Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 15 czerwca 2026 20:42
Reklama

Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim

Masowe aresztowania, mordy i gwałty na ludności cywilnej. Do tego deportacje do katorżniczej pracy przymusowej i inne represje trwające od stycznia 1945 roku były tematem konferencji regionalnej 12 grudnia, jaka odbyła się w Powiatowym Centrum Kultury w Strzelcach Opolskich.
Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Sala PCK 12 grudnia zapełniła się podczas konferencji

Autor: BES

Niezwykły temat i znakomici prelegenci przyciągnęli słuchaczy w wieku od kilkunastu do ponad 90 lat. Sala wypełniła się po brzegi. Taka konferencja - poświęcona ziemiom dawnego powiatu strzeleckiego - odbyła się po raz pierwszy. Tematyka jest niezgłębiona i historycy wciąż zbierają dane na temat ofiar. Przez wiele lat było to systemowo utrudnione i teraz też nie jest łatwe, bo większość świadków już nie żyje. Starosta strzelecki Waldemar Gaida, z którego inicjatywy konferencja została zorganizowana, mówił, że długo była to "historia szeptana". O Tragedii Górnośląskiej po prostu oficjalnie się nie mówiło.

- A ludzie ginęli czasem tylko dlatego, że wyszli powitać żołnierzy - mówił starosta. - W tym roku mija 80 lat od tych wydarzeń i Sejm, a także regionalne sejmiki i Rada Powiatu Strzeleckiego uznały, że warto kultywować pamięć i przywracać pamięć ofiar Tragedii Górnośląskiej. Ta konferencja to podsumowanie wielu działań poświęconych tej tematyce, jakie realizowane były w minionych miesiącach w szkołach i nie tylko. Dobrze jest wiedzieć, skąd jesteśmy, jaka była przeszłość tej ziemi.

Najgorzej w powiecie strzeleckim

Pierwszy z przedstawionych referatów dotyczył wkroczenia Armii Czerwonej na teren powiatu strzeleckiego i pierwszych miesięcy okupacji sowieckiej. Opowiadał o tym dr Bernard Linek z Instytutu Śląskiego z Opola. Jak mówił, w województwie opolskim wydarzenia Tragedii Górnośląskiej najbardziej dotknęły teren dwóch przedwojennych powiatów: części opolskiego oraz wszystkich miejscowości strzeleckiego.

- Tu była esencja tego, co najgorsze z tej prostej przyczyny, że tu właśnie wojska sowieckie wkroczyły najpierw. Rosjanie dobrze wiedzieli, gdzie przebiegała granica i tylko w przypadku jednej miejscowości polskiego Śląska miała miejsce pomyłka: tam też doszło do masakry - mówił dr Linek.

Drugim ważnym czynnikiem był fakt, że Rosjanie po dotarciu do Odry, zatrzymali się tu na sześć tygodni. Dalsze powiaty zajmowane były dopiero w marcu, kwietniu, nawet w maju.

- Na tym terenie zgromadziło się kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy sowieckich, którzy nie bardzo mieli co ze sobą zrobić i robili to, co robili - kontynuował prelegent.

Do tragedii, jaka spotkała ludność cywilną, przyczyniło się też to, że w momencie paniki generalicja niemiecka próbowała zbudować właśnie na linii Strzelec Opolskich linię obrony. Do walki ruszył Volkssturm, stworzony z dzieci i starców, którzy po jednodniowych ćwiczeniach mieli bronić tych ziem i - jak ujął to dr Linek - czołgi ich dosłownie "rozjechały".

Jeśli zaś chodzi o okupację sowiecką, to nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale w pierwszych miesiącach władze polskie mogły wysyłać na te tereny swoją administrację, ale to, co administracja mogła tu robić, zależało całkowicie od władz sowieckich i komendantów wojskowych. Dopiero od sierpnia 1945 Sowieci stopniowo zaczęli faktycznie przekazywać kolejne obszary Polakom i trwało to do grudnia 1945

"Wyzwoliciele" oficjalnie przystąpili do "oczyszczania tyłów", czyli aresztowań i wywózki czynnych nazistów i przeciwników władzy Armii Czerwonej. Tak to się nazywało, ale pod ten przepis można było swobodnie podciągać wszystkich bez ograniczeń: represje dotykały nawet działaczy niepodległościowych. Były też "żywe reparacje wojenne". To też określenie oficjalne, którym posługiwano się podczas konferencji jałtańskiej i zarówno Amerykanie, jak i Anglicy zgodzili się na takie "reparacje".

- Choć była to oczywista zbrodnia wojenna - podkreślał dr Linek.

Mieszkańców powiatu strzeleckiego nie ratowało też to, że stosunkowo znaczna część ludności znała język polski. Wielu Ślązaków na to liczyło i pomylili się. Według szacunków historyków osób wywiezionych było ok. 50 000 - to liczby dotyczące całego Śląska, bo nie ma takich danych odnoszących się do terenu powiatu strzeleckiego.

Mieszkańcy wywożeni byli w pierwszym rzucie na roboty na Syberię, ci, którzy mieli więcej szczęścia - do demontażu niemieckich i polskich zakładów przemysłowych, które były dostarczane w częściach do Rosji. Z dokumentów powojennego starosty strzeleckiego Zygmunta Nowaka wynika, że "Rosjanie przechwycili około dwóch tysięcy mężczyzn", ale wiadomo, że wywożone były również kobiety. Ta liczba z pewnością jest dużo większa.

Mordowali, kradli, gwałcili

Mordy, rabunki i inne represje trwały od zimy do jesieni. Dotykały wszystkich bez względu na płeć i wiek, a nawet bardziej od mężczyzn ucierpiały kobiety. Sowietom zdarzało się napadać i zabijać nawet policjantów i to już w czasie, gdy rządziła administracja polska.

Osobną prelekcję poświęcono martyrologii księży na obszarze dawnego powiatu strzeleckiego zamordowanych przez żołnierzy Armii Czerwonej. Opowiadał o tym ks. prof. dr hab. Andrzej Hanich.

- Mieszkańcy Śląska Opolskiego doświadczyli ze strony żołnierzy Armii Czerwonej wszelkich możliwych przejawów barbarzyństwa. To była po prostu zemsta na obszarach zajętych przez Niemców - mówił prelegent. - Tylko w obszarze przedwojennej rejencji opolskiej z rąk czerwonoarmistów życie straciło łącznie 45 księży katolickich, jeden pastor ewangelicki, pięciu franciszkanów i ponad 100 sióstr z różnych zgromadzeń zakonnych.

O mordach dokonywanych na ludności cywilnej mówili lokalni historycy: Piotr Smykała, Monika Twardoń i Gerhard Mańczyk. A także o rabunkach i zniszczeniach. Strzelce płonęły przez wiele dni, a dymy było widać i czuć na wiele kilometrów. Centrum oraz ulice Krakowska i Opolska zostały zniszczone w 80 procentach.

Prelegenci (od lewej): Monika Twardoń, ks. Andrzej Hanich, Piotr Smykała, Bernard Linek

W lutym 1945 wyspecjalizowane oddziały zaczęły wywozić infrastrukturę zakładową. Zdemontowano m.in. Zakład Sprzętu Rolniczego Braci Prankel, Zakład Cementowo-Wapienniczy, Zakład Wapienniczy oraz wiele mniejszych prywatnych firm. Nie oszczędzono też szpitala: zabrano cały sprzęt medyczny, lekarstwa, łóżka, nawet krzesła. Chorych zabito: i żołnierzy, i cywili. Zmasakrowane zwłoki w niektórych miejscach rozkładały się tygodniami, bo nie pozwalano ich nawet zabrać.

Prelegenci przedstawili długą listę zabitych. Podajmy kilka przykładów. Ciała około piętnastu osób leżały aż do 24 marca w pobliżu wiaduktu na nasypie (m.in. był to karczmarz z Gąsiorowic Alfons Guss). W lesie za obecną ul. Strzelców Bytomskich pijani żołnierze zabili 20 niewinnych cywili, w tym mistrza gorzelnictwa Josefa Klossaka z Rozmierki. Strzelczan wieszano także na ulicznych latarniach. W Jemielnicy piekarz Theodor Greupner posiadał w domu stary mundur niemiecki z pierwszej wojny. Ktoś o tym powiedział Rosjanom, więc urządzili sobie zabawę: kazali mu ubrać mundur i maszerować, a oni strzelali. W Rożniątowie wymordowano całą rodzinę Gawlik: Hyazintha, jego żonę Paulinę, córki Emmę i Marię, syna Adolfa z żoną oraz ich dzieci 4-letniego Ernsta i rocznego Alfreda. Mężczyzn po prostu zastrzelono, ale kobietom porozpruwano brzuchy. Dzieci zmasakrowano i rzucono na piec, w którym był rozpalony ogień. W Izbicku trzech mężczyzn zostało zakatowanych siekierami, ich dane są nieznane. W Raszowej jednego z mężczyzn - wcześniej mocno poranionego - wrzucono do płonącej stodoły, gdzie skonał w płomieniach...

- Jak zaczniemy to liczyć, to są setki osób, wiele NN - mówił Piotr Smykała. - Tylko w Raszowej - to wtedy nawet nie był powiat strzelecki, ale kozielski - zamordowano ponad 30 osób.

Monika Twardoń, która od opisuje tragiczne losy mieszkańców Raszowej, opowiedziała tylko jeden ze swoich artykułów: o tym, co się działo w przysiółku zwanym Kuszówką, gdzie było ledwo kilkanaście domów.

- Niektórym udało się w nocy uciec do Raszowej, która nie była jeszcze okupowana, ale większości się nie udało, bo trwała obława. Zwłaszcza na kobiety, które były ścigane jak zwierzyna łowna - mówiła. - A każdy, kto się sprzeciwił przemocy, był rozstrzeliwany. Mężczyźni ginęli w obronie swoich żon.

Jedna z kobiet, która przeżyła, opowiadała potem, jak nagotowali specjalnie więcej kartofli, bo wiedzieli, że "Rusy przyjdą", chcieli ich przywitać i nakarmić. Ale oni nie chcieli jeść, tylko gwałcić, rabować i palić.

Prelekcje podsumował Piotr Smykała apelem do starosty Waldemara Gaidy, aby wystarać się o fundusze i doprowadzić do publikacji, gdzie w jednym miejscu można by zebrać aktualną wiedzą na temat Tragedii Górnośląskiej w powiecie strzeleckim.

- Temat jest bardzo szeroki. Jesteśmy w stanie tych ludzi upamiętnić: być może nie opiszemy wszystkich i wszystkiego, ale przynajmniej część - mówił.

Podczas konferencji wielokrotnie powtarzano, że stan wiedzy i ustaleń na temat tego, co działo się w 1945 roku w powiecie strzeleckim jest wciąż niewielki, pomimo dużego zaangażowania lokalnych historyków. Przed nimi jeszcze wiele pracy.

- Skarbem i solą naszej ziemi są pasjonaci i badacze historii, a temat do badań jeszcze na lata jest przed nami - podsumował ks. Andrzej Hanich.

Szczegółowe ustalenie i opisanie tej historii jest niezwykle ważne dla potomków pomordowanych i prześladowanych.

- Moja mama i jej kuzyni chodzili do szkoły w Raszowej w latach 70. i uczyli się tam o wyzwoleńczej Armii Czerwonej, podczas gdy z opowiadań rodzinnych wiedzieli, że właśnie ci żołnierze zabili ich ołmę - mówiła Monika Twardoń. - Ale o Tragedii Górnośląskiej nie można było mówić. 

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

J
Wacław 19.02.2026 18:21
"Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.
D
ślunzok 18.02.2026 21:52
Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.
Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
B Autor komentarza: <a href=“https://www.polecanekorepetycje.pl/“>kasia</a> Treść komentarza: Świetnie napisany artykuł, który bardzo dobrze przedstawia opisywany temat, to rzadkie!! Data dodania komentarza: 20.05.2026, 16:34 Źródło komentarza: W „Kupach” pachnie lasem, w Kałach rośnie duma, a z Wódką jeszcze nikt nie wygrał J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Panie Redaktorze! Wyjaśnienia udzielane przez urzędników państwowych, odnośnie do tego jakoby brak opadów i zjawiska krasowe w podłożu geologicznym to jedyne przyczyny katastrofalnej sytuacji hydrologicznej w rejonie Jemielnicy są niewystarczające. Historycznie rzecz ujmując bywały przecież, co najmniej tak samo jak obecnie, długie a nawet dłuższe okresy bez opadów a podłoże geologiczne w tej okolicy nie zmieniło się raptownie w ciągu minionych dwóch, trzech lat, a na przykład gąsiorowickie stawy były wtedy pełne wody, trzcin, ptactwa wodnego, itp. zaś sama rzeka Jemielnica wystarczająco je zasilała. Może Panie Redaktorze bliżej przyjrzeć się czy przyczyną tej swoistej zbrodni ekologicznej na tym obszarze nie jest aby działalność przemysłowa człowieka w ostatnich kilku latach? Proszę popytać starszych mieszkańców Jemielnicy czy Gąsiorowic - oni doskonale pamiętają jak było tam kiedyś. Data dodania komentarza: 17.05.2026, 14:32 Źródło komentarza: Susza powoduje straty w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Oj Janie,z twoją polską pisownią to coś nie tak.W jakiej szkole nauczyli cię tak gramatycznie pisać? Data dodania komentarza: 13.05.2026, 19:13 Źródło komentarza: Strażacy z gminy Kolonowskie podsumowali kadencję i wybrali nowe władze S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: Nowa dyrektor - polska język trudna język Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:50 Źródło komentarza: Violetta Zalejska nową dyrektor Biblioteki i Kultury w Zawadzkiem J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: I na co we Fosowskym ta straż? I tak nikaj nie jezdzom, gmina wybudowala garaż, dala auto, a oni nawet ludzi ni mają… zawrzyć to! Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:17 Źródło komentarza: Strażacy z gminy Kolonowskie podsumowali kadencję i wybrali nowe władze J Autor komentarza: Jan jan Treść komentarza: Ni ma, bo przeca Kolonowskie to wiocha Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:15 Źródło komentarza: Podróż w czasie ulicami Kolonowskiego. Mieszkańcy odkrywali lokalną historię
Reklama