Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 06:24
Reklama
Reklama

Sześć historii o miłości. Strzeleckie pary: "Uczucie okazujmy przez cały rok"

14 lutego to szczególna data w kalendarzu. Przypadają wtedy walentynki, święto wszystkich zakochanych. Z tej okazji małżeństwa z różnych części powiatu strzeleckiego podzieliły się z nami swoimi historiami miłosnymi, a także receptami na udany związek. Wszystkie pary, mówiąc o walentynkach, przypominają, że kochać należy się cały rok, nie tylko od święta.
Sześć historii o miłości. Strzeleckie pary: "Uczucie okazujmy przez cały rok"

Autor: Patrycja Murlowska

Sześć historii o miłości par z powiatu strzeleckiego

Teresa i Łukasz

Teresa Kwoczała jest radną gminy Leśnica i sołtyską Łąk Kozielskich, jej mąż Łukasz jest prezesem miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Oprócz pracy społecznej, skupiają się rodzinie, bo jak przyznają, ta jest najważniejsza. Ale zanim ją założyli, wzięli ślub, dokładnie 20 września 2003 roku, w tym roku minie 20 lat, odkąd są małżeństwem.

- Kiedy braliśmy ślub, ja miałam 19 lat, a mąż 21 - mówi pani Teresa. - Patrząc na dzisiejsze czasy, to wcześnie, ale po latach wiemy, że to była dobra decyzja.

Poznali się dwa lata wcześniej, w maju 2001 roku. - Poznaliśmy się w barze na „Korei” w Zalesiu Śląskim - opowiada pani Teresa.

- To było po zawodach strażackich w Leśnicy. Byłyśmy tam z koleżankami, mąż przyjechał z kolegami, chyba chcieli pochwalić się zdobytymi miejscami - uśmiecha się. - A tak naprawdę, kolega męża chodził już wtedy z moją koleżanką i to ich przyciągnęło do Zalesia Śląskiego. 

Tworząc małżeństwo, zwracają uwagę na kilka rzeczy. - Odkąd jesteśmy małżeństwem, nigdy nie pokłóciliśmy się tak, żebyśmy nie rozmawiali czy mieli ciche dni - zapewnia pani Teresa. - Bardzo cenimy sobie szczerość, wsparcie i poleganie na sobie. Wiadomo, że miłość przoduje, ale to jest równie ważne. Przez 20 lat przeszliśmy naprawdę wiele, były chwile ciężkie, trudne, ale zawsze te piękne momenty przeważają nad tymi złymi.

Owocem ich miłości jest trójka dzieci, dwóch synów i córka.

Elżbieta i Adrian

Elżbietę Daniłę i jej męża Adriana w Gąsiorowicach znają wszyscy, i to nie tylko dlatego, że jest to stosunkowo niewielka miejscowość. Małżonkowie czynnie działają na rzecz swojej społeczności. Pani Elżbieta jest szefową miejscowego Stowarzyszenia Kobiet i Gospodyń Wiejskich, a pan Adrian udziela się w straży.

Mimo, że małżonkowie nie pochodzą z Gąsiorowic, wrośli w to miejsce i głęboko zapuścili korzenie. Ona pochodzi z Wieszowej, on z pobliskich Strzelec Opolskich. Choć dzieliło ich od siebie około 40 kilometrów, poznali się dopiero w Niemczech, gdzie poszukiwali pracy. Od tego czasu minęło już 21 lat. W czerwcu tego roku będą obchodzić 19. rocznicę ślubu.

Mimo, że mąż na co dzień pracuje za granicą, tworzą zgodne, szczęśliwe i kochające się małżeństwo, które codzienna rozłąka wydaje się jedynie umacniać. - Najważniejsze, to mieć do siebie zaufanie - podkreśla pani Elżbieta, zapytana o receptę na udany związek.

Doczekali się trójki dzieci, dwóch synów i córki.

Edyta i Marcin

Edyta i Marcin Wiśniowscy z Szymiszowa-Osiedla w październiku 2022 roku obchodzili piękną rocznicę. Państwo Wiśniowscy przeżyli ze sobą już pięćdziesiąt lat. Ślub brali 12 października 1972 roku. Jaki jest ich sekret tak długiego związku?

- Najważniejsze to nie poddawać się mimo trudności - zaznacza pan Marcin. - Problemy rozwiązywać na bieżąco, a nie odkładać i zbierać w sobie złe emocje - dodaje. - Burze też były, ale zawsze udało się nam rozwiązać problemy. Nie wolno tracić nadziei i trzeba ze sobą rozmawiać, to najważniejsze - podkreśla. 

Państwo Wiśniowscy wychowali troje dzieci. Jeden z synów mieszka w Strzelcach Opolskich, drugi w Tarnowskich Górach, a córka z rodzicami w Szymiszowie.

Wioletta i Jan

Jan Czanguleit od 13 lat jest sołtysem Kielczy, pełni również funkcję prezesa stowarzyszenia „Lubię tu żyć” w Zawadzkiem. Tam też prowadzi własną firmę firan Beniamin. Swoją żonę Wiolettę, pochodzącą z Miasteczka Śląskiego poznał w pracy. - Poznaliśmy się w 1990 roku w pracy w Hanusku. Żona pracowała tam już wcześniej, ja się przyjąłem później - wspomina pan Jan

- Pierwsza poważna randka była w grudniu. W marcu byliśmy już zamówić ślub, cywilny mieliśmy 20 lipca, a kościelny 3 sierpnia 1991 roku. Rok po ślubie urodził im się syn, a po pięciu latach córka. - Nie było na co czekać. Jakbyśmy mieli długo ze sobą chodzić, to nie wiem, czy bym się nie rozmyślił - żartuje pan Jan.

W tym roku będą obchodzić 32. rocznicę ślubu. Jaką radę mają dla młodych małżeństw na to, by wytrwać w długoletnim związku? - Bardzo często się zdarza, że jeden drugiemu nie chce ustąpić. W większości liczy się najpierw ja, a potem dopiero ktoś. A to nie na tym polega. Każde spory trzeba wspólnie rozwiązywać - zaznacza pan Jan. - Nie ma małżeństw bez kłótni czy sprzeczek, bo to nie byłoby prawdziwe życie.

- Choć zdarzało nam się pokłócić, nigdy nie było u nas cichych dni - dopowiada pani Wioletta.

Jak zaznaczają, trzeba być ze sobą, jak w przysiędze, „na dobre i na złe”, okazując sobie wzajemne wsparcie i zrozumienie.

Edeltrudis i Anton

30 października 1962 roku w kościele pod wezwaniem św. Michała Archanioła w Rozmierzy patrząc sobie w oczy, ślubowali miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Państwo Edeltrudis i Anton Mrohs w październiku minionego roku obchodzili diamentowe gody.

Jaki państwo Mrohs mają przepis na tak długi staż małżeński? - Nie myśleć o tym, co wczoraj było złego, tylko patrzeć przed siebie – zaznacza pani Edeltrudis. - Trzeba trzymać się razem, a nie rozpamiętywać i trzymać urazę. Nie zapamiętywać złych rzeczy, przebaczać i patrzeć do przodu. Całe życie dużo czytałam i dużo w ziemi grzebałam, dużo pracowałam w ogródku – to też sposób na dobre życie.

Państwo Mrohs wychowali dwoje dzieci, doczekali się dwojga wnuków i już czwórki prawnuków.

Agnieszka i Adrian

Agnieszka i Adrian Urbańczykowie mieszkają w Niezdrowicach. Oboje aktywnie działają w miejscowym Stowarzyszeniu Odnowy i Rozwoju Wsi, pan Adrian jest jego prezesem, jest też prezesem miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Razem z panią Agnieszką prowadzą również znaną nie tylko w okolicy Pasiekę Gucio. Małżeństwem są od 18 października 2003 roku, w tym roku będą świętować 20. rocznicę ślubu. Ale znają się dużo dłużej.

- Poznaliśmy się na dyskotekach, organizowanych w nieistniejącej już restauracji „Hubertus” w Niezdrowicach. Ja dorabiałam sobie jako kelnerka, a mąż był DJ-em - opowiada pani Agnieszka, która pochodzi z pobliskich Sławięcic. - Wtedy znaliśmy się tylko z widzenia, bliżej poznaliśmy się jakiś czas później. Spotkaliśmy się na zabawie karawanowej, też w Niezdrowicach, ale tym razem w restauracji „u Ruthy”. I tak wszystko się zaczęło.

W tworzeniu zgodnego, dobrego małżeństwa ważne jest dla nich kilka rzeczy. - Najważniejsza jest rozmowa, wspólne dochodzenie do porozumienia i to, żeby nigdy nie kłaść się spać pokłóconym - mówi pani Agnieszka. - Przy tym ważna jest szczerość, zaufanie, wsłuchiwanie się w uczucia i potrzeby drugiej osoby, a także wzajemne wsparcie. Bez tego wszystkiego byłoby naprawdę trudno.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama