Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 listopada 2026 14:02
ReklamaFilplast

Pesymizm i stres robią z nas lekomanów. Skąd wiara w magię pigułek?

- Jesteśmy jednymi z największych lekomanów w Europie. Wynika to z jednej strony z kłopotów, które mają nasi rodacy, gdy chcą pójść do lekarza. Skoro wiadomo, że musisz odczekać długiej w kolejce, to sięgasz po lek, na który nie potrzebujesz recepty. Ale jest coś jeszcze istotniejszego. Myśmy się przyzwyczaili do szukania rozwiązań prostych: Jak weźmiesz pigułkę, zaraz ci się poprawi - mówi prof. Tomasz Grzyb, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu.
Pesymizm i stres robią z nas lekomanów. Skąd wiara w magię pigułek?

Krzysztof Ogiolda: Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że choć lubimy się szczycić tym, jak bardzo poprawiliśmy poziom życia w stosunku do rodziców czy dziadków, to wolimy nie widzieć, że styl życia często za tym nie idzie. Jesteśmy przepracowani, powalają nas zawały, wielu z nas nie radzi sobie ze stresem i z depresją, zamykamy się na innych itd.

Prof. Tomasz Grzyb: Jednym z dominujących elementów naszej kultury jest coś, co dwóch wybitnych psychologów - Bogdan Wojciszke i Wiesław Baryła - nazwało polską kulturą narzekania. Ona trochę przebija w pańskim pytaniu. Bo jak popatrzymy na wskaźniki poziomu życia, to one są całkiem dobre. Regularnie - i to od kilkudziesięciu lat - rośnie średnia długość życia (choć covid w 2021 roku nam te statystyki trochę popsuł). Ostatnie lata przyniosły wzrost poziomu pensji i żyło się nam lepiej niż kiedyś. Transfery socjalne z ostatnich lat powiodły się. Te pieniądze nie poszły - jak się obawiano - „na przelew”. Wiele dzieci pierwszy raz w życiu pojechało na wakacje. Ten optymistyczny obraz popsuła inflacja, która nakręciła się wraz z wojną Rosji z Ukrainą. I kolejny aspekt. Jeden z moich studentów podyplomowych mniej więcej miesiąc temu powiedział mi, że w konkretną sobotę, gdy się spotkaliśmy, w Polsce po raz pierwszy więcej niż połowę energii elektrycznej pozyskaliśmy ze źródeł odnawialnych. Sceptyk powie, że to była sobota, więc przemysł pracował na pół gwizdka, w dodatku było słonecznie i wiał silny wiatr. Ale nie ma wątpliwości rzeczy dobrych i optymistycznych też trochę jest.

Tylko bez badań widać, że ten optymizm wszystkich nie dotyczy.

- Bo istotnie z wieloma rzeczami sobie nie radzimy. Coraz więcej osób w Polsce musi na stałe korzystać z pomocy psychologa lub psychiatry. Coraz więcej stale korzysta z farmakologii - leków antydepresyjnych i przeciwlękowych. Ratuje się z ich pomocą.

Gdyby sądzić po telewizyjnych reklamach, jesteśmy najbardziej schorowanym społeczeństwem świata. Nie ma dolegliwości, na które nie oferowano by nam specyfiku.

- Moim ulubionym symptomem, który wymaga leku, zdaniem tych, co te specyfiki oferują, jest suchość gardła. Aby się jej pozbyć, powinieneś kupić specjalny spray. Ja jestem z tej starej szkoły, która mówi, że kiedy odczuwasz suchość w gardle, napij się. Niekoniecznie to musi być alkohol, choć może. Zgadzam się. Jesteśmy jednymi z największych lekomanów w Europie. Wynika to z jednej strony z kłopotów, które mają nasi rodacy, gdy chcą pójść do lekarza. Skoro wiadomo, że musisz odczekać w kolejce, a ta potrafi trwać nawet rok. Jakoś musisz się leczyć. I wtedy sięgasz po lek z grupy OTC, na który nie potrzebujesz recepty. Ale jest coś jeszcze istotniejszego. Myśmy się przyzwyczaili do szukania rozwiązań prostych: Jak weźmiesz pigułkę, zaraz ci się poprawi. Wierzymy w to także wtedy, gdy nam ortopeda albo chirurg mówi, że na nasze schorzenie nie lek jest potrzebny albo go zwyczajnie nie ma. Wystarczy ruch i dieta. To zły lekarz - mówią ludzie - nie przepisał mi leku, który by mi pomógł.

A potem te specyfiki leżą w naszych szufladach, a jak stracą ważność, wcale nie wszyscy zanosimy je do apteki. Przecież łatwiej wrzucić je do kubła lub co gorsza porzucić gdzieś w lesie...

- Muszę powiedzieć, że założyłem się kiedyś z żoną, że znajdę w naszej apteczce lek przedatowany co najmniej o 10 lat. I... wygrałem zakład. Namawiam Państwa, którzy nas czytają, by taki przegląd domowej apteczki zrobić. I leki przedawnione oddać do apteki, by zostały zutylizowane. A przed zakupem kolejnych pigułek dobrze się zastanowić, czy na pewno są nam potrzebne.

Wspomniał pan o dość powszechnej niechęci do ruchu, od niej do zawału mały krok. Choć prawdą jest, że sporo nas biega. Ale ci biegacze, których widujemy na ulicach naszych miejscowości i dzielnic nie powinni nam zasłaniać tych, co siedzą przy telewizji i komputerze godzinami. Nie wszyscy jedzą przy tym orzeszki, zapijając piwem. Ale bardzo wielu z nas kupuje w nadmiarze jedzenie. Jemy za dużo, a i tak tonami żywność wyrzucamy.

- Kupujemy zbyt dużo jedzenia. A potem nierzadko zjadamy na siłę, by się nie zmarnowało. Sam jestem osobą, której wyraźna nadwaga jest z tym związana. Jestem członkiem rodziny z trójką dzieci. Często czegoś nie dojedzą i wiadomo, ojciec będzie to musiał zjeść. Mam zresztą duży szacunek dla jedzenia. Ono na niego zasługuje, niezależnie, czy traktujemy je jako dary Boże, czy też jako coś, co z perspektywy planety zostało wytworzone bardzo dużym kosztem. Dotyczy to zwłaszcza mięsa, którego wytwarzanie jest niesłychanym ciężarem. Musimy zdać sobie sprawę, że sensowne planowanie, ile żywności kupimy, jest ważne, a lodówka niezapełniona po brzegi, nie jest symbolem biedy, lecz rozsądku. Nie musimy kupować, by się pokazać ani gromadzić jedzenia na zapas. Nawet jeśli jesteśmy społeczeństwem na dorobku.

Nie powinniśmy kupować w nadmiarze, a co powinniśmy?

- Nie ma wątpliwości. Powinniśmy się ruszać. Weźmy do ręki kijki, wsiądźmy na rower, zacznijmy chodzić po lesie czy po parku. Bardzo tego potrzebujemy. Psychologowie zdrowia mówią wyraźnie: Za dużo siedzimy. To robi nam źle - na układ ruchu, na otyłość, także, trochę wstydliwy problem, ale ważny, powoduje choroby związane z dolnym odcinkiem naszego układu pokarmowego. Na to nie ma tabletki ani czopka. Trzeba zmienić nawyki.

Nadwaga to nie tylko problem Polaków.

- Po raz pierwszy w historii świata więcej osób na naszej planecie cierpi na choroby wynikające z przejedzenia niż z powodu głodu. Ale jednocześnie dzielenie się jedzeniem z głodującymi to jest problem, z którym nie tylko w Polsce, ale i w skali globalnej ciągle sobie nie radzimy.

Jest jeszcze w naszym codziennym życiu inny niepokojący aspekt: zanieczyszczenie światłem i dźwiękiem. Nasze miasta wieczorami aż rażą światłem. A z głośników w samochodzie czy na działce dudni ta muzyka, którą lubimy. Wolimy się nie zastanawiać, czy nasz sąsiad chciałby może posłuchać jazzu, a nie Zenka Martyniuka. Jesteśmy egoistami?

- Ja bym może tego nie nazywał egoizmem, bo egoizm zakłada intencjonalne działanie z myślą wyłącznie o sobie. Ale brakuje nam wrażliwości na potrzeby innych. Brakuje myślenia: Nie zrobię tego czy owego, bo to mogłoby komuś przeszkadzać. Mam taką refleksję z podróży do Japonii. W tamtym kraju dominuje kultura nienarzucania się sobą innym. Takim narzucaniem się jest choćby głośne słuchanie muzyki. A kiedy podróżowałem do Japonii samolotem, rzucało się w oczy, że Japończycy - w przeciwieństwie do turystów - prawie w komplecie nie odchylali oparć foteli. Żeby temu, kto siedział za nimi, nie sprawić dyskomfortu. Takiego myślenia nam bardzo brakuje: Ja się muszę na ławce życia posunąć, żeby inni też się zmieścili.

Brakuje nam często jako społeczeństwu nie tylko empatii, by się przejmować innymi. Równie dokuczliwe jest, kiedy z góry zakładamy złą wolę bliźnich...

- Mamy skłonność do interpretowania zachowań innych w kategoriach krzywdy, jaką nam wyrządzają albo niecnych pobudek, które nimi kierują.

I najdrobniejszy spór zamieniamy od razu w awanturę?

- Niestety tak. A ja coraz częściej staram się zakładać - i innych też do tego namawiam - że inni działają z dobrych pobudek lub są nieświadomi, że mogli zrobić coś złego. To mi się sprawdza. Jak zaczynam od oskarżeń drugiego, to taka sytuacja nie może się dobrze skończyć. A jak mówię: Być może pan nie zwrócił uwagi, że pańskie zachowanie może komuś przeszkadzać, często spotykam się z dobrą reakcją. Przykład: Staram się sam nie przeklinać i dbam, by moje dzieci nie słyszały dookoła siebie przekleństw.

Tej słownej przemocy wciąż jest wokół nas dużo.

- Wszyscy musimy się tego uczyć, iż używanie słów uważanych za obelżywe w miejscu publicznym jest niewłaściwe. I to zwulgaryzowanie może komuś przeszkadzać. Kiedy ktoś przy mnie przeklina, nie robię awantury, uprzejmie proszę i spokojnie wyjaśniam, że nie chcę, by dzieci takich sformułowań słuchały. Nigdy mi się nie zdarzyło, żeby ktoś zareagował agresywnie. Zwykle słyszę przeprosiny i przyznanie, że to rozmówca się zagalopował. Zakładanie dobrej woli w relacjach z ludźmi ostatecznie zwykle się opłaca.

Czy musimy być aż takimi gadżeciarzami i otaczać się mnóstwem sprzętów, które często najpierw pomagają nam zaśmiecić głowę, a potem jeszcze zaśmiecają środowisko?

- W skali mikro powinniśmy zadać sobie pytanie: Czy naprawdę co dwa lata muszę mieć nowy telefon? I drugie pytanie: Czy masz więcej przyjaciół, do których częściej dzwonisz? Ostatecznie po to jest telefon, byśmy dzwonili i wysyłali wiadomości do innych ludzi. Bo ważniejsze w komunikacji jest, co i do kogo powiemy, czyje zdjęcia przechowujemy w pamięci telefonu niż to, czy mój telefon jest szybszy od sprzętu sąsiada i czy ma większy i doskonalszy wyświetlacz. Ale to tylko część szerszego problemu. Kiedyś mieliśmy rzeczy i kochaliśmy ludzi. A dziś chcielibyśmy często mieć ludzi do różnych spraw, a kochać przedmioty. To jest nasz cywilizacyjny problem. Chętnie rozmawiamy o gadżetach, telewizorach, samochodach, gotowiśmy zapomnieć, że one są środkiem, który ma nas doprowadzić do innych ludzi. To, co oglądam w telewizji, czego się dowiem, jest ważniejsze od tego, ile cali ma sprzęt, na którym oglądam i czy jest 4K czy nie. Jest taka teoria, że ponieważ naszym podstawowym lękiem był i pozostaje lęk przed śmiercią, kupowanie rzeczy i otaczanie się nimi jest jednym ze sposobów, za pomocą których próbujemy z tym lękiem walczyć. Łatwiej kupić kolejny gadżet niż zadać sobie pytanie: Po co my żyjemy?

Partnerem cyklu jest Grupa Górażdże

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Hrabia 28.06.2022 11:04
Chore czasy , bez tego już nie można żyć … a mówili że komuna zła a nie było takiego stresu jak teraz …
Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama