Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 12 września 2026 06:34
Reklama

Jemielnicki ksiądz-polityk

Jemielnicki ksiądz-polityk

Carl Gratza (1820-1876) był charyzmatycznym kapłanem. Świetnie zarządzał parafiami, przyciągał rzesze wiernych oraz przywracał na łono Kościoła ekskomunikowanych rozłamowców. Nie zgadzając się z polityką rządu Cesarstwa Niemieckiego, postanowił zostać parlamentarzystą i w wyborach z sukcesem stawił czoła potężnej pruskiej magnaterii. Dobrze rokująca kariera została jednak przerwana przez wczesną śmierć.

Z Tworkowa do Wrocławia

Carl Gratza urodził się 27 maja 1820 r. w Tworkowie pod Raciborzem. Ojciec, Mathaeus, prowadził karczmę oraz posiadał hodowlę krów i koni. Matka, Marina z domu Ploch, umarła, gdy był nastolatkiem. Chłopiec wychowywał się w wielodzietnej rodzinie. Uczęszczał do szkoły podstawowej w Głubczycach, a następnie do Królewskiego Gimnazjum Ewangelickiego w Raciborzu. Był utalentowanym i ambitnym uczniem. Po ukończeniu dziesiątej klasy ojciec zabronił mu kontynuowania nauki, ponieważ chciał, aby syn zajął się rodzinną hodowlą koni. Aby złamać opór Carla, pozbawił go wsparcia finansowego. Synowi jednakże udało się ukończyć szkołę średnią dzięki dochodom z udzielania korepetycji oraz pomocy dobrodziejów. Kolejnym etapem edukacji były studia teologiczne we Wrocławiu, które zakończył z sukcesem w 1844 r.

Praca w parafiach na Górnym Śląsku

Święcenia kapłańskie przyjął 3 sierpnia 1845 r., po czym od 11 grudnia 1845 r. zaczął pełnić funkcję wikarego parafialnego w Strzelcach Wielkich. Pod koniec 1846 r. miał być przeniesiony na tę samą pozycję do Starej Wsi, będącej obecnie dzielnicą Raciborza, co jednak nie doszło do skutku. 1 lutego 1847 r. przeniesiono go do Koźla, gdzie sprawował funkcję wikarego parafialnego, po czym 30 czerwca awansowano go na wikarego powiatowego. Następnie 3 listopada 1848 r. został administratorem parafii w Łubowicach, a od 15 listopada 1853 r. – proboszczem w Skorogoszczy. Z jego inicjatywy wybudowano wtedy szkoły katolickie w niewielkich miejscowościach: Golczowicach i Przeczy. W wolnym czasie poświęcał się swemu zamiłowaniu, jakim było ogrodnictwo.

25 września 1865 r. Gratza przybył do Jemielnicy, gdzie objął urząd administratora parafii, natomiast 18 września 1869 r. został jej proboszczem. Później sprawował dodatkowo w dekanacie Strzelec Wielkich funkcję wicedziekana (actuarius circuli). Za czasów jego posługi w Jemielnicy dach naw bocznych kościoła parafialnego pokryto łupkiem. Ponadto w oknach zamontowano witraże, wykonane w pracowni Adolpha Seilera we Wrocławiu, z których do dnia dzisiejszego zachowało się jedenaście: dziesięć z ornamentem dywanowym i jeden z motywem Matki Boskiej z Dzieciątkiem. W 1874 r. na placu kościelnym przed wejściem do świątyni ustawiono kamienny krzyż na czworobocznym postumencie z figurą Matki Boskiej znajdującą się w niszy. W górnej części postumentu na każdej ze ścian umieszczono po jednej parze płaskorzeźb nawiązujących do Męki Pańskiej: tunikę i gwoździe, młotek i obcęgi, włócznię i gąbkę oraz bicz i łańcuch.

Nawracanie starokatolickich rozłamowców

W czasie posługi w Jemielnicy Gratza zasłużył się dla jedności Kościoła rzymskokatolickiego na Górnym Śląsku. Gdy Sobór Watykański I ogłosił w 1870 r. dogmat o nieomylności papieża, część wiernych w Europie w proteście wystąpiła z Kościoła rzymskokatolickiego i utworzyła tzw. Kościół starokatolicki. Wskutek działalności Pawła Kamińskiego, charyzmatycznego kaznodziei starokatolickiego z Katowic, w listopadzie 1871 r. trzy miejscowości pod Raciborzem: Zawada Książęca, Łęg i Ciechowice przeszły na starokatolicyzm. Gratza dobrze znał te miejscowości, ponieważ należały one do jego byłej parafii Łubowice, a ponadto miał w nich również krewnych. Między lipcem i październikiem 1872 r. parokrotnie odwiedzał ekskomunikowanych mieszkańców. Upoważniony przez wrocławskiego księcia-biskupa przekonał ich, a także sprawującego dla nich posługę kapłana starokatolickiego Wincentego Waszkiewicza, następcę Kamińskiego w Zawadzie Książęcej, do powrotu na łono Kościoła rzymskokatolickiego. Gratza zabrał nawróconego Waszkiewicza ze sobą do Jemielnicy. Nakazał też Johannowi Lampkemu, jemielnickiemu wikaremu, aby ten, począwszy od listopada 1872 r., w co drugą niedzielę dojeżdżał do oddalonej o około sześćdziesiąt kilometrów Zawady Książęcej. Lampke miał za zadanie odprawiać mszę w kościele, w którym poza nim żaden kapłan nie pełnił posługi.




Podziel się
Oceń

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego
Reklama