Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 07:29
Reklama
Reklama

Rudery straszą i sprawiają kłopot gminom. A samorządy robią porządek ze spadkiem

Często stoją w centrum miejscowości, szpecą krajobraz i stwarzają zagrożenie dla mieszkańców. Mowa o opuszczonych budynkach, w których od lat nikt nie mieszka, nikt się również nimi nie interesuje i o nie nie dba. W powiecie strzeleckim można mnożyć takie przypadki.
Rudery straszą i sprawiają kłopot gminom. A samorządy robią porządek ze spadkiem
Opuszczone budynki stanowią zagrożenie dla mieszkańców, szczególnie najmłodszych

Z perspektywy gminy jest to niekorzystna sytuacja, ponieważ do budżetu nie wpływają podatki, a inni mieszkańcy często proszą o zrobienie porządku w danej sprawie. Nadzór budowlany niewiele może zaradzić, ponieważ skoro nie ma właściciela, nie ma do kogo zwrócić się z decyzją o nałożeniu kary lub nakazie zabezpieczenia miejsca. Gmina sama z siebie również nie może zabezpieczyć danego terenu, nawet jeśli ten stwarza zagrożenie. Samorząd może jednak wszcząć procedurę spadkową, aby sprawę takiej nieruchomości uregulować.

- Tam, gdzie nieruchomość nie korzysta ze zwolnień podatkowych z mocy ustawy (chodzi m.in. o nieruchomości gruntowe klasy V i VI, które są zwolnione z podatku) i gmina chce oraz ma możliwość naliczania podatków (jest wierzycielem podatkowym), to jak najbardziej ma interes prawny, żeby wytaczać postępowania spadkowe i to robi. To jest w interesie gminy, gdyż jeżeli ustali spadkobierców, to ma możliwość wyegzekwowania od nich należnych jej podatków, czy też doprowadzenia do poprawienia estetyki danej nieruchomości i estetyki samej miejscowości. Jeżeli sama stanie się spadkobiercą, bo i takie sytuacje są możliwe, może daną nieruchomość sprzedać lub w inny sposób zagospodarować odziedziczony teren - mówi Gabriela Sklorz, radca prawny.

Nie może być tzw. spadku nieobjętego (niczyjego), co oznacza, że po śmierci właściciela nieruchomość musi mieć kolejnego właściciela. Jeżeli wszyscy spadkobiercy zmarli i nie znajdzie się nikt, kto mógłby dziedziczyć, to ostatecznie majątek przechodzi na rzecz gminy lub Skarbu Państwa - w zależności od tego, kiedy nastąpił zgon właściciela.

- Jeżeli zmarły był z danego terenu i na nim zmarł, to jest szansa, że uda się ustalić wszystkich spadkobierców. Gorzej jest, jeśli ktoś się przyprowadził z innego terenu lub wyjechał za granicę. To tak naprawdę szukanie igły w stogu siana. Nie jest to niemożliwe, ale jest to trudne, pracochłonne i kosztowne - mówi Gabriela Sklorz. 

- Gmina, składając różnorakie zapytania do archiwów czy urzędów stanu cywilnego, nie jest zwolniona z opłat. I tak w przypadku, kiedy trzeba wyciągać akty stanu cywilnego czy to aktualny czy sprzed lat, za każdy dokument trzeba płacić. Płacić trzeba również za ew. tłumaczenia takowych najczęściej poniemieckich aktów stanu cywilnego. Jeżeli dodatkowo okaże się, że dany akt jest pisany tzw. niemieckim gotykiem bądź był sporządzony odręcznie, trzeba szukać tłumacza, który będzie w stanie dane w nim zawarte odczytać i przetłumaczyć. A to są dodatkowe koszty. Samorząd nie jest z tego zwolniony i całkiem sporo kosztów z tym związanych może się z tego tytułu nazbierać - dodaje.

W sytuacji, kiedy uda się ustalić spadkobierców, gmina może odzyskać od nich część poniesionych opłat. Natomiast kiedy gmina sama stanie się spadkobiercą, robiła to we własnym interesie, więc poniosła koszty, ale uzyskała ekwiwalent w postaci nieruchomości. Później ma możliwość zagospodarowania odziedziczonego obiektu, wyremontowania go, wynajęcia lub dalszej odprzedaży. Wszystko zależy od stanu technicznego, jeśli budynek jest w opłakanym stanie, wtedy najczęściej występuje się o pozwolenie na rozbiórkę.

Od czego zaczynamy?

Cała procedura spadkowa rozpoczyna się od ustalenia daty śmierci właściciela. W tym celu śle się zapytania do urzędu stanu cywilnego lub rejestru PESEL. Jeżeli w akcie zgonu wpisany jest małżonek, to należy ustalić, czy żyje. Następnie ustala się, czy były dzieci. Sprawdza się ich miejsce zamieszkania. Jeżeli nie ma dzieci, żona lub mąż nie żyją, ustala się, czy żyją rodzice. Jeśli nie żyją, to czy było rodzeństwo i zstępni rodzeństwa, a później dalszych krewnych, aż do wyczerpania linii.

- W sytuacji, kiedy ustalimy, że wszyscy spadkobiercy już zmarli albo nie udało się w ogóle odszukać kogokolwiek z rodziny, to jest duża szansa, że majątek trafi do gminy lub Skarbu Państwa, jednakże i w takim przypadku wnioskodawca - w tym przypadku gmina - musi wykazać, że dołożył należytej staranności w poszukiwaniu. W przypadku jeżeli wykaże się, że nikogo nie odnaleziono, trzeba pomimo wszystko złożyć wniosek o odszukanie spadkobierców poprzez ogłoszenia. Robi się to już w samym wniosku spadkowym. Wówczas sąd kieruje stosowne ogłoszenie do ogólnopolskiej i lokalnej prasy, wywiesza się informacje na tablicy ogłoszeń w sądzie i urzędach. Kiedyś musiało to trwać 6 miesięcy, teraz skrócono czas do 3 miesięcy. Jeżeli w tym czasie nikt ze spadkobierców się nie zgłosi, to sąd wyznacza termin kolejnej rozprawy i wydaje postanowienie, że nieruchomość dziedziczy gmina lub Skarb Państwa. Przy czym za ogłoszenia również trzeba zapłacić - wyjaśnia Gabriela Sklorz.

Ustalanie kręgu krewnych trwa czasami kilka miesięcy. Wszystko zależy od tego, czy akty stanu cywilnego są na terenie danej gminy, czy samorząd musi składać zapytania do innych urzędów lub archiwów - głównie chodzi o stare zgony, te nowsze są w systemie elektronicznym. W niektórych sytuacjach sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, ponieważ strony (potencjalni spadkobiercy) poodrzucały spadki, gdyż stwierdziły, że zmarły mógł pozostawić długi.

- Najczęściej dzieje się tak w sytuacji, kiedy rodzina nie utrzymywała ze sobą żadnych kontaktów. W takim przypadku również musimy odczekać, aż upłyną terminy na ewentualne odrzucenie spadku i dopiero przystępujemy do przeprowadzenia sprawy spadkowej - dodaje radczyni.

Co zrobić z majątkiem?

W sytuacji, kiedy nie ma się spadkobiercy albo nie chce się, aby spadek trafił w niepowołane ręce (bo np. chcemy kogoś wydziedziczyć), mamy dwie opcje. Albo po prostu robi się testament i wskazuje w nim jako spadkobiercę konkretną wybraną osobę lub fundację. Albo przepisuje się majątek za życia np. w formie umowy darowizny czy też w formie umowy o dożywocie.

- Oczywiście można również przepisać w formie testamentu nieruchomość na gminę, ale jeszcze nigdy nie spotkałam się w swojej pracy zawodowej z takim przypadkiem. Natomiast miałam do czynienia z sytuacją, że ktoś przepisał cały majątek na fundację zajmującą się zwierzętami - mówi Gabriela Sklorz. 

- Ludzie nie myślą o śmierci, boją się również cokolwiek robić w sprawach spadkowych. Nie chcą za życia przepisywać majątków, ponieważ obawiają się, że osoba, której przepisano majątek, odda ich do domu opieki społecznej lub co gorsza wyrzuci ich na bruk. Są również sytuacje, że ktoś nadal będzie mógł mieszkać w przepisanym domu w ramach ewentualnej służebności czy w ramach umowy o dożywocie będzie zdany na samego siebie. W swojej długoletniej pracy zawodowej spotkałam się z kilkoma takimi przypadkami i wtedy osoby bardzo żałowały, że za życia przepisały swój majątek. A czasem nieruchomość może być kartą przetargową w relacjach rodzinnych - podkreśla.

Gabriela Sklorz dodaje, że sprawy spadkowe są stałym problemem samorządów. Sporo ludzi wyjechało lata temu za granicę i przestali się martwić tym, co zostało po ich rodzinach albo po prostu zapomnieli o tym, że w Polsce mają rodzinne domy.

- Tacy spadkobiercy są często starsi i po prostu nie chce im się nic z tym zrobić. Jednak zauważam, że młodsze osoby bardziej starają się o to, by regulować stany prawne, ponieważ widzą w tym pieniądze. Od kilku lat ceny nieruchomości stale idą w górę, więc nawet jeśli ktoś zainwestuje kilka tysięcy złotych w przeprowadzenie sprawy spadkowej (chodzi o sprawy bardziej zagmatwane, skomplikowane), to ostatecznie na tym zyskuje. Może bowiem nabyć nieruchomość wartą chociażby kilkadziesiąt tysięcy i w nią zainwestować lub ją sprzedać. Ma zarówno pieniądze, jak i porządek w dokumentach - dodaje Gabriela Sklorz.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"! 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama