krzyżem na polach. Niektórzy wysiewali same krzyże – mówi Joachim Sobota, który pochodzi z wielopokoleniowej rodziny. Potrafi wyliczyć aż sześć generacji wstecz i – jak podkreśla – zna tę tradycję „od zawsze”.

- W naszej rodzinie wierzymy, iż żyjąc i uprawiając pola zgodnie z naturą oraz poświęcając je przyczyniamy się do tego, iż dają one lepsze plony i są chronione przed wszelkimi klęskami – przyznaje Rajmund Muskała.

Znaki wczesną wiosną lub jesienią

Do przekazywanych przez przodków tradycji należy nie tylko sam zwyczaj, ale także towarzyszące temu modlitwy. Różne modlitwy. Beata Nocoń, jak i jej wielopokoleniowa rodzina w czasie wykonywania czynności związanych z wysiewaniem symboli – rysowania znaków i samego zasiewu – odmawia „Pod Twoją obronę”. Inni rolnicy modlą się słowami „Ojcze nasz” lub „Zdrowaś Maryjo”.

- Kultywowanie zwyczaju wysiewania serc i krzyży ma swój ściśle określony czas – mówi dr Banik. – Wyznacza go przyroda i praca w polu. Tradycja ta praktykowana jest przez rolników zawsze po zakończeniu prac w polu. Wczesną wiosną lub jesienią.

Joanna Banik podkreśla, że nie ma określonej godziny, ani pory dnia właściwej dla tego zwyczaju. Jedni wysiewają znaki w samotności i w pojedynkę proszą też Boga o dobry plon. Inni idą po swoje rodziny i tym samym przekazują tę tradycję młodemu pokoleniu domowników.

- Rolnik po zasianiu pola schodzi z traktora i na rogu pola, blisko drogi robi „Boże znaki” – tłumaczy Róża Wilim. – Wiosną, w marcu, wysiewa się je jęczmieniem i pszenicą, a jesienią najczęściej żytem i pszenicą ozimą. Symbole, które widać w lutym lub wczesną wiosną na polach, to wysiew jesienny. Te widoczne w okolicach świąt Wielkiej Nocy to wysiew marcowy, wiosenny.

Pierwszą czynnością jest narysowanie patykiem w polu serca, krzyża, serca z krzyżem w środku, krzyża w okręgu lub serca zakończonego krzyżem. Następnie w wyżłobione miejsce sieje się zboże – zależnie od pory roku – jęczmień, pszenicę lub żyto. 

- Mąż pochodzi z Rozmierzy i w jego domu rodzinnym od pokoleń rysowano znak krzyża – opowiada Beata Nocoń. - Ja pochodzę z Boryczy i u nas rysowaliśmy zawsze symbole serca. Gdy wyszłam za mąż, postanowiłam połączyć te oba znaki i rysuję przy drodze serce zwieńczone krzyżem. Robię bardzo duże znaki, aby były widoczne z nieba.

Z czasem serca i krzyże na polach stają się coraz mniej wyraźne, aż w końcu, gdy zboże wyrośnie, przestają być widoczne. Toną w morzu zieleni i nierzadko tylko rolnicy, którzy je wysiali, wiedzą, gdzie pierwotnie „Boże znaki” się znajdowały.

Redakcja „Strzelca” pomogła

W roku 2020 – choć niełatwym, bo naznaczonym epidemią COVID-19 – grupa depozytariuszy stworzyła wniosek o wpis na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa. Pomysł zrodził się podczas wizyty dr Banik. Złożenie wniosku poprzedziły społeczne konsultacje, przeprowadzone telefonicznie i przez internet.

- Chciałabym raz jeszcze podziękować redakcji „Strzelca Opolskiego”, który wówczas, gdy nie mogliśmy się spotkać osobiście, zamieścił pod koniec marca 2020 zarówno w wydaniu papierowym, jak i na portalu internetowym tego tygodnika moje ogłoszenie, a następnie redakcja przekazała mi kontakty do osób, które zwyczaj wysiewania serc i krzyży kultywują – podkreśla Joanna Banik.

Wspólnotę stworzyło 19 rodzin rolników mieszkających w wioskach powiatu strzeleckiego: Grodzisku, Jędryni, Kadłubie, Kluczu, Olszowej, Rozmierce i Rozmierzy.

- Wiadomo, że tradycja ta jest kultywowana również w innych miejscowościach powiatu: Krośnicy, Boryczy, Kalinowie czy Kalinowicach – dodaje dr Joanna Banik.

Wybrana na przedstawicielkę wspólnoty pani Beata Nocoń podpisała w imieniu wszystkich zainteresowanych wniosek wraz z załącznikami. Był to kolejny krok do wpisania tego zwyczaju na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Stało się to - po przejściu odpowiedniej procedury - 5 listopada 2020.

Minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński specjalnym pismem poinformował o tym fakcie panią Beatę. „Mam nadzieję, że wpis przyczyni się do promocji niematerialnego dziedzictwa kulturowego oraz zwiększenia świadomości ogółu społeczeństwa wagi tradycji i przekazu międzypokoleniowego” – napisał.

Plakietę pamiątkową przedstawicielki wspólnoty odebrały podczas uroczystej gali w Nowym Sączu 19 października 2021.

- W Wielkim Tygodniu kultywowany jest jeszcze jeden ciekawy zwyczaj – zwraca uwagę dr Banik. – Z poświęconych w Niedzielę Palmową witek wierzbowych (to z nich robione są palmy) w Wielki Czwartek po wieczornej Mszy Wieczerzy Pańskiej rolnicy siadają wspólnie i przygotowują krzyżyki. W Wielki Piątek rano jadą na pola i w czterech miejscach na polu wtykają te krzyżyki w ziemię. Znaczenie tego gestu jest podobne do wysiewania symboli. Stanowi on prośbę o opiekę nad polami i o dobre urodzaje.

(Cytaty pochodzą z przygotowywanej przez dr Joannę Banik publikacji).

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 7°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1007 hPa
Wiatr: 12 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama