Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 18:55
Reklama
Reklama

Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim

Masowe aresztowania, mordy i gwałty na ludności cywilnej. Do tego deportacje do katorżniczej pracy przymusowej i inne represje trwające od stycznia 1945 roku były tematem konferencji regionalnej 12 grudnia, jaka odbyła się w Powiatowym Centrum Kultury w Strzelcach Opolskich.
Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Sala PCK 12 grudnia zapełniła się podczas konferencji

Autor: BES

Niezwykły temat i znakomici prelegenci przyciągnęli słuchaczy w wieku od kilkunastu do ponad 90 lat. Sala wypełniła się po brzegi. Taka konferencja - poświęcona ziemiom dawnego powiatu strzeleckiego - odbyła się po raz pierwszy. Tematyka jest niezgłębiona i historycy wciąż zbierają dane na temat ofiar. Przez wiele lat było to systemowo utrudnione i teraz też nie jest łatwe, bo większość świadków już nie żyje. Starosta strzelecki Waldemar Gaida, z którego inicjatywy konferencja została zorganizowana, mówił, że długo była to "historia szeptana". O Tragedii Górnośląskiej po prostu oficjalnie się nie mówiło.

- A ludzie ginęli czasem tylko dlatego, że wyszli powitać żołnierzy - mówił starosta. - W tym roku mija 80 lat od tych wydarzeń i Sejm, a także regionalne sejmiki i Rada Powiatu Strzeleckiego uznały, że warto kultywować pamięć i przywracać pamięć ofiar Tragedii Górnośląskiej. Ta konferencja to podsumowanie wielu działań poświęconych tej tematyce, jakie realizowane były w minionych miesiącach w szkołach i nie tylko. Dobrze jest wiedzieć, skąd jesteśmy, jaka była przeszłość tej ziemi.

Najgorzej w powiecie strzeleckim

Pierwszy z przedstawionych referatów dotyczył wkroczenia Armii Czerwonej na teren powiatu strzeleckiego i pierwszych miesięcy okupacji sowieckiej. Opowiadał o tym dr Bernard Linek z Instytutu Śląskiego z Opola. Jak mówił, w województwie opolskim wydarzenia Tragedii Górnośląskiej najbardziej dotknęły teren dwóch przedwojennych powiatów: części opolskiego oraz wszystkich miejscowości strzeleckiego.

- Tu była esencja tego, co najgorsze z tej prostej przyczyny, że tu właśnie wojska sowieckie wkroczyły najpierw. Rosjanie dobrze wiedzieli, gdzie przebiegała granica i tylko w przypadku jednej miejscowości polskiego Śląska miała miejsce pomyłka: tam też doszło do masakry - mówił dr Linek.

Drugim ważnym czynnikiem był fakt, że Rosjanie po dotarciu do Odry, zatrzymali się tu na sześć tygodni. Dalsze powiaty zajmowane były dopiero w marcu, kwietniu, nawet w maju.

- Na tym terenie zgromadziło się kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy sowieckich, którzy nie bardzo mieli co ze sobą zrobić i robili to, co robili - kontynuował prelegent.

Do tragedii, jaka spotkała ludność cywilną, przyczyniło się też to, że w momencie paniki generalicja niemiecka próbowała zbudować właśnie na linii Strzelec Opolskich linię obrony. Do walki ruszył Volkssturm, stworzony z dzieci i starców, którzy po jednodniowych ćwiczeniach mieli bronić tych ziem i - jak ujął to dr Linek - czołgi ich dosłownie "rozjechały".

Jeśli zaś chodzi o okupację sowiecką, to nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale w pierwszych miesiącach władze polskie mogły wysyłać na te tereny swoją administrację, ale to, co administracja mogła tu robić, zależało całkowicie od władz sowieckich i komendantów wojskowych. Dopiero od sierpnia 1945 Sowieci stopniowo zaczęli faktycznie przekazywać kolejne obszary Polakom i trwało to do grudnia 1945

"Wyzwoliciele" oficjalnie przystąpili do "oczyszczania tyłów", czyli aresztowań i wywózki czynnych nazistów i przeciwników władzy Armii Czerwonej. Tak to się nazywało, ale pod ten przepis można było swobodnie podciągać wszystkich bez ograniczeń: represje dotykały nawet działaczy niepodległościowych. Były też "żywe reparacje wojenne". To też określenie oficjalne, którym posługiwano się podczas konferencji jałtańskiej i zarówno Amerykanie, jak i Anglicy zgodzili się na takie "reparacje".

- Choć była to oczywista zbrodnia wojenna - podkreślał dr Linek.

Mieszkańców powiatu strzeleckiego nie ratowało też to, że stosunkowo znaczna część ludności znała język polski. Wielu Ślązaków na to liczyło i pomylili się. Według szacunków historyków osób wywiezionych było ok. 50 000 - to liczby dotyczące całego Śląska, bo nie ma takich danych odnoszących się do terenu powiatu strzeleckiego.

Mieszkańcy wywożeni byli w pierwszym rzucie na roboty na Syberię, ci, którzy mieli więcej szczęścia - do demontażu niemieckich i polskich zakładów przemysłowych, które były dostarczane w częściach do Rosji. Z dokumentów powojennego starosty strzeleckiego Zygmunta Nowaka wynika, że "Rosjanie przechwycili około dwóch tysięcy mężczyzn", ale wiadomo, że wywożone były również kobiety. Ta liczba z pewnością jest dużo większa.

Mordowali, kradli, gwałcili

Mordy, rabunki i inne represje trwały od zimy do jesieni. Dotykały wszystkich bez względu na płeć i wiek, a nawet bardziej od mężczyzn ucierpiały kobiety. Sowietom zdarzało się napadać i zabijać nawet policjantów i to już w czasie, gdy rządziła administracja polska.

Osobną prelekcję poświęcono martyrologii księży na obszarze dawnego powiatu strzeleckiego zamordowanych przez żołnierzy Armii Czerwonej. Opowiadał o tym ks. prof. dr hab. Andrzej Hanich.

- Mieszkańcy Śląska Opolskiego doświadczyli ze strony żołnierzy Armii Czerwonej wszelkich możliwych przejawów barbarzyństwa. To była po prostu zemsta na obszarach zajętych przez Niemców - mówił prelegent. - Tylko w obszarze przedwojennej rejencji opolskiej z rąk czerwonoarmistów życie straciło łącznie 45 księży katolickich, jeden pastor ewangelicki, pięciu franciszkanów i ponad 100 sióstr z różnych zgromadzeń zakonnych.

O mordach dokonywanych na ludności cywilnej mówili lokalni historycy: Piotr Smykała, Monika Twardoń i Gerhard Mańczyk. A także o rabunkach i zniszczeniach. Strzelce płonęły przez wiele dni, a dymy było widać i czuć na wiele kilometrów. Centrum oraz ulice Krakowska i Opolska zostały zniszczone w 80 procentach.

Prelegenci (od lewej): Monika Twardoń, ks. Andrzej Hanich, Piotr Smykała, Bernard Linek

W lutym 1945 wyspecjalizowane oddziały zaczęły wywozić infrastrukturę zakładową. Zdemontowano m.in. Zakład Sprzętu Rolniczego Braci Prankel, Zakład Cementowo-Wapienniczy, Zakład Wapienniczy oraz wiele mniejszych prywatnych firm. Nie oszczędzono też szpitala: zabrano cały sprzęt medyczny, lekarstwa, łóżka, nawet krzesła. Chorych zabito: i żołnierzy, i cywili. Zmasakrowane zwłoki w niektórych miejscach rozkładały się tygodniami, bo nie pozwalano ich nawet zabrać.

Prelegenci przedstawili długą listę zabitych. Podajmy kilka przykładów. Ciała około piętnastu osób leżały aż do 24 marca w pobliżu wiaduktu na nasypie (m.in. był to karczmarz z Gąsiorowic Alfons Guss). W lesie za obecną ul. Strzelców Bytomskich pijani żołnierze zabili 20 niewinnych cywili, w tym mistrza gorzelnictwa Josefa Klossaka z Rozmierki. Strzelczan wieszano także na ulicznych latarniach. W Jemielnicy piekarz Theodor Greupner posiadał w domu stary mundur niemiecki z pierwszej wojny. Ktoś o tym powiedział Rosjanom, więc urządzili sobie zabawę: kazali mu ubrać mundur i maszerować, a oni strzelali. W Rożniątowie wymordowano całą rodzinę Gawlik: Hyazintha, jego żonę Paulinę, córki Emmę i Marię, syna Adolfa z żoną oraz ich dzieci 4-letniego Ernsta i rocznego Alfreda. Mężczyzn po prostu zastrzelono, ale kobietom porozpruwano brzuchy. Dzieci zmasakrowano i rzucono na piec, w którym był rozpalony ogień. W Izbicku trzech mężczyzn zostało zakatowanych siekierami, ich dane są nieznane. W Raszowej jednego z mężczyzn - wcześniej mocno poranionego - wrzucono do płonącej stodoły, gdzie skonał w płomieniach...

- Jak zaczniemy to liczyć, to są setki osób, wiele NN - mówił Piotr Smykała. - Tylko w Raszowej - to wtedy nawet nie był powiat strzelecki, ale kozielski - zamordowano ponad 30 osób.

Monika Twardoń, która od opisuje tragiczne losy mieszkańców Raszowej, opowiedziała tylko jeden ze swoich artykułów: o tym, co się działo w przysiółku zwanym Kuszówką, gdzie było ledwo kilkanaście domów.

- Niektórym udało się w nocy uciec do Raszowej, która nie była jeszcze okupowana, ale większości się nie udało, bo trwała obława. Zwłaszcza na kobiety, które były ścigane jak zwierzyna łowna - mówiła. - A każdy, kto się sprzeciwił przemocy, był rozstrzeliwany. Mężczyźni ginęli w obronie swoich żon.

Jedna z kobiet, która przeżyła, opowiadała potem, jak nagotowali specjalnie więcej kartofli, bo wiedzieli, że "Rusy przyjdą", chcieli ich przywitać i nakarmić. Ale oni nie chcieli jeść, tylko gwałcić, rabować i palić.

Prelekcje podsumował Piotr Smykała apelem do starosty Waldemara Gaidy, aby wystarać się o fundusze i doprowadzić do publikacji, gdzie w jednym miejscu można by zebrać aktualną wiedzą na temat Tragedii Górnośląskiej w powiecie strzeleckim.

- Temat jest bardzo szeroki. Jesteśmy w stanie tych ludzi upamiętnić: być może nie opiszemy wszystkich i wszystkiego, ale przynajmniej część - mówił.

Podczas konferencji wielokrotnie powtarzano, że stan wiedzy i ustaleń na temat tego, co działo się w 1945 roku w powiecie strzeleckim jest wciąż niewielki, pomimo dużego zaangażowania lokalnych historyków. Przed nimi jeszcze wiele pracy.

- Skarbem i solą naszej ziemi są pasjonaci i badacze historii, a temat do badań jeszcze na lata jest przed nami - podsumował ks. Andrzej Hanich.

Szczegółowe ustalenie i opisanie tej historii jest niezwykle ważne dla potomków pomordowanych i prześladowanych.

- Moja mama i jej kuzyni chodzili do szkoły w Raszowej w latach 70. i uczyli się tam o wyzwoleńczej Armii Czerwonej, podczas gdy z opowiadań rodzinnych wiedzieli, że właśnie ci żołnierze zabili ich ołmę - mówiła Monika Twardoń. - Ale o Tragedii Górnośląskiej nie można było mówić. 

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 1°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 15 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama