Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 02:30
Reklama
Reklama

Nasi rolnicy sieją na polach serca i krzyże. Z miłości do Boga i do ziemi

Zwyczaj wysiewania na polach symboli w kształcie serca i krzyża kultywują rolnicy uprawiający ziemię w rejonie Góry św. Anny. Ta tradycja została w 2020 roku wpisana na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Właśnie powstaje publikacja na ten temat.
Nasi rolnicy sieją na polach serca i krzyże. Z miłości do Boga i do ziemi
Z czasem serca i krzyże na polach stają się coraz mniej wyraźne, aż w końcu, gdy zboże wyrośnie, przestają być widoczne

Autor: Joanna Banik

Sieją na polach serca i krzyże. Z miłości do Boga i do ziemi

- Wysiane na polu serca i krzyże to niezwykle ciekawy element dziedzictwa niematerialnego Śląska Opolskiego – mówi dr Joanna Banik, kierownik Oddziału Terenowego Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Opolu, koordynator ds. dziedzictwa niematerialnego w województwie opolskim i autorka powstającej właśnie publikacji. – Widoczne są z drogi wczesną wiosną i jesienią. Niektórzy, widząc te znaki, zastanawiają się, co one oznaczają. I czy przypadkiem nie są to znaki zakochanych. To znaki miłości do ziemi. A jednocześnie są one prośbą skierowaną do Stwórcy. Prośbą o dobry plon.

- To stało się dla mnie bardzo ważne, kiedy się tą sprawą zaczęłam zajmować – dodaje dr Joanna Banik. – Mam świadomość, że potrzeba kultywowania tej tradycji w rodzinach śląskich, autochtonicznych rolników żyjących pod Górą św. Anny wyrosła z głębokiej wiary w Boga Stwórcę, od którego błogosławieństwa zależny jest człowiek. To nie jest przypadek, że dzień, posiłek, pracę w polu i wysiewanie symboli zaczynają znakiem krzyża.

Tę motywację potwierdzili pani Joannie sami rolnicy.

- Wierzymy, że nasze plony i urodzaj zależą od Bożego błogosławieństwa – mówił Joachim Sobota z Olszowej. – Dlatego robimy „Boże znaki” na swoich polach. Błagamy w ten sposób naszego Stwórcę o urodzaj, o błogosławieństwo i o ochronę naszego pola.

- Co nam przyjdzie po nowoczesnych maszynach i po doświadczeniu, jeśli zabraknie błogosławieństwa Bożego - dodaje Rajmund Muskała ze wsi Klucz, który również kultywuje ten zwyczaj na swoim polu.

Zygfryd Glinka z Rozmierzy wierzy, że siejąc serca na polach, chroni uprawę przed zniszczeniem i zapewnia sobie i swojej rodzinie obfity plon.

- Wysiewając jesienią i na wiosnę serca z krzyżem na swoich polach, powierzam swoją pracę opiece Boga – podkreśla Beata Nocoń z Rozmierzy. – Mam przekonanie, że bez Jego błogosławieństwa daremna jest nasza praca. Do rolnika należy praca, lecz wzrost zapewnia Bóg. To z Jego woli się wszystko dzieje. Deszcz pada i słońce grzeje.

Tradycja rodzinnych gospodarstw

Dr Banik zauważa, iż zwyczaj wysiewania serc i krzyży został zachowany tam, gdzie przetrwały małe gospodarstwa rolne i nie było PGR-ów.

- W dużych gospodarstwach ten zwyczaj nie jest praktykowany – uważa Róża Wilim, kultywująca tradycję wysiewania symboli w Rozmierzy. – Gospodarze zwykle nie mają na to czasu. Czasem pracujący tam ludzie, najemni pracownicy, nie są rodzinnie związani z ziemią, którą uprawiają.

Tymczasem wysiewanie symboli opiera się właśnie na międzypokoleniowym i wielopokoleniowym przekazie tradycji. Na tym m.in. polega żywotność niematerialnego dziedzictwa. Rolnicy chętnie przyznają się do tego dziedziczenia tradycji.

- Być może ten zwyczaj jest jakimś reliktem obrzędowego błogosławieństwa pól praktykowanego już u plemion słowiańskich – podkreśla Joanna Banik. – Tego nie wiemy, bo nikt jeszcze nie badał tej tradycji. Rolnicy mówią, że kultywują ten zwyczaj od zawsze, od pokoleń.

- Rodzice przekazali mi miłość do ziemi. Ja ją kocham – deklaruje Beata Nocoń z Rozmierzy. – Ja czuję tę ziemię, a jej zapach to dla mnie najlepsze perfumy.

- To odbywa się mechanicznie – przyznaje Róża Wilim. – Tak robili dziadkowie i rodzice, ja, moje dzieci i wnuki.

- Pamiętam jak ojciec i dziadek, jak również inni rolnicy z mojej wsi Dolna w gminie Leśnica w powiecie strzeleckim wysiewali wiosną i jesienią serca z krzyżem na polach. Niektórzy wysiewali same krzyże – mówi Joachim Sobota, który pochodzi z wielopokoleniowej rodziny. Potrafi wyliczyć aż sześć generacji wstecz i – jak podkreśla – zna tę tradycję „od zawsze”.

- W naszej rodzinie wierzymy, iż żyjąc i uprawiając pola zgodnie z naturą oraz poświęcając je przyczyniamy się do tego, iż dają one lepsze plony i są chronione przed wszelkimi klęskami – przyznaje Rajmund Muskała.

Znaki wczesną wiosną lub jesienią

Do przekazywanych przez przodków tradycji należy nie tylko sam zwyczaj, ale także towarzyszące temu modlitwy. Różne modlitwy. Beata Nocoń, jak i jej wielopokoleniowa rodzina w czasie wykonywania czynności związanych z wysiewaniem symboli – rysowania znaków i samego zasiewu – odmawia „Pod Twoją obronę”. Inni rolnicy modlą się słowami „Ojcze nasz” lub „Zdrowaś Maryjo”.

- Kultywowanie zwyczaju wysiewania serc i krzyży ma swój ściśle określony czas – mówi dr Banik. – Wyznacza go przyroda i praca w polu. Tradycja ta praktykowana jest przez rolników zawsze po zakończeniu prac w polu. Wczesną wiosną lub jesienią.

Joanna Banik podkreśla, że nie ma określonej godziny, ani pory dnia właściwej dla tego zwyczaju. Jedni wysiewają znaki w samotności i w pojedynkę proszą też Boga o dobry plon. Inni idą po swoje rodziny i tym samym przekazują tę tradycję młodemu pokoleniu domowników.

- Rolnik po zasianiu pola schodzi z traktora i na rogu pola, blisko drogi robi „Boże znaki” – tłumaczy Róża Wilim. – Wiosną, w marcu, wysiewa się je jęczmieniem i pszenicą, a jesienią najczęściej żytem i pszenicą ozimą. Symbole, które widać w lutym lub wczesną wiosną na polach, to wysiew jesienny. Te widoczne w okolicach świąt Wielkiej Nocy to wysiew marcowy, wiosenny.

Pierwszą czynnością jest narysowanie patykiem w polu serca, krzyża, serca z krzyżem w środku, krzyża w okręgu lub serca zakończonego krzyżem. Następnie w wyżłobione miejsce sieje się zboże – zależnie od pory roku – jęczmień, pszenicę lub żyto. 

- Mąż pochodzi z Rozmierzy i w jego domu rodzinnym od pokoleń rysowano znak krzyża – opowiada Beata Nocoń. - Ja pochodzę z Boryczy i u nas rysowaliśmy zawsze symbole serca. Gdy wyszłam za mąż, postanowiłam połączyć te oba znaki i rysuję przy drodze serce zwieńczone krzyżem. Robię bardzo duże znaki, aby były widoczne z nieba.

Z czasem serca i krzyże na polach stają się coraz mniej wyraźne, aż w końcu, gdy zboże wyrośnie, przestają być widoczne. Toną w morzu zieleni i nierzadko tylko rolnicy, którzy je wysiali, wiedzą, gdzie pierwotnie „Boże znaki” się znajdowały.

Redakcja „Strzelca” pomogła

W roku 2020 – choć niełatwym, bo naznaczonym epidemią COVID-19 – grupa depozytariuszy stworzyła wniosek o wpis na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa. Pomysł zrodził się podczas wizyty dr Banik. Złożenie wniosku poprzedziły społeczne konsultacje, przeprowadzone telefonicznie i przez internet.

- Chciałabym raz jeszcze podziękować redakcji „Strzelca Opolskiego”, który wówczas, gdy nie mogliśmy się spotkać osobiście, zamieścił pod koniec marca 2020 zarówno w wydaniu papierowym, jak i na portalu internetowym tego tygodnika moje ogłoszenie, a następnie redakcja przekazała mi kontakty do osób, które zwyczaj wysiewania serc i krzyży kultywują – podkreśla Joanna Banik.

Wspólnotę stworzyło 19 rodzin rolników mieszkających w wioskach powiatu strzeleckiego: Grodzisku, Jędryni, Kadłubie, Kluczu, Olszowej, Rozmierce i Rozmierzy.

- Wiadomo, że tradycja ta jest kultywowana również w innych miejscowościach powiatu: Krośnicy, Boryczy, Kalinowie czy Kalinowicach – dodaje dr Joanna Banik.

Wybrana na przedstawicielkę wspólnoty pani Beata Nocoń podpisała w imieniu wszystkich zainteresowanych wniosek wraz z załącznikami. Był to kolejny krok do wpisania tego zwyczaju na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Stało się to - po przejściu odpowiedniej procedury - 5 listopada 2020.

Minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński specjalnym pismem poinformował o tym fakcie panią Beatę. „Mam nadzieję, że wpis przyczyni się do promocji niematerialnego dziedzictwa kulturowego oraz zwiększenia świadomości ogółu społeczeństwa wagi tradycji i przekazu międzypokoleniowego” – napisał.

Plakietę pamiątkową przedstawicielki wspólnoty odebrały podczas uroczystej gali w Nowym Sączu 19 października 2021.

- W Wielkim Tygodniu kultywowany jest jeszcze jeden ciekawy zwyczaj – zwraca uwagę dr Banik. – Z poświęconych w Niedzielę Palmową witek wierzbowych (to z nich robione są palmy) w Wielki Czwartek po wieczornej Mszy Wieczerzy Pańskiej rolnicy siadają wspólnie i przygotowują krzyżyki. W Wielki Piątek rano jadą na pola i w czterech miejscach na polu wtykają te krzyżyki w ziemię. Znaczenie tego gestu jest podobne do wysiewania symboli. Stanowi on prośbę o opiekę nad polami i o dobre urodzaje.

(Cytaty pochodzą z przygotowywanej przez dr Joannę Banik publikacji).

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama