Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 11:24
Reklama

Sześć historii o miłości. Strzeleckie pary: "Uczucie okazujmy przez cały rok"

14 lutego to szczególna data w kalendarzu. Przypadają wtedy walentynki, święto wszystkich zakochanych. Z tej okazji małżeństwa z różnych części powiatu strzeleckiego podzieliły się z nami swoimi historiami miłosnymi, a także receptami na udany związek. Wszystkie pary, mówiąc o walentynkach, przypominają, że kochać należy się cały rok, nie tylko od święta.
Sześć historii o miłości. Strzeleckie pary: "Uczucie okazujmy przez cały rok"

Autor: Patrycja Murlowska

Sześć historii o miłości par z powiatu strzeleckiego

Teresa i Łukasz

Teresa Kwoczała jest radną gminy Leśnica i sołtyską Łąk Kozielskich, jej mąż Łukasz jest prezesem miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Oprócz pracy społecznej, skupiają się rodzinie, bo jak przyznają, ta jest najważniejsza. Ale zanim ją założyli, wzięli ślub, dokładnie 20 września 2003 roku, w tym roku minie 20 lat, odkąd są małżeństwem.

- Kiedy braliśmy ślub, ja miałam 19 lat, a mąż 21 - mówi pani Teresa. - Patrząc na dzisiejsze czasy, to wcześnie, ale po latach wiemy, że to była dobra decyzja.

Poznali się dwa lata wcześniej, w maju 2001 roku. - Poznaliśmy się w barze na „Korei” w Zalesiu Śląskim - opowiada pani Teresa.

- To było po zawodach strażackich w Leśnicy. Byłyśmy tam z koleżankami, mąż przyjechał z kolegami, chyba chcieli pochwalić się zdobytymi miejscami - uśmiecha się. - A tak naprawdę, kolega męża chodził już wtedy z moją koleżanką i to ich przyciągnęło do Zalesia Śląskiego. 

Tworząc małżeństwo, zwracają uwagę na kilka rzeczy. - Odkąd jesteśmy małżeństwem, nigdy nie pokłóciliśmy się tak, żebyśmy nie rozmawiali czy mieli ciche dni - zapewnia pani Teresa. - Bardzo cenimy sobie szczerość, wsparcie i poleganie na sobie. Wiadomo, że miłość przoduje, ale to jest równie ważne. Przez 20 lat przeszliśmy naprawdę wiele, były chwile ciężkie, trudne, ale zawsze te piękne momenty przeważają nad tymi złymi.

Owocem ich miłości jest trójka dzieci, dwóch synów i córka.

Elżbieta i Adrian

Elżbietę Daniłę i jej męża Adriana w Gąsiorowicach znają wszyscy, i to nie tylko dlatego, że jest to stosunkowo niewielka miejscowość. Małżonkowie czynnie działają na rzecz swojej społeczności. Pani Elżbieta jest szefową miejscowego Stowarzyszenia Kobiet i Gospodyń Wiejskich, a pan Adrian udziela się w straży.

Mimo, że małżonkowie nie pochodzą z Gąsiorowic, wrośli w to miejsce i głęboko zapuścili korzenie. Ona pochodzi z Wieszowej, on z pobliskich Strzelec Opolskich. Choć dzieliło ich od siebie około 40 kilometrów, poznali się dopiero w Niemczech, gdzie poszukiwali pracy. Od tego czasu minęło już 21 lat. W czerwcu tego roku będą obchodzić 19. rocznicę ślubu.

Mimo, że mąż na co dzień pracuje za granicą, tworzą zgodne, szczęśliwe i kochające się małżeństwo, które codzienna rozłąka wydaje się jedynie umacniać. - Najważniejsze, to mieć do siebie zaufanie - podkreśla pani Elżbieta, zapytana o receptę na udany związek.

Doczekali się trójki dzieci, dwóch synów i córki.

Edyta i Marcin

Edyta i Marcin Wiśniowscy z Szymiszowa-Osiedla w październiku 2022 roku obchodzili piękną rocznicę. Państwo Wiśniowscy przeżyli ze sobą już pięćdziesiąt lat. Ślub brali 12 października 1972 roku. Jaki jest ich sekret tak długiego związku?

- Najważniejsze to nie poddawać się mimo trudności - zaznacza pan Marcin. - Problemy rozwiązywać na bieżąco, a nie odkładać i zbierać w sobie złe emocje - dodaje. - Burze też były, ale zawsze udało się nam rozwiązać problemy. Nie wolno tracić nadziei i trzeba ze sobą rozmawiać, to najważniejsze - podkreśla. 

Państwo Wiśniowscy wychowali troje dzieci. Jeden z synów mieszka w Strzelcach Opolskich, drugi w Tarnowskich Górach, a córka z rodzicami w Szymiszowie.

Wioletta i Jan

Jan Czanguleit od 13 lat jest sołtysem Kielczy, pełni również funkcję prezesa stowarzyszenia „Lubię tu żyć” w Zawadzkiem. Tam też prowadzi własną firmę firan Beniamin. Swoją żonę Wiolettę, pochodzącą z Miasteczka Śląskiego poznał w pracy. - Poznaliśmy się w 1990 roku w pracy w Hanusku. Żona pracowała tam już wcześniej, ja się przyjąłem później - wspomina pan Jan

- Pierwsza poważna randka była w grudniu. W marcu byliśmy już zamówić ślub, cywilny mieliśmy 20 lipca, a kościelny 3 sierpnia 1991 roku. Rok po ślubie urodził im się syn, a po pięciu latach córka. - Nie było na co czekać. Jakbyśmy mieli długo ze sobą chodzić, to nie wiem, czy bym się nie rozmyślił - żartuje pan Jan.

W tym roku będą obchodzić 32. rocznicę ślubu. Jaką radę mają dla młodych małżeństw na to, by wytrwać w długoletnim związku? - Bardzo często się zdarza, że jeden drugiemu nie chce ustąpić. W większości liczy się najpierw ja, a potem dopiero ktoś. A to nie na tym polega. Każde spory trzeba wspólnie rozwiązywać - zaznacza pan Jan. - Nie ma małżeństw bez kłótni czy sprzeczek, bo to nie byłoby prawdziwe życie.

- Choć zdarzało nam się pokłócić, nigdy nie było u nas cichych dni - dopowiada pani Wioletta.

Jak zaznaczają, trzeba być ze sobą, jak w przysiędze, „na dobre i na złe”, okazując sobie wzajemne wsparcie i zrozumienie.

Edeltrudis i Anton

30 października 1962 roku w kościele pod wezwaniem św. Michała Archanioła w Rozmierzy patrząc sobie w oczy, ślubowali miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Państwo Edeltrudis i Anton Mrohs w październiku minionego roku obchodzili diamentowe gody.

Jaki państwo Mrohs mają przepis na tak długi staż małżeński? - Nie myśleć o tym, co wczoraj było złego, tylko patrzeć przed siebie – zaznacza pani Edeltrudis. - Trzeba trzymać się razem, a nie rozpamiętywać i trzymać urazę. Nie zapamiętywać złych rzeczy, przebaczać i patrzeć do przodu. Całe życie dużo czytałam i dużo w ziemi grzebałam, dużo pracowałam w ogródku – to też sposób na dobre życie.

Państwo Mrohs wychowali dwoje dzieci, doczekali się dwojga wnuków i już czwórki prawnuków.

Agnieszka i Adrian

Agnieszka i Adrian Urbańczykowie mieszkają w Niezdrowicach. Oboje aktywnie działają w miejscowym Stowarzyszeniu Odnowy i Rozwoju Wsi, pan Adrian jest jego prezesem, jest też prezesem miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Razem z panią Agnieszką prowadzą również znaną nie tylko w okolicy Pasiekę Gucio. Małżeństwem są od 18 października 2003 roku, w tym roku będą świętować 20. rocznicę ślubu. Ale znają się dużo dłużej.

- Poznaliśmy się na dyskotekach, organizowanych w nieistniejącej już restauracji „Hubertus” w Niezdrowicach. Ja dorabiałam sobie jako kelnerka, a mąż był DJ-em - opowiada pani Agnieszka, która pochodzi z pobliskich Sławięcic. - Wtedy znaliśmy się tylko z widzenia, bliżej poznaliśmy się jakiś czas później. Spotkaliśmy się na zabawie karawanowej, też w Niezdrowicach, ale tym razem w restauracji „u Ruthy”. I tak wszystko się zaczęło.

W tworzeniu zgodnego, dobrego małżeństwa ważne jest dla nich kilka rzeczy. - Najważniejsza jest rozmowa, wspólne dochodzenie do porozumienia i to, żeby nigdy nie kłaść się spać pokłóconym - mówi pani Agnieszka. - Przy tym ważna jest szczerość, zaufanie, wsłuchiwanie się w uczucia i potrzeby drugiej osoby, a także wzajemne wsparcie. Bez tego wszystkiego byłoby naprawdę trudno.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Podziel się
Oceń

Komentarze

ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 13°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1011 hPa
Wiatr: 13 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama