Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Piątek, 1 lipca 2022 07:46
Reklama

Bp Andrzej Czaja o przyszłości diecezji opolskiej. Łączenie parafii nieuniknione?

- Jeżdżę po diecezji i tłumaczę, gdzie jest to konieczne, że naprawdę nie mam księży i wobec tego jeden kapłan w niektórych miejscach będzie odtąd obsługiwał dwie parafie. Status obu parafii zostanie zazwyczaj utrzymany, a wierni nie będą pozbawieni proboszcza. Tyle tylko, że będzie on mieszkał w jednej z nich. To nie zawsze jest dla ludzi łatwe do przyjęcia. Ale taka jest nasza przyszłość - mówi biskup Andrzej Czaja, ordynariusz diecezji opolskiej.
Bp Andrzej Czaja o przyszłości diecezji opolskiej. Łączenie parafii nieuniknione?
Biskup Andrzej Czaja, ordynariusz diecezji opolskiej

Krzysztof Ogiolda: Rozmawiamy w kontekście obchodzonego w tym roku jubileuszu 50-lecia diecezji opolskiej. Co my właściwie świętujemy? Pytam, bo miałem wtedy - w 1972 roku - podobnie jak ks. biskup prawie 10 lat i pamiętam, że nie było wśród wiernych poczucia, że w opolskim Kościele zaczęło się coś nowego, przełomowego. Został ten sam biskup: Franciszek Jop, ta sama katedra, to samo seminarium. Zwłaszcza Ślązacy poczucie przełomu mieli raczej w 1945, kiedy powstała polska administracja apostolska Śląska Opolskiego.

Biskup Andrzej Czaja: Świętujemy ustanowienie diecezji w pełnym tego słowa znaczeniu. Rzeczywiście biskupem pozostał ówczesny administrator apostolski, więc może wówczas i mało kto zauważył zmianę. Natomiast historycznie papież Paweł VI - dziś już święty - podpisał stosowny dokument. Na jego podpisanie trochę trzeba było czekać, aż Polska i Niemcy porozumieją się w sprawie granic i tzw. ziem odzyskanych. Papieska bulla z 28 czerwca 1972 roku była formalnym aktem powołania nowych Kościołów diecezjalnych, w tym opolskiego w ramach Kościoła powszechnego.

Hasłem jubileuszu są słowa „Bliżej Boga-Człowieka”. Kto chodził na katechezę, uczył się, że Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Do Niego mamy się zbliżać?

- Mamy być bliżej Jezusa, który jest doskonałym i jedynym pośrednikiem między nami a Bogiem. Mamy być bliżej Trójjedynego Boga i bliżej każdego człowieka, tego, z którym żyję w swoim środowisku, poczynając od własnej rodziny. Starałem się w liście pasterskim na rozpoczęcie jubileuszu wyjaśnić, że jest to zadanie nie tylko na dzisiaj, ale właściwie na zawsze. Być bliżej Boga-Człowieka to nic innego jak być coraz bardziej zjednoczonym z Chrystusem. Nigdy nie mogę spocząć na laurach i powiedzieć: Osiągnąłem szczyt. Bo wtedy łatwo spaść. Także wtedy, kiedy tylko się nam zdaje, że jesteśmy na wierzchołku.

Co w praktyce czynić?

- Jubileusz został tak zaprojektowany, żeby po pierwsze dziękować, bo jest za co. Chcemy pamięcią ogarnąć tych, którzy już odeszli, i ich dzieła. Celebrować to, co się w opolskim Kościele dzieje dzisiaj, ale też spojrzeć w przód z nadzieją i zakreślając sobie zasadnicze zadania: Skoro mamy być bliżej, to musimy stanąć przed Bogiem w prawdzie i uświadomić sobie, na jakim etapie jest moja więź z Chrystusem i bardzo gruntownie ją odnowić przez stan łaski uświęcającej. Naszym zadaniem jest też odnowienie przymierza z Bogiem, tego zawartego na chrzcie, ale też tego, które Bóg zawarł z Kościołem opolskim. Dlatego chcemy przeżywać jubileusz nie tylko indywidualnie, w rodzinach i w parafiach, ale też podczas liturgicznych celebracji diecezjalnych. Zbliżanie do Chrystusa musi obejmować zarówno modlitwę i adorację, jak i bliźnich i posługę miłości wobec nich. Jezus przychodzi do nas także w drugim człowieku. Nie możemy być na niego zamknięci.

Ostatnie pytanie o obchody jubileuszu, bo chciałbym, byśmy porozmawiali przede wszystkim o diecezji. W kolejne niedziele do katedry przybywają po cztery dekanaty na jubileuszową pielgrzymkę. Strzelecki był tam 15 maja...

- To jest konkretna forma zbliżenia się parafii do przeżywania Kościoła opolskiego jako wspólnoty. Siostry józefitki, które pracują w naszej kurii, zauważyły, że katedra wypełnia się czasem także przy okazji innych świąt, ale śpiew na pielgrzymce jubileuszowej brzmiał wyjątkowo. Przyjechali najbardziej zaangażowani wierni z parafii, ci, którym na Kościele szczególnie zależy. Wielu z nich zostało wyróżnionych poprzez dyplomy uznania za swoje zaangażowanie w parafiach. Okazało się, że to ma dla ludzi wielki sens. Dla nas biskupów jest to też okazja do pogłębienia nauczania o Kościele.

Myślę, że dzisiaj znakomitą wizytówką diecezji jest dobroczynność. Poczynając od parafii i wiernych, którzy przyjmują uchodźców z Ukrainy, po Dom Nadziei w Opolu, Dom Miłosierdzia w Otmuchowie i Caritas Diecezji Opolskiej, który z ogromnym zaangażowaniem odpowiedział także na potrzeby Ukraińców u nas i w ich ojczyźnie.

- To jest piękne oblicze Kościoła opolskiego. Dzieła realizowane w prostocie i w konkrecie. Wspomniane w pytaniu posługi miłości są też wzorcem, znakiem dla parafii, dla zespołów Caritas. Dawny model: Są dary, to je rozdajemy, należy do przeszłości. Czasem na wizytacji z ust ks. proboszcza słyszę: U nas właściwie nie ma biednych. To nie jest prawda. Nawet jeśli by naprawdę nie było biednych w sensie materialnym, to są różne inne biedy. Bardzo dużo jest ludzi starszych, osamotnionych. To dla nich można zorganizować wspaniałą posługę miłości. Odwiedzać - nie tylko ksiądz z Panem Jezusem, co na szczęście po pandemii wróciło - ale także w ramach wolontariatu. Tu jest dużo do zrobienia.

Ks. biskup posługę ubogim, czyli diakonię wymienia jako przejaw życia Kościoła jednym tchem ze świadectwem i z liturgią...

- Myślę, że w diecezji opolskiej liturgia w bardzo wielu parafiach jest sprawowana bardzo starannie i pięknie. A liturgia - przypomnijmy - to jest źródło i szczyt życia Kościoła. Swoją zasługę ma tu także Diecezjalny Instytut Muzyki Kościelnej, który kształci organistów. Tradycja śpiewania mszy św. jest na Śląsku bardzo długa. I dobrze, że ją pielęgnujemy, bo liturgia ma być piękna. Taka była - staraniem ks. Macieja Skóry - liturgia w Wielki Czwartek na rozpoczęcie jubileuszu. Ona trwała, ale się nie dłużyła. Ale największego zaangażowania wymaga dziś jednak świadectwo.

Co to oznacza w praktyce?

- Nie wystarczy zwiastowanie słowa Bożego w Kościołach. Trzeba na różne sposoby wychodzić do ludzi.

Podczas jubileuszowej pielgrzymki ks. biskup przypomniał, że kiedyś - ucząc z ambony - ksiądz obejmował 80-90 procent parafian. Dziś często nie więcej niż jedną trzecią.

- Do wszystkich pewnie nie dotrze, nawet gdyby chodził od drzwi do drzwi. Ale jak słyszę od kapłanów - czasem w niezbyt dużych parafiach - że część wiernych po pandemii się im zagubiła, bo już do świątyń nie wrócili, to pytam: Dlaczego ty do tych ludzi, których znasz, nie idziesz? Dlaczego nie zapukasz i nie zapytasz, czemu nie przychodzą, skoro jest już po pandemii. Może gdzieś księdza jakaś przykrość spotka, ale ryzyko jest raczej minimalne w niedużej społeczności i od ludzi, którzy dotąd do Kościoła chodzili. Może nie posłuchają i wtedy - jak w Ewangelii - pozostaje strząsnąć pył z sandałów i odejść, ale najpierw trzeba iść. Synod, który dzięki Bożej Opatrzności zbiegł się z jubileuszem, jest wielką szansą. Bo trzeba niewątpliwie zmieniać mentalność. I to dotyczy zarówno świeckich, jak i duchownych.

Boimy się trochę świeckich w Kościele?

- Myślę, że trzeba zerwać z obawami typu: Co też ci świeccy zrobią i co się zawali jak im to czy owo do zrobienia oddamy. Trzeba zaufać. Choć to zaufanie nie może być naiwne ani puste. Zacznijmy od formacji, to znaczy od katechezy dla dorosłych, poczynając od zapoznawania z katechizmem. Bo często nie znamy podstawowych treści naszej wiary. Taką katechezę można zacząć od parafialnej rady duszpasterskiej, czytając po trosze, po dwa trzy punkty kompendium „Katechizmu Kościoła Katolickiego”. Wyjaśnianie katechizmu dla księdza, który studiował teologię, może być samą radością. A wiernym pozwoli wyjaśnić wątpliwości. W świeckich trzeba obudzić świadomość, że nie tylko są w Kościele, ale są Kościołem. Wraz z poczuciem podmiotowości przychodzi odpowiedzialność. Poczynając od różnych funkcji, jak choćby posługa kościelnego w zakrystii. Często starsi umierają, młodych chętnych brakuje. Trzeba pokazywać ludziom szczerze: Ja, ksiądz, sam nie dam rady. Pomóżcie mi. Jak będziemy uaktywniać i formować świeckich w parafiach, stanie się to powszechne, wieść pójdzie. Dlatego katecheza dla dorosłych w parafii musi się dziś stać punktem życia Kościoła.

Przygotowanie świeckich będzie coraz ważniejsze, skoro do 2030 roku zakończy z powodu wieku posługę w parafiach około 90 kapłanów, a święcenia przyjmie w diecezji opolskiej w najlepszym razie trzydziestu. Połączenia parafii są nieuniknione?

- To jest sytuacja trudna, wręcz dramatyczna. Właśnie teraz jeżdżę po diecezji i tłumaczę, gdzie jest to konieczne, że naprawdę nie mam księży i wobec tego jeden kapłan w niektórych miejscach będzie odtąd obsługiwał dwie parafie. Status obu parafii zostanie zazwyczaj utrzymany, a wierni nie będą pozbawieni proboszcza. Tyle tylko, że będzie on mieszkał w jednej z nich. To nie zawsze jest dla ludzi łatwe do przyjęcia. Ale taka jest nasza przyszłość.

Co można na nią poradzić?

- Zintensyfikować modlitwę o powołania.

Ks. biskup zwykł mawiać, że Pan Bóg głuchy nie jest.

- Ale On też widzi, co jest w sercu. Potrzeba modlitwy, ale i mocnego szczerego pragnienia, bo my tych księży naprawdę potrzebujemy. A to pragnienie jest trochę zgaszone. Mamy dzisiaj - także w naszych parafiach - dystans do księży. Przyczyniły się do tego nasze grzechy, ale także sposób interpretowania działań Kościoła przez część mediów, które widzą w Kościele tylko to, co złe. Dobro przemilczając. Nie pomaga w odbudowywaniu zaufania do kapłanów częste pouczanie Kościoła, który zbłądził. To zresztą nie jest nowe zjawisko. Już w Dziejach Apostolskich czytamy o takich, którzy wiedzieli lepiej.

Nie zmienia to faktu, że młodych pukających do bramy seminarium dramatycznie brakuje.

- Młodym ludziom trudno odczytać powołanie, bo oni żyją często w takim rozgardiaszu, że niełatwo im wołanie Boga usłyszeć. A jak ktoś je usłyszy, to w środowisku rówieśników musi się mierzyć z tym, że wiele rzeczy związanych z Kościołem się obśmiewa. Ten kto jest „katolem”, w wielu środowiskach jest stygmatyzowany. Borykamy się z tym nie tylko w kontekście seminarium. Także przy naborze do diecezjalnych szkół w Raciborzu i w Nysie. „Mamo, ja do katola nie chcę iść” - mówi wielu uczniów.

Na ile to się zaczyna od wychowania? W wielu kościołach dzieci ani na niedzielnej mszy św., ani na przykład na majowym nabożeństwie prawie nie ma. Rodzice wysyłają je lub zabierają na wiele zajęć poza lekcjami, ale do kościoła nie.

- To jest przejaw kryzysu ducha w sercach wielu chrześcijan. Duchowość, którą papież określa jako światową, weszła niepostrzeżenie i sieje spustoszenie. Ta duchowość wyrasta z mentalności konsumpcyjnej i przejawia się m.in. tym, że gonimy za zaspokajaniem tylu różnych potrzeb, że potrzeby duchowe, życie otrzymane na chrzcie umierają, są coraz bardziej zabijane. Efekt jest taki, że np. młody ksiądz przychodzi i zgłasza odejście z kapłaństwa, bo stracił wiarę. Żeby ksiądz stracił wiarę, to musiał najpierw „położyć” sprawę troski o duchowy rozwój. O potrzebie tej troski pisałem także w kontekście jubileuszowego hasła „Bliżej Boga-Człowieka”. Bo duchowość światowa działa jak tlenek węgla. Jest bezwonna, nie wyczuwa się jej, a człowiek duchowo umiera.

Jesteśmy pierwszym pokoleniem chrześcijan, które się - w swojej masie - przestało modlić? Pandemia i wojna też nie rzuciła nas na kolana.

- Niestety, to prawda. Nawet na śpiew suplikacji niektórzy się oburzali, bo to przedłuża mszę św. To jest niepokojące zjawisko. Jest susza. Zachęcam, by się intensywnie modlić o deszcz. W wielu miejscach pozostaje to bez odzewu. Trochę uwierzyliśmy, że sobie poradzimy bez Bożej pomocy. Nawet wśród rolników - generalnie do Kościoła przywiązanych - obserwujemy postawy typu: Niech ksiądz się modli, ale ja nie.

To trochę jak oczekiwanie, wcale nierzadkie, że wychowa nauczyciel, a wiarę przekaże katecheta?

- To jest myślenie po podobnej linii: Nie po to wam oddaliśmy dzieci, byśmy musieli się sami tymi problemami zajmować. Ale nie chciałbym patrzeć jednostronnie i pesymistycznie.

Wyrazem optymizmu Kościoła opolskiego jest otwieranie nowych miejsc (w Opolu tylko w ostatnich miesiącach dwóch), gdzie odbywa się adoracja Najświętszego Sakramentu. One puste nie są. Praktycznie zawsze ktoś się tam modli. To są źródła nadziei?

- Widzę tę nadzieję. Bo z jednej strony mamy zaniedbania, o których mówiłem, ale jednocześnie w wielu sercach głód duchowości, rodzi się także głód modlitwy. Budzi się świadomość bycia Kościołem u wielu wiernych i oni szukają zaangażowania. Niedawno studenci w duszpasterstwie akademickim mówili mi o tym, że oczekują możliwości współtworzenia Kościoła. Chcą być odpowiedzialni. Chcą coś robić. Młodzi są nastawieni zwłaszcza na działanie. Wolontariaty się rozwijają. Warto próbować, wychodząc od działania, także formować wiarę, ducha. Dom Nadziei prowadzony przez siostrę Aldonę zaczął się od bułki na śniadanie. I jedzenie tam do dzisiaj jest. Ale za nim poszły różnego rodzaju relacje, tworzenie wspólnoty, wyjazdy, także droga krzyżowa i nabożeństwo majowe. Właśnie o taki Kościół chodzi, który odpowiada na różne pragnienia duszy. Z radością zauważam także, że zaczyna się budzić potrzeba religijności i publicznego wyznawania wiary przez wielu mężczyzn. W diecezji opolskiej są oni skupieni m.in. w Bractwie św. Józefa. Rektor bractwa, ks. Waldemar Musioł, chętnie mówi o tym, ile od tych mężczyzn czerpie. Oni idą dosyć tradycyjną drogą - od modlitwy przez formację po apostolat. Trudniej rozwija się Wspólnota Opiekunek Dziecięctwa Bożego. Kiedy trwał „zaciąg” do niej, przyszła pandemia. Ale chcemy do tego wrócić. Chcemy, by opiekunki m.in. wyszły do dzieci, przede wszystkim z ofertą krzewienia kultu Dzieciątka Jezus i tworzyły ogniska spotkań dla dzieci. Liczymy na współpracę zarówno pań wchodzących w wiek emerytalny, często mających przygotowanie pedagogiczne, jak i młodych matek. Warto - przy wszystkich trudnościach - różne dzieła podejmować i rozwijać, korzystając z Bożego obdarowania. Żeby za kolejne 50 lat nasi następcy mogli świętować stulecie diecezji opolskiej. I to w nie gorszym nastroju niż my dzisiaj.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"! 


Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Jo 02.06.2022 11:08
Może nie trzeba było "spawać" polskiego Kościoła z jedną partią polityczną?

tt 01.06.2022 10:24
Łączenie parafii to obraz w całej Polsce .Brak księży to nie jedyny wątek, bo coraz częściej występuje brak wiernych i te kościoły, kaplice i tak już stoją w dużym stopniu puste. Msza na prowincji kościół zajęty w może 40 procentach

HvR 30.05.2022 13:07
Niestety nie pojawił się jeden istotny wątek... ten narodowo-ideologiczny. Wielkie, pompatyczne obchodzenie wszelkich świąt narodowych i pojawianie się polityków lokalnych i mniej lokalnych na i przy ołtarzach co najmniej zniechęciły wiele osób. O zaangażowaniu politycznym wielu księży nie wspominając. Innymi słowy odciąganie nas, mieszkańców Opolszczyzny, od Św. Anny na rzecz Pani Jasnogórskiej nie jest dobrym pomysłem jak widać...

ReklamaHeimat
bezchmurnie

Temperatura: 23°CMiasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1012 hPa
Wiatr: 7 km/h

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: edekTreść komentarza: Gauleiter Czarnek!! Profesor? w czym?Data dodania komentarza: 30.06.2022, 23:18Źródło komentarza: Przemysław Czarnek „opiekunem” PiS w regionie. Mniejszość niemiecka krytykujeAutor komentarza: EdwardTreść komentarza: Władze miasta wszystkiego się pozbywają. Na inne głupie pomysły znajdują się miliony, a na taki budynek twierdzą, że nie mają funduszy. Może sprzedajmy ratusz, tam również można prowadzić biznes. Mam nadzieję, że kolejne wybory wymiotą tych starych urzędników, a przyjdą nowi młodzi z pomysłami.Data dodania komentarza: 30.06.2022, 12:34Źródło komentarza: Gmina sprzedaje pałac w Błotnicy Strzeleckiej. Mieszkańcy są przeciwniAutor komentarza: PLTreść komentarza: ZŁODZIEJSTWO ... 6,5 ha + pałac za 5 mln ... remont malutkiego placyka żeromskiego ok 6 mln ... mamo ja wariat , kup mi komisariatData dodania komentarza: 30.06.2022, 11:14Źródło komentarza: Gmina sprzedaje pałac w Błotnicy Strzeleckiej. Mieszkańcy są przeciwniAutor komentarza: MonikaNTreść komentarza: Rodzinę Motocyklisty bardzo proszę o pilny kontakt tel. 668 520 532Data dodania komentarza: 30.06.2022, 08:17Źródło komentarza: Wypadek na drodze krajowej nr 88. Zderzenie volkswagena z motocyklemAutor komentarza: SmokTreść komentarza: W tym wypadku ponoć dokumenty były gotowe, tylko terminu nie było.Data dodania komentarza: 30.06.2022, 08:16Źródło komentarza: Odbiór dokumentów w strzeleckim starostwie. "Ile dni urlopu na to trzeba?!"Autor komentarza: SmokTreść komentarza: "Nawierzchnia zachęca kierowców, a to się nie podoba mieszkańcom" - czy to czasem nie ci sami ludzie? Ludzie nie potrafią zrozumieć, że sami sobie robią kuku. Staje taki jeden przy płocie i grzmi, jak to "ci wariaci" jeżdżą, a potem wsiada do auta i robi to samo, bo on "tylko coś tam...".Data dodania komentarza: 30.06.2022, 08:14Źródło komentarza: Tablica mierząca prędkość w Staniszczach Wielkich. Będą jeździć wolniej?
ReklamaStahlbau
Reklama