Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 29 lipca 2026 02:20
Reklama Filplast

Jemielnicki ksiądz-polityk

Jemielnicki ksiądz-polityk

Carl Gratza (1820-1876) był charyzmatycznym kapłanem. Świetnie zarządzał parafiami, przyciągał rzesze wiernych oraz przywracał na łono Kościoła ekskomunikowanych rozłamowców. Nie zgadzając się z polityką rządu Cesarstwa Niemieckiego, postanowił zostać parlamentarzystą i w wyborach z sukcesem stawił czoła potężnej pruskiej magnaterii. Dobrze rokująca kariera została jednak przerwana przez wczesną śmierć.

Z Tworkowa do Wrocławia

Carl Gratza urodził się 27 maja 1820 r. w Tworkowie pod Raciborzem. Ojciec, Mathaeus, prowadził karczmę oraz posiadał hodowlę krów i koni. Matka, Marina z domu Ploch, umarła, gdy był nastolatkiem. Chłopiec wychowywał się w wielodzietnej rodzinie. Uczęszczał do szkoły podstawowej w Głubczycach, a następnie do Królewskiego Gimnazjum Ewangelickiego w Raciborzu. Był utalentowanym i ambitnym uczniem. Po ukończeniu dziesiątej klasy ojciec zabronił mu kontynuowania nauki, ponieważ chciał, aby syn zajął się rodzinną hodowlą koni. Aby złamać opór Carla, pozbawił go wsparcia finansowego. Synowi jednakże udało się ukończyć szkołę średnią dzięki dochodom z udzielania korepetycji oraz pomocy dobrodziejów. Kolejnym etapem edukacji były studia teologiczne we Wrocławiu, które zakończył z sukcesem w 1844 r.

Praca w parafiach na Górnym Śląsku

Święcenia kapłańskie przyjął 3 sierpnia 1845 r., po czym od 11 grudnia 1845 r. zaczął pełnić funkcję wikarego parafialnego w Strzelcach Wielkich. Pod koniec 1846 r. miał być przeniesiony na tę samą pozycję do Starej Wsi, będącej obecnie dzielnicą Raciborza, co jednak nie doszło do skutku. 1 lutego 1847 r. przeniesiono go do Koźla, gdzie sprawował funkcję wikarego parafialnego, po czym 30 czerwca awansowano go na wikarego powiatowego. Następnie 3 listopada 1848 r. został administratorem parafii w Łubowicach, a od 15 listopada 1853 r. – proboszczem w Skorogoszczy. Z jego inicjatywy wybudowano wtedy szkoły katolickie w niewielkich miejscowościach: Golczowicach i Przeczy. W wolnym czasie poświęcał się swemu zamiłowaniu, jakim było ogrodnictwo.

25 września 1865 r. Gratza przybył do Jemielnicy, gdzie objął urząd administratora parafii, natomiast 18 września 1869 r. został jej proboszczem. Później sprawował dodatkowo w dekanacie Strzelec Wielkich funkcję wicedziekana (actuarius circuli). Za czasów jego posługi w Jemielnicy dach naw bocznych kościoła parafialnego pokryto łupkiem. Ponadto w oknach zamontowano witraże, wykonane w pracowni Adolpha Seilera we Wrocławiu, z których do dnia dzisiejszego zachowało się jedenaście: dziesięć z ornamentem dywanowym i jeden z motywem Matki Boskiej z Dzieciątkiem. W 1874 r. na placu kościelnym przed wejściem do świątyni ustawiono kamienny krzyż na czworobocznym postumencie z figurą Matki Boskiej znajdującą się w niszy. W górnej części postumentu na każdej ze ścian umieszczono po jednej parze płaskorzeźb nawiązujących do Męki Pańskiej: tunikę i gwoździe, młotek i obcęgi, włócznię i gąbkę oraz bicz i łańcuch.

Nawracanie starokatolickich rozłamowców

W czasie posługi w Jemielnicy Gratza zasłużył się dla jedności Kościoła rzymskokatolickiego na Górnym Śląsku. Gdy Sobór Watykański I ogłosił w 1870 r. dogmat o nieomylności papieża, część wiernych w Europie w proteście wystąpiła z Kościoła rzymskokatolickiego i utworzyła tzw. Kościół starokatolicki. Wskutek działalności Pawła Kamińskiego, charyzmatycznego kaznodziei starokatolickiego z Katowic, w listopadzie 1871 r. trzy miejscowości pod Raciborzem: Zawada Książęca, Łęg i Ciechowice przeszły na starokatolicyzm. Gratza dobrze znał te miejscowości, ponieważ należały one do jego byłej parafii Łubowice, a ponadto miał w nich również krewnych. Między lipcem i październikiem 1872 r. parokrotnie odwiedzał ekskomunikowanych mieszkańców. Upoważniony przez wrocławskiego księcia-biskupa przekonał ich, a także sprawującego dla nich posługę kapłana starokatolickiego Wincentego Waszkiewicza, następcę Kamińskiego w Zawadzie Książęcej, do powrotu na łono Kościoła rzymskokatolickiego. Gratza zabrał nawróconego Waszkiewicza ze sobą do Jemielnicy. Nakazał też Johannowi Lampkemu, jemielnickiemu wikaremu, aby ten, począwszy od listopada 1872 r., w co drugą niedzielę dojeżdżał do oddalonej o około sześćdziesiąt kilometrów Zawady Książęcej. Lampke miał za zadanie odprawiać mszę w kościele, w którym poza nim żaden kapłan nie pełnił posługi.




Podziel się
Oceń

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie? A Autor komentarza: Goroll Treść komentarza: Najlepiej pisać komentarze podczas pracy .Czy Smok twój przełożony wie ze wykorzystując czas pracy udzielasz się na forach . Piszesz o marnotrawstwie a sam nie jesteś w porzadku . W Kolonowkiem wiemy kim jesteś . Data dodania komentarza: 8.07.2026, 17:39 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu J Autor komentarza: Jowita Treść komentarza: Panie Starosto Gaida a czy ma Pan tyle odwagi żeby przedstawić opinii publicznej jak w strzeleckim szpitalu wygląda rachunek kosztów a zwłaszcza poziom wynagrodzeń lekarzy (np. na wykresie). Kluczowe się również wydaje pytanie czy po doniesieniach medialnych z całej polski o patologiach w służbie zdrowa, w strzeleckim szpitalu była przeprowadzona rewizja finansowa ze strony starostwa jako właściciela szpitala? Jeśli tak to co z niej wyszło? Jeśli nie to dlaczego? Strzelecki szpital ma 42 mln długu, ten rok zamknie deficytem więc Panie Gajda czas stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na zadane pytanie. Panie Starosto zawsze może sobie Pan wziąć do pomocy Pana Romana Kolka z Jemielnicy (nie gdyś wicemarszałka województwa - na całe szczęście już nim jest) który zawsze uśmiech od ucha do ucha i jasno twierdził że służba zdrowia potrzebuje tylko forsy forsy i forsy a teraz wiemy na co te pieniądze idą. Może Romanie skomentuje to Pan a nie tylko uściski dłonie. Panie Starosto zero złotych na szpital z kasy powiatu!!! Najpierw się doi strzelecki szpital z pieniędzy, tylko podwyżki i podwyżki a potem personel szpitala obawia się konsolidacji. A co wy w tym szpitalu myślicie że podatnicy mają więcej dać żeby wyście mieli? To jest taka patologia że się w głowie nie mieści. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 12:06 Źródło komentarza: 42 mln zł długu. Trwa spór o przyszłość strzeleckiego szpitala S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: A w tym samym numerze w Strzelcach Op. piszą, że poziom wody gruntowej spadł o 7,5 metra. I trudno jakoś ludziom połączyć fakty, najlepiej zapewnić, najlepiej na stronie głównej - "WODY NIE ZABRAKNIE". Wody będzie brakować, bo jest jej coraz mniej, staw w Jemielnicy wyschnięty, w Gąsiorowicach wyschnięty, na Małej Panwi kajakami już się nie da, bo mało wody, ale gdy bobry za darmo odtwarzają nam retencję wody, to wtedy stają się pasożytami. Ludzie, opamiętajcie się, my nie szanujemy wody, za kilka, kilkanaście lat będziemy za nią płakać. Powinniśmy zrobić wszystko, by jak najwięcej jej zachować, na łąkach, w lasach, bagnach, mokradłach, by nie pozwolić jej spływać do rzek i morza. Przekopanie rowów na łąkach od razu spowoduje jej odpływ i dalsze obniżenie jej poziomu w gruncie. Bobry robią świetną robotę zatrzymując ją na miejscu, a my wylewamy ją często bezsensownie na głupie zachcianki, jak np. właśnie w Kolonowskiem naprzeciwko kościoła, gdzie dzień w dzień jakiś mieszkaniec podlewa trawkę przy drodze, bo musi przecież mieć wokół domu zielono. To czyste marnowanie tej wody stojące w czystej kontrze do coraz powszechniej się pojawiających sygnałów, że wody mamy za mało i jest jej coraz mniej. Najprościej bobry przegonić, wodę z łąk spuścić, a wodą w kranach niech się przejmują władze, w końcu one od tego są, czy nie tak? To wygodne podejście tylko, że krótkowzroczne i bardzo egoistyczne. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 08:47 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu
Reklama